Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
PS i Niewidzialni - analiza treści książki
Autor Wiadomość
VdL 
Zlotowicz



Wiek: 49
Dołączył: 29 Maj 2014
Posty: 3581
Skąd: dokąd
Wysłany: 2014-08-05, 22:51   

johny napisał/a:
Czesio1 napisał/a:
Alfred von Dobeneck volvo

Myślę, że mógł to być taki model:
[url=http://files.tinypic...a_t.jpg]Obrazek[/URL]


Całkiem możliwe, może być również ten który był produkowany do 1975

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_15253_20170112123850633.jpg medium=http://s1.postimg.org/41abw0kwf/Volvo_164.jpg large=http://s1.postimg.org/41abw0kwf/Volvo_164.jpg group=15253][/gimg]
_________________
 
 
VdL 
Zlotowicz



Wiek: 49
Dołączył: 29 Maj 2014
Posty: 3581
Skąd: dokąd
Wysłany: 2014-08-05, 22:52   

johny napisał/a:
van de loro napisał/a:
Pozostaje zatem Merdedes W180D "Duzy Ponton
http://pl.wikipedia.org/w..._W105/W128/W180

Czytając ksiązkę też wyobrażam sobie właśnie takiego Mesia.

Ja również, inny rzucałby się w oczy co przy pracy detektywa nie uchodzi.
_________________
 
 
VdL 
Zlotowicz



Wiek: 49
Dołączył: 29 Maj 2014
Posty: 3581
Skąd: dokąd
Wysłany: 2014-08-05, 22:58   

Czesio1 napisał/a:

Niewidzialni jak już wspomniałem są z 1977 roku, ponieważ nie mam póki co w miarę dobrej mapy z lat 70-tych to opieram się po części na tej z 1956 roku.
Ja też nie bardzo widzę sens jazdy przez Mławę i cały czas się zastanawiam jaki mógł być tego powód?

Mam atlas samochodowy z lat 70tych muszę odszukać i sprawdzić. Tak teraz się zastanawiam jaw wtamtym okresie wygłądała przeprawa przez przez Wisłę?
_________________
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4705
Wysłany: 2014-08-06, 06:49   

van de loro napisał/a:
Tak teraz się zastanawiam jaw wtamtym okresie wygłądała przeprawa przez przez Wisłę?


Samochód ustawiało się na drewnianych beczkach i przeciągało liną przerzuconą z drugiego brzegu. :-D

A poważnie- w Warszawie, w co możesz nie wierzyć, ale już w latach siedemdziesiątych, istniały mosty. Trasa Łazienkowska, Most Poniatowskiego, Most Śląsko-Dabrowski i Most Gdański, i co więcej wtedy przez wszystkie można było spokojnie przejechać samochodem.
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-06, 09:52   

A w ogóle to zachęcam Was do odświeżenia sobie "Niewidzialnych". Yvonne, nie daj się prosić tylko sięgnij tę książkę a może rzekniesz nad ranem jak Tomasz u pana Eugeniusza:

"Tej nocy bowiem przeżyłem wspaniałą przygodę, jakbym wsiadł w wehikuł czasu, który przeniósł mnie w przeszłość na spotkanie z wielkimi ludźmi i frapującymi wydarzeniami."

Analizując treść książki właśnie takie mam odczucia, przynajmniej na razie a jestem już po lekturze 11 rozdziału.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10040
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-08-06, 10:01   

Czesio1 napisał/a:
w ogóle to zachęcam Was do odświeżenia sobie "Niewidzialnych"

Ja wlaśnie kolejny raz odświeżam ja sobie. To dla mnie jeden z najlepszych Samochodzików i wielka frajdę sprawi mi aktywne uczestnictwo w lokalizacji treści ksiażki. Sam chciałem kiedyś zacząć coś robić ale moja zdolność obsługi różnorakich programów komputerowych jest tak skromna, że nie dałem rady. Poza tym nie ma to jak rysuneczki Ojca!! :-D
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-06, 10:09   

johny napisał/a:

Ja wlaśnie kolejny raz odświeżam ja sobie. To dla mnie jeden z najlepszych Samochodzików i wielka frajdę sprawi mi aktywne uczestnictwo w lokalizacji treści ksiażki.

To super wiadomość johny :564:
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-06, 12:09   

No to kotlet, kompletny kotlet z tą trasą do Niedźwiedziego Rogu. Dyskutowaliśmy wcześniej czy to możliwe, żeby Tomasz jechał przez Mławę. Jeśli tak rzeczywiście było to prawdopodobnie jechał przez Ruciane-Nida i kilka kilometrów przed Piszem skręcił w lewo na drogę wiodącą przez las do Niedźwiedziego Rogu:

"Przed kwadransem zjechaliśmy z asfaltowej szosy w Puszczę Piską i teraz posuwaliśmy się piaszczystą drogą, na której resory samochodu skrzypiały głośno i nieprzyjemnie trzęsło.
— Czy to daleko? — zapytała mnie Monika, poziewując dyskretnie.
— Tylko kilka kilometrów przez las i już będzie Niedźwiedzi Róg.”


Byłoby to do przyjęcia ale jak się dowiadujemy później:

"Zatrzymaliśmy się w Piszu, aby zjeść obiad."

A to by wskazywało, że ta Mława znalazła się w książce przez pomyłkę.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4705
Wysłany: 2014-08-06, 12:23   

Czesio1 napisał/a:
"Zatrzymaliśmy się w Piszu, aby zjeść obiad."


No bo jechał jak Bóg przykazał, przez Wyszków i Łomżę.
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-06, 12:33   

PawelK napisał/a:
Czesio1 napisał/a:
"Zatrzymaliśmy się w Piszu, aby zjeść obiad."


No bo jechał jak Bóg przykazał, przez Wyszków i Łomżę.

Albo przez Pułtusk jak "radzi" mapa Polski z 1956 roku. Muszę pogrzebać gdzieś w starych książkach, powinienem mieć Atlas Polski, tylko nie wiem z którego roku. Gdyby ktoś z Was miał atlas około roku 1977 to sprawdźcie którędy wiedzie droga z Warszawy do Piszu (czy Pisza?).
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-06, 16:44   

Zaciekawił mnie fragment dwunastego rozdziału:

"— Proszę się niczego nie obawiać, panie Makulski — wyjaśniłem. — Jestem z
Ministerstwa Kultury i Sztuki i zajmuję się poszukiwaniem dokumentów, które odnalazł pana
ojciec i jego dwaj przyjaciele, Krostek i Wągrowski. Skrzynkę z papierami, która była na pana
strychu, zarekwiruję
, ale otrzyma pan ode mnie odpowiednie zaświadczenie.
— Czy czeka mnie jakaś kara? — Makulski był dalej niespokojny.
— Nie. Pana ojciec, Wągrowski i Krostek popełnili przestępstwo przywłaszczając sobie
to, co znaleźli. Ale od tamtego czasu minęło już dwadzieścia pięć lat, przestępstwo uległo
przedawnieniu.
Tym bardziej pan nie może odpowiadać za błąd swojego ojca."


To jak to jest? Skoro od wydarzeń na Czarcim Ostrowie minęło ponad 25 lat, przestępstwo uległo przedawnieniu, to Tomasz bezprawnie zarekwirował Makulskiemu skrzynkę z papierami czy nie tak?
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
TomaszK 
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 58
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6673
Wysłany: 2014-08-06, 18:59   

Przedawnieniu uległo przestępstwo ścigane przez prawo karne. Nie oznacza to uzyskania prawa do posiadania nielegalnie pozyskanych dóbr, bo to kwestia z zakresu prawa cywilnego, w którym nie ma przedawnienia.
_________________
 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10040
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-08-06, 19:14   

TomaszK napisał/a:
to kwestia z zakresu prawa cywilnego, w którym nie ma przedawnienia.

