Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj • Album
Puzzle
Forum w mediach

Przesunięty przez: Czesio1
2016-09-29, 20:12
03 - Relacja z III Forowego Zlotu Frombork 2012
Autor Wiadomość
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 41
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 9233
Wysłany: 2013-07-16, 19:09   03 - Relacja z III Forowego Zlotu Frombork 2012

III FOROWY ZLOT MIŁOŚNIKÓW PANA SAMOCHODZIKA
FROMBORK 24-26 sierpnia 2012 roku


Rozdział 1 - Pan Konfiturek

Spotkanie z władzami Fromborka

W końcu docieramy do punktu zbornego mieszczącego się na polu biwakowym przy ulicy Braniewskiej. Z jednej strony ogromna ulga... Nareszcie na miejscu! Już za chwilę rozpocznie się coś, na co czekaliśmy od wielu tygodni! Z drugiej strony obawa... To już trzeci zlot. Większość jego uczestników zna się jak przysłowiowe łyse konie. Część pojawi się po raz pierwszy. Jak będzie? Kim "w realu" są sympatyczni bywalcy pana-samochodzikowego forum? A może w ogóle nikt nie przyjechał?
Obawy mijają po wjeździe na parking. Tak! Są tam! Poznaję Czesia! Jest Jacek z Wienią! Obok chyba Aldona! Nie wszystkich jednak można rozpoznać. Zresztą... Nic dziwnego. Okazuje się bowiem, że oprócz "pełnoetatowych zlotowiczów" na spotkanie wychodzi nam Pani Burmistrz Fromborka - Krystyna Lewańska wraz z zastępcą - Panem Zbigniewem Kędziorą!

ObrazekOd lewej: Jacekxt, Zastępca Burmistrza Fromborka
Zbigniew Kędziora, kierowca władz Fromborka,
Burmistrz Fromborka Pani Krystyna Lewańska

fot. Czesio1

Następują tradycyjne w takich momentach wymiany uprzejmości, uściski, poznawanie się i pierwsze wymiany poglądów. Zlot osiągnął zasięg ogólnopolski, więc kompletacja ekipy zapewne się przeciągnie. Ale to nieważne. Nikt nie odczuwa upływającego czasu. Bo Zlot zaczął się praktycznie w momencie, gdy spotkały się dwie pierwsze osoby.
Pani Burmistrz po przywitaniu się z każdym uczestnikiem Zlotu przekazuje mu symboliczne pamiątki z Grodu Kopernika. Mini-przewodniki, mapy i opisy tras wycieczkowych po okolicach Fromborka - słowem wszystko to, co warto mieć i warto znać, zanim rozpocznie się zwiedzanie tego pięknego zakątka kraju.

ObrazekPani Burmistrz Krystyna Lewańska z drobnymi
upominkami dla Zlotowiczów

fot. Czesio1

Padają oczywiście pytania dotyczące znajomości twórczości Zbigniewa Nienackiego. Z rąk do rąk krąży egzemplarz "Zagadek Fromborka". Nie obyło się bez okolicznościowego wpisu.
Pamiątkowe zdjęcie obowiązkowo. Jacek, z wrodzoną sobie lekkością, nie zważając na "powagę urzędu" naszych gospodarzy, lokuje się, oczywiście, w pozycji parterowej - burmistrz burmistrzem, ale tradycja musi być!

ObrazekOd lewej: Jestem Genek, Zastępca Burmistrza
Zbigniew Kędziora, Wienia, Czesio1, Burmistrz Pani
Krystyna Lewańska, kierowca władz Fromborka,
Aldona, Helena Kozłowska
U dołu: Jacekxt

fot. Pan Konfiturek

W międzyczasie pojawia się pan Marek Nowosad, który okazuję się być fotoreporterem, przedstawicielem Radio Gdańsk. Trzeba przeprowadzić wywiad. Fason musi być, więc na pierwszy ogień idzie Czesio. Powierzchowność ma budzącą szacunek, wstydu nie będzie... Padają oczywiście pytania dotyczące genezy powstania forum oraz pomysłu organizacji zlotu we Fromborku. Okazuje się, że do Fromborka przyjechali ludzie z tak szerokiego spektrum wiekowego, zawodowego, ideologicznego i osobowego, że trudno byłoby określić jednoznacznie, kim jest typowy "samochodzikowy fan". Magia przygód Pana Samochodzika urzeka każdego. Jacek nie byłby sobą, gdyby nie mógł rozwinąć myśli Ojca Prowadzącego. Całość wywiadu dopełnia Aldona, która z wrodzonym sobie wdziękiem przedstawia własne przemyślenia dotyczące nie tylko samej twórczości Nienackiego, ale także, co ważne, właściwego sposobu jej przyswajania.

