Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
ZLOT NAD LOARĄ - z pewną nieśmiałością ...
Autor Wiadomość
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4568
Wysłany: 2019-04-19, 09:31   

Mysikrólik napisał/a:
A co johny, masz jakieś przecieki od Antoniego?


Ja czytałem na twitterze, że taksówkarz w Brukseli opowiadał pasażerowi, że to pijani robotnicy z Polski, którzy pracowali na dachu podpalili papierosami.
_________________
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
 
 
oldmalarz
Głodny przygód
artysta malarz



Wiek: 51
Dołączył: 15 Lis 2016
Posty: 499
Skąd: ze świata malarstwa
Wysłany: 2019-04-20, 01:27   

johny napisał/a:

Oldi, nie wierzę w przypadki...


no rzeczywiscie .. ..jednak masz racje (przypadkowo to sobie może przysłowiowy :kowalski" złamac noge na chodniku ale nie cos takiego )
..kamera na wierzy Montparnasse 17.05
https://youtu.be/IZ8rN0o_lUw
_________________
Każdy mężczyzna podejmuje w zyciu min.jednen świadomy błąd..
 
 
Brunhilda
Zlotowicz


Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 4421
Wysłany: 2019-04-20, 02:20   

TomaszK napisał/a:
Właśnie przed chwila podano, ze przyczyną pożaru, było zwarcie w instalacji elektrycznej.
Jak to możliwe, że zabytek tej klasy nie był zabezpieczony przed tak banalną przyczyną pożaru ? I jak w ogóle był możliwy pożar tych rozmiarów ? Przecież Paryż od lat zarabiał ciężkie pieniądze na turystach z całego świata, dla których był to żelazny punkt zwiedzania Francji. Teraz okazuje się, że tam była drewniana zabudowa strychu, pochodząca jeszcze ze średniowiecza. U nas mniejsze kościoły mają instalacje przeciwpożarowe, a drewniane stropy dawno przerobiono na coś mocniejszego. A tam chyba cieszyli się z faktu, że jeszcze ciągle nie muszą remontować dachu, bo stary ma się dobrze.


Tvp podaje, ze nie, nie zwarcie.
https://www.tvp.info/4225...tepne-ustalenia
_________________
 
 
Brunhilda
Zlotowicz


Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 4421
Wysłany: 2019-04-20, 02:33   

Czytałam, ze straż przyjechała po 15 minutach. w 2006 roku w Gdańsku, według mediów, kiedy palił się kościół Sw Katarzyny ( tez gotyk) kilkanadcie minut, aż takich zniszczeń nie było.

W budynku, w którym pracuje, wysokim, kiedy Chińczycy coś przypala na obiad, natychmiast włącza się alarm, a w przeciągu maximum 5 minut jest straż pożarna. Na dodatek wie, w którym mieszkaniu się coś przypaliło. Wspomne, ze nie jest to zabytek klasy zerowej.
_________________
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4568
Wysłany: 2019-04-20, 07:38   

Cytat:
..kamera na wierzy Montparnasse 17.05
https://youtu.be/IZ8rN0o_lUw


ciekawe.

Cytat:
w 2006 roku w Gdańsku, według mediów, kiedy palił się kościół Sw Katarzyny ( tez gotyk) kilkanadcie minut, aż takich zniszczeń nie było.


To chyba nie ma żadnego znaczenia. Kościół św. Katarzyny jest znacząco niższy a dodatkowo z trzech stron są przejezdne ulice.

Brunhilda napisał/a:
natychmiast włącza się alarm, a w przeciągu maximum 5 minut jest straż pożarna.


W wypadku ND już wspominano, że stoi na wyspie z bardzo ograniczonym dojazdem. Co więcej przecież nikt nie będzie budował i utrzymywał remiz z taką gęstością aby wszędzie dało się dojechać w przeciągu pięciu minut.
Nie wiem jakie zabezpieczenia ppoż miała katedra ale sądzę, że biorąc pod uwagę, że to obiekt publiczny to takie zabezpieczenie i system alarmowy były. Nie słyszałem natomiast o systemach sygnalizacyjnych instalowanych na dachach. Podejrzewam, że w wieżowcu, w którym pracujesz, na dachu też takiego sygnalizatora nie ma i ewentualny pożar na dachu uruchomiłby straż automatycznie dopiero gdyby się strop spalił i by się zajęły poddasza.
_________________
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
 
 
Brunhilda
Zlotowicz


Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 4421
Wysłany: 2019-04-20, 11:45   

O proszę! Teraz uważa się, ze może to computerowy glitch. Rektor katedry powiedział tez, ze katedra miała dobrze rozmieszczone alarmy przeciwpożarowe, i ze katedra była dobrze zabezpieczona. Tez ciekawostka.

https://www.news.com.au/w...23a907a6447d174
_________________
 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 9694
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-04-20, 12:20   

Brunhilda napisał/a:
O proszę! Teraz uważa się, ze może to computerowy glitch. Rektor katedry powiedział tez, ze katedra miała dobrze rozmieszczone alarmy przeciwpożarowe, i ze katedra była dobrze zabezpieczona. Tez ciekawostka.

https://www.news.com.au/w...23a907a6447d174

Ja tylko powiem tak, prawie cały świat przez kilka lat wierzył, że radiostację gliwicką zaatakowali polscy nacjonaliści...
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Barabasz
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 40
Dołączył: 25 Sie 2015
Posty: 2347
Skąd: Ciechocinek
Wysłany: 2019-04-20, 12:27   

Teraz trzeba być bardzo ostrożnym do wszelkich publikacji w internecie. Duża z nich część to fałszywe wiadomości (fake news). Jest to często tak dobrze spreparowane, że naprawdę łatwo we to uwierzyć. Raczej trzeba się opierać na poważanych wydawnictwach, choć one same też są ofiarą takich wiadomości i je rozprzestrzeniają.

