Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
PS i Niewidzialni - analiza treści książki
Autor Wiadomość
Yvonne 
Moderator



Wiek: 42
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11759
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2015-12-04, 12:18   

Nietajenko napisał/a:

Yvonne napisał/a:
mamy tutaj jeszcze Susz, gdzie Tomasz z Moniką jedzą obiad w restauracji Warmianka.

O tutaj:


Nietajenko, a byłeś tam na obiedzie?
Proponuję zaplanować tam jeden z naszych zlotowych obiadów!
Można by odegrać scenę z książki, jak Tomasz z Moniką wchodzą do restauracji i siadają przy stoliku. Co Wy na to?
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
panna Monika 
Zlotowicz



Dołączyła: 04 Sie 2013
Posty: 603
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-12-04, 12:29   

Jestem chyba dokładnie w tym samym miejscu książki, co Yvonne. Tzn.biwakuję nad jeziorem.Jestem za odwiedzeniem Prania, ale stanowczo odmawiam czytania Wańkowicza (nie lubię).
_________________
 
 
Nietajenko 
Forowy Badacz Naukowy
Użytkownik chwilowo nieaktywny



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 938
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2015-12-04, 13:16   

Yvonne napisał/a:
Czytamy w nim o dalszych przygodach bohaterów we Frankfurcie. Tomasz odwiedza Gretę, która otwiera mu w ... szlafroku! (zawsze mnie to niepomiernie dziwi. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła otworzyć komuś drzwi w szlafroku).

To jest właśnie jeden z przemyconych przez Nienackiego elementów erotycznych. Taki szlafrok zawsze kojarzy się z połami, które lubią się rozchylić zwłaszcza jeśli im się na to pozwoli lub pomoże. ;-)
Yvonne napisał/a:
Nietajenko, a byłeś tam na obiedzie?

Toć ba! Z Bertą sobie tam obiadek skonsumowaliśmy. Że zacytuję fragment relacji:
Jeszcze tylko wizyta w miejscowym GS’ie i już mknęli w kierunku Susza. Tam postanowili odszukać powieściową restaurację „Warmiankę”, w której to Samochodzik będąc przejazdem raczył się stołować z panną Moniką. Nie było to takie trudne, bo zasięgnąwszy języka u pierwszej napotkanej starszej pani ta wskazała kierunek i opisała drogę. Odnaleźli ją bardzo sprawnie i nie byliby miłośnikami przygód Pana Samochodzika gdyby odmówili sobie zjedzenia obiadku w tejże „Warmiance”. Berta zamówiła sobie pyszne pierożki, Nietajenko zaś żurek warmiński, który w tych okolicznościach równie dobrze mógł nazywać się łowicki lub krakowski.
Nawet się z Pawłem konsultowaliśmy telefonicznie, czy padła w powieści nazwa konkretnej potrawy. :-)
_________________
Refert non fatigo et consolatoria calceamenta...
Harpagan http://www.harpagan.pl/rajd/
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 42
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11759
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2015-12-04, 14:26   

Nietajenko napisał/a:
Toć ba! Z Bertą sobie tam obiadek skonsumowaliśmy. Że zacytuję fragment relacji:
Jeszcze tylko wizyta w miejscowym GS’ie i już mknęli w kierunku Susza. Tam postanowili odszukać powieściową restaurację „Warmiankę”, w której to Samochodzik będąc przejazdem raczył się stołować z panną Moniką. Nie było to takie trudne, bo zasięgnąwszy języka u pierwszej napotkanej starszej pani ta wskazała kierunek i opisała drogę. Odnaleźli ją bardzo sprawnie i nie byliby miłośnikami przygód Pana Samochodzika gdyby odmówili sobie zjedzenia obiadku w tejże „Warmiance”. Berta zamówiła sobie pyszne pierożki, Nietajenko zaś żurek warmiński, który w tych okolicznościach równie dobrze mógł nazywać się łowicki lub krakowski.
Nawet się z Pawłem konsultowaliśmy telefonicznie, czy padła w powieści nazwa konkretnej potrawy.


Wspaniale!
Ominęłam to chyba jakoś :-/

Już mi ślinka cieknie na pierożki w "Warmiance" :-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 42
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11759
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2015-12-04, 14:27   

panna Monika napisał/a:
stanowczo odmawiam czytania Wańkowicza (nie lubię).


