Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj • Album
Puzzle
Forum w mediach

Przesunięty przez: Czesio1
2016-09-29, 20:12
01 - Relacja z I Forowego Zlotu Radzyń Chełmiński 2012
Autor Wiadomość
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 41
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 9233
Wysłany: 2013-07-12, 09:20   01 - Relacja z I Forowego Zlotu Radzyń Chełmiński 2012

I FOROWY ZLOT MIŁOŚNIKÓW PANA SAMOCHODZIKA
RADZYŃ CHEŁMIŃSKI 2-3 czerwca 2012 roku



Rozdział 1 - Czesio1

Jerzwałd

W dniach 2-3 czerwca 2012r. odbył się I Forowy Zlot Miłośników Pana Samochodzika. W zlocie brali udział: Aldona, Czesio1 (z córcią Kingą), Jacext (z żoną-kochanką Wienią), Johny (z żoną Anią), Milady (z osobą towarzyszącą Bartkiem-Milusiem), Nietajenko, Pan Tragacik, TomaszK. Nasze pierwsze w tak dużym gronie forowiczów spotkanie wyznaczyliśmy w Radzyniu Chełmińskim, gdzie 40 lat temu kręcony był serial „Samochodzik i Templariusze”. Zanim usłyszeliśmy pierwszy „szczał” z hakownicy otwierający nasz zlot w Radzyniu przeżyliśmy kilka niezapomnianych przygód podążając śladami Pana Samochodzika po mazurskiej ziemi.
Zlot zainaugurowaliśmy na cmentarzu w Jerzwałdzie, gdzie pochowany jest autor naszego ulubionego bohatera Tomasza NN, Zbigniew Nienacki. Pierwszy pojawił się tam Pan Tragacik, który nie zważając na pogodę, na zlot przybył autostopem z Siemian. Po nim pojawił się TomaszK, który od poprzedniego wieczora gościł w motelu w Radzyniu Chełmińskim, a dalej przybyli kolejno Czesio1 z córcią (wprost z lubelskiego Krzczonowa), Aldona (z Gdańska), Jacekxt z Wienią na motorze (z Piły), Nietajenko (z Olsztyna) oraz Milady z Milusiem (ze Zgierza). Brakowało już tylko Johny'ego z żoną, którzy nie mogli dojechać wcześniej do Jerzwałdu.

ObrazekOd lewej: Nietajenko, Czesio1, Jacekxt, Aldona,
Milady, Miluś, Pan Tragacik i TomaszK

fot. Czesio1

Było kilkanaście minut po 11-ej dnia 2 czerwca 2012r. gdy uwieczniliśmy rozpoczęcie zlotu. Zapaliliśmy na grobie Nienackiego znicze i ruszyliśmy do domu, w którym kiedyś mieszkał Nienacki.
Obecny właściciel posesji pan Bogusław Godycki mimo natłoku zajęć, obiecał poświęcić nam kilka minut i opowiedzieć o autorze cyklu przygód Pana Samochodzika. Rozmowa odbyła się na tarasie domu gospodarza, skąd roztacza się piękny widok na jezioro Płaskie i słynny mostek.
Rozmowa nie była długa, ponieważ pan Godycki spieszył się na jeździeckie zawody a i nas czekała moc wrażeń o których wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy.
Na koniec zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie z gospodarzem domu.

ObrazekPamiątkowe zdjęcie z obecnym właścicielem domu Nienackiego

fot. Jacekxt


Rozdział 2 - Aldona

Siemany, Gardzień

Po emocjach związanych z opowieścią Pana Godyckiego czekają na nas kolejne wrażenia. Jedziemy do Siemian. Czujemy oczywiście pewien niedosyt, chciałoby się posłuchać jeszcze…i jeszcze. Patrzymy na TEN dom, na TO podwórze, przed oczami mamy ciągle pamiętny mostek i toń jeziora.
Może następnym razem zostaniemy u Pana Godyckiego dłużej? Wypijemy herbatę przy stoliku, posłuchamy opowieści...

ObrazekSłynny mostek przed domem Nienackiego
a w tle Jezioro Płaskie

fot. Aldona

Wehikuły czekają, odpalamy silniki. Jako pierwszy mknie Nietajenko, na końcu Aldona, wraz z którą jedzie Pan Tragacik. Ciekawe czy boi się beztroskich szaleństw na szosie swojej szoferki?
W dalszym ciągu pada rzęsisty deszcz. Jesteśmy przemoknięci. Jest cudownie. Po paru minutach jesteśmy w Siemianach. Ależ tu pięknie. Opady się uspokoiły, wyszło słoneczko.
Spokojnie i cicho. Zamawiamy w barze Szopa zupki, kawę i herbatę. Jacek zwraca się do Pani Barmanki – Pilarczykowa. Pani udaje, że nie słyszy a Aldona pęka ze śmiechu i z tego wszystkiego nie wie co w ogóle chciała zamówić. Bierze kawę, która smakuje jak… a tam, jest dobrze. Milady z Milusiem dzielą się zupką. Pan Tragacik w końcu się uśmiecha przy herbacie. Ojciec Czesław cudnie wygląda z młodszą córeczką. Wienia szybciutko zjada zupkę, Aldona łyka swoją domową bułeczkę. Lekko rośnie Jej ciśnienie po krótkiej rozmowie z Jackiem, który ma tak dziwne spojrzenie na świat, że tylko się pokłócić zostało. Dopiero po chwili stwierdza, że Jacek to Szaleniec i Ją podpuszcza. Otrzymuje od Jacka białego kwiatuszka, którego upina we włosy i który towarzyszy Jej od aż do Gardzienia.
Po skromnym, acz sytym posiłku, wędrujemy nad Jeziorak.