Co do samych przyczyn pożaru katedry dzisiaj przeczytałem artykuł:
>>>Naukowiec 3 lata temu ostrzegał przed pożarem : gazeta.pl
_________________
Ostatnio zmieniony przez Barabasz 2019-04-20, 12:29, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Brunhilda
Zlotowicz


Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 4421
Wysłany: 2019-04-20, 12:58   

Barabasz napisał/a:
Teraz trzeba być bardzo ostrożnym do wszelkich publikacji w internecie. Duża z nich część to fałszywe wiadomości (fake news)]


To prawda. Na przykład ten filmik pokazujący, ze jaaks osoba kręciła się na balkoniku z przodu. Okazało się, ze to strażak, a na filmie był ubrany jak nie strażak. Widzieliście? Bardzo sugestywne to było.
No ale news.com to oficjalne australijskie źródło. TVPInfo tez. No chyba tez? Bo już sama nie wiem.
_________________
 
 
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 58
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6351
Wysłany: 2019-04-20, 18:05   

Wasza teoria spiskowa robi sie realna. Wychodzi na to, że katedrę podpalili ubodzy Francuzi https://wiadomosci.onet.pl/swiat/23-sobota-protestow-zoltych-kamizelek-w-paryzu-ponad-120-zatrzyman/pvf941s
_________________
 
 
Fantomas
Przygodomaniak


Dołączył: 30 Lip 2018
Posty: 1020
Wysłany: 2019-04-20, 18:39   

Naród, z tak długą i piekną historią, który wydał tak wielu wspaniałych bohaterów i przywódców zupełnie się zdegradował.
_________________
 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 9694
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-04-20, 19:26   

Fantomas napisał/a:
Naród, z tak długą i piekną historią, który wydał tak wielu wspaniałych bohaterów i przywódców zupełnie się zdegradował.

Niestety... Francja zdycha. Ale sami sobie na to ciężko zapracowali. :-(
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4568
Wysłany: 2019-04-20, 19:47   

Fantomas napisał/a:
Naród, z tak długą i piekną historią, który wydał tak wielu wspaniałych bohaterów i przywódców zupełnie się zdegradował.


Ale wyprodukowali również kilku komunistycznych świrów. Tam nigdy nie było normalnie.
_________________
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
 
 
Fantomas
Przygodomaniak


Dołączył: 30 Lip 2018
Posty: 1020
Wysłany: 2019-04-20, 20:31   

PawelK, pełna zgoda. Nie chciałem pisać o ciemnych kartach historii Francji, ale mają je przecież. Zbroni było niemało. Choćby ludobójstwo w Wandei
_________________
 
 
Eksplorator63
Przygodomaniak



Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2016
Posty: 1490
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-04-20, 20:34   

PawelK napisał/a:
Fantomas napisał/a:
Naród, z tak długą i piekną historią, który wydał tak wielu wspaniałych bohaterów i przywódców zupełnie się zdegradował.


Ale wyprodukowali również kilku komunistycznych świrów. Tam nigdy nie było normalnie.

:564: :564: :564: :564: :564: :564: :564: :564: :564: :564: :564: :564:
_________________
 
 
Vasco
Głodny przygód


Dołączył: 24 Sie 2016
Posty: 231
Wysłany: 2019-04-20, 21:24   

johny napisał/a:
Ja tylko powiem tak, prawie cały świat przez kilka lat wierzył, że radiostację gliwicką zaatakowali polscy nacjonaliści...


Chyba żartujesz...
_________________
 
 
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 58
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6351
Wysłany: 2019-04-20, 22:01   

Vasco napisał/a:
johny napisał/a:
Ja tylko powiem tak, prawie cały świat przez kilka lat wierzył, że radiostację gliwicką zaatakowali polscy nacjonaliści...
Chyba żartujesz...

3 września 1939 Francja i Wielka Brytania wypowiedziały wojnę Niemcom, więc chyba im nie uwierzyli. Podobno zresztą sama akcja nie wypaliła tak jak chcieli, bo to była lokalna radiostacja i prawie nikt jej nie słuchał.
_________________
 
 
Vasco
Głodny przygód


Dołączył: 24 Sie 2016
Posty: 231
Wysłany: 2019-04-21, 20:53   

W muzeum przewodnik powiedział, że nawet nie ma pewności czy to poszło w eter, bo mówiąc kolokwialnie nie wiadomo czy "dobrze wajchę przestawili". Tzn. przewodnik mówił używając pewnie prawidłowej terminologii, ale ja się nie znam na tym sprzęcie, więc piszę tak jak zrozumiałem ;)
_________________
 
 
Brunhilda
Zlotowicz


Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 4421
Wysłany: 2019-04-26, 14:57   

Teraz podejrzewa się siedem niedopałków.

https://www.tvp.info/4235...dem-niedopalkow

Ale przynajmniej wiadomo, ze pożar zaczął się wewnątrz budynku a nie na dachu, tak wiec alarm powinien zadziałać od razu.
Remizy straż pożarna są w Paryżu dość licznie rozmieszczone podobnie jak u nas. Dookoła Notre Dame sporo (naliczyłam 9) i Aż dwie obok siebie są na drugim końcu wysepki , na której stoi Notre Dame. U nas jest podobnie. W dowolnym miejscu Sydney dookoła przynajmniej 7. Dlatego są w 5 minut. Dlatego ciagle się dziwie, ze tyle czasu im zajął przyjazd. Chyba, ze alarm nie zadział od razu..
_________________
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 41
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10500
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-04-27, 16:07   

Kolejna wizyta u Admirała Unruga.
Tym razem na polskiej ziemi.

mms_20190427_160315.jpg
Plik ściągnięto 12 raz(y) 262.76 KB

mms_20190427_160350.jpg
Plik ściągnięto 6 raz(y) 248.92 KB

mms_20190427_160404.jpg
Plik ściągnięto 14 raz(y) 219.46 KB

_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 9694
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-04-27, 16:25   