A czytałaś "Ziele na kraterze"?
Jeśli nie, to polecam.
Jedna z najpiękniejszych książek, jakie czytałam.
Wracam do niej co jakiś czas.
Cudowna opowieść o rodzinie pisarza, jego miłości do córek i domu rodzinnego.
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 14642
Wysłany: 2015-12-04, 16:26   

Yvonne napisał/a:

„W cieniu tytanów” – Lili Braun[/b]

Jakiś czas temu próbowałem namierzyć tę książkę ale niestety bez powodzenia. :-/
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 5181
Wysłany: 2015-12-04, 16:43   

Yvonne napisał/a:
Może Paweł wyszuka ja gdzieś na swoich papierowych stanowiskach ze skarbami?


Można tanio kupić na Amazonie wersję niemiecką

http://www.amazon.de/Scha...ten+der+Titanen

nie namierzyłem informacji o polskim wydaniu.
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 42
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11759
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2015-12-04, 20:39   

PawelK napisał/a:
Można tanio kupić na Amazonie wersję niemiecką


Niestety nie znam niemieckiego.
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 42
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11759
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2015-12-12, 19:17   

Rozdział 11

Wraz z Tomaszem i Winnetou podsłuchujemy, co dzieje się w dwóch wrogich obozach nad jeziorem: Batury i Niewidzialnych. Obserwujemy poranek na biwaku i błękitną piżamę Moniki. Towarzystwo się rozdziela. Alfred i Berta rezygnują z poszukiwań, z Tomaszem żegna się również Greta Herbst. Pojawia się Kędziorek.

Rozdział 12


Tomasz z Moniką wyruszają do Wojnowa, do zagrody Makulskiego. Ponownie spotykają się z Gretą. W rozdziale tym czytamy też o staroobrzędowcach. Po "rozgromieniu" dzięki strzelbie Winnetou bandy hobbystów, Tomasz odnajduje pierwszą skrzynkę. Spotykamy też starego znajomego, Wielkiego Bobra.

Rozdział 13

Tomasz wraz z Moniką i Gretą przegląda gazety i książki znajdujące się w pierwszej skrzynce. To doskonała okazja do opowieści o pierwszych książkach drukowanych po polsku, o Gizewiuszu, Seklucjanie i Małeckim.
Nienacki potrafił pięknie oddać takie sprawy jak narodowość i historia mieszkańców ziemi mazurskiej:

"Te pożółkłe papiery są cenniejsze niż złoto. To kawałek historii. Nasz akt prawny, który pozwala nam z podniesionym czołem stąpać po skrawku mazurskiej ziemi."

Rozdział kończy się zabawną sceną wizyty Kędziorka w pokoju Pana Samochodzika.
Zawsze bawi mnie jego reakcja na wiadomość, że Monika jest detektywem:

"- Wie pan co? Nie chciałbym mieć za żonę detektywa, który wszędzie wściubia nos szybko demaskuje każde kłamstewko. Ta sprawa w ogóle zmienia postać rzeczy.
- A co? Miłość panu przechodzi? - zaciekawiłem się.
- Na to wygląda. Nawet nie mam ochoty iść z wami na śniadanie."


:-D :-D :-D
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2015-12-22, 20:34, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Captain Nemo 
Zlotowicz
z jedzeniem na TY...



Wiek: 41
Dołączył: 14 Sie 2013
Posty: 193
Wysłany: 2015-12-14, 20:26   

Yvonne napisał/a:

„Na tropach Smętka” – Melchior Wańkowicz


Dopisać dalsze losy ? :)
_________________
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 42
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11759
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2015-12-15, 09:39   

Captain Nemo napisał/a:

Yvonne napisał/a:

„Na tropach Smętka” – Melchior Wańkowicz


Dopisać dalsze losy ?