Ej no, ej no, Panie TomaszKu, jak t w prawie cywilnym nie ma przedawnienia!? :shock: Oczywiście, że jest, i jest dużo krótsze niż w pr. karnym. Waha się od 0,5 roku do 10. Wyjątek zasiedzenie w złej wierze 40 lat.
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-06, 21:48   

johny napisał/a:
TomaszK napisał/a:
to kwestia z zakresu prawa cywilnego, w którym nie ma przedawnienia.

Ej no, ej no, Panie TomaszKu, jak t w prawie cywilnym nie ma przedawnienia!? :shock: Oczywiście, że jest, i jest dużo krótsze niż w pr. karnym. Waha się od 0,5 roku do 10. Wyjątek zasiedzenie w złej wierze 30 lat.

Czyli co johny, musiał Makulski oddać skrzynkę z papierami czy mógł odmówić?
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
Ostatnio zmieniony przez johny 2014-08-06, 22:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
TomaszK 
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 58
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6673
Wysłany: 2014-08-06, 21:50   

johny napisał/a:
Ej no, ej no, Panie TomaszKu, jak t w prawie cywilnym nie ma przedawnienia!? :shock: Oczywiście, że jest, i jest dużo krótsze niż w pr. karnym. Waha się od 0,5 roku do 10.

To znaczy, że jak coś ukradnę i przetrzymam przez 10 lat, to przechodzi na moją własność ?
_________________
 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10040
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-08-06, 22:37   

TomaszK napisał/a:
johny napisał/a:
Ej no, ej no, Panie TomaszKu, jak t w prawie cywilnym nie ma przedawnienia!? :shock: Oczywiście, że jest, i jest dużo krótsze niż w pr. karnym. Waha się od 0,5 roku do 10.

To znaczy, że jak coś ukradnę i przetrzymam przez 10 lat, to przechodzi na moją własność ?

To nawet nie jest przedawnienie, tu chodzi o zasiedzenie. Jeżeli ty ukradłeś to rzeczy nabyć nie możesz ale jeżeli twoje dzieci wykażą, że były posiadaczami w dobrej wierze to juz tak.

K.C.
Art. 174.
Posiadacz rzeczy ruchomej niebędący jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada rzecz nieprzerwanie od lat trzech jako posiadacz samoistny, chyba że posiada w złej wierze.
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10040
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-08-06, 22:39   

Czesio1 napisał/a:
johny napisał/a:
TomaszK napisał/a:
to kwestia z zakresu prawa cywilnego, w którym nie ma przedawnienia.

Ej no, ej no, Panie TomaszKu, jak t w prawie cywilnym nie ma przedawnienia!? :shock: Oczywiście, że jest, i jest dużo krótsze niż w pr. karnym. Waha się od 0,5 roku do 10. Wyjątek zasiedzenie w złej wierze 30 lat.

Czyli co johny, musiał Makulski oddać skrzynkę z papierami czy mógł odmówić?

Ja bym odmówił! Niech mnie pozywają! :-D
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-06, 22:47   

johny napisał/a:

Ja bym odmówił! Niech mnie pozywają! :-D

Tym bardziej, że za te zarekwirowane papierzyska jak sądzę Makulski nie przytulił ani złotówki.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10040
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-08-06, 22:50   

Czesio1 napisał/a:
johny napisał/a:

Ja bym odmówił! Niech mnie pozywają! :-D

Tym bardziej, że za te zarekwirowane papierzyska jak sądzę Makulski nie przytulił ani złotówki.

Nie da się ukryć, zrobili chłopa w bambuko! :-D :-D :-D
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Nietajenko 
Forowy Badacz Naukowy
Użytkownik chwilowo nieaktywny



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 938
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2014-08-07, 07:43   

No to ja wtrącę swoje trzy grosze. Zapominacie panowie o aktach prawnych szczegółowych wszak w polskim (i myślę, że nie tylko w polskim) prawie obowiązuje zasada lex specialis derogat lex generali. Takim lex specialis jest Ustawa z dnia 23 lipca 2003r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami czy wcześniejsza, obowiązująca za czasów opisanych w Powieści Ustawa z dnia 15 lutego 1962 r. o ochronie dóbr kultury. O ile rzeczywiście przedawnieniu ulega przestępstwo jakiemu dopuścili się Wągrowski i ferajna o tyle zabytek pozostaje zabytkiem i nadal mają miejsce zastosowanie zapisy ustawowe. Wągrowski zatem nie miał tu nic do gadania.
_________________
Refert non fatigo et consolatoria calceamenta...
Harpagan http://www.harpagan.pl/rajd/
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-07, 09:16   

Nietajenko napisał/a:
Wągrowski zatem nie miał tu nic do gadania.

A nie Makulski przypadkiem?
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Nietajenko 
Forowy Badacz Naukowy
Użytkownik chwilowo nieaktywny



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 938
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2014-08-07, 09:41   

Czesio1 napisał/a:
A nie Makulski przypadkiem?

Niech ci będzie, że Makulski (dawno nie czytałem, a oni mi się zawsze mylą). Sens mojej wypowiedzi pozostaje ten sam.
_________________
Refert non fatigo et consolatoria calceamenta...
Harpagan http://www.harpagan.pl/rajd/
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-07, 15:54   

Czytam sobie "Niewidzialnych", czytam i notuję akcję książki dzień po dniu. I zadaję sobie pytanie czy można ustalić kiedy dokładnie dzieje się akcja książki? Ano trzeba poszukać jakiegoś punktu zaczepienia.
Wiemy, że akcja książki dzieje się wiosną, bo:

"Pewnego wiosennego dnia do mojego pokoju w Ministerstwie Kultury i Sztuki wniesiono drugie biurko."

Ale wiosna to jak na porę roku przystało aż trzy miesiące. Szukamy więc dalej i dowiadujemy się, że drugiego dnia akcji książki mamy kwiecień:

"Ale jak na złość było piękne, kwietniowe, słoneczne popołudnie"

Był to moment gdy Tomasz odebrał Monikę z komendy milicji, jest to dzień kiedy Marczak pokazał Tomaszowi list od Anny von Dobeneck.

Kwiecień to jednak aż 30 dni, wciąż za mało wiemy. Krąg się zawęża w dniu, w którym Tomasz budzi się po nocy przespanej w towarzystwie Moniki i Winnetou na Czarcim Ostrowie:

"W kwietniu słońce pokazuje się już dość wcześnie, kilkanaście minut po piątej."

To już jest coś. Zaglądam do kalendarza z 1977 roku aby dowiedzieć się w jakich dniach słońce wschodziło kilkanaście minut po piątej i...kotlet, kompletny kotlet!!

Nie mam informacji o której wschodzi słońce w Niedźwiedzim Rogu, ale znam godziny wschodu w Lublinie i w Warszawie, więc mogę przyjąć, że rejon Śniardw jest mniej więcej w połowie tej drogi jeśli chodzi o południki.
W Lublinie słońce w kwietniu najpóźniej pokazało się 1 kwietnia o 5:08, natomiast 2 kwietnia o 5:06. W Warszawie 1 kwietnia słońce wzeszło o 5:14 a 2 kwietnia o 5:11. Jeśli przyjmiemy połowę drogi dla interesującego nas miejsca to pozostaje nam tylko 1 kwietnia. A to niestety wyklucza drugi z powyższych cytatów. :-/
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4705
Wysłany: 2014-08-07, 16:07   

W Polsce zmiana czasu została wprowadzona między I a II wojną światową tylko raz, w 1919 roku, później w czasie II wojny światowej, podczas okupacji hitlerowskiej[2], następnie w latach od 1946 do 1949, od 1957 do 1964 i nieprzerwanie od 1977 roku.

Co oznacza, że od 3 kwietnia 1977 słońce wschodziło o godzinie 6:03 i później wcześniej. 23 kwietnia to była 5:19.
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-07, 16:44   

PawelK napisał/a:
W Polsce zmiana czasu została wprowadzona między I a II wojną światową tylko raz, w 1919 roku, później w czasie II wojny światowej, podczas okupacji hitlerowskiej[2], następnie w latach od 1946 do 1949, od 1957 do 1964 i nieprzerwanie od 1977 roku.