Brawo! Też muszę tam być!
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 9694
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-05-20, 22:36   Post scriptum do wizyty w Motresor

Przed chwilą skończyłem czytać biografię Admirała Unruga napisaną przez Mariusza Borowiaka, którą dostałem od Was na templariuszowym zlocie. Bardzo, bardzo Wam za to dziękuję. W końcu mogłem poznać bliżej życiorys człowieka niezwykłego. Niezwykłego pod każdym względem. 100% Polaka jednocześnie zaprzeczającego polskim stereotypom. Admirał Unrug to synonim:
- patriotyzmu
- bohaterstwa
- lojalności
- pracowitości
- dumy
- szyku i elegancji
etc.
I tak by wymieniać można długo...
Pan Mariusz Borowiak bardzo zagłębił się w temat i z wielką precyzją przedstawił losy tego człowieka... I dobrze, że to zrobił bo Admirał zasługuje na pamięć i szacunek jak mało kto!

Dziękuję Bogu, że dane mi było odwiedzić jego grób w Montresor, po lekturze tej książki mam olbrzymią potrzebę aby udać się na cmentarz na Oksywiu, pokłonić się w pas Panu Admirałowi i zapalić mu znicz!

CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM!
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Anna
Forowy Badacz Naukowy



Dołączył: 15 Lip 2013
Posty: 237
Skąd: z Krainy Deszczowców
Wysłany: 2019-06-03, 20:37   

4. Anna


Chaumont–sur–Loire


Hm...początki zawsze bywają trudne. Zwłaszcza jeśli długo oczekiwane marzenie zaczyna się spełniać. Dzięki pracy włożonej przez naszych Adminów i Yvonne… wreszcie, po ...dziestu latach od przeczytania PS i Fantomasa mam okazję być BYĆ w zamkach nad Loarą.
Pogoda nas dopieszcza, czasami aż za bardzo. W samochodzie pokazuje się bagatela 51 st C podczas jazdy na autostradzie. Zastanawiam się, czy podgrzewane siedzenia to dobry pomysł, może Volvo powinno instalować dodatkowe nawiewy zimnego powietrza na warunki...tropikalno–francuskie?! Ale dość narzekania, klimatyzacja daje radę. Koledzy z forum jadą autokarem, my za nimi po topiącym się pod kołami asfalcie, samochodem. I nie, nie jest to żart, naprawdę opony mam oblepione resztkami asfaltu! Ciekawość mnie mimo wszystko zżera...przeczytałam wszystko, co tylko znalazłam nt. zamku; a jak wypadnie konfrontacja z rzeczywistością?
Pierwsze wrażenie dość niesamowite: ...parking. Zalany słońcem. Nie sposób znaleźć bodaj skrawka cienia. Idziemy wszyscy (czołgamy się?) w stronę wejścia.



Alejka prowadząca do zamku
fot. Czesio1


Zlotowicze w oczekiwaniu na zwiedzanie zamku
fot. Ater


Dziedziniec parkowy
fot. Ater


Ogrody zamkowe
fot. Czesio1


Ogrody zamkowe
fot. Czesio1


Ogrody zamkowe
fot. Czesio1


Alejka wśród trzcin nad oczkiem wodnym
fot. Ater


Oczko wodne
fot. Ater


Zlotowicze po obejrzeniu ogrodów udają się
na zwiedzanie zamku

fot. Ater


W drodze do zamku
fot. Ater

Następne zaskoczenie: wielkość. Może po Malborku wszystko wydaje się...małe ?! Ale spodziewałam się czegoś większego.
Zamek z daleka, i z bliska robi jednak monumentalne wrażenie. Wygląda jednak inaczej, niż na fotografiach. Podoba nam się jego kolor, przyjazny kształt, wręcz zapraszający do wejścia.



Zamek Chaumont–sur–Loire
fot. Czesio1


Zamek Chaumont–sur–Loire
fot. Ater


Zamek Chaumont–sur–Loire
fot. Czesio1


Zlotowicze przed zamkiem Chaumont–sur–Loire
fot. Ater


Yvonne, TomaszK i Beata przed zamkiem
fot. Czesio1


Zamek Chaumont–sur–Loire
fot. Ater

[b]Zastanawiam się, czy tak czuli się goście w dawnych czasach? Wszak był to jednak zamek obronny stojący na straży dwu sąsiednich krain: Anjou i Blois. Wybudowany podobno w momencie, kiedy cały ówczesny chrześcijański świat spodziewał się powtórnego przyjścia Chrystusa, w roku Pańskim 1000. Z tego pierwszego zamku warownego niewiele się jednak zachowało, został prawie całkowicie zniszczony w XV w. Pod koniec tego samego stulecia został jednak odbudowany, i odrestaurowany. Zamek był własnością rodziny Amboise, i to im zawdzięcza swój obecny renesansowy kształt. W roku 1550 stał się własnością Katarzyny Medycejskiej. A dekadę później Diany de Poitiers. To jej podobno zawdzięczamy widoczne obecnie ozdobne parapety i wieżę św.Mikołaja.
Dwieście lat później wyburzono północne skrzydło co dało możliwość bezpośredniego podziwiania Loary i okolicy. Renesansowy wystrój wnętrz jest podobno zasługą późniejszej właścicielki zamku, Marie–Charlotte–Constance Say która po jego zakupie i odnowieniu wnętrz, została żoną nie byle kogo, a księcia...Henri–Amédée de Broglie ! Nie ma to jak być bogatą dziedziczką. Nie trzeba nawet...całować żab!
Tak w skrócie wygląda historia zamku, tego który obecnie mogliśmy zwiedzać jako muzeum. Pisałam na początku o upałach, i niestety był pewien problem, ciężko chłonąć historię, nawet najciekawszą, w momencie jak temperatury mocno przekraczają te w których czujemy się komfortowo. Odczuwały to zwłaszcza dzieciaki, dla nich ta nasza wycieczka była po prostu męcząca. Dochodziła do tego niezbyt dobra wentylacja całości. Na zmianę było duszno albo gorąco. Pół biedy jeśli jesteśmy turystami, ale co mieli robić mieszkańcy tego zamku? Chyba nie był jednak najwygodniejszy do codziennego mieszkania.
[/b]



