Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
PS i Niewidzialni - analiza treści książki
Autor Wiadomość
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-07, 19:52   

"Pan Samochodzik i Niewidzialni" dzień po dniu (część I)


DZIEŃ 01 (rzdz 1)

- rozmowa Tomasza z Marczakiem
- awans Tomasza
- poznanie Moniki


"Pewnego wiosennego dnia do mojego pokoju w Ministerstwie Kultury i Sztuki wniesiono drugie biurko. Zaniepokoił mnie ten fakt i natychmiast zameldowałem się u zwierzchnika, aby wyjaśnić tę sprawę.
(...)
— Niech się pan przygotuje na dużą niespodziankę — powiedział do mnie dyrektor Marczak, wskazując mi miejsce w wygodnym fotelu naprzeciw jego ogromnego biurka. —
Czeka pana awans.
(...)
I do gabinetu dyrektora weszła wysoka dziewczyna lat około dwudziestu czterech."



DZIEŃ 02 (rzdz 2)

- list od Anny von Dobeneck z Frankfurtu nad Menem
- zatrzymanie Moniki w hotelu "Forum
- telefon od Batury


"Następnego dnia wezwał mnie dyrektor Marczak.
— Chciałbym, aby zapoznał się pan z treścią pewnego listu, który na ręce ministra kultury przyszedł do nas przed trzema miesiącami.
(...)
— Monikę aresztowano w kawiarni hotelu „Forum”. Jest podejrzana o usiłowanie kradzieży pieniędzy. Proszę natychmiast jechać do komendy i wyjaśnić sprawę.
(...)
Odwiozłem Monikę pod jej dom i zawróciłem do siebie, na Stare Miasto.
(...)
Po północy obudził mnie telefon.
— Jak się masz, Tomaszu — rozpoznałem głos Waldemara Batury,
(...)
Nie zasnąłem aż do rana."


NOCLEG W KAWALERCE NA STARYM MIEŚCIE


DZIEŃ 03 (rzdz 2)

- telegram do Winnetou

"I nagle doznałem olśnienia. Przypomniałem sobie drewnianą chatę nad jeziorem, płonący bierwionami kominek i siedzącego przed nim mężczyznę w zamszowej kurtce. Przypomniałem sobie przygody na „Moby Dicku”, moje imię, które brzmiało „Szara Sowa”. Czy to nie z ust tego człowieka o szlachetnej twarzy i ciemnych, gładko zaczesanych włosach usłyszałem kiedyś słowa Fort Lyck?
Wstałem z łóżka i pośpiesznie zredagowałem długi telegram."



(...) - JAKIŚ OKRES CZASU


DZIEŃ 04 (rzdz 3)

- Tomasz odkrył na biurku kartkę od Winnetou

"Wczoraj na jej biurku odkryłem notatkę: Czekam na Czarcim Ostrowie. Winnetou."


DZIEŃ 05 (rzdz 3, rzdz 4)

- wyjazd Tomasza z Moniką na Mazury

"Zbliżał się chłodny, kwietniowy wieczór przyśpieszony padającym nieustannie deszczem.
(...)
— Jutro wyjeżdżamy samochodem na Mazury.
(...)
Wyruszyliśmy z Warszawy około południa.
(...)
— Jest już dwunasta w nocy — powiedziałem, patrząc na zegarek.
(...)
Skurczeni, w niewygodnej pozycji, w ubraniach, zasnęliśmy(...)"


NOCLEG NA WYSPIE FORT LYCK


DZIEŃ 06 (rzdz 4, rzdz 5)

- penetracja wyspy Fort Lyck
- przypłynięcie Blondyna motorówką z Mikołajek
- popłynięcie do Mikołajek do pana Rudzkiego
- odwiedziny u pana Eugeniusza w Wejsunach


"W kwietniu słońce pokazuje się już dość wcześnie, kilkanaście minut po piątej. Świt wstał
pogodny, bezwietrzny, zapowiadał się słoneczny dzień.
(...)
Prawie całą wysepkę porastają drzewa i krzaki.
(...)
— To on. Poznaję go. Blondyn z kawiarni hotelu „Forum” szepnęła Monika.
(...)
W dwie godziny później byłem już z Moniką na ulicach Mikołajek.
(...)
Okrężną drogą, przez Ruciane, powróciliśmy do Niedźwiedziego Rogu, gdzie miał czekać na nas Winnetou.
(...)
Późnym wieczorem siedzieliśmy na brzozowych pieńkach w Izbie Regionalnej i rozmawialiśmy o historii wysepki: Monika, Winnetou, ja i pan Eugeniusz — tęgi postawny
mężczyzna o pełnej pogody twarzy i wesołym spojrzeniu bystrych oczu.
(...)
Żona pana Eugeniusza podała nam kolację i zaraz potem Monika położyła się w gabinecie przemiłego gospodarza. A pan Eugeniusz, ja i Winnetou jeszcze do późnej nocy gwarzyliśmy na oszklonej werandzie jego domu."


NOCLEG U PANA EUGENIUSZA


DZIEŃ 07 (rzdz 5, rzdz 6)

- zwiedzanie Muzeum Herdera w Morągu
- odszukanie pozostałości posiadłości Hindenburga w Ogrodzieńcu
- obiad w Suszu
- odnalezienie resztek dworku w Gardzieniu
- powrót przed północą do Warszawy


"W potokach deszczu opuściliśmy z Moniką Wejsuny, kierując się na Ruciane, a potem na Mrągowo, Biskupice i Olsztyn aż do Morąga.
(...)
Zaparkowałem wehikuł na rynku i zaproponowałem Monice zwiedzenie Muzeum Herdera.
(...)
W dwie godziny później z Iławy skręciliśmy na Kisielice i zobaczyliśmy napis „Ogrodzieniec”.
(...)
Zaparkowałem wehikuł na ogromnym podwórku otoczonym magazynami i oborami Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Ogrodzieńcu.
(...)
— Może stary Neuman powie coś państwu o Hindenburgu — zastanawiał się magazynier.(...) Mieszka teraz w Kisielicach.
Do Kisielic były tylko trzy kilometry. Odnaleźliśmy Neumana, ale pamięć osiemdziesięcioletniego człowieka nie była zbyt sprawna.
(...)
Zjedliśmy obiad w Suszu, w restauracji, która nazywała się „Warmianka”,
(...)
Gdy przyjechaliśmy tam wczesnym popołudniem, padał deszcz i Gardzień wydawał się bezludny.
(...)
Odszukaliśmy wehikuł na leśnej dróżce i przed północą byliśmy już w Warszawie."




DZIEŃ 08 (rzdz 6)

- sprawozdanie przed Marczakiem wizyty na Mazurach

"Dyrektor Marczak ze zmarszczonymi surowo brwiami wysłuchał mojego sprawozdania z podróży do Fortu Lyck i Gardzienia.
(...)
— Jutro wyjeżdżamy do Frankfurtu nad Menem, aby osobiście porozumieć się z Anną von Dobeneck — oświadczył."



DZIEŃ 09 (rzdz 6)

- podróż pociągiem do Frankfurtu nad Menem

"I tak oto już następnego dnia wieczorem wysiedliśmy z dyrektorem na dworcu kolejowym we Frankfurcie nad Menem
(...)
zamieszkaliśmy w skromnym, choć wygodnym hotelu „Arabella”. Byliśmy zmęczeni podróżą i zaraz położyliśmy się spać."


NOCLEG W HOTELU "ARABELLA"


DZIEŃ 10 (rzdz 6, rzdz 7)

- zwiedzanie Frankfurtu nad Menem
- wizyta u Dobenecków
- przeglądanie gazet w redakcji "Frankfurter Allgemaine Zeitung"


"Zjedliśmy więc śniadanie i wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta i jego zabytków.
(...)
gdy słońce zaczynało chować się za dachy domów, zamówioną przez portiera taksówką (nie chcieliśmy błądzić po nie znanym mieście) kazaliśmy się zawieźć na ulicę Zygfryda 7 w okolice Ogrodu Zoologicznego, w małą uliczkę, gdzie po obu stronach asfaltowej jezdni, za wysokimi żelaznymi parkanami, stały w ogrodach bogate wille.
(...)
I ująwszy dyrektora pod ramię wraz z nim znalazłem się w lokalu redakcji „Frankfurter
Allgemeine Zeitung”.
(...)
W ponurym nastroju opuściliśmy redakcję i udaliśmy się pieszo do hotelu."


NOCLEG W HOTELU "ARABELLA"


DZIEŃ 11 (rzdz 7, rzdz 8)

- wizyta w Muzeum Goethego we Frankfurcie nad Menem
- poznanie Grety Herbst
- ponowna wizyta u Dobenecków


"Następnego dnia zadzwoniliśmy do Muzeum Goethego i po krótkiej rozmowie z kustoszem, doktorem Gunterem, umówiliśmy się na spotkanie o jedenastej w jego gabinecie.
(...)
Gunter wykręcił jakiś numer, chwilę rozmawiał, a potem powiadomił nas, że pani Herbst zaraz się zjawi, aby przejąć sprawę.
(...)
— Mówi Greta Herbst — rozpoznałem głos. — Dzwonię z willi pana Alfreda von Dobeneck. Przekonałam go, aby porozumiał się z panami, bo jeśli tego nie uczyni, narazi się na kłopoty związane z postępowaniem spadkowym po zmarłej. Bardzo proszę, przyjedźcie panowie
na ulicę Zygfryda.
(...)
— Kiedy panowie wracają do Warszawy?
To pytanie usłyszał dyrektor Marczak.
— Mamy pociąg dopiero jutro wieczorem — rzekł.
(...)
— Pojedziemy nie wieczorem, ale jutro nocnym pociągiem. Musimy być w Weimarze,
panie dyrektorze.
(...)
Tej nocy spałem bardzo źle."