Myślałam, że proces pisania już w toku ;-)
Nazwisko rodowe do czegoś zobowiązuje :027:
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 42
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11759
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2015-12-17, 08:15   

zbychowiec napisał/a:
Wrażeniami będę dzielić się z Wami w tym wątku


Czekamy, Zbychowiec :-)

Ja dzisiaj też coś dorzucę.
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 42
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11759
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2015-12-17, 20:28   

zbychowiec napisał/a:
natomiast od tego momentu zaczyna się fabularne disco polo


Świetnie to, Zbychowiec, ująłeś!
Przelałeś na papier forowy moją opinię o tej książce.

zbychowiec napisał/a:
Do nielicznych plusów zaliczyłbym tło historyczne oraz sentymentalne opisy przyrody/architektury/wydarzeń z przeszłości. Tutaj Nienacki, na szczęście utrzymuje świetną formę.


Tutaj również się z Tobą zgodzę. Bezapelacyjnie :-)

Oj, czuję, że będą zawzięte dyskusje podczas zlotu :027:
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
johny
Moderator



Wiek: 47
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10588
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-12-18, 12:10   

Ja nie mam tak analitycznego umysłu jak Ty zbychowiec. Nieco inaczej odbieram sztukę, literaturę, muzykę etc, etc. bardziej kieruję się tym czy coś budzi jakieś emocje we mnie czy też nie, czy coś mi się podoba czy nie. Dla mnie Niewidzialni spełniają te wszystkie me kryteria. Jest to książka, która daje mi dużo frajdy i radości i po prostu świetnie mi się ją czyta. Dlatego często do niej wracam. Absolutnie, nie mam takiego odczucia, że Niewidzialni napisani zostali "na siłę", co więcej wydaje mi się, że to właśnie ta ksiązka kończy de facto wątek sensacyjny serii. Złota Rękawica to już jednak odejście od pewnego szablonu (choć o Nowych Przygodach a szczególnie Winnetou też to można powiedzieć). O UFO nawet nie wspomnę bo to własnie ta pozycja wydaje mi się pisana po to aby wyciągnąć jeszcze trochę kasy a pomysłu na fabułę nie ma w niej żadnego. Pamiętajmy jeszcze o tym do kogo adresowana była twórczość Nienackiego, do młodzieży oczywiście i myslę, że wszystko to oczy wspomniałeś
zbychowiec napisał/a:
Dla mnie wygląda to tak, jakby do połowy ósmego rozdziału pisał to Nienacki, a następnie oddał to jakiemuś asystentowi do skończenia. Wszyscy znają wszystkich, każdy jest na czyichś usługach, wszyscy biegają/latają/jeżdzą do tych samych miejsc w tym samym czasie, informacja rozprzestrzenia się z prędkością szybszą niż światło, Batura zna się z Moniką i razem imprezują, nie bacząc na tworzenie się toksycznego mafijnego układu między nimi, owiani grozą "Niewidzialni" to jakaś banda kompletnych przygłupów, wszelkie kluczowe wydarzenia wnoszące cokolwiek do fabuły czekają tygodniami specjalnie dokładnie do momentu, aż na miejsce przyjedzie Pan Samochodzik, żeby je dostrzec, a na końcu i tak się okazuje, że Pan Samochodzik (rzecz jasna) do spółki z Milicją wszystko od początku wiedzieli i nawet pozorne wpadki były w planie

nie było przedmiotem analizy przeciętnego ucznia podstawówki czy liceum. Również zarzyt, że książka ma charakter propogaabdowy to truizm. A która z nich nie ma? :027: Takie były czasy i tak trzeba było pisać, choć moim osobistym zdaniem taka propaganda dotycząca np. polskości Mazur wcale nie była szkodliwa. Widzimy co jest dzisiaj. Dzisiaj nie ma Niemców tylko są mityczni hitlerowcy czy naziści, którzy przylecieli z Marsa.
Dobra troszkę za daleko odbiegłem od tematu. Konkludując, bardzo lubię Niewidzialnych, niewiele widzę w nich minusów i cieszę się że następny zlot właśnie będzie ich szlakiem!

p.s.
Co do Uroczyska, fajna książka ale za wzór metra bym jej nie stawiał
_________________
Stop PLANDEMII COVID-1984
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

Ostatnio zmieniony przez johny 2015-12-18, 12:32, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 42
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11759
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2015-12-20, 21:50   

zbychowiec napisał/a:
Mam nadzieję, że nikogo nie zanudzę.