ObrazekJeziorak

fot. Aldona

Wszyscy zadowoleni a Czesia dzieciaczki wprost wniebowzięte. Wszędzie dookoła woda. Na pomoście Aldonie zaczyna kręcić się w głowie, a jako, że ma jakiś nieopisany lęk przed akwenami, szybko czmycha na stały ląd. TomaszK stoi na pomoście i nie ma zamiaru ruszyć, widać, że mu się podoba. Podpływa jakaś łódka Seniorita z turystami i Pan Tragacik łapie lianę i zaczepia o jakieś coś na pomoście.
Żegnamy Siemiany. Po krótkim zastanowieniu ruszamy na poszukiwanie ruin. Tu deszcz nie pozwolił nam na dokładne sprawdzenie w książce opisu terenu ale Nietajanko – leśny człowiek wie co robi i prowadzi nas w gęste krzaczory. Wokół paprocie do pasa, mokre liście, drzewa. Deszcz dalej pada ale jakoś nikt nie zwraca na to uwagi. TomaszK i Miluś przezorni - mają parasol, Aldona musi posiłkować się kapturem tak jak i Czesio. W najlepszej sytuacji jest Wienia z Jackiem – im nic nigdzie nie pada.
I są! Są ruiny dworku Jenny von Guestedt. Gdzieś tu właśnie były skrzydła boczne dworu, salon z oknami na park... a dzisiaj, dzisiaj zostało tylko trochę gruzu.

ObrazekResztki dworu Jenny von Guestedt w Gardzieniu

fot. Czesio1

Ale od czego mamy wyobraźnię? Z pewnością każdy widzi dworek w całej okazałości i świetności. O, tu dziedziniec, wozownia, gorzelnia i nawet widać herb na ścianie dworku.
Czas zmykać w dalsza drogę. Tym razem Aldona wyprzedza super wóz Milady ale Nietajenki nie dogoni. Gdzieś zniknęli Państwo Jackowie….O, są! I prowadzą dalej cały szyk wehikułów.


Rozdział 3 - Nietajenko

Szymbark

Z pobocza wyskoczył narowisty stalowy turkusowy rumak by poprowadzić resztę kawalkady na Szymbark. Najpierw wesoły konwój obrał kierunek na Iławę szosą siemiańską by dojechawszy do krzyżówki z drogą suską skręcić ostro w prawo. Jeszcze tylko kilka kilometrów i z lewej strony drogi wyłoniła się wioska Szymbark, nad którą górują ruiny wielkiego gotyckiego zamczyska usytuowane w niedalekiej odległości od Jeziora Szymbarskiego.
Zlotowiczom tylko w to graj. Każdy zaopatrzony w jakiś mechanizm utrwalający widziane obrazy ruszył zachwycać się ogromem murów, strzelistością dwunastu baszt, zgrabnością arkadowego mostu i urodą wieży bramnej.

ObrazekZamek w Szymbarku

fot. Pan Tragacik

Wieść gminna niosła, że we wsi mieszka staruszek opiekujący się zamczyskiem toteż zlotowicze wybrali stosowną delegację by ta sprowadziła dziadunia, który miałby otworzyć podwoje i uraczyć ciekawą anegdotą z historii zamku. W oczekiwaniu na powrót delegacji reszta kamandy schroniwszy się pod mostem w zamkowej fosie zajęła się kulinariami co skrzętnie uwieczniono na nagraniu. Dzielni wybrańcy powrócili ze smutną wiadomością o śmierci starszego pana, który od kilku lat zmagał się z wszelakimi chorobami. Zamek jednak zaofiarował się zlotowiczom pokazać ślubny córki nieodżałowanej pamięci starszego pana.
Po wchłonięciu sporej dawki informacji oraz nacieszeniu oczu zabytkiem zdecydowano ruszyć na Kamieniec Suski dawny Finkenstein. Jeszcze tylko fotografia spryzmowanych cegieł, zapewne pozostawionych tu przez kierownika Purtaka.

ObrazekSpryzmowane przez Purtaka cegły

fot. Nietajenko

Jeszcze tylko umieszczenie wklejki forowej nad bramą, jeszcze tylko szczęk zamykanego zamka a już po chwili po zlotowiczach pozostał tuman poderwanego szutru i swąd spalonych opon...


Rozdział 4 - TomaszK

Kamieniec Suski

Z Szymbarku, przy padającym jeszcze chwilami deszczu, kawalkada ruszyła w kierunku Kamieńca, kierując się GPS-em Jacka. Po krótkim błądzeniu w Suszu dojechaliśmy w miejsce, w którym Tomasz w „Niewidzialnych”, postanowił swojej współpracowniczce Monice, zrobić wykład na temat historii Mazur. Tu także spędził dwa miesiące Napoleon Bonaparte, spotykając się podobno z Marią Walewską.

ObrazekPałac w Kamieńcu Suskim

fot. Pan Tragacik

Niestety Park otaczający pałac okazał się zamknięty, ogrodzony dwumetrowa palisadą z prętów, mogliśmy więc popatrzyć tylko z daleka i poczytać tablicę informacyjną.
Z pałacu zostały wprawdzie tylko ściany z oknami, ale nad frontem budynku ocalał piękny, kamienny tympanon z batalistycznymi rzeźbami, wzorowanymi chyba na Łuku Triumfalnym w Paryżu – działa, sztandary, kule armatnie i inna ówczesna broń.