ObrazekZlotowicze udzielają wywiadu fotoreporterowi
Radio Gdańsk

fot. Pan Konfiturek

Nieco zamieszania wprowadza Jestem Gienek, który z boku krzykiem stara się "uzupełnić" wywiad faktem udziału w zlocie przedstawicieli tzw. przemysłu ciężkiego, którego reprezentantem jest m.in. wyżej wymieniony. Jednak jego głos, jako niekulturalnego nowicjusza, nie jest brany pod uwagę. Część powitalno-medialna kończy się około godziny 12:30. Po wstępnym rozlokowaniu się w domkach spotykamy się przy stoliku, gdzie nasz wspaniały przewodnik, pan Czesław Kozłowski (czyli nasz forowy Kolega czekoz)oraz Jego żona, pani Helena, wspomagając się mapką, przedstawiają nam wszystkie lokalne atrakcje - zarówno te typowo turystyczne, jak i te związane z naszym głównym celem przyjazdu, czyli z książką "Pan Samochodzik i Zagadki Fromborka".

ObrazekPan Czesław (czekoz) przedstawia propozycję
pierwszej wędrówki po Fromborku

fot. Pan Konfiturek

Powstają pierwsze konkretne zarysy programu Zlotu. Jako, że nie dotarli jeszcze wszyscy zlotowicze (dotychczas zjawili się: Wienia, Jacek, Czesio1, Misia wraz z synem, Aldona, Pan Konfiturek oraz Jestem Gienek), postanawiamy w pierwszej kolejności udać się na zwiedzanie bunkrów, których, jak się właśnie dowiedzieliśmy, jest tu w okolicy spora ilość. O godz. 13:20 wyruszamy na nasz pierwszy wspólny rajd.



Rozdział 2 - Aldona

Bunkry i spotkanie z harcerzami.

Byliśmy mocno zaskoczeni informacjami od Czesława, bo nikt z nas wcześniej nie myślał, że zachowała się jakakolwiek część tego przedłużenia odcinka centralnego Trójkąta Lidzbarskiego (Heilsberger Dreieck). Wyruszyliśmy w trasę i słuchając opowieści, a przed oczami mieliśmy ten kawałek historii, który ciągle jest na tyle nieznany, że zawsze można coś odkryć i dowiedzieć się czegoś nowego. Łatwa to nie była droga, gęste krzaki w lesie, potem pole uprawne i na koniec znowu las.

ObrazekDroga do bunkrów

fot. Aldona i Pan Konfiturek

Ale w końcu zobaczyliśmy bunkier w bardzo dobrym stanie – w sam raz jako miejsce do uwięzienia Skałbany z Wyspy Złoczyńców.

ObrazekUwięziony w bunkrach Skałbana.

fot. Aldona

Jacek znalazł łuskę niewątpliwe od mausera, chociaż tak szybko ją ukrył, że nie przyjrzeliśmy się jej dokładnie. Nic więcej nie udało nam się znaleźć podczas penetrowania terenu gdyż bardziej uważaliśmy aby nie zjechać gdzieś z górki. Nie zobaczyliśmy wszystkiego, gdyż umocnienia ciągną się przez cały las aż do rejonów rzeki Baudy.

ObrazekJeden z bunkrów fromborskich.

fot. Czesio1

W przeważającej części to obiekty do prowadzenia ognia czołowego (taki właśnie obejrzeliśmy), ale dalej lasy kryją też schrony z kopułą pancerną i schrony obserwacyjne. Z opowieści Czesława wiemy, że większość bunkrów jest w stanie katastrofalnym, kompletnie zniszczonych i z roku na rok coraz bardziej poddających się okolicznej przyrodzie.
Wracając, oczywiście znowu lasem, Czesław zaprowadził nas do obozowiska harcerzy z Hufca ZHP Braniewo.

