Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Recenzje płyt
Autor Wiadomość
Mysikrólik 
Zlotowicz
harcerz



Wiek: 45
Dołączył: 16 Lip 2013
Posty: 4664
Wysłany: 2018-03-21, 14:45   

johny napisał/a:
Cytat:
No to ja nietypowo, bo koniec końców nie jestem fanem popu. Bardzo, ale to bardzo przypadła mi do gustu płyta "Ray of light" Madonny.

Też nie jestem fanem popu ale po twojej recenzji właśnie słucham tej płyty, która towarzyszy mi teraz w pracy. :-)


Ma klimat. :-)

To może żeby zamknąć temat Taty Kazika, to dodam jeszcze"Tatę Kazika 3", czyli Tata Kazika kontra Hedora Kazika i Kwartetu ProForma.

Płyta nie jest moim zdaniem tak dobra jak dwie pierwsze. Posiada kawałki, które mimo opływu lat pomijam, ponieważ mnie nużą. Są też oczywiście fajne piosenki i dla nich warto przesłuchać na pewno płytę. Z resztą gusta są różne i mój kumpel z którym od lat jeździmy na koncerty Kult-u i KnŻ-tu, gdy jeszcze grał, uważa że jeden z odrzuconych przeze mnie, bardzo mu się podoba. Mowa o "Ogrodniku".
Ja jednak chciałbym podać do posłuchania mój ulubiony z tej płyty, a mianowicie "Most" Kazikowi moim zdaniem bardzo zmienił się głos i niektórych piosenek nie wyciąga, a w tej piosence brzmi dobrze i powinien w tą stronę pójść.
https://www.youtube.com/watch?v=Pg1HA2H0lwM
_________________
 
 
Barabasz
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 42
Dołączył: 25 Sie 2015
Posty: 3123
Skąd: Ciechocinek
Wysłany: 2018-03-21, 16:25   

Ja po ostatnim moim koncercie Kultu też byłem załamany jak pogorszył się głos Kazikowi. To już nie to co 20 lat temu. Średnio się tego słuchało, szczególnie w porównaniu z płytami. :-(
_________________
 
 
johny
Moderator



Wiek: 47
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10609
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-03-29, 22:47   