ObrazekKamienny tympanon z batalistycznymi rzeźbami

fot. Milady

Wojenny fronton jest obecnie zwieńczony symbolem zdecydowanie pacyfistycznym – ogromnym bocianim gniazdem. Nietajenko i Milady koniecznie chcieli obejść ogrodzenie i zwiedzić ruiny, wykorzystując jakieś boczne wejście, znane im chyba z internetu, ale zostali skutecznie zniechęceni przez kamery monitoringu i marudzenie niektórych zlotowiczów. Po nalepieniu i sfotografowaniu samochodzikowej naklejki, kawalkada ruszyła dalej, już bez postojów, w kierunku docelowym – do Radzynia Chełmińskiego.


Rozdział 5 - johny

Radzyń Chełmiński - nauka tańca

W tym samym czasie gdy wesoła ferajna poszukiwała śladów Pana Samochodzika główny organizator zlotu Johny dopiero szykował się do wyjazdu. Zatrzymało go bowiem w rodzinnym mieście niezwykłe wydarzenie. A jakie? Niech sam opowie:
„Otwieram oczy i patrzę na niebo. Pogoda jak to się mówi so, so. Za chwilę na szkolne boisko wybiegnie mój syn aby zagrać finał mini EURO 2012 a ja mam mu kibicować… Niby wszystko fajnie tylko, mniej więcej 300 km dalej w Jerzwałdzie grupa wariatów podobna do mnie zaczyna spotkanie szumnie nazwane I Zlotem Miłośników Pana Samochodzika. A mnie tam być nie może! A wszystko to przez tego łotra – Ojca Prowadzącego Czesia. Zamiast przyjechać od razu do Radzynia Chełmińskiego gdzie mieliśmy się pierwotnie spotkać to zachciało mu się szukać śladów Pana Tomasza, nie wiadomo gdzie i po co, chyba tylko po to żeby mnie wkurzyć. Już ja się z nim policzę jak się spotkamy!
Czas włóczy się niemiłosiernie, dziecko moje pełne łez po porażce w finale z pierwszakami a mnie nic nie może wzruszyć. Tylko jedna myśl mi przyświeca – jechać, jechać, jechać…
No i w końcu wyjeżdżam z Łodzi. Korki jakieś masakryczne mimo, że to sobota. Uff, w końcu udało się wyjechać na prostą. Przed Toruniem wjazd na autostradę i już w głowie słyszę prośbę harcerzy i Bigosa: Stówą panie Tomaszu. Po chwili osiągam żądaną prędkość, 120, 140, 160, 180 km na godzinę cztery cylindry niezawodnego wehikułu równo pracują a dystans do Radzynia zmniejsza się coraz bardziej. Zjazd drogą na Wąbrzeźno i po chwili jestem u stóp monumentalnego zamczyska, które tyle razy podziwiałem w serialu „Samochodzik i Templariusze”.

ObrazekZamek w Radzyniu Chełmińskim

fot. Nietajenko

Na miejscu jest już jeden wariat, który jak się dowiedział o naszym spotkaniu to przyjechał do nas specjalnie z Bydgoszczy.
Teraz nastąpi najbardziej dramatyczna chwila, za chwilę zjedzie niejaki Czesio1 wraz z resztą ferajny. Ale na razie, gdzie oni są ci wszyscy moi przyjaciele?
Oto są, oto są, wszyscy są! Przyjaciele moi starzy z wielu stron. Jaki pochód, co za pochód, co za piękny krok. I ramiona wyciągają do mnie mówią: Chodź!
Czesio – co za fajny gość! Jakoś tak trochę inaczej go sobie wyobrażałem. Czuję w kościach, że bratnia dusza!
Pan Targacik vel Trabancik – tak to on, widziałem go już wcześniej na zdjęciach. Niezły globtroter.
Milady – nick w pełni oddaje rzeczywistość
Miluś – adorator Milady – chłopie czemu się jeszcze nie zalogowałeś
Aldona – to ona słucha metalu łałłłłłłłłł….
Jacek i Wienia na dwukołowym rumaku – hmm czy Ci ludzie na pewno mają tyle lat ile deklarują???
Nietajenko – jego długie włosy to jest coś co lubię!
TomaszK – Mój imiennik z Krakowa – postać nietuzinkowa!
Czołem Waszmościom i Waćpannom zatem i do zabawy proszę. Na odzew długo czekać nie trzeba. Łazimy, gadamy, siorbiemy browarka a ja sobie myślę, że znamy się nie od kilku chwil ale co najmniej od kilku lat. Nawet złość na Czesia ustąpiła z mety.
Tak się wyluzowałem, że tańców mi się zachciało! A więc do dzieła a co tam. W tym miejscu muszę dodać, że do różańca to może ja i jestem ale do tańca to nie za bardzo. Nie wiem jak nauka tańca średniowiecznego mi wyszła ale ponoć aż tak bardzo tragicznie nie było!