Zamek Chaumont–sur–Loire
fot. Ater


Zamek Chaumont–sur–Loire
fot. Ater


Zamek Chaumont–sur–Loire
fot. Ater


Zamek Chaumont–sur–Loire
fot. Ater


Witraże
fot. Ater


Zamek Chaumont–sur–Loire
fot. Ater


Zamek Chaumont–sur–Loire
fot. Ater


Portret Diany de Poitiers
fot. Ater

To, co zwróciło moją największą uwagę to gobeliny (nie wiem, czy były to arrasy). Mimo upływu tylu lat, dalej zachowały swoją kolorystykę. Dla nich warto było przejechać pół Europy. Stanowią najciekawszą, moim zdaniem, część ekspozycji muzealnej, tym bardziej wartą uwagi, iż zachowaną praktycznie w stanie nienaruszonym, tak jak były oryginalnie wykonane. Ciekawa jest sama technika wykonania: przyglądając się z bliska można zauważyć, gdzie łączono poszczególne elementy w ramach jednego dużego, tkanego obrazu. Niektóre połączenia są praktycznie niewidoczne (interesuje mnie sztuka użytkowa, stąd wiedziałam gdzie „dopatrywać się” tego łączenia). W innych może rzemieślnicy zatrudniali niezbyt zdolnych pomocników, łączenia widać bardzo mocno. Nie zmienia to jednak faktu, że gobeliny są po prostu wspaniałe. Praca włożona w ich projekty a potem wykonanie jest trudna do pojęcia a przecież tak, w ostatecznym rachunku, wieczna! Nie znamy nie tylko nazwisk tkaczy, ale nawet pracowni, jedynie ogólnie tereny z których pochodzą poszczególne gobeliny.
Oczywiście nie sposób nie wspomnieć o Katarzynie Medycejskiej. Czy faktycznie jej sypialnia którą można zwiedzać tak wyglądała w czasach jej zamieszkiwania, nikt zapewne nie wie. Ale historia Perseusza i Pegaza utkana przez renesansowego rzemieślnika do dziś robi wrażenie.
A był to przecież w tamtych czasach przedmiot wybitnie użytkowy. Zamki były wyjątkowo źle ocieplane, na zmianę lodowate bądź gorące, i wszystkie gobeliny, arrasy i tapesties służyły przede wszystkim do zapewnienia minimum bodaj komfortu mieszkańcom. Moim zdaniem, wstawienie jednak XIX w. łoża do renesansowego wnętrza buduaru Katarzyny trochę mijało się z celem. Ale fakt, zwraca na siebie uwagę!



Zamek Chaumont–sur–Loire
fot. Ater


Widok na Loarę z zamkowych okien
fot. Ater


Zamek Chaumont–sur–Loire
fot. Czesio1


Zamek Chaumont–sur–Loire
fot. Ater


Zamek Chaumont–sur–Loire
fot. Ater


Zamek Chaumont–sur–Loire
fot. Ater


Zamek Chaumont–sur–Loire
fot. Ater


Zamek Chaumont–sur–Loire
fot. Ater


Zamek Chaumont–sur–Loire
fot. Czesio1

Drugim pomieszczeniem, które pozostaje w mojej pamięci na dłużej to sala w której zbierano się na obrady. Znajduje się w niej Majolika (płytki) które były przywiezione przez ówczesnych właścicieli z włoskiego pałacu, i zainstalowane na miejscu. Zobaczyć tu mogliśmy też gobeliny Cykl planety i dni tygodnia, nawiązujące do mitologicznych powiązań każdego dnia tygodnia z jego (opiekuńczym) bóstwem z rzymskiej mitologii (jest to w sumie osiem różnych tkanych arcydzieł); pochodzą one z XVI wieku. Nie były oryginalnie częścią wyposażenia zamku, a zostały kupione przez ostatnich właścicieli, pod koniec XIX w.
Warto wspomnieć o tzw. pokoju królewskim, wyłożonym drewnem, w którym można zobaczyć dokumenty dot. samego zamku. Ostatnią rzeczą, bez której wizyta nie byłaby kompletna to kamienne, kręcone schody. Cóż mogę powiedzieć, dla mnie (po wypadku) tego typu arterie komunikacyjne stanowią spore wyzwanie. Ale dałam radę. Na końcu schodów można zobaczyć galerię sztuki nowoczesnej. Moim zdaniem niezbyt pasującą do całości ekspozycji. Być może przemawia przeze mnie brak zrozumienia (wiedzy?) dla nowoczesnej sztuki. Cóż, muszę z tym żyć.
Wnętrza, te które mogliśmy zobaczyć, to typowe wyposażenie muzealne. Ciekawe, ale nie jakieś wyjątkowe. Natomiast widoki z pewnością zapierają dech w piersiach. Był to pierwszy odwiedzony przez nas zamek, może nie najciekawszy pod względem historycznym (czy też w nawiązaniu do PS i Fantomasa); ale fascynujący jako sama budowla.
Nakład pracy, i umiejętności budowniczych sprawiły na mnie niesamowite wrażenie. Tym większe, jeśli weźmiemy pod uwagę samą lokalizację geograficzną zamku. Nawet przy użyciu dzisiejszej nowoczesnej technologii i wiedzy architektonicznej, wybudowanie w takim miejscu olbrzymiej budowli stanowiło by kolosalne wyzwanie. A tysiąc lat wcześniej… poradzono sobie.
_________________
serdecznie pozdrawiam z Krainy Deszczowcow,
Anna

 
 