Nigdy jakimś wielkim fanem Judas Priest nie byłem ale poprzednia płyta spodobała mi się bardzo a i koncert w Łodzi zaliczyłem. Mając na uwadze pozytywne recenzje najnowszej płyty Brytyjczyków zakupiłem ją sobie.
Wrażenia wspaniałe. Lata lecą a panowie nie starzeją się muzycznie w ogóle, a poziom, który prezentują jest nieosiągalny dla innych.
Już pierwszy numer Firepower powala swoją mocą. Świetny thrashowy riff na początku, potem mocne wejście Halforda a w środku wymiana solówek raz bardzo melodyjnie i łagodnie a drugi mocno, znów ocierając się o klimaty bliskie Slayerowi na przykład. Kapitalny otwieracz. Jeszcze dobrze nie odetchnęliśmy a tu już leci Lightning Strike typowe judasowe granie, bardzo szybkie z mocną gitarą i chwytliwym refrenem. Następnie nieco zwolnienia ale ciężar niesamowity! Evil Never Dies, troszkę przypomina mi to MEGADETH. Oczywiście świetna solówka musi być! W następnej piosence Never The Heroes panowie za cel postawili sobie aby publika mogła głośno wykrzywiać refren na koncertach. Chyba najbardziej melodyjny kawałek na płycie. Transowe klawisze na początek, wejście perkusji i wyraźnie słyszalny podkład basu... Lecimy z koksem aż do refrenu aby wykrzyczeć razem z Robem neverdehirołs!!! :-D Po tej dawce melodyjnego heavy, znów coś mocniejszego w postaci Necromancer. Agresja z jaką Halford wykrzykuje kolejne wersy jest niesamowita. Ciężar, szybkość, agresja! Czy ci faceci naprawdę podchodzą pod 70.? Po Necromancer piosenka, do której początkowo ciężko mi się było przekonać ale z każdym odsłuchem było lepiej. Duch Black Sabbath czuć na odległość. Jakby ten kawałek (Children Of The Sun) był autorstwa Iommiego i Butlera nie zdziwiło by mnie to. W żaden sposób nie traktuję jednak tego jako zarzut. Dzieci słońca umarły jeden po drugim a my słyszymy cudowną muzyczną frazę Guardians, która płynnie przechodzi w Rising From Ruins. Mocne bębny ostry riff i przepiękna solówka. Przed nami drugi najbardziej melodyjny kawałek na płycie. Do tego świetny śpiew Halforda! Ciarki na plecach! Po tym utworze kolejny Flame Thrower. Właściwie jedyny, do którego nie za bardzo mogę się przekonać. Nie to, że jest zły ale czegoś mi w nim brakuje. Ok, przeleciał i zaczyna się Spectre. Mroczny, ciężki słuchając go nieodparcie mam wrażenie, że zaraz coś się wydarzy, coś nie koniecznie przyjemnego... Nastrój fantastyczny a pod koniec znów super solówki. Traitors Gate wygrywa za to w kategorii najbardziej maidenowy kawałek na płycie. Początkowy riff niczym z The Wicker Man a później wokaliza, której z pewnością Maideni nie powstydzili by się! Podoba mnie się to! O pojedynkach gitarowych nie wspomnę! Nie poddamy się wołają panowie z Judas Priest. Tak właśnie traktuję kolejną pozycję w postaci No Surrender. Młodzieńczy wigor, piękne melodie i przekaz: JESTEŚMY DZIADKAMI ALE SIĘ NIE PODDAMY!!! Powoli dobijamy do końca. Lone Wolf to kolejny kawałek z Sabbathowym DNA we krwi. Halford w mojej opinii w tej kompozycji nawet zbliża się do tego co prezentuje Ozzy. Ta piosenka to nie mój faworyt ale muszę przyznać, że z każdym odsłuchem idzie bardziej na plus. No dobra, w końcu trzeba trochę odpocząć i podać parę łagodniejszych dźwięków... Ballada Sea of Red kończy album. Kończy go jednak w wielkim stylu. Piękna gitara akustyczna na początku i czyściuteńki śpiew Halforda a potem mocniejsze wejście... Rozkoszujmy się jeszcze tymi dźwiękami...
Muzyka cichnie, odtwarzacz zatrzymuje się a my chcemy płytę nastawić raz jeszcze. Tylu wspaniałych dźwięków nie słyszałem już dawno. Szkoda, że takie zespoły z oczywistych względów powoli będą schodziły ze sceny...

Ocena: 9,5/10
_________________
Stop PLANDEMII COVID-1984
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

Ostatnio zmieniony przez johny 2018-04-28, 13:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
grim_reaper 
Przygodomaniak



Wiek: 44
Dołączył: 27 Cze 2017
Posty: 525
Wysłany: 2018-04-01, 13:04   

Super recenzja johny
Słucham płyty cały czas w autku i jeszcze mi się nie znudziło. :-D
_________________
„Przygoda warta jest każdego trudu.”
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 45
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 14802
Wysłany: 2018-04-24, 04:08   

"Miód i dym" to chyba najpiękniejsza do tej pory płyta Anity Lipnickiej.

Słucham jej na okrągło od kilku dni.
Zaczyna się wspaniałą, pasującą do naszych wypraw, piosenką "Z miasta".
A potem jest tak samo pięknie.

Polecam!
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 42
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11922
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-04-24, 11:52   Recenzje płyt

tres
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
johny
Moderator



Wiek: 47
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10609
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-07-18, 17:32   

grim_reaper napisał/a:
Super recenzja johny
Słucham płyty cały czas w autku i jeszcze mi się nie znudziło. :-D

Kurde, zniknęla moja recenzja płyty Judasów Firepower, a tyle nad nią siedziałem. :-( Podobny problem jak w zagadkowni.
_________________
Stop PLANDEMII COVID-1984
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 45
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 14802
Wysłany: 2018-07-18, 18:48   

johny napisał/a:

Kurde, zniknęla moja recenzja płyty Judasów Firepower, a tyle nad nią siedziałem.

Jak to zniknęła? Skąd? Jak? Gdzie?
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny
Moderator



Wiek: 47
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10609
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-07-18, 19:28   

Czesio1 napisał/a:
johny napisał/a:

Kurde, zniknęla moja recenzja płyty Judasów Firepower, a tyle nad nią siedziałem.