ObrazekNauka tańca na zamku

fot. Milady

Myślę teraz sobie życie jest naprawdę piękne, chwilo trwaj (i nawet obecność żony u boku można jakoś znieść ).
Kasztelan w ręku smakuje jak najlepszy szampan prosto z Francji a pieczona w ognisku zwyczajna ma smak najbardziej wykwintnych wiktuałów.ę


Rozdział 6 - Pan Tragacik - zwiedzanie zamku, pokaz ognia

Radzyń Chełmiński

Na zawsze zapamiętamy postać Pana Przewodnika - elegancki mężczyzna w sile wieku, z siwym wąsem (no dobra, nie pamiętam czy aby na pewno miał wąsa, ale sprawdziłem na zdjęciach). Wyprostowana sylwetka potwierdzała, iż jest to były żołnierz, a jego pasja do historii zamku była równie widoczna jak wspomniany wąs. Hakownica została nabita i opróżniona po raz pierwszy, a my w oczekiwaniu na drugą dawkę prochu udaliśmy się pod przewodnictwem Wąsacza (nie mylić z Brodaczem) do zamkowych piwnic gdzie królowała makieta zamku.

ObrazekMakieta zamku w Radzyniu Chełmińskim

fot. Czesio1

Dowiedzieliśmy się tego i owego o historii budowli, jej oryginalnym wyglądzie i krajobrazie wokół. Jeziora co prawda nie ma, ale cały teren obecnego zamczyska był kiedyś pod wodą więc czasem niedaleko od rzeczywistości do fikcji. Opowieść o twierdzy umilały nam fotosy z serialu „Samochodzik i Templariusze” zdobiące surowe, ceglane mury.
Z piwnicy goszczącej makietę przeszliśmy do kostnicy, gdzie przez właz spuszczano zwłoki nieszczęsnych gości zakonnego szpitala, którym nie pozostało już nic innego jak liczyć na to, że nie zostanie przeoczone ich cudowne zmartwychwstanie - tak, jedynie czekając kilka dni można było się upewnić czy pacjent jest jeszcze pacjentem czy już może denatem.
Zmęczeni dreptaniem po schodach i zamkowych posadzkach mogli spocząć na inkwizycyjnym krzesełku, które pobudza do życia lepiej niż Doppel Herz!
Ale czy aby na pewno robi to najlepiej? Może być coś lepszego, a tym czymś jest wychylenie odpowiedniego naczynia i odlania odpowiedniej ilości ciekłych substancji wprost w czeluści gościnnego żołądka, łaknącego w tamtym czasie ciepła. Tak, ciepła mieliśmy pod dostatkiem. Zatem gdy TomaszK dał potężny sygnał do dalszego zacieśnienia więzów poznaliśmy się jak należy, po imieniu, po łyczku, po nitce do kłębka i prawy do lewego.
Noc zawładnęła zamkowym dziedzińcem. Nami zawładnął blask pochodni. Na podwyższeniu grupa rozochoconym młodzieńców bawiła się i jednym i drugim podsycając już wtedy skaczące w nas iskierki.

ObrazekPokaz ognia na dziedzińcu zamkowym

fot. Aldona

Nie było zimno, było zamkowo, było upiornie miło. Pokaz połykaczy ognia odbył się bez ofiar, co było chyba większym zaskoczeniem niż ilość spożytej wtedy rozpałki do grilla czy sposób w jaki rozgrzany pokazami na scenie młodzieniec, wystrojony w stylu „z epoki” starał się rapować.
W piwnicy głównej, gdzie jeszcze kilkadziesiąt lat temu Pan Tomasz biegał z harcerzami, a lat kilkaset rycerze zakonni ukrywali skarby Templariuszy, przed ustawionymi w rzędach krzesłami, na płótnie białym niczym suknia zamkowego ducha, kadry serialu z Panem Mikulskim w roli głównej oświetlały nam serca i umysły. Niektórym bardziej serca. Karen jak żywa stała przed nami i uroczo knuła, Pan Samochodzik jak zwykle frajerzył – stary kobieciarz. Niedługo w noc zastanawialiśmy się, która z Pań bardziej nas oczarowała bowiem część naszej świty udała się na spoczynek, a druga część na zamkową wieżę. Nie wierzycie?


Rozdział 7 - Jacekxt

Radzyń Chełmiński - poranne rozmowy przy kawie, pożegnanie z zamkiem

Ranek drugiego dnia Zlotu powitał wszystkich słoneczkiem. Nie wszyscy jednak spali na Zamku. Aldonka z przestrachu przed Duchami, TomaszK dlatego, ze już od dwóch dni krzątał się po Radzyniu, Jacek z Wienią ze względu na podeszły wiek, postanowili spędzić noc w hoteliku obok Zamku.
Gdy goście hotelowi jedli śniadanko, reszta zlotowiczów dołączyła do nich. Przy porannej kawie i herbatce rozpoczęły się tak wesołe i ożywione rozmowy, że o mało co, zlotowicze zapomnieli o istnieniu Zamku.