Co oznacza, że od 3 kwietnia 1977 słońce wschodziło o godzinie 6:03 i później wcześniej. 23 kwietnia to była 5:19.

Z jakiej strony korzystałeś Pawle przy tym wyliczeniu? Faktycznie na "mojej" stronce:
http://calendar.zoznam.sk...pe=user&hy=1977
nie widzę zmian czasu. A to bardzo ważny szczegół.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4705
Wysłany: 2014-08-07, 16:58   

Czesio1 napisał/a:
Z jakiej strony korzystałeś Pawle przy tym wyliczeniu?


http://www.kalbi.pl/kartk...3-kwietnia-1977
 
 
Kynokephalos 
Forowy Badacz Naukowy



Dołączył: 07 Sie 2013
Posty: 1066
Skąd: z dużego miasta
Wysłany: 2014-08-07, 18:08   

Decyzja w sprawie wprowadzenia w Polsce czasu letniego od 3 kwietnia 1977:
http://www.monitorpolski....77001000401.pdf

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________

Wonderful things...
 
 
Kynokephalos 
Forowy Badacz Naukowy



Dołączył: 07 Sie 2013
Posty: 1066
Skąd: z dużego miasta
Wysłany: 2014-08-07, 18:34   

Czarci Ostrów pod względem długości geograficznej jest między Lublinem i Warszawą, ale leży bardziej na północ - więc w okresie po wiosennej równonocy słońce wschodzi tam wcześniej niż wynikałoby z prostego uśrednienia.
Dla współrzędnych Czarciego Ostrowa 53.732400, 21.709654 strona którą posłużył się Czesio podaje wschód słońca 1.IV o 5:09.
http://calendar.zoznam.sk...4&timezone=06a1

Czyli (zakładając że słowa "w kwietniu słońce pokazuje się" dotyczą owego poranka) może chodzić o dni od 23.IV do 26.IV.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________

Wonderful things...
 
 
Kynokephalos 
Forowy Badacz Naukowy



Dołączył: 07 Sie 2013
Posty: 1066
Skąd: z dużego miasta
Wysłany: 2014-08-07, 18:58   

Z drugiej strony porównajmy podobny cytat z "Winnetou":
Cytat:
Słońce zachodziło czerwono, kończył się długi dzień. Nawet nie patrząc na
zegarek mogłem powiedzieć, że zbliża się dwudziesta, albowiem każdy
obserwator przyrody wie, że na początku lipca słońce wschodzi około trzeciej
minut osiemnaście, a zachodzi około dwudziestej.

Te godziny: 3:18 i 20:00 (w latach przed wprowadzeniem czasu letniego) jak ulał pasują do położenia Warszawy, mniej do miejsc wokół Śniardw. Możliwe, że Nienacki w tym wypadku posłużył się kalendarzem, na którym podano pory wschodu i zachodu dla stolicy. Tak samo mógł uczynić pisząc "Niewidzialnych".

Akcję "Niewidzialnych" należałoby chyba umieścić w 1974 roku. Książka wydana w 1977 została napisana prawdopodobnie bez uwzględnienia letniej zmiany czasu. Podejrzewam, że Nienacki popatrzył w kalendarzu na pierwsze dni kwietnia (nie dbając, że "piękne kwietniowe popołudnie" było przynajmniej dwa dni przed przebudzeniem na Czarcim Ostrowie ani że wschód nad Śniardwami nadchodzi wcześniej niż w Warszawie) i wstawił do tekstu "kilkanaście minut po piątej". Wniosek dla mnie płynie taki, że chodziło mu o początek kwietnia raczej niż o koniec.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________

Wonderful things...
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-07, 19:50   

Kynokephalos napisał/a:

Akcję "Niewidzialnych" należałoby chyba umieścić w 1974 roku.

Kyno, ten 1974 rok nie bardzo mi pasuje bo:
"O ile w 1968 roku skradziono tylko 899 takich przedmiotów, to w 1974 roku cztery tysiące. "
Tomasz ma tu dane raczej z całego roku, więc rok ten już minął w czasie akcji "Niewidzialnych".

Kynokephalos napisał/a:

wstawił do tekstu "kilkanaście minut po piątej". Wniosek dla mnie płynie taki, że chodziło mu o początek kwietnia raczej niż o koniec.

A ja skłaniam się raczej ku temu:

Kynokephalos napisał/a:

Czyli (zakładając że słowa "w kwietniu słońce pokazuje się" dotyczą owego poranka) może chodzić o dni od 23.IV do 26.IV.


bo jeśli nazwiemy umownie "dniem 6" poranek na Czarcim Ostrowie to "dzień 17" wypadnie już w maju. Dlaczego tak sądzę? Ano dlatego:
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-07, 19:52   

"Pan Samochodzik i Niewidzialni" dzień po dniu (część I)


DZIEŃ 01 (rzdz 1)

- rozmowa Tomasza z Marczakiem
- awans Tomasza
- poznanie Moniki


"Pewnego wiosennego dnia do mojego pokoju w Ministerstwie Kultury i Sztuki wniesiono drugie biurko. Zaniepokoił mnie ten fakt i natychmiast zameldowałem się u zwierzchnika, aby wyjaśnić tę sprawę.
(...)
— Niech się pan przygotuje na dużą niespodziankę — powiedział do mnie dyrektor Marczak, wskazując mi miejsce w wygodnym fotelu naprzeciw jego ogromnego biurka. —
Czeka pana awans.
(...)
I do gabinetu dyrektora weszła wysoka dziewczyna lat około dwudziestu czterech."



DZIEŃ 02 (rzdz 2)

- list od Anny von Dobeneck z Frankfurtu nad Menem
- zatrzymanie Moniki w hotelu "Forum
- telefon od Batury


"Następnego dnia wezwał mnie dyrektor Marczak.
— Chciałbym, aby zapoznał się pan z treścią pewnego listu, który na ręce ministra kultury przyszedł do nas przed trzema miesiącami.
(...)
— Monikę aresztowano w kawiarni hotelu „Forum”. Jest podejrzana o usiłowanie kradzieży pieniędzy. Proszę natychmiast jechać do komendy i wyjaśnić sprawę.
(...)
Odwiozłem Monikę pod jej dom i zawróciłem do siebie, na Stare Miasto.
(...)
Po północy obudził mnie telefon.
— Jak się masz, Tomaszu — rozpoznałem głos Waldemara Batury,
(...)
Nie zasnąłem aż do rana."


NOCLEG W KAWALERCE NA STARYM MIEŚCIE


DZIEŃ 03 (rzdz 2)

- telegram do Winnetou

"I nagle doznałem olśnienia. Przypomniałem sobie drewnianą chatę nad jeziorem, płonący bierwionami kominek i siedzącego przed nim mężczyznę w zamszowej kurtce. Przypomniałem sobie przygody na „Moby Dicku”, moje imię, które brzmiało „Szara Sowa”. Czy to nie z ust tego człowieka o szlachetnej twarzy i ciemnych, gładko zaczesanych włosach usłyszałem kiedyś słowa Fort Lyck?
Wstałem z łóżka i pośpiesznie zredagowałem długi telegram."



(...) - JAKIŚ OKRES CZASU


DZIEŃ 04 (rzdz 3)

- Tomasz odkrył na biurku kartkę od Winnetou

"Wczoraj na jej biurku odkryłem notatkę: Czekam na Czarcim Ostrowie. Winnetou."


DZIEŃ 05 (rzdz 3, rzdz 4)

- wyjazd Tomasza z Moniką na Mazury

"Zbliżał się chłodny, kwietniowy wieczór przyśpieszony padającym nieustannie deszczem.
(...)
— Jutro wyjeżdżamy samochodem na Mazury.
(...)
Wyruszyliśmy z Warszawy około południa.
(...)
— Jest już dwunasta w nocy — powiedziałem, patrząc na zegarek.
(...)
Skurczeni, w niewygodnej pozycji, w ubraniach, zasnęliśmy(...)"