Jak to zniknęła? Skąd? Jak? Gdzie?

Z tego wątku Czesio. gream_reaper swój komentarz odniósł do tej recenzji.
_________________
Stop PLANDEMII COVID-1984
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 45
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 14802
Wysłany: 2018-07-18, 20:25   

johny napisał/a:

Z tego wątku Czesio. gream_reaper swój komentarz odniósł do tej recenzji.

Johny, czy chodzi o tę recenzję:

johny napisał/a:

Nigdy jakimś wielkim fanem Judas Priest nie byłem ale poprzednia płyta spodobała mi się bardzo a i koncert w Łodzi zaliczyłem. Mając na uwadze pozytywne recenzje najnowszej płyty Brytyjczyków zakupiłem ją sobie.
Wrażenia wspaniałe. Lata lecą a panowie nie starzeją się muzycznie w ogóle, a poziom, który prezentują jest nieosiągalny dla innych.
Już pierwszy numer Firepower powala swoją mocą. Świetny thrashowy riff na początku, potem mocne wejście Halforda a w środku wymiana solówek raz bardzo melodyjnie i łagodnie a drugi mocno, znów ocierając się o klimaty bliskie Slayerowi na przykład. Kapitalny otwieracz. Jeszcze dobrze nie odetchnęliśmy a tu już leci Lightning Strike typowe judasowe granie, bardzo szybkie z mocną gitarą i chwytliwym refrenem. Następnie nieco zwolnienia ale ciężar niesamowity! Evil Never Dies, troszkę przypomina mi to MEGADETH. Oczywiście świetna solówka musi być! W następnej piosence Never The Heroes panowie za cel postawili sobie aby publika mogła głośno wykrzywiać refren na koncertach. Chyba najbardziej melodyjny kawałek na płycie. Transowe klawisze na początek, wejście perkusji i wyraźnie słyszalny podkład basu... Lecimy z koksem aż do refrenu aby wykrzyczeć razem z Robem neverdehirołs!!! :-D Po tej dawce melodyjnego heavy, znów coś mocniejszego w postaci Necromancer. Agresja z jaką Halford wykrzykuje kolejne wersy jest niesamowita. Ciężar, szybkość, agresja! Czy ci faceci naprawdę podchodzą pod 70.? Po Necromancer piosenka, do której początkowo ciężko mi się było przekonać ale z każdym odsłuchem było lepiej. Duch Black Sabbath czuć na odległość. Jakby ten kawałek (Children Of The Sun) był autorstwa Iommiego i Butlera nie zdziwiło by mnie to. W żaden sposób nie traktuję jednak tego jako zarzut. Dzieci słońca umarły jeden po drugim a my słyszymy cudowną muzyczną frazę Guardians, która płynnie przechodzi w Rising From Ruins. Mocne bębny ostry riff i przepiękna solówka. Przed nami drugi najbardziej melodyjny kawałek na płycie. Do tego świetny śpiew Halforda! Ciarki na plecach! Po tym utworze kolejny Flame Thrower. Właściwie jedyny, do którego nie za bardzo mogę się przekonać. Nie to, że jest zły ale czegoś mi w nim brakuje. Ok, przeleciał i zaczyna się Spectre. Mroczny, ciężki słuchając go nieodparcie mam wrażenie, że zaraz coś się wydarzy, coś nie koniecznie przyjemnego... Nastrój fantastyczny a pod koniec znów super solówki. Traitors Gate wygrywa za to w kategorii najbardziej maidenowy kawałek na płycie. Początkowy riff niczym z The Wicker Man a później wokaliza, której z pewnością Maideni nie powstydzili by się! Podoba mnie się to! O pojedynkach gitarowych nie wspomnę! Nie poddamy się wołają panowie z Judas Priest. Tak właśnie traktuję kolejną pozycję w postaci No Surrender. Młodzieńczy wigor, piękne melodie i przekaz: JESTEŚMY DZIADKAMI ALE SIĘ NIE PODDAMY!!! Powoli dobijamy do końca. Lone Wolf to kolejny kawałek z Sabbathowym DNA we krwi. Halford w mojej opinii w tej kompozycji nawet zbliża się do tego co prezentuje Ozzy. Ta piosenka to nie mój faworyt ale muszę przyznać, że z każdym odsłuchem idzie bardziej na plus. No dobra, w końcu trzeba trochę odpocząć i podać parę łagodniejszych dźwięków... Ballada Sea of Red kończy album. Kończy go jednak w wielkim stylu. Piękna gitara akustyczna na początku i czyściuteńki śpiew Halforda a potem mocniejsze wejście... Rozkoszujmy się jeszcze tymi dźwiękami...
Muzyka cichnie, odtwarzacz zatrzymuje się a my chcemy płytę nastawić raz jeszcze. Tylu wspaniałych dźwięków nie słyszałem już dawno. Szkoda, że takie zespoły z oczywistych względów powoli będą schodziły ze sceny...