ObrazekRozmowy przy porannej kawie

fot. Czesio1

Wszyscy więc gremialnie pomaszerowali na Zamek. Kto miał ze sobą książkę z serii „Pan Samochodzik i Templariusze” zbierał w niej podpisy uczestników upamiętniające Zlot.
Ale czas nawet na zamku upływa szybko. TomaszK, Tragacik i Czesiu z rodziną mieli bardzo daleko do domu, więc trzeba było ruszać. Bardzo gorąco pożegnano się z kustoszem zamku (który na pewno jest synem „Brodacza” z serialu „Samochodzik i Templariusze” ). Kustosz zamku obiecał, że koniecznie dołączy do rodziny samochodzikowej na forum.
Wehikuły uczestników wyruszyły z zamku bardzo uroczyście, jakby sam Wielki Mistrz Zakonu NMP opuszczał zamek wracając do Malborka.
Pochód wyjeżdżających wehikułów rozpoczął motocykl Jacka i Wieni.
Nim wyłonili się z bramy, Jacek ucałował sztandar zamku, który niczym flaga startowa na rajdzie, pochylał się nad każdym opuszczającym zamek.
Za motocyklem wyjechały z bramy auta Czesia, Johny’ego, Nietajenki, TomaszaK, Aldonki i Milady.
Tuż pod zamkiem auta zatrzymały się, by pożegnać Czesia, TomaszaK i Tragacika, którzy musieli już jechać w stronę swym domostw. Jakby ktoś z dala przypatrywał się zebranym , stwierdziłby, że to jakaś naprawdę bliska i kochająca się rodzina żegna się z sobą. TomaszK, Tragacik i Czesiu zostali wyściskani i wycałowani za wszystkie czasy.
Czas było ruszać. Czesiu z rodzinką, TomaszK i Tragacik w kierunku swych domów, zaś reszta na cmentarz w Radzyniu i do Kortumowa , czyli Okonina, w poszukiwaniu miejsc z serialu „Samochodzik I Templariusze”.
Pojazdy kawalkadą powoli opuszczały podzamcze.
A przez Zamkiem stał kustosz i długo machał odjeżdżającym na pożegnanie. Tak jak w filmie robił to Brodacz… (to na pewno jest syn Brodacza…)

ObrazekKustosz zamku żegnający Zlotowiczów

fot. Jacekxt


Rozdział 8 - Milady

Okonin (filmowe Kortumowo)

Po pożegnaniu z Kustoszem kawalkada skierowała się na cmentarz w Radzyniu Chełmińskim. Na cmentarzu rozpoczęły się poszukiwania pomnika, za którym skrył się filmowy Pan Tomasz w oczekiwaniu na Bahometa.
Poszukiwania nie trwały jednak długo. Troje samochodzik–zapaleńców odegrało za tymże pomnikiem fragment sceny z filmu. W rolach głównych wystąpili: Nietajenko, Johny i Milady.

ObrazekNietajenko, johny i Milady odgrywają scenę z filmu „Pan Samochodzik i Templariusze”

fot. Jacekxt
Obecność zlotowiczów należało oczywiście uwiecznić za pomocą forowej naklejki. Nie chcąc bezcześcić cmentarza wszyscy zgodnie postanowili przykleić naklejkę na …słupie nieopodal cmentarza. Honory czynił Nietajenko. Mam nadzieję, że naklejka przetrwa tam do następnego zlotu w Radzyniu Chełmińskim, który odbędzie się za rok.
Po opuszczeniu cmentarza i uwiecznieniu swojej obecności naklejką samochodzikofani wyruszyli do kościoła w Okoninie. Kościół w Okoninie w serialu „Samochodzik i Templariusze” odegrał rolę kościoła w Kortumowie.

ObrazekTo tu stał zaparkowany wehikuł Tomasza przed Kościołem w Kortumowie

fot. Aldona

Kilka ujęć dotyczących kościoła w Kortumowie nakręconych zostało również w kościele w Radzyniu Chełmińskim. Niestety kościół w Okoninie był zamknięty, do wnętrza można było zajrzeć jedynie przez żelazną kratę.
Z zewnątrz natomiast prowadzone były prace remontowe. Tak więc forowicze zwiedzili kościół jedynie pobieżnie, ale nawet to wystarczyło by poczuć atmosferę tajemniczego Kortumowa. I tutaj zlotowicze pozostawili po sobie ślad w postaci naklejki z logo forum.
Nikt nie chciał pierwszy odjeżdżać spod kościoła, był to bowiem już ostatni punkt zlotu. Niestety chwila rozstania zbliżała się nieubłaganie. Ciężko rozstać się z przyjaciółmi, kiedy jeszcze tak wiele ma się im do opowiedzenia. Pożegnanie było bardzo wylewne, padły obietnice spotkania się w tym miejscu za rok. Uczestnicy zlotu rozjechali się każdy w swoją stronę, każdy zapewne czuł w duchu żal, że wszystko trwało tak krótko i obiecywał sobie powrócić tu za rok byśmy wszyscy znowu mogli podać sobie ręce, wyruszyć w poszukiwaniu przygody, bez względu na aurę, a na koniec zasiąść wspólnie przy Czesiowym winie i opowiadać, opowiadać, opowiadać...

ObrazekPożegnania nadszedł czas...

fot. Jacekxt

DO ZOBACZENIA ZA ROK!!!
(a może nawet wcześniej)
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
Ostatnio zmieniony przez zbychowiec 2015-07-03, 02:34, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 41
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 9233
Wysłany: 2013-07-12, 11:54   

I jeszcze brakujące do relacji mapki wraz z opisem miejsc samochodzikowych.

Obrazek

1) Restauracja w Suszu
„Zjedliśmy obiad w Suszu, w restauracji, która nazywała się „Warmianka”, choć Susz nie leży na terenie Warmii i Mazur, ale na Powiślu.”
2) Ruiny dworku w Gardzieniu
„Na jednym z takich ostrych zakrętów leży wieś Gardzień, gdzie (…) stoją ruiny dworu budowanego w kształcie podkowy. (...) Gdy przyjechaliśmy tam wczesnym popołudniem, padał deszcz(…)”
3) Dom Wągrowskiego
„Wągrowski (...) mieszka we wsi Bądze na drodze do Starego Dzierzgonia.”
4) Biwak nad jeziorem Płaskim
„Biwak (...) zorganizowaliśmy na małej polanie nad Jeziorem Płaskim. Było to miejsce do tego celu specjalnie przeznaczone, (…)”
5) Pałac w Kamieńcu
„Ten pałac (...) upamiętnił się pobytem niezwykle interesującej kobiety. Nazwisko jej brzmiało Maria Walewska. (...) Ta miejscowość i pałac nazywały się wtedy Finckenstein i były rezydencją pruskich junkrów von Finckensteinów.”
6) Domek letni w Siemianach
„Krostek ma letni dom w Siemianach (...)”
„Pan Samochodzik i Niewidzialni”