NOCLEG W HOTELU "ARABELLA"


DZIEŃ 12 (rzdz 8)

- ponowne zwiedzanie Frankfurtu nad Menem

"Rano bolała mnie głowa i byłem senny, ale dyrektor Marczak, nie zdając sobie zupełnie sprawy z moich nastrojów, postanowił wykorzystać ostatni dzień naszego pobytu we Frankfurcie, aby zwiedzić miasto.
(...)
W nocy wsiedliśmy z Marczakiem do międzynarodowego pociągu i po jednej przesiadce, późnym rankiem, wysiedliśmy na dworcu kolejowym w Weimarze."


NOCLEG W POCIĄGU DO WEIMARU


DZIEŃ 13 (rzdz 8, rzdz 9)

- wizyta w Muzeum Goethego w Weimarze
- wizyta w Erfurcie w posiadłości Piontków
- powrót do Weimaru


"Weimar to małe, ale pełne uroku miasto.(...)
Dom-muzeum odwiedza codziennie wielu turystów z całego świata, bo też i imię poety sławne jest wszędzie. Kustosz urzęduje w małym gabinecie tuż obok drzwi wejściowych.
W samo południe zameldowaliśmy się u niego.
(...)
W kwadrans później Wartburgiem doktora Krafta pędziliśmy szosą do niedalekiego Erfurtu,
(...)
Na ulicy Wilhelma Piecka, przed domem numer 10 stał czarny mercedes pani Herbst.
(...)
W dwie godziny później powróciliśmy wszyscy do Weimaru.
(...)
Nocnym pociągiem opuściliśmy Weimar i nazajutrz rano znaleźliśmy się w Warszawie."


NOCLEG W POCIĄGU z WEIMARU DO WARSZAWY


DZIEŃ 14 (rzdz 9)

- przyjazd do Warszawy pociągiem
- rozmowa z Baturą w "Bristolu"
- spotkanie w kawalerce z człowikiem z MSW
- telegram do Winnetou


"Na Dworcu Głównym ruch był ogromny, z trudem przepychaliśmy się przez tłum ludzi, śpieszących do międzynarodowych pociągów.
(...)
Jeszcze dziś lub jutro przybędzie tu młody i przystojny mężczyzna wraz ze swą uroczą narzeczoną. Nazwisko jego brzmi Alfred von Dobeneck.
(...)
W południe zadzwonił do mnie Waldemar Batura.
— Muszę się z tobą zobaczyć — oświadczył. — Znajdź chwilę czasu i wyskocz na kawę w „Bristolu”. To ważna sprawa.
(...)
Ze swego biura zatelefonowałem do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, do człowieka, który z ramienia tego ministerstwa dyskretną opieką otaczał polskie zabytki i muzea. To od niego właśnie otrzymałem informację o przyjeździe do Polski Schreibera. Byłem mu teraz winien
sprawozdanie ze swych przygód we Frankfurcie i w Weimarze. (...)
Spotkaliśmy się w mojej kawalerce na Starym Mieście i aż do późnej nocy omawialiśmy sprawę zbiorów doktora Gottlieba i unieszkodliwienia Niewidzialnych.
(...)
Jeszcze tej nocy przez telefon nadałem telegram do Winnetou, (...)"



DZIEŃ 15 (rzdz 9)

- przybycie Winnetou
- spotkanie z pośrednikiem w sprawie wynajęcia wigwamu


"następnego dnia wieczorem Winnetou zapukał już do moich drzwi. Czekał tu na niego starszy, tęgi, łysawy, nobliwie wyglądający mężczyzna.
(...)
Teraz, gdy sprawa wynajęcia domu Winnetou była w dobrych rękach, opowiedziałem swemu przyjacielowi o przygodach w RFN-ie i Weimarze. Następnie ustaliliśmy plan dalszego działania i umówiliśmy się na następne spotkanie."



DZIEŃ 16 (rzdz 9)

- powrót Winnetou na Mazury

"Rano Winnetou opuścił Warszawę powracając na Mazury,(...)"

(...) - JAKIŚ OKRES CZASU
(możliwe, że nie ma tu przerwy bo 14 dnia Tomasz w rozmowie z Moniką powiedział, że "dziś lub jutro przyjedziesz Dobeneck z panną Strachwitz". Mógł więc przyjechać 15 dnia, zanocować w Warszawie, odpocząć dzień i dnia 17 znaleźć się w dawnym Sowirogu


DZIEŃ 17 (rzdz 10)

- przyjazd Tomasza, Moniki, Grety, Dobenecka i panny Strachwitz do dawnego Sowirogu
- nocne spotkanie z Winnetou, podejście pod obozy dwóch band


"I te słowa brzmiały ciągle w mej pamięci, gdy pewnego majowego dnia przyjechałem swym wehikułem do nie istniejącej już dziś wioski Sowiróg. Nie byłem sam. Towarzyszył mi czarny mercedes pani Grety Herbst i eleganckie volvo, w którym siedzieli Albert von Dobeneck i jego narzeczona, Berta von Strachwitz.
(...)
Mój przyjaciel wziął mnie w milczeniu za rękę i poprowadził do głębokiego wykrotu, który pozostał po jakimś zwalonym drzewie.
(...)
Gdy szedłem wzdłuż jeziora na spotkanie z Szarą Sową, widziałem aż dwa obozowiska nad brzegiem w pobliżu Sowirogu."

NOCLEG W DAWNYM SOWIROGU
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-07, 19:57   

Jeśli nie pomyliłem nic w moich obliczeniach to przy założeniu, że poranek na Czarcim Ostrowie miał miejsce między 23 a 26 kwietnia to dzień przyjazdu do Sowirogu wypadnie między 4 a 7 maja.
Odwracając - jeśli przyjechali do Sowirogu 1 maja (najwcześniejszy możliwy termin majowy) to na Czarcim Ostrowie obudzili się 20 kwietnia. Nie może więc być mowy o początku kwietnia.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Kynokephalos 
Forowy Badacz Naukowy



Dołączył: 07 Sie 2013
Posty: 1066
Skąd: z dużego miasta
Wysłany: 2014-08-07, 20:22   

1.
Rok 1974 podałem w odniesieniu do "Operacji Żagiel 74" w lipcu tego samego roku, o której mowa w zakończeniu książki.

2.
Nie dysponuję pierwszym wydaniem "Niewidzialnych" z 1977 roku, ale zakładam, że godzina wschodu słońca nie została zmieniona i od początku było to kilkanaście minut po piątej. Biorąc pod uwagę długość cyklu wydawniczego myślę, że pisarz ukończył książkę przed kwietniem 1977 i nie brał w niej pod uwagę letniej zmiany czasu.

3.
Jeżeli tak wypada z innych obliczeń (chcę je potem dokładniej przejrzeć), chętnie zgodzę się na drugą część kwietnia. Nie ukrywam, że zaliczam Nienackiego do piarzy niezbyt skrupulatnie uzgadniających podane okolicznósci akcji z kalendarzem. Mieliśmy już z tym do czynienia. Uważam, że mógł spojrzeć na kalendarzową kartkę pierwszego kwietnia i znalezioną tam godzinę wschodu słońca rozszerzyć na całą Polskę i na wszystkie dni miesiąca.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________

Wonderful things...
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-07, 21:11   

Kynokephalos napisał/a:
1.
Rok 1974 podałem w odniesieniu do "Operacji Żagiel 74" w lipcu tego samego roku, o której mowa w zakończeniu książki.

A faktycznie, zapomniałem że jest o tym w zakończeniu książki. Nie dotarłem tam jeszcze przy okazji niniejszej analizy. To może trzeba jednak poszukać tego wschodu słońca w 1974 roku? A informację o skradzionych w tymże roku 1974 przedmiotach należałoby potraktować z przymrużeniem oka?

Kynokephalos napisał/a:

2.
Nie dysponuję pierwszym wydaniem "Niewidzialnych" z 1977 roku, ale zakładam, że godzina wschodu słońca nie została zmieniona i od początku było to kilkanaście minut po piątej. Biorąc pod uwagę długość cyklu wydawniczego myślę, że pisarz ukończył książkę przed kwietniem 1977 i nie brał w niej pod uwagę letniej zmiany czasu.