Ocena: 9,5/10"
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny
Moderator



Wiek: 47
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10609
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-07-18, 20:32   

No, dokladnie Czesiu! :564:
_________________
Stop PLANDEMII COVID-1984
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 45
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 14802
Wysłany: 2018-07-18, 20:35   

johny napisał/a:
No, dokladnie Czesiu! :564:

Wkleiłem treść recenzji do już istniejącego postu bo niestety nie jestem w stanie dodać nowego postu w tamtym miejscu.
Tę recenzję dodałeś w czasie gdy kopiowałem wszystkie posty i ręcznie je wklejałem, jak widać gdzieś mi on umknął. Sorki.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 45
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 14802
Wysłany: 2018-07-18, 20:40   

johny napisał/a:
No, dokladnie Czesiu! :564:

A jednak znalazł się oryginalny post johny. Po prostu wkleiłem go w dziale "Muzyka, której słuchamy". Już go z powrotem przeniosłem. Powinno być ok.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny
Moderator



Wiek: 47
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10609
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-07-18, 20:43   

Dziękuję! Co my byśmy bez Ciebie zrobili. :-)
_________________
Stop PLANDEMII COVID-1984
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
johny
Moderator



Wiek: 47
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10609
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-10-09, 10:31   METAL ALLEGIANCE - Volume 2, Power Drunk Majesty



Dawno czegoś nie było w tym wątku, także postanowiłem się podzielić moimi refleksjami ze słuchania 2 albumu METAL ALLEGIANCE. Ta grupa to jak chyba nie wszyscy wiedzą tzw. super grupa. Alex Skolnick (TESTAMENT, AST), David Ellefson (MEGADETH), Mike Portnoy (ex - DREAM THEATRE) i jedyny nie znany dotąd z udzielania się w jakimkolwiek bandzie Mark Menghi.
Panowie znów zaprosili do współpracy mnóstwo ciekawych postaci z Joe Satrianim na czele.
A album? W porównaniu do pierwszego nieco ciężej przyswajalny dla mnie. Nie znaczy to jednak, że jest zły. Po prostu, żeby go docenić trzeba go przesłuchać kilkanaście razy. Chyba jest bardziej thrashowy. Pierwsze trzy, cztery kompozycje to trashowe killery. Czuć w nich i duch Slayera i Anthraxu i Metalliki z Kill'em All.
Potem jest o wiele bardziej zróżnicowanie. Choćby taki King with a Paper Crown - od mocnego growlingu do nostalgicznego przejścia a na następnie powermetalowej melodii. Fantastyczny kawałek, jeden z najlepszych na płycie!
Kolejny z niesamowitym klimatem to Voodoo of the Godsend z gościnnym udziałem Maxa Cavalery. Spokojnie mógłby się znaleźć na kultowym Roots SEPULTURY.
Na koniec mamy kompozycję tytułową, podaną w dwóch odsłonach. Jedna bardziej heavy, druga bardziej melodyjna z pięknym głosem niejakiej Floor Jansen. Do tego przepiękna wymiana solówek między Skolnickiem a Joe Satrianim. Mocny, mocny kandydat do podium płyty.
Jeżeli ktoś lubi takie granie, ja lubię, to serdecznie polecam. Panowie to naprawdę wirtuozi swoich instrumentów, do tego fajne kompozycje, świetne sola etc. Kawał porżadnej nowoczesnej muzyki metalowej.