7) Zamek nad jeziorem Zmierzchun
„Ruiny (zamku nad jeziorem Zmierzchnu – dop. Czesio1) porosła wysoka trawa, kikuty sterczały pośród starych buków, które wyrosły na niewielkim wzgórzu zamkowym.(...) A tymczasem w ruinach zamku (…) ujrzałem kilka pryzm starannie ułożonych renesansowych cegieł, pochodzących z rozbiórki.”
„Pan Samochodzik i Winnetou”

8) Miejsce ucieczki Romana przed kolegami
„To była szosa z Jerzwałdu do Susza. (...) I nagle w głuchy odgłos naszych kroków wdarł się czyjś krzyk. (...) Domyśliliśmy się: chłopcy dopadli Romana na krzyżówce.”
9) Miejsce zatonięcia ciężarówki
„Muszę jednak przyznać, że pan Tomasz bezbłędnie określił drogę, którą uciekali hitlerowcy z ciężarówką. Między Dobrzykami a Jerzwałdem skręcili w lewo na polną drogę. Usiłowali przedostać się przez jezioro w najwęższym miejscu, a więc przez ten przesmyk.”
10) Przylądek Sandacza
„— Przylądek Sandacza leży w północnej części Jezioraka.”
11) Miejsce pertraktacji Franka z Krawacikiem
„Wyobraźcie sobie podłużny, zadrzewiony po brzegach półwysep wchodzący w szeroko rozlaną toń jeziora. Wydłuża go jeszcze piaszczysta ostroga, przez którą przelewają się zielonkawe fale.”
12) Obóz harcerzy
„Na rozległej łące nad jeziorem stały długie rzędy namiotów. Po jednej stronie obozu mieszkały harcerki, po drugiej harcerze; w środku znajdował się wielki plac apelowy z wysokim masztem, na który wciągano sztandar.”
13) Lisia nora z mapą
„Chciałeś tę mapę, Franek? (...) Ona leżała pod twoim nosem. W lisiej jamie, w korzeniach tego suchego drzewa na Bukowcu, gdzie kiedyś mieliśmy swój biwak.”
14) Przeprawa promowa
„Prom, który na drugą stronę, dość wąskiego w tym miejscu, jeziora przewoził samochody i podróżnych, był właśnie zepsuty i obiecywano go uruchomić nie wcześniej niż za godzinę, (…)”
„Nowe przygody Pana Samochodzika”

15) Willa Lejwody
„Między leśnictwem Rożek i Siemianami, nad niewielką zatoczką (…) wystrzelały w górę dwie pokaźne wille, jedna o dachu jednospadowym, a druga z płaskim dachem i dużym tarasem. Ta była zapewne własnością pana Lejwody.”
16) Miejsce przechwycenia pirackiej omegi
„Tuż za nami na Widłąg wpłynęła łódź motorowa z groźną niewiastą, która (...) wspierając się na wiośle jak na halabardzie, przelazła na omegę i, pokręciwszy się w kokpicie, z triumfem ukazała naszym oczom czarną flagę z trupią czaszką i piszczelami.”
17) Tomasz z Psychologiem wspierają „Krasulę” w walce ze szkwałem.
„Cumulonimbus zjawił się cicho, podstępnie, zdradliwie, bez żadnych zapowiadających go grzmotów i piorunów. (...) Wsparci nogami o piasek dna - usiłowaliśmy utrzymać jacht dziobem do fali.”
„Pan Samochodzik i Złota Rękawica”

Obrazek

Obrazek
1) Zamek w Radzyniu Chełmińskim
kadr z serialu „Samochodzik i Templariusze”

Obrazek
2) Cmentarz w Radzyniu Chełmińskim
kadr z serialu „Samochodzik i Templariusze”

Obrazek
3) Kościół w Okoninie czyli w filmowym Kortumowie
kadr z serialu „Samochodzik i Templariusze”


A na koniec film ze zlotu w Radzyniu Chełmińskim:

http://www.dailymotion.co...ski-2012_travel
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Waldemar_B 
Głodny przygód
czarny charakter



Wiek: 39
Dołączył: 11 Lip 2013
Posty: 241
Skąd: Allenstein
Wysłany: 2013-07-12, 12:06   

Winnetou i Nowe Przygody trzeba zamienić miejscami.
_________________

 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 41
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 9233
Wysłany: 2013-07-12, 12:20   

Waldemar_B napisał/a:
Winnetou i Nowe Przygody trzeba zamienić miejscami.

W jakim znaczeniu zamienić?
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Waldemar_B 
Głodny przygód
czarny charakter



Wiek: 39
Dołączył: 11 Lip 2013
Posty: 241
Skąd: Allenstein
Wysłany: 2013-07-12, 12:33   

Opisy miejsc wymienione pod Winnetou są z Nowych Przygód.
_________________

 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 41
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 9233
Wysłany: 2013-07-12, 13:06   

Waldemar_B napisał/a:
Opisy miejsc wymienione pod Winnetou są z Nowych Przygód.