Ja też niestety nie mam pierwszego wydania, korzystam z ebooka. Miałem kiedyś to wydanie ale komuś oddałem bo...nie podobała mi się okładka :027:

Kynokephalos napisał/a:
3.
Jeżeli tak wypada z innych obliczeń (chcę je potem dokładniej przejrzeć), chętnie zgodzę się na drugą część kwietnia. Nie ukrywam, że zaliczam Nienackiego do piarzy niezbyt skrupulatnie uzgadniających podane okolicznósci akcji z kalendarzem. Mieliśmy już z tym do czynienia. Uważam, że mógł spojrzeć na kalendarzową kartkę pierwszego kwietnia i znalezioną tam godzinę wschodu słońca rozszerzyć na całą Polskę i na wszystkie dni miesiąca.

Bardzo liczę Kyno na Twoją wersję analizy dzień po dniu bo potrafisz zawsze dostrzec to co nam umyka.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Kynokephalos 
Forowy Badacz Naukowy



Dołączył: 07 Sie 2013
Posty: 1066
Skąd: z dużego miasta
Wysłany: 2014-08-07, 21:30   

Czesio1 napisał/a:
To może trzeba jednak poszukać tego wschodu słońca w 1974 roku?

Z roku na rok godziny wschodu i zachodu niewiele się różnią. Dziwne, "Twoja" stronka chce się cofnąć tylko do 1976 roku. Możemy założyć, że 1974 rok wyglądał tak jak 1978 (najbliższy o niemal identycznym miejscu w cyklu lat przestępnych), tylko że nie było w Polsce zmiany czasu. 1 kwietnia słońce wstało nad Fort Lyck o 5:09 a nad Warszawą o 5:14 (3 kwietnia o 5:09). Pod koniec kwietnia to już czwarta z minutami. Czyli tak czy tak trzeba coś naciągnąć.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________

Wonderful things...
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-07, 21:35   

Kynokephalos napisał/a:
Czyli tak czy tak trzeba coś naciągnąć.

No niestety, podobnie było przy okazji "Wyspy złoczyńców". Masz rację, Nienacki niezbyt skupiał się na zgodności dat.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4705
Wysłany: 2014-08-07, 22:28   

Czesio1 napisał/a:
To może trzeba jednak poszukać tego wschodu słońca w 1974 roku?


Według mojego kalendarza w 1974 roku kilkanaście minut po piątej słońce wschodziło między 28 a 30 marca.
 
 
TomaszK 
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 58
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6673
Wysłany: 2014-08-08, 08:46   

Fajna analiza.
A dlaczego w ogóle zakładamy, że akcja książki dzieje się w roku, w którym się ukazała ? Zresztą w przypisach na zakończeniu jest informacja pochodząca od autora, dotycząca pałacu w Gardzieniu: "Ruiny rozebrano w 1976 roku, już po napisaniu tej książki."
A ponadto jest taka wzmianka: "Monika wyszła za mąż za Kędziorka i ma już dwoje uroczych dzieci.". Oprócz tego, że to całkim jak nasza Monika :-D , świadczy to też, że książka powstaje w kilka lat po zdarzeniach które opisuje.
_________________
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-08, 09:15   

TomaszK napisał/a:
Fajna analiza.
A dlaczego w ogóle zakładamy, że akcja książki dzieje się w roku, w którym się ukazała ?

To taki punkt wyjścia TomaszKu. Od czegoś trzeba zacząć by móc potem to obalać w trakcie analizy.

TomaszK napisał/a:
Fajna analiza.
Zresztą w przypisach na zakończeniu jest informacja pochodząca od autora, dotycząca pałacu w Gardzieniu: "Ruiny rozebrano w 1976 roku, już po napisaniu tej książki."

Dopisek świadczyłby o tym, że książka mogła powstać w 1974 lub 1975 roku.

TomaszK napisał/a:

A ponadto jest taka wzmianka: "Monika wyszła za mąż za Kędziorka i ma już dwoje uroczych dzieci.". Oprócz tego, że to całkim jak nasza Monika :-D , świadczy to też, że książka powstaje w kilka lat po zdarzeniach które opisuje.

Skoro Monika ma już dwoje uroczych dzieci a książkę wydano w 1977 roku to raczej mało prawdopodobne, żeby akcja działa się w 1976 roku.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-08, 12:12   

I kolejna sprawa, która mnie zastanowiła. Mianowicie nazwa miasta Ruciane-Nida. W książce mamy tylko samo Ruciane. Czyżby były jakieś mapy, na których właśnie ta krótsza nazwa by figurowała?
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4705
Wysłany: 2014-08-08, 12:30   

Czesio1 napisał/a:
I kolejna sprawa, która mnie zastanowiła. Mianowicie nazwa miasta Ruciane-Nida. W książce mamy tylko samo Ruciane. Czyżby były jakieś mapy, na których właśnie ta krótsza nazwa by figurowała?


Chyba zawsze się mówiło i odmieniało tylko Ruciane, nawet częściej niż Bielsko.
 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10040
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-08-08, 12:35   

PawelK napisał/a:
Czesio1 napisał/a:
I kolejna sprawa, która mnie zastanowiła. Mianowicie nazwa miasta Ruciane-Nida. W książce mamy tylko samo Ruciane. Czyżby były jakieś mapy, na których właśnie ta krótsza nazwa by figurowała?


Chyba zawsze się mówiło i odmieniało tylko Ruciane, nawet częściej niż Bielsko.

Oczywiście, tak prościej. Choć oficjalna nazwa miasta to Ruciane-Nida.
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-08, 13:01   

PawelK napisał/a:

Chyba zawsze się mówiło i odmieniało tylko Ruciane, nawet częściej niż Bielsko.

Pełna zgoda, jeśli mówiło to ok. W książce jako w słowie pisanym chyba jednak powinna być pełna nazwa.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4705
Wysłany: 2014-08-08, 13:22   

Czesio1 napisał/a:
PawelK napisał/a:

Chyba zawsze się mówiło i odmieniało tylko Ruciane, nawet częściej niż Bielsko.

Pełna zgoda, jeśli mówiło to ok. W książce jako w słowie pisanym chyba jednak powinna być pełna nazwa.


Czesio, to nie jest przewodnik ani encyklopedia, tylko książka przygodowa dla młodzieży. Co więcej, w dużej mierze oparta na fikcji.
 
 
Nietajenko 
Forowy Badacz Naukowy
Użytkownik chwilowo nieaktywny



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 938
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2014-08-08, 13:30   

PawelK napisał/a:
Chyba zawsze się mówiło i odmieniało tylko Ruciane

Każdy żeglarz pływający po Mazurach używa tej formy "kurs na Ruciane", "walimy na Ruciane", "przybiliśmy do kei w Rucianem" itd.
_________________
Refert non fatigo et consolatoria calceamenta...
Harpagan http://www.harpagan.pl/rajd/
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-08, 13:39   

PawelK napisał/a:

Czesio, to nie jest przewodnik ani encyklopedia, tylko książka przygodowa dla młodzieży. Co więcej, w dużej mierze oparta na fikcji.

Ja to wiem, ale bardziej by mi pasowało gdyby Pan Tomasz, tak rozkochany w mazurskiej ziemi, jednak używał w pisanej treści pełnych nazw.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10040
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-08-08, 23:26   

Co prawda we Frakfurcie nad Menem nie ma i prawdopodobnie nigdy nie było ulicy Zygfryda 7 (ustalenia Czesia potwierdzone przeze mnie) ale wiemy, że willa Dobenecków znajdowała się gdzieś obok zoo.

Pospiesznie zjedliśmy obiad
w hotelowej restauracji i gdy słońce zaczynało chować się za dachy domów, zamówiona
˛ przez portiera taksówka˛ (nie chcieliśmy błądzić po nie znanym mieście) kazaliśmy się zawieźć na ulic˛e Zygfryda 7 w okolice Ogrodu Zoologicznego,
w mała˛ uliczkę˛, gdzie po obu stronach asfaltowej jezdni, za wysokimi żelaznymi
parkanami, stały w ogrodach bogate wille.


To jest to miejsce:
https://www.google.pl/map...c1e63b5bda638f4
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-09, 07:29   

Tem Ogród Zoologiczny to zawsze jakiś punkt wyjścia do szukania willi Dobenecków.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 41
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11068
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2014-08-09, 09:35   

A kiedy planujecie zlot śladami mojej "ulubionej" części? :-D
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
VdL 
Zlotowicz



Wiek: 49
Dołączył: 29 Maj 2014
Posty: 3581
Skąd: dokąd
Wysłany: 2014-08-09, 09:54   

Yvonne napisał/a:
A kiedy planujecie zlot śladami mojej "ulubionej" części? :-D


To dobre pytanie, trzeba zaklepać termin. Nie można nie być, skoro to twoja "ulubiona" część. :-D
_________________
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-09, 12:18   

Yvonne napisał/a:
A kiedy planujecie zlot śladami mojej "ulubionej" części? :-D

Właśnie kilka dni temu pomyślałem o tym, że pora już zrobić sondę na temat kolejnego zlotu.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-09, 18:45   

"Pan Samochodzik i Niewidzialni" dzień po dniu (część II)


DZIEŃ 18 (rzdz 11, rzdz 12, rzdz 13)

- rozstanie w Rucianem z Gretą (ruszyła w stronę Warszawy) i Dobeneckiem (pojechał z Bertą na Mrągowo)
- przyjazd do Wojnowa
- wyjazd do gospodarstwa Makulskiego
- nocna rozmowa z Kędziorkiem w Rucianem


"Wyjechałem z przesieki, zawróciłem w kierunku Ukty i stamtąd pojechałem na Wojnowo.
(...)
— W lewo szosa prowadzi na przystanek kolejowy w Karwicy — wyjaśnił Wielki Bóbr
— natomiast leśna droga w prawo zawiedzie nas prosto do zagrody Makulskiego.
(...)
Zagroda stała na skraju lasu, dalej rozciągały się pola, aż po widoczny z daleka nasyp kolejowy.
(...)
znowu jesteśmy w Rucianem, ba, mieszkamy w hotelu.
(...)
Kędziorek wszedł na parapet, odsunął story i zajrzał do pokoju.
(...)
może gniewasz się na mnie, że zamiast drzwiami, wlazłem tutaj oknem?
— Nie, proszę pana — usiadłem na łóżku. — Nie o to chodzi, że pan wszedł oknem, ale że pan pomylił pokoje. Monika mieszka w sąsiednim."