Ocena: 8,5/10
_________________
Stop PLANDEMII COVID-1984
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

Ostatnio zmieniony przez johny 2018-10-09, 10:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
johny
Moderator



Wiek: 47
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10609
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-10-18, 10:51   DEATH ANGEL - The Evil Divide



Swego czasu, chyba rok temu wybrałem się na koncert TESTAMENTU. Jednym z "rozgrzewaczy" był wtedy DEATH ANGEL. Nazwa w szczenięcych czasach obiła mi się o uszy, choć bliżej twórczości tej kapeli nie dane mi było poznać. To zobaczyłem w warszawskiej Progresji rzuciło mnie na kolana!!! Pierwszy raz zdarzyło mi, że nie znając ANI JEDNEGO kawałka kapeli koncert tak mi się spodobał. Bardzo żałowałem, ze panowie grali tylko 45 min.
Zaraz po koncercie nabyłem ich najnowszy krążek The Evil Divide. To był strzał w przysłowiową 10. Czegóż nie ma na tej płycie! Jest wszystko co miłośnik thrash metalu lubi a nawet więcej.
Płyta powala swoimi kompozycjami już od pierwszych sekund! The Moth spodobało mi się do tego stopnia, że do dzisiaj mam tę piosenkę jako dzwonek w telefonie! A taki Father Of A Lies? Połączenie buntu i niesamowitej agresji z cudownym progresywnym środkiem i akustycznym zakończeniem...
Chcecie posłuchać fajnej melodyjnej piosenki (oczywiście z mocno rockowym kopem), proszę bardzo jest Lost...
A może trochę punka? Breakaway daje Wam to.
Na tej płycie nie ma złych utworów. Po prostu jedne są przyswajalne z marszu, inne wymagają większego z nimi osłuchania. Wszędzie masz jednak drogi słuchaczu perfekcyjną grą muzyków, fantastyczne solówki etc.
Normalne wydawnictwo zamyka fenomenalny Let The Pieces Fall - przywołujący najlepsze czasy wczesnej Metallki okraszony nutką maidenowej przyprawy. W wersji De lux - taką jak mam ja - mamy jeszcze absolutnie świetny cover grupy The Mission - Wasteland (powinien przypaść do gustu Fan tomasowi z tego co zdążyłem zauważyć :-) )
Ta płyta jest świetna w każdym aspekcie. Nawet okładka jest super. Chodzi za mną żeby główny motyw, motyla wytatuować sobie!

Ocena: 10/10
_________________
Stop PLANDEMII COVID-1984
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

Ostatnio zmieniony przez johny 2018-10-18, 10:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
johny
Moderator



Wiek: 47
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10609
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-10-30, 23:29   QUEENSRYCHE - Operation Mindcrime



Dzisiaj płyta, która ma już 30 lat choć ja osobiście poznałem ją bliżej parę miesięcy temu. Operation Mindcrime - bo o niej mowa - to koncept album opowiadający historię zmanipulowanego człowieka, narkomana, który poprzez prawnie mózgu ma wykonać pewne zadanie.
Już sama koncepcja nagrania tego typu albumu nosi w sobie pewne ryzyko. A jak wyszło? Wyszło fantastycznie! Włączając płytę słuchamy właściwie nie pojedynczych piosenek a właściwie żywo opowiedzianej historii zaczerpniętej niczym z dobrego thrillera. Muzycznie, cud, miód, malina! Bardzo techniczny heavy metal w wielu momentach zbaczający w różne inne zakamarki muzyczne. Bardzo dużo wnoszą tutaj "wypełniacze", choć to chyba zbyt krzywdzące określenie. To po prostu świetne łączniki między kolejnymi utworami. Do tego głos Geoffa Tate'a...
Oczywiście na upartego można słuchać pojedynczych kawałków - taki Eyes Of The Stranger nadaje się do tego znakomicie, ale jednak lepiej znaleźć wieczorkiem godzinę tylko i wyłącznie dla tej płyty i wysłuchać jej w skupieniu od pierwszej do ostatniej sekundy! Wtedy smakuje najlepiej!
Dla mnie MAJSTERSZTYK!