Mysikrólik
Zlotowicz
harcerz



Wiek: 43
Dołączył: 16 Lip 2013
Posty: 3198
Wysłany: 2019-06-04, 12:09   

19. Mysikrólik


Bon appétit


Francja to nie tylko zamki nad Loarą i zabytki Paryża. Oprócz tych niewątpliwie pięknych miejsc, które szczęściem zachowały się mimo wojen do naszych czasów, Francja oferuje też wspaniałą kuchnię. Jest na forum spora grupa, która nasz zlot potraktowała, jako możliwość spróbowania niepowtarzalnych smaków. Oczywiście w dobie internetu można spróbować sobie odtworzyć każde danie, ale skosztować je w tych jakże pięknych okolicznościach przyrody, niepowtarzalnych i w tak zacnym gronie, to zupełnie inna bajka.
Naszą kulinarną przygodę rozpoczęliśmy w Cafè Biarritz w Paryżu. Pierwszy posiłek na francuskiej ziemi był zapowiedzią tego co czeka nasze podniebienia na tym zlocie.
Do wyboru mieliśmy dorsza z ryżem, tagliatelle z łososiem, oraz filet z frytkami. Z racji posiadania czteroosobowej rodziny starałem się tak zamawiać dania, aby każdy miał coś innego i móc spróbować jak najwięcej potraw.
Wybrałem tagliatelle z łososiem i nie żałuję swojego wyboru, choć po wymianie z Agnieszką muszę stwierdzić, że i dorszowi niczego nie brakowało. Bardzo dobry sos, który w połączeniu z rybą i ryżem nie wymagał już niczego do dodania. Zresztą wszystkie dania były idealnie doprawione i nie wymagały poprawek. Mogłem więc spokojnie poczekać na deser, a tu niespodzianka. Zamówiony głównie przez dzieci filet z frytkami, okazał się solidnym kawałkiem steku wołowego Chateaubriand z dodatkiem, jeśli mnie pamięć nie myli, sosu bearneńskiego. Na Robasa nie miałem co liczyć, bo je wołowinę nawet na surowo w formie tatara, ale Celina zadowoliła się frytkami i tym sposobem zaliczyłem trzecie danie główne tego dnia. Rozkosz w czystej postaci.
Minusem było to, że na pełne desery nie miałem już miejsca, co nie znaczy że nie spróbowałem. Co więcej jeśli człowiek jest już porządnie najedzony, a mimo to kolejne potrawy nadal mu smakują, to muszą być wybitnie smaczne. W zależności od gustów zamawiano lody, crème brulee, oraz tiramisu. Jako jedyna wyłamała się Yvonne, która dostała tartę cytrynową. Rzeczona tarta była jak wspomniałem jedynym daniem tego dnia którego nie zamówiłem, ale i tak dokonałem degustacji, w celach oczywiście poznawczych. O ile lody, aczkolwiek dobre, to nadal „tylko” lody, to crème brulee, tarta i tiramisu był niebiańskim zwieńczeniem pierwszego dnia w Paryżu.
Nie tylko z ciężkim sercem opuszczaliśmy przytulną Cafè Biarritz. Jedna grupa udała się na Montmartre, a druga na cmentarz Pere–Lachaise.

Jakże skromnie prezentowały się przy tym nasze posiłki w bazie w zamku Mareuil–Sur–Cher. Miały one jednak trochę inny cel, a było nim napełnienie naszych zgłodniałych brzuchów po trudach całodziennych wypadów. Myślę, że w tym zakresie spełniły swoje zadanie, a przy tym nikt nie zachorował.

Pierwszy wspólny posiłek przygotowany przez nas w zamku miał dwie odsłony. TomaszeK przygotował wariację na temat sosu bolognese, którego bazę przygotował w domu i po pasteryzacji, w słoikach bezpiecznie dotarł do Francji, gdzie po dodaniu sosu pomidorowego, osiągnął oczekiwany stan, który wszyscy jedzący chwalili. Nagotowaliśmy do tego tyle makaronu spaghetti, że starczyło jeszcze głodomorom na następne dni, gdy poczuli, ze danie dnia nie zaspokoiło ich potrzeb.



Sos bolognese
fot. kadr z filmu zlotowego


Makaron spaghetti
fot. kadr z filmu zlotowego


Makaron spaghetti z sosem bolognese
fot. kadr z filmu zlotowego

Drugie danie dedykowane było jaroszom, ale skorzystali także niektórzy mięsożercy. Tagliatelle w sosie serowo–orzechowym z serem gorgonzola i połupanymi orzechami włoskimi uzyskało wcześniej pozytywną opinię Yvonne w teście na jadalność. Tak z grubsza zakończył się pierwszy dzień na francuskiej ziemi, przynajmniej jeśli chodzi o produkty stałe.


Pierwsza wspólna obiadokolacja
fot. kadr z filmu zlotowego


Pierwsza wspólna obiadokolacja
fot. kadr z filmu zlotowego

Drugi dzień zakończyliśmy wspólną wieczerzą, która wcześniej została zaakceptowana przez zlotowiczów. Dla przypomnienia podam, że było to danie z szeroko pojętej strefy azjatyckiej i składało się z piersi kurczęcych, warzyw które wydawały się kucharzowi odpowiednie i przypraw nadających potrawie orientalny smak. Nieodzowne było w takim wypadku dodanie młodych pędów bambusa, oraz mniej niestety znanych jeszcze w naszej kuchni, grzybów shiitake. Ich smak nadaje potrawie niepowtarzalny charakter, a w miejscach gdzie uprawiane są od wieków( Japonia, Chiny) uznaje się je za zdrowotne i są spożywane na wiele i to dość poważnych dolegliwości. Nie wiem ile w tym prawdy, ale smaczny to grzyb bez dwóch zdań. Oczywiście nagotowaliśmy do tego olbrzymie ilości ryżu. Wyszło nieźle.