NOCLEG NA WYSPIE FORT LYCK


DZIEŃ 06 (rzdz 4, rzdz 5)

- penetracja wyspy Fort Lyck
- przypłynięcie Blondyna motorówką z Mikołajek
- popłynięcie do Mikołajek do pana Rudzkiego
- odwiedziny u pana Eugeniusza w Wejsunach


"W kwietniu słońce pokazuje się już dość wcześnie, kilkanaście minut po piątej. Świt wstał
pogodny, bezwietrzny, zapowiadał się słoneczny dzień.
(...)
Prawie całą wysepkę porastają drzewa i krzaki.
(...)
— To on. Poznaję go. Blondyn z kawiarni hotelu „Forum” szepnęła Monika.
(...)
W dwie godziny później byłem już z Moniką na ulicach Mikołajek.
(...)
Okrężną drogą, przez Ruciane, powróciliśmy do Niedźwiedziego Rogu, gdzie miał czekać na nas Winnetou.
(...)
Późnym wieczorem siedzieliśmy na brzozowych pieńkach w Izbie Regionalnej i rozmawialiśmy o historii wysepki: Monika, Winnetou, ja i pan Eugeniusz — tęgi postawny
mężczyzna o pełnej pogody twarzy i wesołym spojrzeniu bystrych oczu.
(...)
Żona pana Eugeniusza podała nam kolację i zaraz potem Monika położyła się w gabinecie przemiłego gospodarza. A pan Eugeniusz, ja i Winnetou jeszcze do późnej nocy gwarzyliśmy na oszklonej werandzie jego domu."


NOCLEG U PANA EUGENIUSZA


DZIEŃ 07 (rzdz 5, rzdz 6)

- zwiedzanie Muzeum Herdera w Morągu
- odszukanie pozostałości posiadłości Hindenburga w Ogrodzieńcu
- obiad w Suszu
- odnalezienie resztek dworku w Gardzieniu
- powrót przed północą do Warszawy


"W potokach deszczu opuściliśmy z Moniką Wejsuny, kierując się na Ruciane, a potem na Mrągowo, Biskupice i Olsztyn aż do Morąga.
(...)
Zaparkowałem wehikuł na rynku i zaproponowałem Monice zwiedzenie Muzeum Herdera.
(...)
W dwie godziny później z Iławy skręciliśmy na Kisielice i zobaczyliśmy napis „Ogrodzieniec”.
(...)
Zaparkowałem wehikuł na ogromnym podwórku otoczonym magazynami i oborami Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Ogrodzieńcu.
(...)
— Może stary Neuman powie coś państwu o Hindenburgu — zastanawiał się magazynier.(...) Mieszka teraz w Kisielicach.
Do Kisielic były tylko trzy kilometry. Odnaleźliśmy Neumana, ale pamięć osiemdziesięcioletniego człowieka nie była zbyt sprawna.
(...)
Zjedliśmy obiad w Suszu, w restauracji, która nazywała się „Warmianka”,
(...)
Gdy przyjechaliśmy tam wczesnym popołudniem, padał deszcz i Gardzień wydawał się bezludny.
(...)
Odszukaliśmy wehikuł na leśnej dróżce i przed północą byliśmy już w Warszawie."




DZIEŃ 08 (rzdz 6)

- sprawozdanie przed Marczakiem wizyty na Mazurach

"Dyrektor Marczak ze zmarszczonymi surowo brwiami wysłuchał mojego sprawozdania z podróży do Fortu Lyck i Gardzienia.
(...)
— Jutro wyjeżdżamy do Frankfurtu nad Menem, aby osobiście porozumieć się z Anną von Dobeneck — oświadczył."



DZIEŃ 09 (rzdz 6)

- podróż pociągiem do Frankfurtu nad Menem

"I tak oto już następnego dnia wieczorem wysiedliśmy z dyrektorem na dworcu kolejowym we Frankfurcie nad Menem
(...)
zamieszkaliśmy w skromnym, choć wygodnym hotelu „Arabella”. Byliśmy zmęczeni podróżą i zaraz położyliśmy się spać."


NOCLEG W HOTELU "ARABELLA"


DZIEŃ 10 (rzdz 6, rzdz 7)

- zwiedzanie Frankfurtu nad Menem
- wizyta u Dobenecków
- przeglądanie gazet w redakcji "Frankfurter Allgemaine Zeitung"


"Zjedliśmy więc śniadanie i wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta i jego zabytków.
(...)
gdy słońce zaczynało chować się za dachy domów, zamówioną przez portiera taksówką (nie chcieliśmy błądzić po nie znanym mieście) kazaliśmy się zawieźć na ulicę Zygfryda 7 w okolice Ogrodu Zoologicznego, w małą uliczkę, gdzie po obu stronach asfaltowej jezdni, za wysokimi żelaznymi parkanami, stały w ogrodach bogate wille.
(...)
I ująwszy dyrektora pod ramię wraz z nim znalazłem się w lokalu redakcji „Frankfurter
Allgemeine Zeitung”.
(...)
W ponurym nastroju opuściliśmy redakcję i udaliśmy się pieszo do hotelu."


NOCLEG W HOTELU "ARABELLA"


DZIEŃ 11 (rzdz 7, rzdz 8)

- wizyta w Muzeum Goethego we Frankfurcie nad Menem
- poznanie Grety Herbst
- ponowna wizyta u Dobenecków


"Następnego dnia zadzwoniliśmy do Muzeum Goethego i po krótkiej rozmowie z kustoszem, doktorem Gunterem, umówiliśmy się na spotkanie o jedenastej w jego gabinecie.
(...)
Gunter wykręcił jakiś numer, chwilę rozmawiał, a potem powiadomił nas, że pani Herbst zaraz się zjawi, aby przejąć sprawę.
(...)
— Mówi Greta Herbst — rozpoznałem głos. — Dzwonię z willi pana Alfreda von Dobeneck. Przekonałam go, aby porozumiał się z panami, bo jeśli tego nie uczyni, narazi się na kłopoty związane z postępowaniem spadkowym po zmarłej. Bardzo proszę, przyjedźcie panowie
na ulicę Zygfryda.
(...)
— Kiedy panowie wracają do Warszawy?
To pytanie usłyszał dyrektor Marczak.
— Mamy pociąg dopiero jutro wieczorem — rzekł.
(...)
— Pojedziemy nie wieczorem, ale jutro nocnym pociągiem. Musimy być w Weimarze,
panie dyrektorze.
(...)
Tej nocy spałem bardzo źle."


NOCLEG W HOTELU "ARABELLA"


DZIEŃ 12 (rzdz 8)

- ponowne zwiedzanie Frankfurtu nad Menem

"Rano bolała mnie głowa i byłem senny, ale dyrektor Marczak, nie zdając sobie zupełnie sprawy z moich nastrojów, postanowił wykorzystać ostatni dzień naszego pobytu we Frankfurcie, aby zwiedzić miasto.
(...)
W nocy wsiedliśmy z Marczakiem do międzynarodowego pociągu i po jednej przesiadce, późnym rankiem, wysiedliśmy na dworcu kolejowym w Weimarze."


NOCLEG W POCIĄGU DO WEIMARU


DZIEŃ 13 (rzdz 8, rzdz 9)

- wizyta w Muzeum Goethego w Weimarze
- wizyta w Erfurcie w posiadłości Piontków
- powrót do Weimaru


"Weimar to małe, ale pełne uroku miasto.(...)
Dom-muzeum odwiedza codziennie wielu turystów z całego świata, bo też i imię poety sławne jest wszędzie. Kustosz urzęduje w małym gabinecie tuż obok drzwi wejściowych.
W samo południe zameldowaliśmy się u niego.
(...)
W kwadrans później Wartburgiem doktora Krafta pędziliśmy szosą do niedalekiego Erfurtu,
(...)
Na ulicy Wilhelma Piecka, przed domem numer 10 stał czarny mercedes pani Herbst.
(...)
W dwie godziny później powróciliśmy wszyscy do Weimaru.
(...)
Nocnym pociągiem opuściliśmy Weimar i nazajutrz rano znaleźliśmy się w Warszawie."