Waldemarze, wszystko jest ok. Najpierw wymienione są opisy z książek a pod spodem informacja, z której części pochodzą.
Odetchnąłem z ulgą bo opisy skopiowałem z foto-albumu i już myślałem, że tam coś pomieszałem.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Waldemar_B 
Głodny przygód
czarny charakter



Wiek: 39
Dołączył: 11 Lip 2013
Posty: 241
Skąd: Allenstein
Wysłany: 2013-07-12, 17:41   

A tak, zwracam honor!
_________________

 
 
Nietajenko 
Forowy Badacz Naukowy
Użytkownik chwilowo nieaktywny



Wiek: 39
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 970
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2013-08-08, 12:36   

Skoro jest z nami już autor relacji, szanowny kolega Kynokephalos pozwalam sobie na zamieszczenie tego linku:

Z całą pewnością obudzą się po jego obejrzeniu pozytywne uczucia. ;-)
_________________
Refert non fatigo et consolatoria calceamenta...
Harpagan http://www.harpagan.pl/rajd/
 
 
Jacekxt 
Zlotowicz



Wiek: 56
Dołączył: 17 Lip 2013
Posty: 193
Wysłany: 2013-08-08, 13:00   

Rewelacja!
I nie tylko mam na myśli filmik Kyna, naszą relację ale i cały Radzyński Zlot. Jak miło, że mamy zdjęcia, filmy, teksty, które pomagają we wspomnieniach.
_________________
 
 
Nietajenko 
Forowy Badacz Naukowy
Użytkownik chwilowo nieaktywny



Wiek: 39
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 970
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2013-08-08, 13:18   

Jacek, ja radzyński zlot wspominam z rozrzewnieniem. To było takie niesamowite. Ludzie znający się zaledwie z nicków i tego co napisali w internecie nagle spotkali się w jednym miejscu i nie minęła chwila a urodziły się przyjacielskie relacje. Dla mnie ten zlot będzie zawsze wyjątkowy. :-D
_________________
Refert non fatigo et consolatoria calceamenta...
Harpagan http://www.harpagan.pl/rajd/
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 41
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 9233
Wysłany: 2013-08-08, 13:31   

A ja dopiero w domu będę mógł obejrzeć ten filmik :-/
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny 
Moderator



Wiek: 44
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6563
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-08-08, 13:57   

Nietajenko napisał/a:
Jacek, ja radzyński zlot wspominam z rozrzewnieniem. To było takie niesamowite. Ludzie znający się zaledwie z nicków i tego co napisali w internecie nagle spotkali się w jednym miejscu i nie minęła chwila a urodziły się przyjacielskie relacje. Dla mnie ten zlot będzie zawsze wyjątkowy. :-D

Dla mnie też, nawet nie spodziewałem się będąc w Radzyniu w listopadzie 2011 roku i gaworząc z Januszem, że taki będzie efekt tego wszystkiego... Krótki impuls, wymiana paru zdań i powstało coś z niczego. Coś co do dnia dzisiejszego daje mi wielką radość! :-)
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
http://johny.uchwycone-chwile.pl


 
 
Jacekxt 
Zlotowicz



Wiek: 56
Dołączył: 17 Lip 2013
Posty: 193
Wysłany: 2013-08-08, 15:23   

Jak zwykle, Brat mój Nietajenko prawi święte słowa.
Narodziły się przyjaźnie, które nawet wystawione na działanie Złego ( w konsekwencji czego powstało to forum, czyli "nie ma tego złego..." ) nie tylko sobie wspaniale z tym poradziły, a nawet okrzepły!
Bo na nas nie ma mocnych!!! :)
_________________
 
 
barttez 
Forowy Lektor


Wiek: 38
Dołączył: 13 Lip 2013
Posty: 1133
Skąd: lubelskie
Wysłany: 2013-08-08, 17:56   

I oby tak zostało :564:
_________________

Aetas dulcissima adulescentia est
 
 
johny 
Moderator



Wiek: 44
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6563
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-08-09, 22:13   

Zlot radzyński był jeden, jedyny, niepowtarzalny. Myślę, że mimo, że najkrótszy to najbardziej spontaniczny i szczery. No i ten klimat... Monumentalne zamczysko, szczealnie z hakownicy, pokaz ogni, nocleg w zamkowych kazamatach a rano bieg do jedynego kraniku z zimną wodą, odkręcanego obcęgami... A w tym wszystkim My... Nieznajomi a tak bliscy sobie... To były piękne chwile... :-)
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
http://johny.uchwycone-chwile.pl


 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 41
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 9233
Wysłany: 2013-08-10, 06:39   

johny napisał/a:
Zlot radzyński był jeden, jedyny, niepowtarzalny. Myślę, że mimo, że najkrótszy to najbardziej spontaniczny i szczery. No i ten klimat... Monumentalne zamczysko, szczealnie z hakownicy, pokaz ogni, nocleg w zamkowych kazamatach a rano bieg do jedynego kraniku z zimną wodą, odkręcanego obcęgami... A w tym wszystkim My... Nieznajomi a tak bliscy sobie... To były piękne chwile... :-)

Pięknie to ująłeś johny :564:
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny 
Moderator



Wiek: 44
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6563
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-11-02, 21:03   

Byłem dzisiaj w Radzyniu. Niestety zamek był zamknięty a ja chciałem zamienić parę słów z Januszem i wymienić naklejkę znajdującą się w kazamatach na tę właściwą. Podeszliśmy jednak z Mateuszem pod samą bramę aby choć przez chwile rozkoszować się tym pięknym widokiem ruin zamczyska. Okazało się, że nasza naklejka jednak wisi! Przykleił ją Captain Nemo za co bardzo mu dziękuję!
Obrazek

Zdjęcie nie wyszło za specjalnie bo jak to często bywa na wyświetlaczu aparatu pojawił się komunikat battery low :-/

Aby Wam przesłaćć pozdrowienia synek uwiecznił moją facjatę na tle budwli

Obrazek

Sam był bardzo niezadowolony z faktu, że nie mógł wejść do środka

Obrazek

Jeszcze jedno spojrzenie i musieliśmy jechać dalej...