Absolutnie nie!
Z wielką przyjemnością przeczytałam Twój wpis, Zbychowcu :-)

zbychowiec napisał/a:
Otóż od dłuższego czasu (kilkanaście lat) staram się dojść, dlaczego wczesne dzieła wielu ludzi są znacznie lepsze od ich późniejszej twórczości. Te tysiące/miliony dobrze zapowiadających się artystów: pisarzy, filmowców, muzyków, malarzy itp. Jedną z dość silnych poszlak wydaje mi się sława i poziom akceptacji społecznej dla dzieł artysty.


To bardzo ciekawe zagadnienie. Nigdy tak o tym nie pomyślałam. Chyba w wolnej chwili zaglębię się w temat, bo nęci mnie po Twoim wpisie.

Możesz podać przykłady artystów, których pierwsze utwory/sztuki/książki/obrazy były zdecydowanie lepsze od późniejszych?

Chętnie podyskutuję :-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2015-12-20, 21:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
TomaszK 
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 59
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7462
Wysłany: 2015-12-21, 09:12   

Ciekawa analiza, Zbychowiec. Planuję w najbliższym czasie wziąć się wreszcie za "Niewidzialnych", będę czytał zwracając uwagę na Twoją teorię. Natomiast na pewno zgadzam się z tym, że w pewnym momencie swojej twórczości, Nienacki "odpuścił" sobie, przykładanie się przy pisaniu kolejnych książek. Przynajmniej książek dla młodzieży, bo przy książkach dla dorosłych przykładał się nadal, vide dużo późniejsze "Skiroławki", gdzie widoczny jest duży nakład pracy pisarskiej.
_________________
 
 
johny
Moderator



Wiek: 47
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10588
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-12-21, 10:16   

zbychowiec napisał/a:
Otóż od dłuższego czasu (kilkanaście lat) staram się dojść, dlaczego wczesne dzieła wielu ludzi są znacznie lepsze od ich późniejszej twórczości. Te tysiące/miliony dobrze zapowiadających się artystów: pisarzy, filmowców, muzyków, malarzy itp. Jedną z dość silnych poszlak wydaje mi się sława i poziom akceptacji społecznej dla dzieł artysty.
We wczesnych okresach twórczości artyści tworzą niejako do szuflady, ciągle jeszcze chcą stworzyć coś, do dla nich samych będzie bliskie perfekcji, szlifują to coś wiele razy od każdej strony, chuchają i dmuchają, oglądają skrupulatnie z każdej strony przed dodaniem do dzieła. Jednocześnie z powodu postrzeganej samotności twórczej (nie są uznani w środowisku) czują coś w rodzeju tęstknoty, niespełnienia. Ich środki są ograniczone, ich warsztat jeszcze ewoluuje. Ich ogląd świata jest inny niż elity artystycznej, patrzą na ten świat z pozycji outsidera.