NOCLEG W POCIĄGU z WEIMARU DO WARSZAWY


DZIEŃ 14 (rzdz 9)

- przyjazd do Warszawy pociągiem
- rozmowa z Baturą w "Bristolu"
- spotkanie w kawalerce z człowikiem z MSW
- telegram do Winnetou


"Na Dworcu Głównym ruch był ogromny, z trudem przepychaliśmy się przez tłum ludzi, śpieszących do międzynarodowych pociągów.
(...)
Jeszcze dziś lub jutro przybędzie tu młody i przystojny mężczyzna wraz ze swą uroczą narzeczoną. Nazwisko jego brzmi Alfred von Dobeneck.
(...)
W południe zadzwonił do mnie Waldemar Batura.
— Muszę się z tobą zobaczyć — oświadczył. — Znajdź chwilę czasu i wyskocz na kawę w „Bristolu”. To ważna sprawa.
(...)
Ze swego biura zatelefonowałem do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, do człowieka, który z ramienia tego ministerstwa dyskretną opieką otaczał polskie zabytki i muzea. To od niego właśnie otrzymałem informację o przyjeździe do Polski Schreibera. Byłem mu teraz winien
sprawozdanie ze swych przygód we Frankfurcie i w Weimarze. (...)
Spotkaliśmy się w mojej kawalerce na Starym Mieście i aż do późnej nocy omawialiśmy sprawę zbiorów doktora Gottlieba i unieszkodliwienia Niewidzialnych.
(...)
Jeszcze tej nocy przez telefon nadałem telegram do Winnetou, (...)"



DZIEŃ 15 (rzdz 9)

- przybycie Winnetou
- spotkanie z pośrednikiem w sprawie wynajęcia wigwamu


"następnego dnia wieczorem Winnetou zapukał już do moich drzwi. Czekał tu na niego starszy, tęgi, łysawy, nobliwie wyglądający mężczyzna.
(...)
Teraz, gdy sprawa wynajęcia domu Winnetou była w dobrych rękach, opowiedziałem swemu przyjacielowi o przygodach w RFN-ie i Weimarze. Następnie ustaliliśmy plan dalszego działania i umówiliśmy się na następne spotkanie."



DZIEŃ 16 (rzdz 9)

- powrót Winnetou na Mazury

"Rano Winnetou opuścił Warszawę powracając na Mazury,(...)"

(...) - JAKIŚ OKRES CZASU
(możliwe, że nie ma tu przerwy bo 14 dnia Tomasz w rozmowie z Moniką powiedział, że "dziś lub jutro przyjedziesz Dobeneck z panną Strachwitz". Mógł więc przyjechać 15 dnia, zanocować w Warszawie, odpocząć dzień i dnia 17 znaleźć się w dawnym Sowirogu


DZIEŃ 17 (rzdz 10)

- przyjazd Tomasza, Moniki, Grety, Dobenecka i panny Strachwitz do dawnego Sowirogu
- nocne spotkanie z Winnetou, podejście pod obozy dwóch band


"I te słowa brzmiały ciągle w mej pamięci, gdy pewnego majowego dnia przyjechałem swym wehikułem do nie istniejącej już dziś wioski Sowiróg. Nie byłem sam. Towarzyszył mi czarny mercedes pani Grety Herbst i eleganckie volvo, w którym siedzieli Albert von Dobeneck i jego narzeczona, Berta von Strachwitz.
(...)
Mój przyjaciel wziął mnie w milczeniu za rękę i poprowadził do głębokiego wykrotu, który pozostał po jakimś zwalonym drzewie.
(...)
Gdy szedłem wzdłuż jeziora na spotkanie z Szarą Sową, widziałem aż dwa obozowiska nad brzegiem w pobliżu Sowirogu."

NOCLEG W DAWNYM SOWIROGU
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-07, 19:57   

Jeśli nie pomyliłem nic w moich obliczeniach to przy założeniu, że poranek na Czarcim Ostrowie miał miejsce między 23 a 26 kwietnia to dzień przyjazdu do Sowirogu wypadnie między 4 a 7 maja.
Odwracając - jeśli przyjechali do Sowirogu 1 maja (najwcześniejszy możliwy termin majowy) to na Czarcim Ostrowie obudzili się 20 kwietnia. Nie może więc być mowy o początku kwietnia.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Kynokephalos 
Forowy Badacz Naukowy



Dołączył: 07 Sie 2013
Posty: 1066
Skąd: z dużego miasta
Wysłany: 2014-08-07, 20:22   

1.
Rok 1974 podałem w odniesieniu do "Operacji Żagiel 74" w lipcu tego samego roku, o której mowa w zakończeniu książki.

2.
Nie dysponuję pierwszym wydaniem "Niewidzialnych" z 1977 roku, ale zakładam, że godzina wschodu słońca nie została zmieniona i od początku było to kilkanaście minut po piątej. Biorąc pod uwagę długość cyklu wydawniczego myślę, że pisarz ukończył książkę przed kwietniem 1977 i nie brał w niej pod uwagę letniej zmiany czasu.

3.
Jeżeli tak wypada z innych obliczeń (chcę je potem dokładniej przejrzeć), chętnie zgodzę się na drugą część kwietnia. Nie ukrywam, że zaliczam Nienackiego do piarzy niezbyt skrupulatnie uzgadniających podane okolicznósci akcji z kalendarzem. Mieliśmy już z tym do czynienia. Uważam, że mógł spojrzeć na kalendarzową kartkę pierwszego kwietnia i znalezioną tam godzinę wschodu słońca rozszerzyć na całą Polskę i na wszystkie dni miesiąca.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________

Wonderful things...
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-07, 21:11   

Kynokephalos napisał/a:
1.
Rok 1974 podałem w odniesieniu do "Operacji Żagiel 74" w lipcu tego samego roku, o której mowa w zakończeniu książki.

A faktycznie, zapomniałem że jest o tym w zakończeniu książki. Nie dotarłem tam jeszcze przy okazji niniejszej analizy. To może trzeba jednak poszukać tego wschodu słońca w 1974 roku? A informację o skradzionych w tymże roku 1974 przedmiotach należałoby potraktować z przymrużeniem oka?

Kynokephalos napisał/a:

2.
Nie dysponuję pierwszym wydaniem "Niewidzialnych" z 1977 roku, ale zakładam, że godzina wschodu słońca nie została zmieniona i od początku było to kilkanaście minut po piątej. Biorąc pod uwagę długość cyklu wydawniczego myślę, że pisarz ukończył książkę przed kwietniem 1977 i nie brał w niej pod uwagę letniej zmiany czasu.

Ja też niestety nie mam pierwszego wydania, korzystam z ebooka. Miałem kiedyś to wydanie ale komuś oddałem bo...nie podobała mi się okładka :027:

Kynokephalos napisał/a:
3.
Jeżeli tak wypada z innych obliczeń (chcę je potem dokładniej przejrzeć), chętnie zgodzę się na drugą część kwietnia. Nie ukrywam, że zaliczam Nienackiego do piarzy niezbyt skrupulatnie uzgadniających podane okolicznósci akcji z kalendarzem. Mieliśmy już z tym do czynienia. Uważam, że mógł spojrzeć na kalendarzową kartkę pierwszego kwietnia i znalezioną tam godzinę wschodu słońca rozszerzyć na całą Polskę i na wszystkie dni miesiąca.

Bardzo liczę Kyno na Twoją wersję analizy dzień po dniu bo potrafisz zawsze dostrzec to co nam umyka.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Kynokephalos 
Forowy Badacz Naukowy



Dołączył: 07 Sie 2013
Posty: 1066
Skąd: z dużego miasta
Wysłany: 2014-08-07, 21:30   

Czesio1 napisał/a:
To może trzeba jednak poszukać tego wschodu słońca w 1974 roku?