NOCLEG W HOTELU W RUCIANEM


DZIEŃ 19 (rzdz 13, rzdz 14)

- podróż z Rucianego do Łodzi (Tomasz przez Warszawę a Greta przez Szczytno)
- przyjazd do Łodzi późnym wieczorem


"Ale w Rucianem rozstaliśmy się z nią, bo ja musiałem jechać okrężną drogą, aby pozostawić w Warszawie skrzynkę z częścią odzyskanych zbiorów, a pani Herbst mogła ruszyć przez Szczytno, Nidzicę, Mławę i Wyszogród, znacznie skracając trasę.
(...)
rozmowa odbyła się w łódzkim „Grand Hotelu”, dokąd przyjechałem późnym wieczorem."


NOCLEG W GRAND HOTELU W ŁODZI


DZIEŃ 20 (rzdz 14)

- wizyta w willi Krostków
- obiad w restauracji "Malinowa"
- nocna wizyta Tomasza z Marczakiem w restauracji "Casanova"


"W jakiś czas później czarna wołga Marczaka zawiozła nas na Julianów, w willową dzielnicę wielkiej Łodzi.
Willa Krostka robiła imponujące wrażenie.
(...)
Zjedliśmy z dyrektorem obiad w restauracji „Malinowa”.
(...)
poszedłem do dyrektora Marczaka, który na
szczęście jeszcze nie położył się spać. I mimo jego protestów, wyciągnąłem go na spacer do „Casanovy”."


NOCLEG W GRAND HOTELU W ŁODZI


DZIEŃ 21 (rzdz 14, rzdz 15, rzdz 16)

- wyjazd z Łodzi na Mazury
- zwiedzanie Ostródy
- spotkanie z Winnetou w "Drwęckiej"
- przyjazd do wsi Bądze
- nocne śledzenie Wągrowskiego


"— Wyruszamy zaraz na Mazury, ale bez Kędziorka — zaznaczyłem surowo Monice.
(...)
Tak rozmawiając powróciliśmy do Ostródy, gdzie pozostawiłem samochód na parkingu przed restauracją. Zjedliśmy obiad, a następnie poprowadziłem Monikę na stary cmentarz w mieście.
(...)
do restauracji wkroczył Winnetou ubrany w nową, beżową kurtkę z welwetu,
(...)
Minęliśmy drogowskaz z napisem „Bądze — 5 km” i po kilkunastu minutach jazdy kamienistą drogą Winnetou dał mi znak, aby zatrzymać wehikuł.
(...)
Kiedy się ściemniło podkradłem się pod jego chałupę. Na podwórku stał wiśniowy „Fiat 126p” z warszawską rejestracją, a z okien rozchodził się chóralny pijacki śpiew: „Szła dzieweczka do laseczka”."


NOCLEG NA BIWAKU NAD JEZIOREM BĄDZE


DZIEŃ 22 (rzdz 16)

- odwiedziny u Wągrowskiego

"Nazajutrz po opisanych uprzednio wydarzeniach przyjechałem wehikułem pod dom Wągrowskiego. Stwierdziłem, że wiśniowy fiat został przezornie schowany do szopy, ale butelki wina w kuchni oraz walające się płaszcze i kapelusze świadczyły, że hobbyści nie opuścili domu."


JAKIŚ OKRES CZASU (24-godzinne dyżury w pobliżu domostwa Wągrowskiego:

"Postanowiłem w dalszym ciągu prowadzić obserwację poczynań Wągrowskiego i bandy grubasa. Mijały więc dni, jeździliśmy nad jezioro Bądze, podkradaliśmy się pod dom Wągrowskiego i dzień i noc wypatrywaliśmy, co się u niego dzieje. A tymczasem Wągrowski chodził codziennie po wino, potem śpiewano chóralnie i pojedynczo „Szła dzieweczka do laseczka” i „Gdy mi ciebie zabraknie”. Co noc Wągrowski wyprowadzał z domu bandę grubasa i szedł z nią w coraz inne miejsce do lasu, gdzie kazał kopać. Potem stwierdzał, że być może jutro przypomni sobie właściwe miejsce. Cierpliwość grubasa i jego ludzi zdawała się być niewyczerpalna."


DZIEŃ 23 (rzdz 16, rzdz 17)

- spacer Tomasza z Moniką aż do Kamieńca
- przybycie dyrektora Marczaka
- powrót na biwak
- Kędziorek informuje o domku letnim Krostka w Siemianach
- wyjazd do Siemian
- odnalezienie domku Krostka
- przejęcie zbiorów doktora Gottlieba
- porwanie zbiorów przez Dobenecka i von Strachwitz


"W milczeniu ująłem ją za rękę i poprowadziłem z powrotem w las. Nie wróciliśmy jednak do wehikułu, tylko omijając jezioro Bądze leśną drogą maszerowaliśmy do wsi Dolina i dalej, również leśnymi drogami — aż nad jezioro Gaudy.
(...)
Szosą od strony Susza nadjechała czarna wołga i zatrzymała się przed wypalonym pałacem Finckensteinów. Wysiadł z niej dyrektor Marczak.
(...)
— Tak, tak, tak — powtarzał w zamyśleniu dyrektor Marczak. A potem odjechał w stronę Malborka, a my piechotą powróciliśmy do wioski Bądze, gdzie się zakradliśmy pod dom Wągrowskiego.
(...)
Panna Krostek kilkakrotnie narobiła mi apetytu opowiadając, że nie ma nic wspanialszego nad taką kiełbasę.
(...)
Letni domek, przed którym zatrzymał się Waldemar Batura, stał na końcu wąskiej uliczki, zbiegającej po niewysokiej skarpie do jeziora.
(...)
Tak, to były zbiory doktora Gottlieba. Chyba całość tego, co zdołał zgromadzić przez całe swoje życie.
(...)
— Dlaczego pan nic nie robi? — syknęła na mnie pani Herbst. — Przecież to jest Berta Strachwitz i ten głupiec, Dobeneck. Na co pan czeka? Pozwoli pan, żeby umknęli ze zbiorami?"


NOCLEG NA BIWAKU NAD JEZIOREM BĄDZE


DZIEŃ 24 (rzdz 17)

- likwidacja biwaku nad jeziorem Płskim
- powrót do Warszawy


"Nazajutrz rano zlikwidowaliśmy biwak nad Jeziorem Płaskim. Serdecznie podziękowałem Winnetou i Wielkiemu Bobrowi za ich pomoc w walce z Niewidzialnymi i pożegnałem się z nimi. Obydwaj postanowili wyruszyć elektrycznym mustangiem na szlak nowej przygody, a Monika, Kędziorek i ja powróciliśmy do Warszawy."

NOCLEG W KAWALERCE


DZIEŃ 25 (rzdz 17)

- Greta Herbst odwiedza Tomasza w kawalerce na Starym Mieście
- przybycie człowieka z MSW z nagraną audycją
- odprowadzenie Grety do Hotelu Europejskiego


"Następnego dnia już w Warszawie spełniło się to, o czym marzyłem jeszcze we Frankfurcie. W mojej kawalerce na Starym Mieście odwiedziła mnie pani Herbst.
(...)
Ma tu zaraz wpaść mój przyjaciel, który z ramienia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych prowadzi tę sprawę.
(...)
— Zwierzchnicy polecili mi zapoznać was z pewną interesującą audycją, nagraną na taśmie.
(...)
ja i Greta rozmawialiśmy jeszcze długo, wspominając chwile naszego poznania we Frankfurcie, przygody w Weimarze i na Mazurach. Potem — w ciepły wiosenny wieczór — odprowadziłem ją aż do „Hotelu Europejskiego”, w którym nocowała."



DUŻY OKRES CZASU


DZIEŃ 26 (początek lipca) (zakończenie)

- odwiedziny Winnetou

"Skończył się maj, minął czerwiec. Z początkiem lipca zjawił się u mnie Winnetou. Przyjechał do Warszawy na zaproszenie wydawców, którzy przypomnieli sobie o nim i zaproponowali mu zilustrowanie kilku książek."