Poruszyłeś bardzo ciekawy wątek. Ja może odniosę się w tym miejscu do muzyki. Właśnie wczoraj skończyłem czytać obszerną biografię Black Sabbath, nie bez powodu określanych miarą Bogów heavy metalu. Na wielu stronach tej książki opisany jest poruszony przez Ciebie problem. BS to było czterech chłopaków z biednych dzielnic Birmiongham, którzy mieli jedną pasję (no może z wyjatkiem Ozzy'ego) - grać muzykę! Dodajmy muzykę inną niż wszyscy pozostali. Ich wspólna pasja, młodzieńcza energia doprowadziła do tego, że nagrali płyty, które do dzisiaj są kanonami nie tylko muzyki metalowej ale i rockowej generalnie. Wchodząc do studia mieli za nic opinie krytyków, panującą modę, możliwość zarobku kasy etc, etc. Gdzieś z głębi ich duszy wypłynęły dźwięki, które w żaden sposób nie były reżyserowane były zaś szczere, naturalne i pionierskie przede wszystkim. To wszystko doprowadziło do tego, że ludzie ich kupili! Ale właśnie tu zaczyna się problem... Idee fix Tony'ego Iommiego było to żeby nie być zwykłym szarpidrutem. On chciał dokonać czegoś co wspominaliby potomni. Dla niego pierwsze sukcesy były tylko trampoliną do czegoś więcej. Tak mu się przynajmniej wydawało. Kążda kolejna płyta miała być czymś więcej, dążeniem do doskonałości.... Efekt był taki, że po Sabbath Bloody Sabbath zaczęli pikować w dół z prędkością światła niemalże. w efekcie kolejne sesje nagrywali nie dlatego żeby zrobić coś dobrego, fajnego ale aby po prostu zarobić na chleb, co wbrew pozorom wcale nie było takie proste. w pewnym momencie rozleciało się prawie wszystko odszedł Ozzy a reszta pogrążała się w alkoholowo - narkotycznej destrukcji. Z wielkich sal koncertowych zeszli do klubów a publika zaczęła się od nich odwracać czując, że to co robią nie jest szczere. Konsekwencją braku tej szczerości była muzyczna nijakość... Zostali outsiderami...Trochę a właściwie bardzo dużo impulsu dał im Ronnie James Dio, który swoją charyzmą i talentem sprawił, ze znów byli wielcy. Jak bumerang jednak problemy wcześniejsze wracały. Nikt nie potrafił im pomóc włączając w to ich samych. Sinusoida artystyczna trwała zatem w najlepsze. Wiele lat później już po ich reaktywacji w prawie oryginalnym składzie - wyłączają Billa Warda. - nagrywali nowy krążek "13". Za producenta płyty wzięli sobie Ricka Rubina, który dla wielu kapel metalowych jest guru w kwestii produkcji. Co zrobił Rick? Zebrał Ozz'ego, Iommiego i Geezera w studiu, włączył im pierwsze dwie bodajże płyty i rzekł:
A teraz słuchajcie i myślcie o tym, że jesteście tymi samymi kolesiami, którzy stworzyli tę muzykę. Zostawcie na boku złe wspomnienia, opinie ludzi i krytyków, nie myślicie o kasie. Twórzcie tylko to co wypłynie bezpośrednio z waszych serc.
I panowie posłuchali Rubina i nagrali świetną płytę, ruszyli w trasę. Miałem okazję widzieć ich w Łodzi na żywo i widziałem to, że to co robią sprawia im zaj....ą przyjemność.
To tyle. Myślę, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, które Ciebie nurtuje. Różne są przyczyny, różne skutki. Jedni się podnoszą inni nie. Tak jak napisałem wcześniej. Dla mnie Nienacki skończył się na Złotej Rękawicy a nie mam pojęcia jakie były przyczyny takiego stanu jego umysłu...
_________________
Stop PLANDEMII COVID-1984
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

Ostatnio zmieniony przez johny 2015-12-21, 10:24, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 5181
Wysłany: 2015-12-21, 10:19   

TomaszK napisał/a:
Nienacki "odpuścił" sobie, przykładanie się przy pisaniu kolejnych książek.


Może skoro, zdaniem iławskiego przewodnika, pani AJ robiła korektę książek, to również niektóre poprawiała?
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 42
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11759
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2015-12-21, 19:14   

zbychowiec napisał/a:
Krótkie podsumowanie rozdziału 14: W tym rozdziale dochodzi do spotkania z panną Krostek, podczas którego Pan Samochodzik nabiera pewności, że Krostkowie kłamią. Później wychodzi na jaw, że próbują ułożyć się potajemnie z Bucherem. Rozdział kończy scena spotkania Batury, Moniki, Kędziorka, Pięknego Lolo i panny Krostek, podczas którego panna Krostek wykazuje zainteresowanie osobą Kędziorka.


Dodam jeszcze kilka moich uwag do rozdziału 14:
Zdziwiły mnie słowa Tomasza skierowane do Marczaka, że gdy Monika wyjdzie za mąż, to zrezygnuje z pracy w referacie. Tak jakby kobieta nie mogła łączyć pracy zawodowej z rolą żony :shock:

Ale też uderzyła mnie pewna myśl. Przecież część akcji dzieje się w Łodzi! Może zatem ekipa łódzka odwiedzi przed zlotem miejsca opisane w książce i opowie nam o nich podczas wieczornej biesiady? Czy takie miejsca jak restauracja Malinowa i bar Casanova istnieją?
W rozdziale tym dowiadujemy się również, że Łódź w tamtych czasach "nie należała do najlepiej oświetlonych" miast.