Z roku na rok godziny wschodu i zachodu niewiele się różnią. Dziwne, "Twoja" stronka chce się cofnąć tylko do 1976 roku. Możemy założyć, że 1974 rok wyglądał tak jak 1978 (najbliższy o niemal identycznym miejscu w cyklu lat przestępnych), tylko że nie było w Polsce zmiany czasu. 1 kwietnia słońce wstało nad Fort Lyck o 5:09 a nad Warszawą o 5:14 (3 kwietnia o 5:09). Pod koniec kwietnia to już czwarta z minutami. Czyli tak czy tak trzeba coś naciągnąć.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________

Wonderful things...
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-07, 21:35   

Kynokephalos napisał/a:
Czyli tak czy tak trzeba coś naciągnąć.

No niestety, podobnie było przy okazji "Wyspy złoczyńców". Masz rację, Nienacki niezbyt skupiał się na zgodności dat.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4705
Wysłany: 2014-08-07, 22:28   

Czesio1 napisał/a:
To może trzeba jednak poszukać tego wschodu słońca w 1974 roku?


Według mojego kalendarza w 1974 roku kilkanaście minut po piątej słońce wschodziło między 28 a 30 marca.
 
 
TomaszK 
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 58
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6673
Wysłany: 2014-08-08, 08:46   

Fajna analiza.
A dlaczego w ogóle zakładamy, że akcja książki dzieje się w roku, w którym się ukazała ? Zresztą w przypisach na zakończeniu jest informacja pochodząca od autora, dotycząca pałacu w Gardzieniu: "Ruiny rozebrano w 1976 roku, już po napisaniu tej książki."
A ponadto jest taka wzmianka: "Monika wyszła za mąż za Kędziorka i ma już dwoje uroczych dzieci.". Oprócz tego, że to całkim jak nasza Monika :-D , świadczy to też, że książka powstaje w kilka lat po zdarzeniach które opisuje.
_________________
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-08, 09:15   

TomaszK napisał/a:
Fajna analiza.
A dlaczego w ogóle zakładamy, że akcja książki dzieje się w roku, w którym się ukazała ?

To taki punkt wyjścia TomaszKu. Od czegoś trzeba zacząć by móc potem to obalać w trakcie analizy.

TomaszK napisał/a:
Fajna analiza.
Zresztą w przypisach na zakończeniu jest informacja pochodząca od autora, dotycząca pałacu w Gardzieniu: "Ruiny rozebrano w 1976 roku, już po napisaniu tej książki."

Dopisek świadczyłby o tym, że książka mogła powstać w 1974 lub 1975 roku.

TomaszK napisał/a:

A ponadto jest taka wzmianka: "Monika wyszła za mąż za Kędziorka i ma już dwoje uroczych dzieci.". Oprócz tego, że to całkim jak nasza Monika :-D , świadczy to też, że książka powstaje w kilka lat po zdarzeniach które opisuje.

Skoro Monika ma już dwoje uroczych dzieci a książkę wydano w 1977 roku to raczej mało prawdopodobne, żeby akcja działa się w 1976 roku.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-08, 12:12   

I kolejna sprawa, która mnie zastanowiła. Mianowicie nazwa miasta Ruciane-Nida. W książce mamy tylko samo Ruciane. Czyżby były jakieś mapy, na których właśnie ta krótsza nazwa by figurowała?
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4705
Wysłany: 2014-08-08, 12:30   

Czesio1 napisał/a:
I kolejna sprawa, która mnie zastanowiła. Mianowicie nazwa miasta Ruciane-Nida. W książce mamy tylko samo Ruciane. Czyżby były jakieś mapy, na których właśnie ta krótsza nazwa by figurowała?


Chyba zawsze się mówiło i odmieniało tylko Ruciane, nawet częściej niż Bielsko.
 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10040
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-08-08, 12:35   

PawelK napisał/a:
Czesio1 napisał/a:
I kolejna sprawa, która mnie zastanowiła. Mianowicie nazwa miasta Ruciane-Nida. W książce mamy tylko samo Ruciane. Czyżby były jakieś mapy, na których właśnie ta krótsza nazwa by figurowała?


Chyba zawsze się mówiło i odmieniało tylko Ruciane, nawet częściej niż Bielsko.

Oczywiście, tak prościej. Choć oficjalna nazwa miasta to Ruciane-Nida.
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-08, 13:01   

PawelK napisał/a:

Chyba zawsze się mówiło i odmieniało tylko Ruciane, nawet częściej niż Bielsko.

Pełna zgoda, jeśli mówiło to ok. W książce jako w słowie pisanym chyba jednak powinna być pełna nazwa.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4705
Wysłany: 2014-08-08, 13:22   

Czesio1 napisał/a:
PawelK napisał/a:

Chyba zawsze się mówiło i odmieniało tylko Ruciane, nawet częściej niż Bielsko.

Pełna zgoda, jeśli mówiło to ok. W książce jako w słowie pisanym chyba jednak powinna być pełna nazwa.


Czesio, to nie jest przewodnik ani encyklopedia, tylko książka przygodowa dla młodzieży. Co więcej, w dużej mierze oparta na fikcji.
 
 
Nietajenko 
Forowy Badacz Naukowy
Użytkownik chwilowo nieaktywny



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 938
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2014-08-08, 13:30   

PawelK napisał/a:
Chyba zawsze się mówiło i odmieniało tylko Ruciane

Każdy żeglarz pływający po Mazurach używa tej formy "kurs na Ruciane", "walimy na Ruciane", "przybiliśmy do kei w Rucianem" itd.
_________________
Refert non fatigo et consolatoria calceamenta...
Harpagan http://www.harpagan.pl/rajd/
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-08, 13:39   

PawelK napisał/a:

Czesio, to nie jest przewodnik ani encyklopedia, tylko książka przygodowa dla młodzieży. Co więcej, w dużej mierze oparta na fikcji.

Ja to wiem, ale bardziej by mi pasowało gdyby Pan Tomasz, tak rozkochany w mazurskiej ziemi, jednak używał w pisanej treści pełnych nazw.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10040
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-08-08, 23:26   

Co prawda we Frakfurcie nad Menem nie ma i prawdopodobnie nigdy nie było ulicy Zygfryda 7 (ustalenia Czesia potwierdzone przeze mnie) ale wiemy, że willa Dobenecków znajdowała się gdzieś obok zoo.

Pospiesznie zjedliśmy obiad
w hotelowej restauracji i gdy słońce zaczynało chować się za dachy domów, zamówiona
˛ przez portiera taksówka˛ (nie chcieliśmy błądzić po nie znanym mieście) kazaliśmy się zawieźć na ulic˛e Zygfryda 7 w okolice Ogrodu Zoologicznego,
w mała˛ uliczkę˛, gdzie po obu stronach asfaltowej jezdni, za wysokimi żelaznymi
parkanami, stały w ogrodach bogate wille.


To jest to miejsce:
https://www.google.pl/map...c1e63b5bda638f4
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-09, 07:29   

Tem Ogród Zoologiczny to zawsze jakiś punkt wyjścia do szukania willi Dobenecków.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 41
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11068
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2014-08-09, 09:35   

A kiedy planujecie zlot śladami mojej "ulubionej" części? :-D
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
VdL 
Zlotowicz



Wiek: 49
Dołączył: 29 Maj 2014
Posty: 3581
Skąd: dokąd
Wysłany: 2014-08-09, 09:54   

Yvonne napisał/a:
A kiedy planujecie zlot śladami mojej "ulubionej" części? :-D


To dobre pytanie, trzeba zaklepać termin. Nie można nie być, skoro to twoja "ulubiona" część. :-D
_________________
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-09, 12:18   

Yvonne napisał/a:
A kiedy planujecie zlot śladami mojej "ulubionej" części? :-D

Właśnie kilka dni temu pomyślałem o tym, że pora już zrobić sondę na temat kolejnego zlotu.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-09, 18:45   

"Pan Samochodzik i Niewidzialni" dzień po dniu (część II)


DZIEŃ 18 (rzdz 11, rzdz 12, rzdz 13)