DUŻY OKRES CZASU


DZIEŃ 27 (19 lipca) (zakończenie)

- zabranie zbiorów doktora Gottlieba przez cudzoziemca

"Pewnej nocy, w pokoju w leśniczówce, gdzie przez całą dobę na zmianę czuwali specjalni strażnicy, odezwał się dzwonek alarmowy — sygnał, że ktoś przekręca klucz w drzwiach domku Winnetou. A potem ukryta w ścianie kamera telewizyjna przekazała na monitor w leśniczówce obraz przystojnego bruneta, który świecąc sobie latarką wszedł do mieszkania i pochylił się nad pozostawionymi w izbie skrzynkami.
Było to w nocy z 19 na 20 lipca
(...)
Nocna wizyta w domku Winnetou nie trwała dłużej niż kwadrans. Był silny, sprawny fizycznie. Bez trudu przeniósł skrzynki do samochodu z włoską rejestracją,
(...)
Wyruszył on w stronę Wybrzeża i nad ranem przejechał Gdańsk kierując się do Gdyni. "



DZIEŃ 28 (20 lipca) (zakończenie)

- przełożenie zbiorów ze skrzynek do worków
- zatrzymanie cudzoziemca i członków załogi "Beatrix"


"W nocy z 20 na 21 lipca przystojny brunet przełożył zawartość skrzynek do czterech worków żeglarskich. W godzinę później czterech członków załogi jachtu „Beatrix” podeszło do białego fiata i zabrało z niego worki, aby je przenieść na jacht. W tym momencie zatrzymała ich portowa straż celna, przystojnego bruneta aresztowała milicja pod zarzutem usiłowania przemytu rzeczy o wartości zabytkowej."


DZIEŃ 29 (21 lipca) (zakończenie)

- jacht "Beatrix opuszcza Gdynię
- odtransportowanie Mendozy do Warszawy


"Aż do rana trwało przesłuchiwanie czterech członków załogi „Beatrix”, a gdy się okazało, że zostali oni zwerbowani w Genui na ten jeden rejs, zwolniono ich i rankiem opuścili port na „Beatrix” wraz z innymi jachtami.
(...)
Marlona Mendozę odtransportowano do Warszawy. "


JAKIŚ OKRES CZASU (być może nie ma tu przerwy)


DZIEŃ 30 (zakończenie)

- przylot Raymonda Connora z Londynu po Mendozę

"Z Londynu przyleciał Raymond Connor ze Scotland Yardu, przywożąc ze sobą nakaz aresztowania. Władze brytyjskie oskarżały Mendozę o włamanie do British Museum i zabójstwo strażnika."


JAKIŚ OKRES CZASU (być może nie ma tu przerwy)


DZIEŃ 31 (zakończenie)

- Raymond Connor odlatuje z Marlonem Mendozą

"Z Londynu przyleciał Raymond Connor ze Scotland Yardu, przywożąc ze sobą nakaz aresztowania. Władze brytyjskie oskarżały Mendozę o włamanie do British Museum i zabójstwo strażnika. I tak oto Marlon Mendoza odleciał do Londynu w towarzystwie Raymonda Connora i został skazany na dożywotnie więzienie."



JAKIŚ OKRES CZASU (dwa miesiące po aresztowaniu Mendozy czyli około 20 września)


DZIEŃ 32 (zakończenie)

- Krostek zjawia się na milicji skarżąc się że został oszukany we Frankfurcie

"Warto także wspomnieć o panu Krostku i jego córce, Krystynie. W dwa miesiące po zatrzymaniu Mendozy zgłosił się do milicji pan Krostek skarżąc się, że został oszukany. Jego córka wyjechała do Frankfurtu na zaproszenie niejakiego Buchera, od którego miała otrzymać jakąś kwotę pieniędzy, ale Bucher dał jej tylko sto marek i odesłał do domu. „Obrabowali mnie” — żalił się pan Krostek, ale nie chciał wyjawić, na czym ten rabunek polegał."
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
TomaszK 
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 58
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6673
Wysłany: 2014-08-09, 19:51   

Czesio1 napisał/a:
Właśnie kilka dni temu pomyślałem o tym, że pora już zrobić sondę na temat kolejnego zlotu.

Długi weekend majowy. To wprawdzie tylko trzy dni, ale i tak nie ma szans na dłuższy zlot.
_________________
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4705
Wysłany: 2014-08-09, 20:00   

Okres czasu :027: to masło maślane.
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-09, 22:34   

TomaszK napisał/a:

Długi weekend majowy. To wprawdzie tylko trzy dni, ale i tak nie ma szans na dłuższy zlot.

A może tym razem jakiś wakacyjny zlot? Coś mi nawet chodzi po głowie. ;-)

PawelK napisał/a:
Okres czasu :027: to masło maślane.

Oj tam, oj tam, to na razie tylko luźne notatki. Na stronę wrzucimy wygładzony tekst.
A co proponujesz użyć w to miejsce?
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4705
Wysłany: 2014-08-09, 23:43   

Czesio1 napisał/a:
PawelK napisał/a:
Okres czasu to masło maślane.

Oj tam, oj tam, to na razie tylko luźne notatki. Na stronę wrzucimy wygładzony tekst.
A co proponujesz użyć w to miejsce?


Albo 'jakiś okres' albo 'jakiś przedział czasu'.
 
 
Brunhilda 
Zlotowicz


Dołączyła: 10 Lip 2013
Posty: 4765
Wysłany: 2014-08-10, 11:45   

Na to wszystko przypomniało mi sie słówko " czasokres" :-D . Czy ono prawdziwe w ogóle jest? A jeśli tak to co w ogóle znaczy? Jakoś nie mogę tego objąć. Podobnie jak zmiany czasu. Muszę przestawić wskazówkę, żeby zrozumieć czy śpię dłużej.... Taka blondynka!
_________________
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 41
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11068
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2014-08-10, 20:27   

Czesio1 napisał/a:
A może tym razem jakiś wakacyjny zlot? Coś mi nawet chodzi po głowie.


Jestem ZA! :-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-10, 21:34   

Yvonne napisał/a:
Czesio1 napisał/a:
A może tym razem jakiś wakacyjny zlot? Coś mi nawet chodzi po głowie.


Jestem ZA! :-)

Ale nie wiesz co mi chodzi po głowie a już jesteś ZA? ;-)
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 41
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11068
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2014-08-10, 22:15   

Czesio1 napisał/a:

Yvonne napisał/a:
Czesio1 napisał/a:
A może tym razem jakiś wakacyjny zlot? Coś mi nawet chodzi po głowie.


Jestem ZA!

Ale nie wiesz co mi chodzi po głowie a już jesteś ZA?


Jestem za WAKACYJNYM :-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10040
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-08-11, 13:06   

Wakacyjny, nie wakacyjny, ja to widzę tak. Robimy Niewidzialny zlot. Bierzemy namioty, wehikuły i jeździmy od miejsca do miejsca! Jakoś stacjonarne kwatery tym razem mnie nie interesują! :-)
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-11, 13:18   

johny napisał/a:
Wakacyjny, nie wakacyjny, ja to widzę tak. Robimy Niewidzialny zlot. Bierzemy namioty, wehikuły i jeździmy od miejsca do miejsca! Jakoś stacjonarne kwatery tym razem mnie nie interesują! :-)

Johny, namiot to jest właśnie po części to co mi chodzi po głowie. Ale musimy też patrzeć na pozostałych uczestników bo jednak nie każdy się skusi na namiot.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
TomaszK 
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 58
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6673
Wysłany: 2014-08-11, 20:47   

Ja też jestem za terminem wakacyjnym.
A co to jest namiot ? Coś mi się kojarzy z dzieciństwa...
_________________
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-11, 20:50   

TomaszK napisał/a:
Ja też jestem za terminem wakacyjnym.
A co to jest namiot ? Coś mi się kojarzy z dzieciństwa...

To podobnie jak z książkami Nienackiego prawda TomaszKu? Też kojarzą się z dzieciństwem. :-D
To zapraszam do głosowania w dziale z ankietami.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-12, 12:12   

TomaszK napisał/a:

Długi weekend majowy. To wprawdzie tylko trzy dni, ale i tak nie ma szans na dłuższy zlot.