Obrazek

Wróciły wspomnienia, oj wróciły...

Ja miałem jeszcze niezmierną ochotę udać się do Jerzwałdu i zapalić światełko Panu Zbyszkowi ale niestety ograniczony czas na to nie pozwalał...

W drodze powrotnej przejeżdżając w okolicach Włocławka zobaczyliśmy drogowskaz "Brześć Kujawski". Serce szybciej zabiło na myśl, że w przyszłym roku będziemy kierować swoje kroki w tamtą stronę... :-)

Mój Mateusz już oświadczył, że jedzie razem ze mną!

Tak sobie teraz siedzę i myślę, że te nasze spotkania to chyba najlepsze "światełko" jakie mogliśmy dać Panu Zbyszkowi!

Do zobaczenia moi drodzy w Brześciu! :-)
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
http://johny.uchwycone-chwile.pl


 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 41
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 9233
Wysłany: 2013-11-02, 21:31   

Szkoda johny że nie udało Ci się wejść na zamek. Ale wycieczki pozazdrościć. :564:
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
TomaszK 
Moderator



Wiek: 56
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 4179
Wysłany: 2013-11-03, 11:36   

To ostatnie zdjęcie tak romantycznie rozmyte jak na filmowej retrospekcji...
_________________
 
 
johny 
Moderator



Wiek: 44
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6563
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-11-03, 12:57   

TomaszK napisał/a:
To ostatnie zdjęcie tak romantycznie rozmyte jak na filmowej retrospekcji...

Efekt zupełnie niezamierzony! Ale jak je zobaczyłem na komputerze o tym samym pomyślałem! :-)
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
http://johny.uchwycone-chwile.pl


 
 
zbychowiec 
Administrator



Pomógł: 2 razy
Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 4787
Wysłany: 2013-11-03, 18:40   

Misja wypełniona. Brawo johny! :)
_________________
Przygodo, powiedz mi swe imię.
 
 
Captain Nemo 
Zlotowicz
z jedzeniem na TY...



Wiek: 38
Dołączył: 14 Sie 2013
Posty: 188
Wysłany: 2013-11-04, 22:22   

Johny - chcieliśmy Cie wraz z Yvonne odwiedzić w Radzyniu ale tak się u niej rozpadało że nie dotarła do mnie. Skierowałem więc swój wehikuł do Bydgoszczy wspomóc ją w wyczerpujących zakupach :)
_________________
 
 
johny 
Moderator



Wiek: 44
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6563
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-11-05, 12:18   

Ja w Radzyniu byłem b. krótko, bo dalsza droga do Jabłonowa Pom. mnie czekała ale z chęcią bym się z Wami spotkał choć na chwilę! :-)
Do następnego razu zatem!
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
http://johny.uchwycone-chwile.pl


 
 
barttez 
Forowy Lektor


Wiek: 38
Dołączył: 13 Lip 2013
Posty: 1133
Skąd: lubelskie
Wysłany: 2013-11-05, 14:12   

Mam rodzinę w Jabłonowie pomorskim :-D
_________________

Aetas dulcissima adulescentia est
 
 
johny 
Moderator



Wiek: 44
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6563
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-11-05, 14:22   

Ja też! :-D
Tata mój się tam urodził.
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
http://johny.uchwycone-chwile.pl


 
 
barttez 
Forowy Lektor


Wiek: 38
Dołączył: 13 Lip 2013
Posty: 1133
Skąd: lubelskie
Wysłany: 2013-11-05, 14:27   

Tam pozostała rodzina brata mojego dziadka
_________________

Aetas dulcissima adulescentia est
 
 
Captain Nemo 
Zlotowicz
z jedzeniem na TY...



Wiek: 38
Dołączył: 14 Sie 2013
Posty: 188
Wysłany: 2013-11-05, 21:49   

Ja za to mam najbliżej z Was do Jabłonowa :D
_________________
 
 
johny 
Moderator



Wiek: 44
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6563
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-11-08, 14:04   

Fajna impreza, przypomina Wam to coś? :027: :-D
Obrazek
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
http://johny.uchwycone-chwile.pl


 
 
johny 
Moderator



Wiek: 44
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6563
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-06-03, 10:01   

Kurcze zmienił się Kustosz zamku w Radzyniu. Nie ma już Brodacza - Janusza. Jest jakaś nowa dziewczyna ale na szczęście pamięta nas doskonale!
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
http://johny.uchwycone-chwile.pl


 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 41
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 9233
Wysłany: 2014-06-03, 10:10   

johny napisał/a:
Kurcze zmienił się Kustosz zamku w Radzyniu. Nie ma już Brodacza - Janusza. Jest jakaś nowa dziewczyna ale na szczęście pamięta nas doskonale!

A co się stało z Brodaczem? Na emeryturę przeszedł?
A dziewczyna skąd nas pamięta? Była wtedy na zamku?
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Zaprzyjaźniona strona: Poszukiwacze skarbów
Poszukiwacze skarbów