- rozstanie w Rucianem z Gretą (ruszyła w stronę Warszawy) i Dobeneckiem (pojechał z Bertą na Mrągowo)
- przyjazd do Wojnowa
- wyjazd do gospodarstwa Makulskiego
- nocna rozmowa z Kędziorkiem w Rucianem


"Wyjechałem z przesieki, zawróciłem w kierunku Ukty i stamtąd pojechałem na Wojnowo.
(...)
— W lewo szosa prowadzi na przystanek kolejowy w Karwicy — wyjaśnił Wielki Bóbr
— natomiast leśna droga w prawo zawiedzie nas prosto do zagrody Makulskiego.
(...)
Zagroda stała na skraju lasu, dalej rozciągały się pola, aż po widoczny z daleka nasyp kolejowy.
(...)
znowu jesteśmy w Rucianem, ba, mieszkamy w hotelu.
(...)
Kędziorek wszedł na parapet, odsunął story i zajrzał do pokoju.
(...)
może gniewasz się na mnie, że zamiast drzwiami, wlazłem tutaj oknem?
— Nie, proszę pana — usiadłem na łóżku. — Nie o to chodzi, że pan wszedł oknem, ale że pan pomylił pokoje. Monika mieszka w sąsiednim."


NOCLEG W HOTELU W RUCIANEM


DZIEŃ 19 (rzdz 13, rzdz 14)

- podróż z Rucianego do Łodzi (Tomasz przez Warszawę a Greta przez Szczytno)
- przyjazd do Łodzi późnym wieczorem


"Ale w Rucianem rozstaliśmy się z nią, bo ja musiałem jechać okrężną drogą, aby pozostawić w Warszawie skrzynkę z częścią odzyskanych zbiorów, a pani Herbst mogła ruszyć przez Szczytno, Nidzicę, Mławę i Wyszogród, znacznie skracając trasę.
(...)
rozmowa odbyła się w łódzkim „Grand Hotelu”, dokąd przyjechałem późnym wieczorem."


NOCLEG W GRAND HOTELU W ŁODZI


DZIEŃ 20 (rzdz 14)

- wizyta w willi Krostków
- obiad w restauracji "Malinowa"
- nocna wizyta Tomasza z Marczakiem w restauracji "Casanova"


"W jakiś czas później czarna wołga Marczaka zawiozła nas na Julianów, w willową dzielnicę wielkiej Łodzi.
Willa Krostka robiła imponujące wrażenie.
(...)
Zjedliśmy z dyrektorem obiad w restauracji „Malinowa”.
(...)
poszedłem do dyrektora Marczaka, który na
szczęście jeszcze nie położył się spać. I mimo jego protestów, wyciągnąłem go na spacer do „Casanovy”."


NOCLEG W GRAND HOTELU W ŁODZI


DZIEŃ 21 (rzdz 14, rzdz 15, rzdz 16)

- wyjazd z Łodzi na Mazury
- zwiedzanie Ostródy
- spotkanie z Winnetou w "Drwęckiej"
- przyjazd do wsi Bądze
- nocne śledzenie Wągrowskiego


"— Wyruszamy zaraz na Mazury, ale bez Kędziorka — zaznaczyłem surowo Monice.
(...)
Tak rozmawiając powróciliśmy do Ostródy, gdzie pozostawiłem samochód na parkingu przed restauracją. Zjedliśmy obiad, a następnie poprowadziłem Monikę na stary cmentarz w mieście.
(...)
do restauracji wkroczył Winnetou ubrany w nową, beżową kurtkę z welwetu,
(...)
Minęliśmy drogowskaz z napisem „Bądze — 5 km” i po kilkunastu minutach jazdy kamienistą drogą Winnetou dał mi znak, aby zatrzymać wehikuł.
(...)
Kiedy się ściemniło podkradłem się pod jego chałupę. Na podwórku stał wiśniowy „Fiat 126p” z warszawską rejestracją, a z okien rozchodził się chóralny pijacki śpiew: „Szła dzieweczka do laseczka”."


NOCLEG NA BIWAKU NAD JEZIOREM BĄDZE


DZIEŃ 22 (rzdz 16)

- odwiedziny u Wągrowskiego

"Nazajutrz po opisanych uprzednio wydarzeniach przyjechałem wehikułem pod dom Wągrowskiego. Stwierdziłem, że wiśniowy fiat został przezornie schowany do szopy, ale butelki wina w kuchni oraz walające się płaszcze i kapelusze świadczyły, że hobbyści nie opuścili domu."


JAKIŚ OKRES CZASU (24-godzinne dyżury w pobliżu domostwa Wągrowskiego:

"Postanowiłem w dalszym ciągu prowadzić obserwację poczynań Wągrowskiego i bandy grubasa. Mijały więc dni, jeździliśmy nad jezioro Bądze, podkradaliśmy się pod dom Wągrowskiego i dzień i noc wypatrywaliśmy, co się u niego dzieje. A tymczasem Wągrowski chodził codziennie po wino, potem śpiewano chóralnie i pojedynczo „Szła dzieweczka do laseczka” i „Gdy mi ciebie zabraknie”. Co noc Wągrowski wyprowadzał z domu bandę grubasa i szedł z nią w coraz inne miejsce do lasu, gdzie kazał kopać. Potem stwierdzał, że być może jutro przypomni sobie właściwe miejsce. Cierpliwość grubasa i jego ludzi zdawała się być niewyczerpalna."


DZIEŃ 23 (rzdz 16, rzdz 17)

- spacer Tomasza z Moniką aż do Kamieńca
- przybycie dyrektora Marczaka
- powrót na biwak
- Kędziorek informuje o domku letnim Krostka w Siemianach
- wyjazd do Siemian
- odnalezienie domku Krostka
- przejęcie zbiorów doktora Gottlieba
- porwanie zbiorów przez Dobenecka i von Strachwitz


"W milczeniu ująłem ją za rękę i poprowadziłem z powrotem w las. Nie wróciliśmy jednak do wehikułu, tylko omijając jezioro Bądze leśną drogą maszerowaliśmy do wsi Dolina i dalej, również leśnymi drogami — aż nad jezioro Gaudy.
(...)
Szosą od strony Susza nadjechała czarna wołga i zatrzymała się przed wypalonym pałacem Finckensteinów. Wysiadł z niej dyrektor Marczak.
(...)
— Tak, tak, tak — powtarzał w zamyśleniu dyrektor Marczak. A potem odjechał w stronę Malborka, a my piechotą powróciliśmy do wioski Bądze, gdzie się zakradliśmy pod dom Wągrowskiego.
(...)
Panna Krostek kilkakrotnie narobiła mi apetytu opowiadając, że nie ma nic wspanialszego nad taką kiełbasę.
(...)
Letni domek, przed którym zatrzymał się Waldemar Batura, stał na końcu wąskiej uliczki, zbiegającej po niewysokiej skarpie do jeziora.
(...)
Tak, to były zbiory doktora Gottlieba. Chyba całość tego, co zdołał zgromadzić przez całe swoje życie.
(...)
— Dlaczego pan nic nie robi? — syknęła na mnie pani Herbst. — Przecież to jest Berta Strachwitz i ten głupiec, Dobeneck. Na co pan czeka? Pozwoli pan, żeby umknęli ze zbiorami?"


NOCLEG NA BIWAKU NAD JEZIOREM BĄDZE


DZIEŃ 24 (rzdz 17)

- likwidacja biwaku nad jeziorem Płskim
- powrót do Warszawy


"Nazajutrz rano zlikwidowaliśmy biwak nad Jeziorem Płaskim. Serdecznie podziękowałem Winnetou i Wielkiemu Bobrowi za ich pomoc w walce z Niewidzialnymi i pożegnałem się z nimi. Obydwaj postanowili wyruszyć elektrycznym mustangiem na szlak nowej przygody, a Monika, Kędziorek i ja powróciliśmy do Warszawy."