ObrazekZlotowicze z harcerzami.

fot. misia

Baza biwakowa jest zlokalizowana nad rzeką Baudą i jest to była Baza Górników. Dowiedzieliśmy się, że zarówno dla zuchów jak i harcerzy jest to miejsce wypadowe na wszelkie imprezy hufca. Mają tam wszystko co potrzeba, bo jest świetlica, kuchnia z pełnym wyposażeniem. Niestety, szkoda, że tych młodych ludzi, którzy z taką radością i zarazem troską opiekują się tym miejscem spotykają przykrości. Otóż już nie raz zniszczono ich skromny dobytek. Ale nie poddają się i cały czas pełni wiary na nowo zaczynają wszystko układać.
W miejscu obozowiska znajduje się również strzelnica, która należy do kół łowieckich, a z której harcerze również korzystają.
Nie rozpalaliśmy ogniska, bo czas nas gonił i w dzień nie byłoby efektu, ale fantastycznie się bawiliśmy śpiewając harcerskie piosenki, które pamiętaliśmy ze swoich młodych lat, oraz wspaniałą pieśń, która w pełni oddawała atmosferę i miejsca i tych młodych wspaniałych ludzi:

Jestem wędrowcem ziemi przejrzystej
Jestem harcerzem z krwi i kości czystej
Zapatrzony w szare klucze żurawie
Zasłuchany w polne kwiaty w trawie
Kim byłbym gdyby nie rozkaz bycia
Kim gdyby nie skautowy styl życia
A tak swe istnienie przypisuję tobie
I harcerstwu czyli temu co robię
Nie zamienię tego kawałka chleba
Do samego końca aż pójdę do nieba
A tam w mundurkach i krótkich spodenkach
Będziemy Boga nosić na rękach

ObrazekKoncert harcerskiej piosenki.

fot. Pan Konfiturek



Rozdział 3 - misia

Katedra nocą.

Dla większości Forowiczów piątek był pierwszym dniem Zlotu, ale nie dla wszystkich. Oto bowiem misia wraz z synem zjechała na fromborski kemping już w czwartek wieczorem. Dzięki temu miała okazję poznać kolegę Vega1, który od kilku dni przebywał we Fromborku. Forowa delegacja nie omieszkała spędzić tego wieczoru wspólnie, poznając się nawzajem w realu. Niestety Veg1 wraz żoną bardzo wcześnie rano musieli wyjechać, czym przyczynili się do smutku i żalu u wielu forowiczów. Misia postanowiła ich podrzucić swoim, jak się okazało uszkodzonym wcześniej na jerzwałdzkiej kamienistej drodze, wehikułem "do miasta", a oni pokazali jej Frombork o poranku, który to pierwszy raz w życiu widziała na oczy. Wschód słońca powitali w porcie, zerkając na przecudne kolory świtu mieniące się nad ujściem rzeki Baudy, a nam jednoznacznie kojarzące się z noclegowiskiem Waldemara Batury:

ObrazekSierpniowy poranek we Fromborku

fot. misia

Vegowie odjechali, a misia wracając dojrzała plamę oleju pod wehikułem, więc wyjaśniło się od razu wcześniejsze świecenie kontrolki. Ok, początek pierwszej przygody zaliczony, ale najważniejsze, że wszystko się dobrze skończyło. A czekając na pojawienie się mechanika w jego zakładzie pracy, dojrzała w śródmieściu Fromborka dwie znajome jej z forum osobistości, znane ze zdjęć i filmików, nie miała więc problemu, aby od razu rozpoznać samego Ojca Prowadzącego Czesia wraz z Aldoną, z którymi się czym prędzej przywitała.
W części oficjalnej z udziałem władz miasta Fromborka (opisanej przez Pana Konfiturka) misia nie brała udziału, gdyż musiała pojechać do Braniewa naprawić auto, ale zdążyła wrócić na zwiedzanie bunkrów i wizytę w obozie harcerskim, które opisała w poprzednim rozdziale Aldona.
Program przez cały czas był tak napięty, że mało czasu było na nicnierobienie. Po bunkrach od razu zajęliśmy się przygotowaniem do ogniska, tym bardziej, że według wszelkich znaków na niebie miało padać i padało z lekka, co nam nie przeszkodziło się dobrze bawić (w towarzystwie namiociku "fałszywego Ornitologa", który okazał się być jednak zwykłym, samotnym turystą rowerowym). Chłopaki dowieźli taczkami drwa, którymi zaraz zajął się TomaszK:

ObrazekTomaszK szykuje drwa na ognisko.

fot. Pan Konfiturek

Dziewczęta przygotowały strawę, a w międzyczasie zaczęli zjeżdżać ostatni zlotowicze, m.in. Milady z Johnym, żoną i synkiem oraz Nietajenko z warkoczem. Wszyscy od razu zintegrowaliśmy się przy ognisku:

ObrazekOgnisko na kempingu.

fot. Pan Konfiturek

Czas uciekał, a mieliśmy jeszcze na wieczór zaplanowane nocne zwiedzanie katedry. Była to najbardziej niesamowita przygoda, która nas spotkała podczas tego spotkania. Już jak przemierzaliśmy trasę od kempingu do katedry można było wyczuć, że czeka nas niecodzienne przeżycie. W lekkim deszczu dotarliśmy na miejsce, a tam czekał już na nas nasz kochany przewodnik z "duszą", pan Tadeusz:

ObrazekTadeusz Kochański, nasz wspaniały
przewodnik.

fot. Pan Konfiturek

To człowiek z pasją i można to było wyczuć od razu, opowiadał o wszystkim z takim przejęciem i ciekawością, że bardzo szybko poddaliśmy się klimatowi panującemu w katedrze.

ObrazekDuch Milady w Katedrze

fot. misia

Tamtejszy nastrój wieczoru i próby organowe w katedrze zrobiły swoje, chodziliśmy tam jak w amoku, zachwycając się każdym detalem, ogrom tej katedry przytłaczał, jej wymiary to mniej więcej: 100 m długości, 20 m szerokości i 40 m wysokości:

ObrazekNocny koncert organowy w katedrze.

fot. Czesio1

ObrazekKatedra nocą.

fot. Pan Konfiturek

Na koniec mieliśmy okazję zajrzeć do domniemanego grobu Mikołaja Kopernika, który okazał się kryptą w podziemiach katedry, do której można było zajrzeć przez szklane okienko:

ObrazekDomniemany grób Mikołaja Kopernika.

fot. misia

W takiej niesamowitej atmosferze opuściliśmy katedrę i udaliśmy się na nasze noclegowisko, a po przybyciu na miejsce wieczorne dyskusje w przemiłym towarzystwie trwały do późnej nocy.



Rozdział 4 - Johny

Wieża Radziejowskiego.

Po piątkowych atrakcjach związanych z nocnym zwiedzaniem katedry wszyscy z zapartym tchem czekali na to co przyniesie nowy dzień. Zanim jednak wyruszyliśmy na sobotni maraton z przyjemnością zasiedliśmy do wspólnego śniadania. Było ono kolejną okazją do wymiany zdań i poglądów na temat tego co przeżyliśmy wczoraj i co przyniesie nam dzień dzisiejszy. Wiktuały nie były może zbyt wyszukane aczkolwiek nikomu to nie przeszkadzało, gdyż nie to było najważniejsze.

ObrazekU góry od lewej: Nietajenko, Konfiturek,
Jacekxt, Czesio1.
W środku od lewej: Johny, Aldona Milady.
U dołu od lewej: Wienia, misia, Jestem Gienek,
TomaszK.

fot. Czesio1

Po wspólnym posiłku nadszedł czas na kolejną wizytę na wzgórzu katedralnym. Wszyscy z nowymi siłami szykowali się na kolejną porcję – niesamowitych – tak nam się wszystkim wydawało wrażeń. Wydarzenia, które miały miejsce później utwierdziły nas w naszym przekonaniu.

ObrazekPrzed Katedralnym Wzgórzem.

fot. Czesio1

Przed wejściem do kompleksu katedralnego czekał już na nas nasz nieoceniony przewodnik Tadeusz Kochański. Zwiedzanie zaczęliśmy od Wieży Radziejowskiego, z której roztacza się przepiękny widok na okolice Fromborka z Zalewem Wiślanym na czele oraz na katedrę, która z tej perspektywy jest wyjątkowo monumentalna .