Zdziwiło mnie też to, że Batura nazywa Tomasza przyjacielem ;-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2015-12-22, 20:33, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
johny
Moderator



Wiek: 47
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10588
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-12-21, 19:45   

Ekipa łódzka już to zrobiła. :-p
_________________
Stop PLANDEMII COVID-1984
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 42
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11759
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2015-12-21, 19:47   

W rozdziale 15 czytamy o tym, jak Pan Samochodzik znajduje w dziupli drzewa list pisany pismem obrazkowym. List został napisany przez Winnetou, który wyznacza spotkanie w restauracji Drwęckiej w Ostródzie.
Wraz z Tomaszem i Moniką udajemy się na grób Gizewiusza.
Znów dajemy porwać się pięknemu opisowi, w jakich Nienacki był prawdziwym mistrzem:

"A smak tej ziemi dopiero wtedy jest naprawdę wyczuwalny, gdy zna się jej historię."

Kilka fragmentów mnie zadziwia lub irytuje. Na przykład dialog w restauracji, gdy Winnetou stwierdza: "Ale nareszcie na jakiś czas skończyły się moje troski."

Na to Monika:
"Myslałam, że Indianie nie mają trosk finansowych."

Skąd Monika wie, że chodzi o troski finansowe??? Nie sądzę, aby Tomasz był tak niedyskretny, aby opowiadać jej o kłopotach przyjaciela. Nie kupuję tego dialogu.

Również stwierdzenie Moniki "Historia rzadko się powtarza" mi zgrzyta. Ja znam powiedzenie wręcz przeciwne, które ma w sobie dużo prawdy: "Historia lubi się powtarzać".

Natomiast opis kształu jeziora bardzo mnie rozbawił. Według Winnetou:

"... droga przed młodnikiem prowadzi aż do jeziora Bądze, które kształtem swym przypomina pęcherz pławny leszcza." :-D :-D :-D

Czy ktoś wie, jak wygląda ów pęcherz? :-D

Pojawia się kolejne miejsce: wieś Bądze.

O przyśpiewkach w domu Wągrowskiego nie będę pisac, bo po co mam sobie psuć wieczór? ;-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2015-12-22, 20:33, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 42
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11759
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2015-12-21, 19:50   

johny napisał/a:
Ekipa łódzka już to zrobiła.


To liczę na opowieść :-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 42
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11759
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2015-12-22, 20:22   

W rozdziale 16 nadal obserwujemy dom Wągrowskiego i słuchamy głupawych pijackich przyśpiewek. Wraz z Tomaszem i Moniką zwiedzamy ruiny pałacu, w którym Napoleon spotykał się z Walewską.

Dostajemy kolejną porcję humoru. Bo jak tu się nie uśmiechnąć czytając słowa Moniki:

"Czeka pan na kogoś? ... A może umówił się pan tu z Napoleonem? Po panu, szefie, wszystkiego można się spodziewać." :-)

Dzięki Kędziorkowi dowiadujemy się o letnim domku Krostka, który znajduje się w Siemianach.
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2015-12-22, 20:33, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 42
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11759
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2015-12-22, 20:28   

Rozdział 17 - ostatni

Ten rozdział mi się akurat wyjątkowo podoba :-)
Kulminacja akcji jest ciekawie i barwnie opisana. Rozpoczyna się ona w letnim domku w Siemianach, a kończy w wigwamie Winnetou, skąd możemy podsłuchać Niewidzialnych deponujących tam skrzynie ze skarbami.

Ładna jest scena wizyty Grety Herbst w kawalerce Tomasza, któremu udało się kupić w Delikatesach herbatę Earl Grey ;-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2015-12-22, 20:32, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 42
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11759
Skąd: Bydgoszcz

Wysłany: 2015-12-22, 20:32   

Zakończenie:

Jesteśmy świadkami oczekiwania na wysłannika Niewidzialnych po skrzynie ze skarbami kultury, jego przybycia, wreszcie próby wywozu dzieł sztuki i aresztowania. Okazuje się on przywódcą gangu, Marlonem Mendozą.

Tomasz wyznaje, że zawsze sprawia mu przyjemność myśl, że to Niewidzialni podreperowali finanse Winnetou :-)

Można powiedzieć, że książka kończy się happy endem, ponieważ Monika wychodzi za mąż za Kędziorka i rodzi mu dwoje uroczych dzieci :-)

Tymczasem do pokoju Tomasza wniesiono drugie biurko ... :027:
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2015-12-22, 20:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0.54 sekundy. Zapytań do SQL: 20