Ocena: 10/10
_________________
Stop PLANDEMII COVID-1984
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

Ostatnio zmieniony przez johny 2018-10-30, 23:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
johny
Moderator



Wiek: 47
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10609
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-09-13, 22:16   DIO - 5 classic albums



Ronnie James Dio wielkim artystą był. To wiemy. Ale tak jak ja szerzej jego twórczość poznaję od nie tak dawna. Parę tygodni temu zakupiłem sobie fajny box zawierający 5 pierwszych płyt grupy DIO.
Na razie przesłuchałem pierwsze 4. Z zachwytu padam na kolana. Co za kompozycje, co za piosenki, co za GŁOS Ronniego, co za solówki... Na tych płytach znajdą się może ze 2,3 utwory, które nie miażdżą! Reszta trafia w mózg słuchacza niczym pociski wystrzeliwane z AK 47.
Holy Diver, Don't Talk ToStrangers, We Rock, Rock'n'Roll Children, Sunset Superman, All The Fools Sailed Away, Naked In The Rain...
Długo by wymieniać... Żal tylko, że niestety Ronnie gra już w "największej orkiestrze świata". Na szczęście dla nas pozostała jego muzyka a ja jestem szczęśliwy, że mogę poznawać i chłonąć ją!!!

Ocena całości: 10/10

p.s.
Zagadka dla chętnych, co wymyślił Ronnie James Dio!? :-)
_________________
Stop PLANDEMII COVID-1984
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

Ostatnio zmieniony przez johny 2019-09-13, 22:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Fantomas
Przygodomaniak


Dołączył: 30 Lip 2018
Posty: 1472
Wysłany: 2019-09-13, 23:20   

To i ja chciałbym przedstawić recenzje ulubionych płyt. Kiedy słucha się dużo muzyki naprawdę ciężko się zdecydować, ktore płyty są tymi najważniejszymi. Zresztą gusta ulegają zmianie. Muzykę odbiera się inaczej będąc nastolatkiem, a inaczej w wieku dojrzałym. Jednak pewne płyty odgrywają szczególną rolę. Kojarzymy je z osobami i wydarzeniami oto lista 11 najważniejszych moich płyt. O każdej z nich napiszę kilka słów, a może któraś z płyt przypadnie Wam do gustu, kto wie :-)
1. The Jesus And Mary Chain "Psychocandy"
2. Pixies "Doolittle"
3. Joy Division "Unknown Pleasures"
4. Sonic Youth "Sister"
5. Nirvana "Nevermind"
6. Mudhoney "Every Good Boy Deserves Fudge"
7. Pavement "Slanted And Enchanted"
8. Sex Pistols "Never Mind The Bollocks"
9. Smashing Pumpkins "Siamese Dream"
10. The Cure "Pornography"
11. The Smiths "Queen Is Dead"
A Dio rozpropagował tzw. corna, czyli ten gest

20190914_001853.jpg
Plik ściągnięto 1 raz(y) 1.36 MB

_________________
 
 
johny
Moderator



Wiek: 47
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10609
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-09-14, 12:15   

Brawo Fantomas! :564:
Pistolski i Nvermind Nirvany bardzo pezypadły mi do gustu!
_________________
Stop PLANDEMII COVID-1984
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Von Dobeneck
[Usunięty]

Wysłany: 2019-09-14, 14:12   

To ja też coś skrobnę. Pierwszą całą płytą, która mi się wwierciła w mózg były Trzy Szóstki KATA, może dlatego, że miałem mizerny dostęp do zachodnich kapel, w końcu wioska na Podlasiu, to nie Warszawa, Łódź czy inne duże miasta. Wcześniej słuchałem wszystkiego co było dostępne w radiu. Dopiero w średniej szkole miałem większy dostęp do muzyki, więc postaram się wymienić kilka kapel, które wtedy odcisnęły piętno na mojej nieskalanej metalowym brudem duszyczce. :-D Nie piszę chronologicznie, bo nie pamiętam.
Metallica - Master of Puppets. - Jakbym dostał młotem w łeb, po prostu miazga.
Iron Maiden - tutaj wymienię te płyty, które wtedy były najlepsze(w zasadzie, to dla mnie są najlepsze do dziś): Iron Maiden, The Number of the Beast, Powerslave, Piece of Mind, Somewhere in Time. Kocham te płyty.
Pink Floyd - Dark Side of the Moon. Niesamowita, magiczna płyta.
KSU - Pod prąd. Mam ogromny szacunek dla Siczki za to, że jest zawsze sobą.
KAT - Oddech wymarłych światów. Najlepsza płyta jaką znam, niezmiennie.
KAT - Bastard. Ciężka, mroczna muza ze złowieszczymi tekstami i balladką, którą kochają panienki. :-D
Deep Purple - In Rock. Geniusz Ritchiego jest niezaprzeczalny.
Rainbow - Rising. Geniusz Ritchiego jest niezaprzeczalny.
Nirvana - Nevermind. Lubię Curta za to, że nie był gwiazdorem. Normalny chłopak, zbyt wrażliwy żeby tu przebywać.
To chyba wszystko.
 