Piersi kurczęce z dodatkiem warzyw i ryżu
fot. kadr z filmu zlotowego


Druga wspólna obiadokolacja
fot. kadr z filmu zlotowego

Dnia trzeciego, po zwiedzaniu Loches, zaplanowane mieliśmy posiłki w restauracji George Sand. Jakaż zawodna jest pamięć. Wszystko było tak pyszne, że przebiło to co jedliśmy w Paryżu, choć wydawało się to niemożliwe.


Zlotowicze w oczekiwaniu na podanie obiadu w Loches
fot. Czesio1


Zlotowicze w oczekiwaniu na podanie obiadu w Loches
fot. kadr z filmu zlotowego


Zlotowicze w oczekiwaniu na podanie obiadu w Loches
fot. kadr z filmu zlotowego

Zachwyciła mnie na pewno przystawka. Kawałki przepysznego boczku na liściach sałaty, do tego dwa chipsy z serkiem kozim.


Przystawka w restauracji w Loches
fot. Czesio1


Wino do obiadu
fot. Czesio1


Danie główne w restauracji w Loches
fot. Czesio1


Danie główne w restauracji w Loches
fot. Czesio1


Danie główne w restauracji w Loches
fot. Czesio1

Dzieci miały chyba udko kurczaka z frytkami, natomiast ja jadłem jedną z najsmaczniej przyrządzonych w moim życiu ryb. Deser był moim zdaniem chyba najsłabszy, ale to dlatego, że nie przepadam za sorbetami, choć w taką pogodę, ma on dodatkowe uzasadnienie. Po wszystkim ruszyliśmy w kierunku zamku Montresor.

Po takim obiedzie, w bazie zaplanowane było szybkie danie. Szybkie, ponieważ przygotowane przez naszą nieocenioną Hankę w domu, a wymagającą tylko podgrzania. Navarin to danie francuskie w typie ragoût, jednogarnkowe, czyli to co tygryski lubią najbardziej. Swoją premierę miało na łajbie na jeziorze Powidzkim i zastąpiło jako praktyczniejszy, żur kujawski który początkowo miał być wykonany na miejscu we Francji. Niespodziankę zrobiła Brunia, która przygotowała pikantnego kurczaka curry. Poza tym pożarte było wszystko co zostało z poprzednich dni, czyli po francusku repeta.


Kolejny dzień, po powrocie z Orleanu, zjedliśmy danie, które nie zachwyciło mięsożerców. Niesłusznie, bo oprócz sałat z przewagą lodowej, znalazło się tam sporo grillowanego kurczaka, grzanki, a wszystko polane sosem typu cesar, oraz posypane parmezanem. W wersji bezmięsnej, na którą nie skusił się nikt prócz Yvonne, kurczaka zastąpiły suszone pomidory. Zanim na stole pojawiło się zaplanowane danie, mieliśmy też niespodziankę Panny Moniki. Zaserwowała nam na przystawkę ślimaki. Należało je wyłuskać widelcem, umoczyć w sosie i rozpłynąć się wraz z nimi. Chętnych było wielu i dla Czesia nie starczyło. Mieliśmy zaliczony kolejny obowiązkowy punkt wyjazdu.


Ślimaki gotowe do konsumpcji
fot. Czesio1


Hanka z panną Moniką degustują ślimaki
fot. kadr z filmu zlotowego


Na ślimaka skusił się też Ater...
fot. kadr z filmu zlotowego


...i TomaszeK
fot. kadr z filmu zlotowego


Sałata lodowa z kurczakiem
fot. Czesio1


Czwarta wspólna obiadokolacja
fot. Czesio1

Ważnym punktem każdego dnia, były też oczywiście wspólne śniadania, z francuskimi bagietkami i miejscowymi serami oraz warzywami. Oczywiście na stole znalazły się też produkty przywiezione przez nas z Polski. Innymi słowy, kto co lubi.


Poranne śniadanie
fot. Czesio1


Poranne śniadanie
fot. kadr z filmu zlotowego

Zamek Chenonceau był głównym punktem piątego dnia i poświęciliśmy prawie cały dzień na jego zwiedzanie. Również obiad zaplanowany był tamże, a konkretnie w Oranżerii. Znów mieliśmy okazję spróbować wspaniałej kuchni.


Zlotowicze w oczekiwaniu na obiad w oranżerii
w Chenonceau

fot. Czesio1


Zlotowicze w oczekiwaniu na obiad w oranżerii
w Chenonceau

fot. Czesio1


Zlotowicze w oczekiwaniu na obiad w oranżerii
w Chenonceau

fot. Czesio1


Zlotowicze w oczekiwaniu na obiad w oranżerii
w Chenonceau

fot. Czesio1


Zlotowicze w oczekiwaniu na obiad w oranżerii
w Chenonceau

fot. Czesio1


Zlotowicze w oczekiwaniu na obiad w oranżerii
w Chenonceau

fot. Czesio1

Jako przystawki podano zupę krem warzywny, bardzo smaczny z resztą po doprawieniu, oraz o wiele ciekawszą moim zdaniem tartę z kozim serem. Danie główne obejmowało nuggetsy dla dzieci, a dorośli mogli posmakować pysznej rybki, podanej z ryżem i zielonym groszkiem i bliżej nie znanym mi sosem. Dopełnieniem był deser lodowy, oraz znów tarta, ale tym razem owocowa. Czy muszę dodawać, że wszystko było pyszne?


Tarta z kozim serem
fot. Czesio1


Danie główne
fot. Czesio1


Deser owocowy
fot. Czesio1

Po powrocie do bazy kończyliśmy kolacją, która podpatrzona została w restauracji meksykańskiej i mogłaby uchodzić za fajitas, gdyby nie to, że zamiast wołowiny użyłem polędwiczek wieprzowych. Do tego duże ilości papryki w różnych kolorach i czerwonej cebuli, a wszystko uduszone w sosie pomidorowym. Dominującą przyprawą był cząber, który moim zdaniem idealnie pasuje do tego dania. W oryginale powinniśmy przegryzać tortillą, ale zadowoliliśmy się bagietkami.