A propos TomaszKu. Jest jeszcze weekend sierpniowy. Teoretycznie żaden weekend bo święto 15 sierpnia wypada w sobotę. Ale z tego tytułu przynajmniej na dzień dzisiejszy należy się dzień wolny. Bierzesz zatem wolne w piątek i masz taki sam weekend jak majowy. :-D
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-19, 13:10   

johny napisał/a:
Co prawda we Frakfurcie nad Menem nie ma i prawdopodobnie nigdy nie było ulicy Zygfryda 7 (ustalenia Czesia potwierdzone przeze mnie) ale wiemy, że willa Dobenecków znajdowała się gdzieś obok zoo.
(...)
To jest to miejsce:
https://www.google.pl/map...c1e63b5bda638f4

Wracając jeszcze do miejsca zamieszkania Dobenecków i ulicy Zygfryda pozwoliłem sobie napisać maila do miasta Frankfurt nad Menem z pytaniem o tą ulicę. Nie wiem czy zostałem dokładnie zrozumiany, bo pytałem o to czy we Frankfurcie była w latach 70-tych ulica Zygfryda ale w odpowiedzi dostałem m.in. taką wiadomosć:
"I have looked in the address book and in the city-maps of Frankfurt, but there is no Siegfriedstraße. There are “Siegfriedstraßen” in some other towns near Frankfurt like Heppenheim, Wiesbaden or Taunusstein, but not in Frankfurt."
Może więc nazwa ulicy została ściągnięta z innego miasta i umiejscowiona we Frankfurcie? Może warto poszukać tych ulic w jednej z tych trzech miejscowości i może tam znajdziemy willę Dobenecków? Może trzeba wzorem zaczerpniętym z "Wyspy złoczyńców" połączyć dwa miasta, żeby stworzyć jeden "Antoninów"?
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4705
Wysłany: 2014-08-19, 13:23   

Czesio1 napisał/a:
"I have looked in the address book and in the city-maps of Frankfurt, but there is no Siegfriedstraße. There are “Siegfriedstraßen” in some other towns near Frankfurt like Heppenheim, Wiesbaden or Taunusstein, but not in Frankfurt."


Są jeszcze
61389 Schmitten
86152 Augsburg-Innenstadt Siegfriedstr.
32547 Bad Oeynhausen-Innenstadt Siegfriedstr.
95444 Bayreuth-City Siegfriedstr.
10365 Berlin-Lichtenberg Siegfriedstr.
12623 Berlin-Mahlsdorf Siegfriedstr.
12051 Berlin-Neukölln Siegfriedstr.
13156 Berlin-Niederschönhausen Siegfriedstr.
33615 Bielefeld-Innenstadt Siegfriedstr.
53179 Bonn-Mehlem Siegfriedstr.
46240 Bottrop-Eigen Siegfriedstr.
38106 Braunschweig Siegfriedstr.
32756 Detmold-Innenstadt Siegfriedstr.
46539 Dinslaken-Hiesfeld Siegfriedstr.
44137 Dortmund-Mitte Siegfriedstr.
40549 Düsseldorf-Oberkassel Siegfriedstr.
47226 Duisburg-Hochemmerich Siegfriedstr.
47137 Duisburg-Mittelmeiderich Siegfriedstr.
45307 Essen-Kray Siegfriedstr.
45888 Gelsenkirchen-Bulmke-Hüllen Siegfriedstr.
33332 Gütersloh-Innenstadt Siegfriedstr.
22559 Hamburg-Rissen Siegfriedstr.
44651 Herne-Röhlinghausen Siegfriedstr.
49477 Ibbenbüren-Stadt Siegfriedstr.
58636 Iserlohn Siegfriedstr.
67657 Kaiserslautern-Innenstadt Siegfriedstr.
76133 Karlsruhe-Weststadt Siegfriedstr.
50678 Köln-Neustadt-Süd Siegfriedstr.
50996 Köln-Rodenkirchen Siegfriedstr.
51147 Köln-Wahnheide Siegfriedstr.
04279 Leipzig-Lößnig Siegfriedstr.
67069 Ludwigshafen-Edigheim Siegfriedstr.
23562 Lübeck-St Jürgen Siegfriedstr.
68199 Mannheim-Neckarau Siegfriedstr.
45770 Marl-Drewer Siegfriedstr.
32423 Minden-Dankersen Siegfriedstr.
47443 Moers-Scherpenberg Siegfriedstr.
45476 Mülheim-Styrum Siegfriedstr.
80803 München-Schwabing-Freimann Siegfriedstr.
67433 Neustadt-Neustadt-Stadt Siegfriedstr.
22851 Norderstedt Siegfriedstr.
90461 Nürnberg-Bleiweiß Siegfriedstr.
46149 Oberhausen-Buschhausen Siegfriedstr.
26123 Oldenburg-Donnerschwee Siegfriedstr.
94032 Passau-Innstadt Siegfriedstr.
75179 Pforzheim-Nordstadt Siegfriedstr.
93051 Regensburg-Kumpfmühl-Ziegetsdorf Siegfriedstr.
72768 Reutlingen-Sickenhausen Siegfriedstr.
48429 Rheine-Innenstadt Siegfriedstr.
38259 Salzgitter-Salzgitter-Bad Siegfriedstr.
42653 Solingen-Gräfrath Siegfriedstr.
59427 Unna-Massen Siegfriedstr.
58453 Witten-Annen Siegfriedstr.
67547 Worms-Innenstadt Siegfriedstr.
42117 Wuppertal-Elberfeld
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-19, 13:35   

PawelK napisał/a:
Czesio1 napisał/a:
"I have looked in the address book and in the city-maps of Frankfurt, but there is no Siegfriedstraße. There are “Siegfriedstraßen” in some other towns near Frankfurt like Heppenheim, Wiesbaden or Taunusstein, but not in Frankfurt."


Są jeszcze

(...)

:shock: :-D :shock: :-D :shock:
Wszystkich nie ma sensu brać pod uwagę. Wydaje mi się, że przy poszukiwaniach możnaby przyjąć dwa kryteria:
1) To z maila, którego otrzymałem czyli bierzemy pod uwagę ulice w miejscowościach znajdujących się w sąsiedztwie Frankfurtu nad Maenem,.
2) Bierzemy pod uwagę największe miejscowości i tylko te z dawnego RFN-u licząc się z tym, że Nienacki mógł mieć dostęp do mapy jakiegoś dużego miasta i stamtąd ściągnął nazwę ulicy dla miejsca willi Dobenecków.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4705
Wysłany: 2014-08-19, 13:37   

Czesio1 napisał/a:
PawelK napisał/a:
Czesio1 napisał/a:
"I have looked in the address book and in the city-maps of Frankfurt, but there is no Siegfriedstraße. There are “Siegfriedstraßen” in some other towns near Frankfurt like Heppenheim, Wiesbaden or Taunusstein, but not in Frankfurt."


Są jeszcze

(...)

:shock: :-D :shock: :-D :shock:
Wszystkich nie ma sensu brać pod uwagę. Wydaje mi się, że przy poszukiwaniach możnaby przyjąć dwa kryteria:
1) To z maila, którego otrzymałem czyli bierzemy pod uwagę ulice w miejscowościach znajdujących się w sąsiedztwie Frankfurtu nad Maenem,.
2) Bierzemy pod uwagę największe miejscowości i tylko te z dawnego RFN-u licząc się z tym, że Nienacki mógł mieć dostęp do mapy jakiegoś dużego miasta i stamtąd ściągnął nazwę ulicy dla miejsca willi Dobenecków.


Najbliżej jest to 61389 Schmitten, ale to i tak zbyt daleko, żeby traktować jako przedmieścia.
 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10040
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-08-19, 14:31   

Mnie się wydaje, ze to po prostu był wymysł Nienackiego. Nie można tego odnosić do innego miasta bo dał nam jasne wskazówki, że willa mieściła się w okolicach frankfurckiego zoo. I tak jak patrzę na google map to nie jest to nie realne. :-)
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4705
Wysłany: 2014-08-19, 15:02   

johny napisał/a:
willa mieściła się w okolicach frankfurckiego zoo. I tak jak patrzę na google map to nie jest to nie realne.


To miała być willa, tak? Wokół Zoo we Frankfurcie są same kamienice.
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-08-19, 15:24   

PawelK napisał/a:

To miała być willa, tak? Wokół Zoo we Frankfurcie są same kamienice.

Tak, to miała być willa:

„Pośpiesznie zjedliśmy obiad w hotelowej restauracji i gdy słońce zaczynało chować się za dachy domów, zamówioną przez portiera taksówką (nie chcieliśmy błądzić po nie znanym mieście) kazaliśmy się zawieźć na ulicę Zygfryda 7 w okolice Ogrodu Zoologicznego, w małą uliczkę, gdzie po obu stronach asfaltowej jezdni, za wysokimi żelaznymi parkanami, stały w ogrodach bogate wille.
Dom oznaczony numerem 7 także znajdował się w małym ogrodzie. Wysokie, żelazne, zakończone ostro kraty broniły wstępu. Drzwi przy bramie otwierały się automatycznie, gdy w willi zwalniano elektryczny zatrzask w zamku.”
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
VdL 
Zlotowicz



Wiek: 49
Dołączył: 29 Maj 2014
Posty: 3581
Skąd: dokąd
Wysłany: 2014-09-11, 18:24   

Odświeżając temat. Na razie ustaliliśmy tylko samochód Batury.

Czesio napisał:
"— Zdaje mi się, że już nie muszę się przebierać — odezwała się po chwili. — Mogę włożyć inną sukienkę i inny płaszcz. Niestety, nie mam innego samochodu. A obok mojego wozu na ulicy wciąż parkuje beżowy mercedes z nowej serii S. Jechał za nami od Muzeum Goethego i zapewne teraz czeka, aby ruszyć w ślad za nami. Nie zdołam mu uciec, bo on ma 225 koni i szybkość 210 kilometrów na godzinę."