 
Fantomas
Przygodomaniak


Dołączył: 30 Lip 2018
Posty: 1472
Wysłany: 2019-09-24, 17:10   

Wideoklip Smells Like Teen Spirit pojawił się w MTV jesienią 1991r. Pierwszy raz zobaczyłem Kurta Cobaina grającego na Jaguarze w czwartek wieczorem. W poniedziałek nie było już osoby, która nie obejrzałaby teledysku Nirvany choćby raz. Szczególnie skonsternowani byli fani Bon Jovi i Guns'n'Roses. Dotąd mogli twierdzić, że ich ulubione zespoły grają metal. Jednak przy drącym się Cobeinie ich idole wypadali bardzo blado. Ja byłem wtedy fanem Joy Division, Pixies, The Cure i JAMC. Lubiłem The Clash, Sex Pistols i Buzzcocks. Wydawało mi się, że wszystko co najlepsze w muzyce pochodzi z Wysp. Moim marzeniem poza M oczywiście, był wyjazd do Reading na festiwal. Nirvana od razu mi się spodobała za proste, bezkompromisowe granie oraz uwielbienie dla Pixies (zasłużone). Zespół nie ściągał nogi z gazu. Po pierwszym hitowym singlu pojawiły się kolejne: In Bloom, Come As You Are oraz Lithum. Pojawiły się też inne zespoły związane z nurtem grunge Mudhoney był najwspanialszy z nich, ale świetny był także Afghan Whigs albo Screaming Trees. Odrzuciłem Soundgarden jako zbyt metalowy jak na mój gust :-) . Niezasłużoną estymą cieszył się i wówczas i teraz zespół Pearl Jam. Ich płyta Ten wydana w 1992 niknęła wśród wielu lepszych. Tak czy inaczej w tamtym 1991 roku Nirvana była wspaniałoscią nad wspaniałościami. Inne zespoły wykorzystały tylko drzwi, które z hukiem wybiła Nirvana. Kurt zapoczątkował modę na noszenie podartych jeansów, nakładanie t-shirtu na bluzę, wyciagnięte swetry. Temat Nirvany świętnie sprawdził się na wielu imprezach i w kontaktach obyczajowych :-D . Dziękuję Ci Nirvano.
https://youtu.be/vabnZ9-ex7o :580: :580:
PS. Widzę, że wystawiamy oceny. Zatem biorąc pod uwagę atomową siłę rażenia Nevermind i fakt, że Nirvana zrobiła jedyną rewolucję, której byłem naocznym świadkiem daje ocenę subiektywną 10/10
_________________
Ostatnio zmieniony przez Fantomas 2019-09-24, 17:32, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Barabasz
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 42
Dołączył: 25 Sie 2015
Posty: 3123
Skąd: Ciechocinek
Wysłany: 2019-09-24, 18:16   

Fantomas napisał/a:
Temat Nirvany świetnie sprawdził się na wielu imprezach i w kontaktach obyczajowych

Mnie też dzięki Nirvanie, a dokładnie płycie "MTV Unplugged in New York" udało znaleźć wspólny język ;-) z pewną dziewczyną z zagranicy w czasie przerwy wakacyjnej w odległych już beztroskich, miło wspominanych latach.
_________________
 
 
Mysikrólik 
Zlotowicz
harcerz



Wiek: 45
Dołączył: 16 Lip 2013
Posty: 4664
Wysłany: 2019-09-24, 19:58   

Nirvana to była bomba w szczękę.
_________________
 
 
Fantomas
Przygodomaniak


Dołączył: 30 Lip 2018
Posty: 1472
Wysłany: 2019-09-24, 20:02   

Mysikrólik napisał/a:
Nirvana to była bomba w szczękę.

Dokładnie to samo chciałem wyrazić.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0.58 sekundy. Zapytań do SQL: 16