Przygotowanie piątej obiadokolacji
fot. kadr z filmu zlotowego


Przygotowanie piątej obiadokolacji
fot. kadr z filmu zlotowego


Przygotowanie piątej obiadokolacji
fot. kadr z filmu zlotowego


Przygotowanie piątej obiadokolacji
fot. kadr z filmu zlotowego


Przygotowanie piątej obiadokolacji
fot. kadr z filmu zlotowego


Przygotowanie piątej obiadokolacji
fot. kadr z filmu zlotowego


Bartolini Bartłomiej, herbu Zielona pietruszka.
Mamma mia! Do usług.

fot. kadr z filmu zlotowego


Danie fajitas gotowe
fot. kadr z filmu zlotowego


Samoobsługa do kolacji
fot. kadr z filmu zlotowego

Nie mogło też zabraknąć nieśmiertelnej jajecznicy, która na stałe chyba weszła do zlotowego menu.


Poranna jajecznica
fot. kadr z filmu zlotowego

Ostatni wspólny posiłek w naszej bazie, nie licząc oczywiście śniadania przed wyjazdem do Paryża w drodze powrotnej, składał się z gotowego sosu słodko–kwaśnego, z dodatkiem smażonych piersi kurczaka. Podane z makaronem penne stanowi szybką odpowiedź na głód, całość przygotowuje się w 30 minut, niezależnie praktycznie od ilości jedzących.


Makaron penne
fot. kadr z filmu zlotowego


Pierś z kurczaka
fot. kadr z filmu zlotowego


Sos słodko-kwaśny
fot. kadr z filmu zlotowego


No gdzie?
No gdzie?
No gdzie jest ta kolacja?

fot. kadr z filmu zlotowego


No już, już!
Już podaję!

fot. kadr z filmu zlotowego


Proszę bardzo, może jeszcze troszeczkę?
fot. kadr z filmu zlotowego


Makaron penne z filetem z kurczaka w sosie
słodko kwaśnym

fot. kadr z filmu zlotowego

Jak było na początku, tak i na końcu. Prawie vis a vis katedry Notre Dame, przyszło nam pożegnać kulinarną część naszego zlotu. Jardin Notre Dame przygotował dla nas wbrew nazwie, całkiem pokaźną porcję białka. Na przystawkę poszła znów sałata z usmażonym boczkiem, oraz kawałkiem łososia. Do tego ogórek i pomidor, a wszystko podane z grzanką. Jak na przystawkę, całkiem sporo. Zachwyciło mnie danie główne. Nie spodziewałem się ziemniaka upieczonego w mundurku, dodatkowo owinięty w folię aluminiową. Ziemniak podany był z sosem chyba jogurtowym ze szczypiorkiem, a do tego smakowita jagnięcina. Uwielbiam baraninę, więc dla mnie to danie wygrało w osobistym rankingu. Deser stanowiły lody i sorbet.


Przystawka
fot. Czesio1


Danie główne numer jeden
fot. Czesio1


Danie główne numer dwa
fot. Czesio1


Danie główne numer trzy
fot. Czesio1


Deser numer jeden
fot. Czesio1


Deser numer dwa
fot. Czesio1
_________________
Ostatnio zmieniony przez Mysikrólik 2019-06-04, 13:58, w całości zmieniany 6 razy  
 
 
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 58
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6351
Wysłany: 2019-06-04, 13:55   

Ale było żarcie ! Zjadłbym to wszystko jeszcze raz.
p.s. Ślimaki to była niespodzianka od Panny Moniki.
_________________
 
 
Mysikrólik
Zlotowicz
harcerz



Wiek: 43
Dołączył: 16 Lip 2013
Posty: 3198
Wysłany: 2019-06-04, 13:59   

Poprawione. Mam pamięć jak kura niestety. :-D
_________________
 
 
Brunhilda
Zlotowicz


Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 4421
Wysłany: 2019-06-04, 15:55   

8. Brunhilda


Chambord


Zamek w Chambord uważany jest za najpiękniejszy obiekt reprezentujący francuski renesans. I rzeczywiście robi wielkie wrażenie. Olbrzymi, piękny, umieszczony pośrodku sporej przestrzeni ogrodowej, z daleka wygląda jak makieta. Zamek otoczony ogrodem, parkiem, z boku zabudowaniami gospodarczymi, jest nawet kaplica, zajmuje duży obszar.