Buszowałem ostatnio po internecie i znalazłem ciekawy opis samochodu, który moim zdanie pasowałby do auta Grety Herbst oto on:
model 200D Heckflosse (Skrzydlak), rocznik 1967.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_16274_20170112124421122.jpg medium=http://s23.postimg.org/ktlj65j97/200d_s_klasse.jpg large=http://s23.postimg.org/ktlj65j97/200d_s_klasse.jpg group=16274][/gimg]

Był to samochód komfortowy, oszczędny i trwały, natomiast co do osiągów to były przeciętne. kilka danych:
Pojemność: 1987 ccm,
moc: 56KM !!!!
waga 1300kg
prędkość max 130km/h
0-100km/h - 29sek.
Faktycznie Greta nie miała by szans.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_16274_20170112124422211.jpg medium=http://s27.postimg.org/o8lmlrweb/200d_2.jpg large=http://s27.postimg.org/o8lmlrweb/200d_2.jpg group=16274][/gimg]
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_16274_20170112124423510.jpg medium=http://s3.postimg.org/c2us4yqoz/200d_1.jpg large=http://s3.postimg.org/c2us4yqoz/200d_1.jpg group=16274][/gimg]
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_16274_20170112124424615.jpg medium=http://s4.postimg.org/ezh7m0t65/200d_3.jpg large=http://s4.postimg.org/ezh7m0t65/200d_3.jpg group=16274][/gimg]
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_16274_20170112124425755.jpg medium=http://s18.postimg.org/lmgwxy3qx/200d_4.jpg large=http://s18.postimg.org/lmgwxy3qx/200d_4.jpg group=16274][/gimg]
Samochód nie był tani w zakupie, ale wtedy pp. Herbst było stać na posiadanie takiego auta.


źródło: http://www.marktplaats.nl...previousPage=lr




Z autem Kędziorka będzie niestety sporo problemów
_________________
Ostatnio zmieniony przez VdL 2014-09-17, 12:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
VdL 
Zlotowicz



Wiek: 49
Dołączył: 29 Maj 2014
Posty: 3581
Skąd: dokąd
Wysłany: 2014-09-17, 13:01   Re: PS i Niewidzialni - analiza treści książki

Czesio1 napisał/a:

Ponieważ Monika była niezwykle piękną kobietą, mającą kilku narzeczonych, jeden z nich, długowłosy blondyn Romek rusza za nimi Jawą 50. Wywołuje to irytację Tomasza:
"— Bo mam już dosyć pani narzeczonych. Ten na „Jawie 50” znowu za nami jedzie."


Poniżej przedstawiam Skuter Jawa 50 Romka. Kilka danych.
Rocznik 1977,
pojemność 50ccm,
moc 4KM
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_16820_20170112124702944.jpg medium=http://s28.postimg.org/bz5qbxsq5/jawa_50_type_20_1977_3_lgw.jpg large=http://s28.postimg.org/bz5qbxsq5/jawa_50_type_20_1977_3_lgw.jpg group=16820][/gimg]
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_16820_20170112124704202.jpg medium=http://s9.postimg.org/v9qmhlovj/jawa_50_type_20_1977_4_lgw.jpg large=http://s9.postimg.org/v9qmhlovj/jawa_50_type_20_1977_4_lgw.jpg group=16820][/gimg]
_________________
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 41
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11068
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2014-09-17, 19:56   

van de loro napisał/a:
Poniżej przedstawiam Skuter Jawa 50 Romka.


O! To już wiem, co mi się w "Niewidzialnych" najbardziej podoba :-D
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Nemsta 
Forowy Badacz Naukowy
Łajza archeologiczna



Dołączył: 13 Wrz 2014
Posty: 2098
Skąd: Wyk
Wysłany: 2014-10-01, 19:57   

Czesio już o to pytał i ja ponawiam pytanie, gdyż nie znalazłem odpowiedzi. Czy mógłby ktoś sprawdzić, czy w pierwszym wydaniu PS wyjeżdża z Warszawy czy z Łodzi? To w aspekcie Mławy, Pułtuska, itd.
Na mapach z 1969 i 1979 także mamy identyczną sytuację drogową.
Mam jeszcze jedną hipotezę, ale muszę znać odpowiedź na pytanie, które zadał Czesio.
_________________
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-10-01, 20:12   

Roch napisał/a:
Czesio już o to pytał i ja ponawiam pytanie, gdyż nie znalazłem odpowiedzi. Czy mógłby ktoś sprawdzić, czy w pierwszym wydaniu PS wyjeżdża z Warszawy czy z Łodzi? To w aspekcie Mławy, Pułtuska, itd.
Na mapach z 1969 i 1979 także mamy identyczną sytuację drogową.
Mam jeszcze jedną hipotezę, ale muszę znać odpowiedź na pytanie, które zadał Czesio.

Ja kiedys chyba mialem I wydanie ale wtedy nie przywiazywalem zbytniej wagi do kolejnosci. A ze okladka niezbyt mi sie podobala to oddalem to wydanie komus, chyba nawet z forum.
Bardzo mnie ciekawi Rochu jaka masz hipoteze. Czyzbys ze swoich map odnalazl jeszcze jedna mozliwa droge do Niedzwiedziego Rogu?
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Nemsta 
Forowy Badacz Naukowy
Łajza archeologiczna



Dołączył: 13 Wrz 2014
Posty: 2098
Skąd: Wyk
Wysłany: 2014-10-01, 20:25   

Droga jest ta sama, tylko cel podróży inny :)
"Plany budowy dróg" to wprowadził dopiero pewien kandydat z Podlasia. Na nasze szczęście niewiele się zmieniło w planach dróg w tym okresie (obwodnica Trójmiasta).
_________________
 
 
GrzegorzCh 
Głodny przygód



Dołączył: 17 Sty 2014
Posty: 146
Skąd: Wrocław / Pęgów
Wysłany: 2014-10-01, 22:40   

Ja mam pierwsze wydanie i w nim jest 'Wyruszyliśmy z Warszawy około południa' i 'Niech jedzie za nami, choćby do Mławy' i jeszcze 'Obiad zjedliśmy w Piszu'

coś jeszcze sprawdzić?
_________________
 
 
Nemsta 
Forowy Badacz Naukowy
Łajza archeologiczna



Dołączył: 13 Wrz 2014
Posty: 2098
Skąd: Wyk
Wysłany: 2014-10-02, 11:42   

Dziękuję bardzo :)

Najbardziej skłaniam się ku hipotezie, że autor chciał coś dopisać z Nidzicą. To może być w maszynopisie. Ale mam też swoją hipotezę. To pomyłka. Autor jechał z Warszawy do domu, do Jerzwałdu ;) Innego wytłumaczenia na okrężną drogę nie widzę.
_________________
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-10-24, 20:21   

Powoli docieram do końca tworzenia map z "Niewidzialnych". Usiadłem dziś przy biurku, chwyciłem pędzelek i farby i namalowałem taką oto mapę Okolic Jerzwałdu i jeziora Bądze:

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_18044_20170112125218356.jpg medium=http://s26.postimg.org/iue2cgcix/2_19_B_dze.jpg large=http://s26.postimg.org/e8hy43qzr/2_19_B_dze.jpg group=18044][/gimg]

Zostawiam na razie Jerzwałd i ruszam palcem po mapie na poszukiwanie miejsca biwaku przyjaciół nad jeziorem Bądze i domu Wągrowskiego w wiosce. W książce czytam:

"Minęliśmy Piławki i w Miłomłynie skierowaliśmy się na Boreczno, a potem przez Zalewo i Dobrzyki dojechaliśmy do wielkiego lasu. Minęliśmy drogowskaz z napisem „Bądze — 5 km” i po kilkunastu minutach jazdy kamienistą drogą Winnetou dał mi znak, aby zatrzymać wehikuł.
— Teraz powinniśmy pojechać na lewo (punkt 5) — powiedział. — Widzę młodnik, a pamiętam, że droga przed młodnikiem prowadzi aż do jeziora Bądze, które kształtem swym przypomina pęcherz pławny leszcza. Są to jakby dwa jeziora połączone przesmykiem zarośniętym trzcinami. Nad jednym znajduje się wioska, nad drugim rozciąga się las. Brzegi są wysokie, a od strony wschodniej wchodzi w wodę niewielki półwysep. Poleciłem Wielkiemu Bobrowi, aby tam przenocował. Stamtąd do wioski są jakieś dwa kilometry. Możemy pieszo uczynić wypad do domu Wągrowskiego.
Po jakimś czasie otworzyła się przed nami jak gdyby ogromna polana. Kiedyś rósł tutaj stary bukowy las, na co wskazywały pozostawione w ziemi ogromne pieńki. Wycinając stare buki nie zniszczono młodych drzew i poszycia, dlatego las zdążył się odnowić w sposób naturalny, tworząc teraz gęstą knieję. Prowadziło przez nią kilka dość szerokich traktów. Nigdzie nie dostrzegłem zakazu wjazdu i dlatego jednym z tych traktów dojechałem na mały półwysep (punkt 1).
(…)
Wioska jest mała, rozciąga się wzdłuż brzegu jeziora i otaczają ją lasy. We wsi jest sklep,
(…)
Sklepowa włożyła mu do koszyka dziesięć butelek wina i Wągrowski opuścił sklep. Nie chciałem iść za nim, żeby nie nabrał podejrzeń. Nawiązałem rozmowę ze sklepową i dowiedziałem się, że Wągrowski jest od trzech lat wdowcem, mieszka sam w ostatniej chałupie nad jeziorem (punkt 4), słynie jako wielki pijak, który szybko wydaje rentę, a potem wszędzie pożycza pieniądze.
(...)
W milczeniu i bezszelestnie szliśmy ledwie dostrzegalną ścieżką wzdłuż brzegów jeziora Bądze (punkt 2).
(...) Bór skończył się raptownie, ujrzeliśmy niewielki obszar pól (punkt 3) i zarys zagrody z domem o oświetlonych oknach (punkt 4). Dom znajdował się w pobliżu jeziora, po którym pełzła struga księżycowego światła. Z lasu wybiegała piaszczysta droga, poryta kołami wozów. Wiła się brzegiem jeziora, łącząc zagrody i kierując się ku kamienistej szosie do Starego Dzierzgonia."
(Rzdz 15)