NOCLEG W KAWALERCE


DZIEŃ 25 (rzdz 17)

- Greta Herbst odwiedza Tomasza w kawalerce na Starym Mieście
- przybycie człowieka z MSW z nagraną audycją
- odprowadzenie Grety do Hotelu Europejskiego


"Następnego dnia już w Warszawie spełniło się to, o czym marzyłem jeszcze we Frankfurcie. W mojej kawalerce na Starym Mieście odwiedziła mnie pani Herbst.
(...)
Ma tu zaraz wpaść mój przyjaciel, który z ramienia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych prowadzi tę sprawę.
(...)
— Zwierzchnicy polecili mi zapoznać was z pewną interesującą audycją, nagraną na taśmie.
(...)
ja i Greta rozmawialiśmy jeszcze długo, wspominając chwile naszego poznania we Frankfurcie, przygody w Weimarze i na Mazurach. Potem — w ciepły wiosenny wieczór — odprowadziłem ją aż do „Hotelu Europejskiego”, w którym nocowała."



DUŻY OKRES CZASU


DZIEŃ 26 (początek lipca) (zakończenie)

- odwiedziny Winnetou

"Skończył się maj, minął czerwiec. Z początkiem lipca zjawił się u mnie Winnetou. Przyjechał do Warszawy na zaproszenie wydawców, którzy przypomnieli sobie o nim i zaproponowali mu zilustrowanie kilku książek."


DUŻY OKRES CZASU


DZIEŃ 27 (19 lipca) (zakończenie)

- zabranie zbiorów doktora Gottlieba przez cudzoziemca

"Pewnej nocy, w pokoju w leśniczówce, gdzie przez całą dobę na zmianę czuwali specjalni strażnicy, odezwał się dzwonek alarmowy — sygnał, że ktoś przekręca klucz w drzwiach domku Winnetou. A potem ukryta w ścianie kamera telewizyjna przekazała na monitor w leśniczówce obraz przystojnego bruneta, który świecąc sobie latarką wszedł do mieszkania i pochylił się nad pozostawionymi w izbie skrzynkami.
Było to w nocy z 19 na 20 lipca
(...)
Nocna wizyta w domku Winnetou nie trwała dłużej niż kwadrans. Był silny, sprawny fizycznie. Bez trudu przeniósł skrzynki do samochodu z włoską rejestracją,
(...)
Wyruszył on w stronę Wybrzeża i nad ranem przejechał Gdańsk kierując się do Gdyni. "



DZIEŃ 28 (20 lipca) (zakończenie)

- przełożenie zbiorów ze skrzynek do worków
- zatrzymanie cudzoziemca i członków załogi "Beatrix"


"W nocy z 20 na 21 lipca przystojny brunet przełożył zawartość skrzynek do czterech worków żeglarskich. W godzinę później czterech członków załogi jachtu „Beatrix” podeszło do białego fiata i zabrało z niego worki, aby je przenieść na jacht. W tym momencie zatrzymała ich portowa straż celna, przystojnego bruneta aresztowała milicja pod zarzutem usiłowania przemytu rzeczy o wartości zabytkowej."


DZIEŃ 29 (21 lipca) (zakończenie)

- jacht "Beatrix opuszcza Gdynię
- odtransportowanie Mendozy do Warszawy


"Aż do rana trwało przesłuchiwanie czterech członków załogi „Beatrix”, a gdy się okazało, że zostali oni zwerbowani w Genui na ten jeden rejs, zwolniono ich i rankiem opuścili port na „Beatrix” wraz z innymi jachtami.
(...)
Marlona Mendozę odtransportowano do Warszawy. "


JAKIŚ OKRES CZASU (być może nie ma tu przerwy)


DZIEŃ 30 (zakończenie)

- przylot Raymonda Connora z Londynu po Mendozę

"Z Londynu przyleciał Raymond Connor ze Scotland Yardu, przywożąc ze sobą nakaz aresztowania. Władze brytyjskie oskarżały Mendozę o włamanie do British Museum i zabójstwo strażnika."


JAKIŚ OKRES CZASU (być może nie ma tu przerwy)


DZIEŃ 31 (zakończenie)

- Raymond Connor odlatuje z Marlonem Mendozą

"Z Londynu przyleciał Raymond Connor ze Scotland Yardu, przywożąc ze sobą nakaz aresztowania. Władze brytyjskie oskarżały Mendozę o włamanie do British Museum i zabójstwo strażnika. I tak oto Marlon Mendoza odleciał do Londynu w towarzystwie Raymonda Connora i został skazany na dożywotnie więzienie."



JAKIŚ OKRES CZASU (dwa miesiące po aresztowaniu Mendozy czyli około 20 września)


DZIEŃ 32 (zakończenie)

- Krostek zjawia się na milicji skarżąc się że został oszukany we Frankfurcie

"Warto także wspomnieć o panu Krostku i jego córce, Krystynie. W dwa miesiące po zatrzymaniu Mendozy zgłosił się do milicji pan Krostek skarżąc się, że został oszukany. Jego córka wyjechała do Frankfurtu na zaproszenie niejakiego Buchera, od którego miała otrzymać jakąś kwotę pieniędzy, ale Bucher dał jej tylko sto marek i odesłał do domu. „Obrabowali mnie” — żalił się pan Krostek, ale nie chciał wyjawić, na czym ten rabunek polegał."
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
TomaszK 
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 58
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6673
Wysłany: 2014-08-09, 19:51   

Czesio1 napisał/a:
Właśnie kilka dni temu pomyślałem o tym, że pora już zrobić sondę na temat kolejnego zlotu.

Długi weekend majowy. To wprawdzie tylko trzy dni, ale i tak nie ma szans na dłuższy zlot.
_________________
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4705
Wysłany: 2014-08-09, 20:00   

Okres czasu :027: to masło maślane.
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-09, 22:34   

TomaszK napisał/a:

Długi weekend majowy. To wprawdzie tylko trzy dni, ale i tak nie ma szans na dłuższy zlot.

A może tym razem jakiś wakacyjny zlot? Coś mi nawet chodzi po głowie. ;-)

PawelK napisał/a:
Okres czasu :027: to masło maślane.

Oj tam, oj tam, to na razie tylko luźne notatki. Na stronę wrzucimy wygładzony tekst.
A co proponujesz użyć w to miejsce?
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4705
Wysłany: 2014-08-09, 23:43   

Czesio1 napisał/a:
PawelK napisał/a:
Okres czasu to masło maślane.

Oj tam, oj tam, to na razie tylko luźne notatki. Na stronę wrzucimy wygładzony tekst.
A co proponujesz użyć w to miejsce?


Albo 'jakiś okres' albo 'jakiś przedział czasu'.
 
 
Brunhilda 
Zlotowicz


Dołączyła: 10 Lip 2013
Posty: 4765

Wysłany: 2014-08-10, 11:45   

Na to wszystko przypomniało mi sie słówko " czasokres" :-D . Czy ono prawdziwe w ogóle jest? A jeśli tak to co w ogóle znaczy? Jakoś nie mogę tego objąć. Podobnie jak zmiany czasu. Muszę przestawić wskazówkę, żeby zrozumieć czy śpię dłużej.... Taka blondynka!
_________________
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 41
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11068
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2014-08-10, 20:27   

Czesio1 napisał/a:
A może tym razem jakiś wakacyjny zlot? Coś mi nawet chodzi po głowie.


Jestem ZA! :-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-10, 21:34   

Yvonne napisał/a:
Czesio1 napisał/a:
A może tym razem jakiś wakacyjny zlot? Coś mi nawet chodzi po głowie.


Jestem ZA! :-)

Ale nie wiesz co mi chodzi po głowie a już jesteś ZA? ;-)
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 41
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11068
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2014-08-10, 22:15   

Czesio1 napisał/a:

Yvonne napisał/a:
Czesio1 napisał/a:
A może tym razem jakiś wakacyjny zlot? Coś mi nawet chodzi po głowie.


Jestem ZA!

Ale nie wiesz co mi chodzi po głowie a już jesteś ZA?


Jestem za WAKACYJNYM :-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 1.18 sekundy. Zapytań do SQL: 14