Zlotowicze na parkingu w Chambord
fot. Czesio1


Zamek w Chambord
fot. Ater


Zamek w Chambord
fot. Czesio1


Zbiorówka na tle zamku w Chambord
fot. Ater


Zamek w Chambord
fot. Czesio1


Przejażdżka końmi wokół zamku
fot. Ater


Zamek w Chambord
fot. Czesio1

W zamku na dole oprócz biletów można zamówić przewodnika w postaci ludzkiej albo wirtualnej. Wybrałam wirtualna bo IPad za 6.5 euro miał wgrana wersje polska, wiec mogłam, podwyższając statystyki, wysłuchać historii zamku po polsku. Dowiedziałam się, że budowę zamku rozpoczęto w 1519 na miejscu starej, średniowiecznej warowni obronnej wybudowanej przez hrabiów de Blois. Nowy Pałac wybudowano ku czci i z rozkazu Franciszka I Walezjusza, w samym sercu bagnistych ziem Chambord, w odludnym miejscu, blisko królewskiej miejscowości Blois. Młody władca lubował się w architekturze, otoczony blaskiem chwały po zwycięstwie w 1515 w bitwie pod Marignano chciał wystawić piękną budowlę, która miała olśnić świat. Zamek miał łączyć idee tradycyjnej, francuskiej architektury z włoskim renesansem. W pierwotnym zamyśle zamek nie był zbudowany jako stała rezydencja, król wiódł życie nomada, podróżował po całej Francji z licznym dworem a do Chambord przyjeżdżał doglądać budowy, na polowania w uprzywilejowanym towarzystwie i przyjmować gości w nowej, olśniewającej rezydencji. Król nie doczekał jednak zakończenia budowy zamku, od jego śmierci w 1547 prace spowalniały, żeby w końcu stanąć zupełnie na ponad wiek.
Chambord zaczął znowu żyć za panowania Ludwika XIV, który nakazał zakończenie budowy zgodnie z pierwotnymi planami. Zamek stoi na gigantycznych fundamentach, które miały zapewnić stabilność na bagnistym podłożu. Następnie wzniesiono na planie kwadratu donżon z czterema wieżami, który według pierwotnych planów miał być jedynym budynkiem. Zgodnie z planami w czterech rogach donżonu znajdowały się apartamenty mieszkalne. Na każdym piętrze rozmieszczone są w identyczny sposób, czyli główna Komnata i przylegające prywatne pomieszczenia jak garderoba, oratorium czy gabinet. Sieć schodów i krużganków zwanych logiami umożliwiała dostęp do każdego pomieszczenia. Królewscy goście byli zachwyceni porządkiem bo Marszałek Dworu dbał o przydział pomieszczeń dla dworzan i gości, nawet meblowały ich apartamenty.
Franciszek I zarządził jednak również dobudowanie dwóch skrzydeł, z których jedno miało być jego rezydencją. Ciekawostką zamku jest klatka schodowa w centrum budowli składająca się z dwóch spirali schodów skręcających w tę samą stronę. Schody w żadnym punkcie nie krzyżują się ze sobą.



Klatka schodowa złożona z dwóch spirali
fot. Ater


Klatka schodowa złożona z dwóch spirali
fot. Czesio1


Klatka schodowa złożona z dwóch spirali
fot. Czesio1

Na parterze znajduje się główna komnata apartamentu dworskiego, wykorzystywana obecnie jako salon recepcyjny. Ozdobiona jest portretami słynnych ludzi związanych z zamkiem Chambord. Między innymi króla Polski Stanisława Leszczyńskiego, teścia Ludwika XV, który gościł w zamku, po utracie tronu polskiego w latach 1725-1733.


Kuchnia zamkowa
fot. Ater


Malarstwo zamkowe
fot. Czesio1


Zamek w Chambord
fot. Czesio1


Łóżko galowe w pokoju królewskim
fot. Ater


Pokój Franciszka
fot. Ater


Malarstwo zamkowe
fot. Ater


Zamek w Chambord
fot. Ater


Zamek w Chambord
fot. Ater


Zamek w Chambord
fot. Ater


Portret Stanisława Leszczyńskiego
fot. Ater


Malarstwo zamkowe
fot. Czesio1


Zamek w Chambord
fot. Czesio1


Malarstwo zamkowe
fot. Czesio1


Regalia pogrzebowe Henryka, hrabiego Chambord
fot. Czesio1


Zamek w Chambord
fot. Ater


Zamek w Chambord
fot. Ater


Zamek w Chambord
fot. Ater


Zamek w Chambord
fot. Ater


Zamek w Chambord
fot. Czesio1


Zamek w Chambord
fot. Czesio1


Zamek w Chambord
fot. Czesio1


Ogrody zamkowe
fot. Czesio1


Ogrody zamkowe
fot. Ater


Ogrody zamkowe
fot. Czesio1


Ogrody zamkowe
fot. Czesio1

W zamku Chambord miałam okazje wypróbować swoich sił w prowadzeniu samochodu (to nic ze takiego dla turystów) po europejskiej stronie. Niby taki plastikowy dla turystów a prawo jazdy musiałam dać! Ucieszyłam się, ze na coś przydało się międzynarodowe prawo jazdy, które wyrobiłam sobie przed zlotem w nadziej, ze się jednak odważę... Poszło mi OK, na tyle, że nie wyjechałam do stawu przed zamkiem!
O naszej wycieczce do Chambord przypominam sobie czasem w sklepie alkoholowym.. otóż w późnych latach 1600, królowi Ludwikowi XIV w czasie jego wizyt w Chambord podawano likier malinowy produkowany właśnie niedaleko zamku, likier zainspirował producentów i tak powstała marka likieru malinowego Chambord. W skład wchodzą : czerwone i czarne maliny, vanilla z Madagaskaru, skórka z cytrusów marokańskich, miód i koniaczek.. dodam, ze pyszny z szampanem!
_________________
Ostatnio zmieniony przez Czesio1 2019-08-04, 12:47, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
VdL
Zlotowicz



Wiek: 49
Dołączył: 29 Maj 2014
Posty: 3479
Skąd: dokąd
Wysłany: 2019-06-04, 20:23   

Chaumont–sur–Loire

IMG_20180803_113413.jpg
Plik ściągnięto 0 raz(y) 2.33 MB

IMG_20180803_113157.jpg
Plik ściągnięto 0 raz(y) 2.99 MB

IMG_20180803_113149.jpg
Plik ściągnięto 0 raz(y) 3.05 MB

_________________
 
 
VdL
Zlotowicz



Wiek: 49
Dołączył: 29 Maj 2014
Posty: 3479
Skąd: dokąd
Wysłany: 2019-06-04, 20:26   

Mysikrólik napisał/a:
19. Mysikrólik


Bon appétit



Francja to nie tylko zamki nad Loarą i zabytki Paryża. Oprócz tych niewątpliwie pięknych miejsc, które szczęściem zachowały się mimo wojen do naszych czasów, Francja oferuje też wspaniałą kuchnię.


ale smaka narobiłeś !
które to foie gras?
_________________
Ostatnio zmieniony przez VdL 2019-06-04, 20:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 41
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10500
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-06-06, 21:25   

Mysikrólik napisał/a:
19. Mysikrólik


Bon appétit


Świetna relacja!!!
Wspaniale się to czyta, Mysikróliku :564:
I ogląda :-)

Tomaszek ze ślimakiem cudny!!!
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0.99 sekundy. Zapytań do SQL: 19