Zaznaczone w tekście punkty od 1 do 5 naniosłem na mapę ze strony www.geoportal.gov.pl:

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_18044_20170112125221376.jpg medium=http://s26.postimg.org/e9rvxistl/2_19_W_growski_01.jpg large=http://s26.postimg.org/e9rvxistl/2_19_W_growski_01.jpg group=18044][/gimg]
źródło: www.geoportal.gov.pl

i wychodzą mi dwie wersje:

1) wersja czerwona - pasuje półwysep, jest jakiś las a więc może to być ów młodnik, mamy za nim jakieś pola uprawne, jest dom Wągrowskiego.
Ale, od miejsca biwaku na półwyspie do wioski jest nie więcej niż 700 metrów, no od biedy kilometr. Na pewno nie są to dwa kilometry. No i druga sprawa, co to znaczy, że dom Wągrowskiego jest na końcu wioski?

2) wersja niebieska - pasuje półwysep, odległość jest bliższa owych dwóch kilometrów, ale nie mamy przed domem Wągrowskiego ani pół uprawnych ani owego młodnika.

Podsumowując chyba wersja czerwona jest bliższa prawdy. Problem odległości możemy zrzucić na karb słabej orientacji Nienackiego w zakresie mierzenia drogi. Pamiętamy, że był On kiepskim kierowcą więc chyba i odległości podawał z przymrużeniem oka.
Poza tym w wersji czerwonej bardziej zasadne byłby biwak na półwyspie bo gdyby dom Wągrowskiego znajdował się w niebieskiej wersji to bardziej logiczne byłoby zatrzymanie się gdzieś w tamtej okolicy. Wielki Bóbr mógłby nawet zatrzymać się we wsi u jakiegoś gospodarza (jak pamiętamy z "PS i Winnetou") często korzystał z uprzejmości ludzi do naładowania akumulatorów w swoim wózku pocztowym a sam wózek umożliwiał nawet przenocowanie w nim).
A zatem czerwona opcja? A może jeszcze jakaś inna wersja? Jakie jest Wasze zdanie?
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Nemsta 
Forowy Badacz Naukowy
Łajza archeologiczna



Dołączył: 13 Wrz 2014
Posty: 2098
Skąd: Wyk
Wysłany: 2014-10-24, 20:47   

Wersja czerwona. Koniec wioski, jest zarazem początkiem ;)
Dobra robota Ojcze :564:
Jutro spojrzę w swoje stare mapy tej okolicy. Dziś już jestem w łóżku i padam na twarz :D
_________________
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-10-24, 20:51   

Roch napisał/a:
Wersja czerwona. Koniec wioski, jest zarazem początkiem ;)
Dobra robota Ojcze :564:
Jutro spojrzę w swoje stare mapy tej okolicy. Dziś już jestem w łóżku i padam na twarz :D

To zerknij przy okazji na miejsce biwaku nad Jeziorem Płaskim. Nie jestem pewien czy dobrze go zlokalizowałem. :-)
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Nemsta 
Forowy Badacz Naukowy
Łajza archeologiczna



Dołączył: 13 Wrz 2014
Posty: 2098
Skąd: Wyk
Wysłany: 2014-10-25, 16:03   

Czesio, gdyby przesunąć miejsce biwaku (punkt 1) bardziej na południe? W miejsce, gdzie jezioro ma zwężenie właśnie? Takie przemyślenia mam, gdy patrzę na mapy.
Zaraz spojrzę na biwak nad Płaskim.
_________________
 
 
Nemsta 
Forowy Badacz Naukowy
Łajza archeologiczna



Dołączył: 13 Wrz 2014
Posty: 2098
Skąd: Wyk
Wysłany: 2014-10-25, 17:36   

Na mapie mam zaznaczone miejsce biwakowe obok skrzyżowania, pod cyplem.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Nemsta 2014-10-25, 18:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-10-25, 18:14   

Roch napisał/a:
Czesio, gdyby przesunąć miejsce biwaku (punkt 1) bardziej na południe? W miejsce, gdzie jezioro ma zwężenie właśnie? Takie przemyślenia mam, gdy patrzę na mapy.

Sęk w tym Rochu, że tam nie ma tego książkowego półwyspu. :-/
No i druga sprawa:
". Minęliśmy drogowskaz z napisem „Bądze — 5 km” i po kilkunastu minutach jazdy kamienistą drogą "
Ten drogowskaz był jeśli kojarzę w Jerzwałdzie, czyli te kilkanaście minut musieli jechać tymi kocimi łbami. Ja pamiętam tą trasę. jechałem nią w 2009 roku tylko wtedy nie kojarzyłem wioski Bądze. Myślę więc, że ten półwysep to jednak to miejsce które zaznaczyłem na mapie. Tym bardziej że jest tam ta wielka polana. Kwestia tylko sprawdzenia czy przed tą polaną jest ten młodnik. Albo raczej sprawdzenie na miejscu czy tam mógł być przed 30 laty młodnik. Ale to moglibyśmy sprawdzić tylko na miejscu.
I jeszcze jedna sprawa. W poprzedniej wersji ustaliłem że przyjaciele dojechali do wioski Bądze, a teraz nanosząc punkty na moją mapkę pomyślałem, że może oni jednak nie dojechali do samej wioski i skręcili w lewo w innym miejscu? Może to wyglądało tak:

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_18069_20170112125228193.jpg medium=http://s26.postimg.org/61zlndwmh/2_19_B_dze.jpg large=http://s26.postimg.org/c2xakgj8n/2_19_B_dze.jpg group=18069][/gimg]

Winnetou dobrze orientował się w terenie, wiedział, gdzie zaparkował swój wehikuł Wielki Bóbr, zatem z Panem Tomaszem i Moniką nie dojechali do samej wioski Bądze, tylko wcześniej skręcili w lewo jak na powyższej mapie.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-10-25, 18:16   

Roch napisał/a:
Z Płaskim wydaje się wszystko ok. Nie mam lepszego pomysłu.

Rochu, ja na mapie jeszcze nie oznaczyłem punktu biwaku nad Jeziorem Płaskim. Dopiero się przymierzam. Mapy google pokazują gdzie jest plaża nad tym jeziorem wiec zakładam, że gdzieś w pobliżu jest ów biwak.
No cóż, nie pozostaje nam nic innego jak sprawdzić to na miejscu.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Nemsta 
Forowy Badacz Naukowy
Łajza archeologiczna



Dołączył: 13 Wrz 2014
Posty: 2098
Skąd: Wyk
Wysłany: 2014-10-25, 18:19   

Edytowałem poprzedni post. Zobacz. Zdjęcie kiepskie ale robione telefonem.
_________________
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13182
Wysłany: 2014-10-25, 18:36   

Roch napisał/a:
Edytowałem poprzedni post. Zobacz. Zdjęcie kiepskie ale robione telefonem.

Nie wiem czy ja dobrze odnalazłem na tej fotce to miejsce biwakowe ale jeśli dobrze to by się zgadzało z miejscem które sam oznaczyłem. Zobacz Rochu czy to by było w tym miejscu?:

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/img_18073_20170112125232368.jpg medium=http://s26.postimg.org/eyadrbn8p/2_20_P_askie.jpg large=http://s26.postimg.org/gdbyg1obr/2_20_P_askie.jpg group=18073][/gimg]

Wcześniej wydawało mi się, że to biwakowe miejsce jest nieco na południowy-wschód, tam gdzie jest jakaś plaża. Ale to by się nie zgadzało z opisem z książki:
"Niedaleko biegła szosa z Iławy oraz znajdowały się rozstaje dróg w kierunku Susza, Zalewa i Starego Dzierzgonia."

Do tego bardziej pasuje ten punkt, który oznaczyłem na powyższej mapie i który jeśli dobrze oceniłem jest na Twojej fotce. Zgadza się?
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Nemsta 
Forowy Badacz Naukowy
Łajza archeologiczna



Dołączył: 13 Wrz 2014
Posty: 2098
Skąd: Wyk
Wysłany: 2014-10-25, 19:00   

Trochę niżej tej biwak nad Płaskim. Pod tym cyplem. Bliżej drogi do Siemian.

Teraz Bądze. Foto z pomorska.eu
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 1.38 sekundy. Zapytań do SQL: 16