ObrazekWidok na Katedrę i Zalew Wiślany z Wieży Radziejowskiego.

fot. Pan Konfiturek

Pan Tadeusz opowiadał nam o miejscach, w których dzieje się akcja powieści oraz o wielu innych ciekawych historiach związanych z Fromborkiem, a my z radością odnotowaliśmy fakt, iż od strony zachodu chmury z każdą sekundą ustępowały pięknemu sierpniowemu słońcu.
Wchodząc na wieżę dłuższą chwilę zatrzymaliśmy się przed wahadłem Focaulta, które obrazuje ruch obrotowy ziemi.

ObrazekWahadło Focaulta.

fot. misia

Schodząc z wieży naocznie przekonaliśmy się o tym ile czasu zabrał nam pobyt na niej. Płaszczyzna pod wahadłem przesunęła się w prawo o jakieś kilkadziesiąt centymetrów. A właściwie rzec by należało, iż to nasza planeta pokonała kolejne centymetry w swojej codziennej podróży wokół swojej osi.

ObrazekWahadło Focaulta.

fot. Pan Konfiturek

Dzięki uprzejmości władz miasta zostaliśmy zaproszeni na projekcję filmu dokumentalnego Wspomnienie o Mikołaju Koperniku, który obejrzeliśmy w małej sali kinowej przy Muzeum.
W filmie omówiono krótko poszukiwania grobu Kopernika oraz przedstawiono w ciekawy sposób sylwetkę Wielkiego Astronoma. Cała nasza ekipa oczywiście była zachwycona projekcją, chłonęliśmy wszystko o Koperniku aby jak najbardziej wczuć się w klimat iście fromborski. Salka była mała ale na szczęście wszyscy się pomieściliśmy i nikt nie musiał siedzieć nikomu na kolanach. Po projekcji ruszyliśmy do zwiedzania Muzeum.



Rozdział 5 - Czesio1

Muzeum Kopernika.

Po projekcji krótkiego filmu poświęconego Kopernikowi kontynuowaliśmy zwiedzanie Muzeum Kopernika. Po Wieży Radziejowskiego pora na drugi z czterech obiektów wchodzących w skład Muzeum czyli dawny Pałac Biskupi na Wzgórzu Katedralnym. To tutaj obejrzeliśmy wystawę poświęconą poszukiwaniom grobu Kopernika, które były podjęte w 2004 roku przez zespół prof. Jerzego Gąssowskiego oraz pracowników Instytutu Antropologii i Archeologii Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pułtusku. Poszukiwania rozpoczęto pod ołtarzem Świętego Krzyża, który to według dokumentów powierzono pieczy Kopernikowi.

ObrazekPoszukiwanie grobu Mikołaja Kopernika w 2004 roku.

fot. Pan Konfiturek

Niestety tego roku nie udało się odnaleźć szczątków astronoma, natomiast poszukiwania okazały się owocne rok później, kiedy to odnaleziono trumny i kilka szkieletów. Dokładne badania potwierdziły przypuszczenia, że jeden z tych szkieletów należy do Mikołaja Kopernika. Niestety wciąż brakowało dowodów. Ostateczna identyfikację szczątków podjęto w oparciu o porównanie materiału genetycznego z kilkoma włosami znalezionymi w księdze należącej do astronoma księdze Stöfflera, którą po potopie Szwedzi zabrali a obecnie jest w muzeum w Uppsali. Materiał genetyczny pobrany z kilku włosów znalezionych w księdze w dwóch okazał się identyczny z materiałem genetycznym osoby, której szczątki odnaleziono w katedrze fromborskiej. To uznano za wystarczający dowód na to, że odnaleziono szczątki Mikołaja Kopernika.

ObrazekSzczątki Mikołaja Kopernika.

fot. Pan Konfiturek

Odnalezioną czaszkę poddano rekonstrukcji odtwarzając twarz Mikołaja Kopernika.

ObrazekRekonstrukcja twarzy Mikołaja Kopernika
autorstwa mgr. Dariusza Zajdla.

fot. Czesio1

Oglądając prace na wystawie byliśmy skłonni uwierzyć, że stało się to na co liczył Nienacki w "Zagadkach Fromborka" pisząc, że "może jeszcze jedna zagadka Fromborka zostanie rozwiązana". Lecz późniejsza projekcja filmu Michała Juszczakiewicza ukazującego szczegóły tych wszystkich praca podkopała naszą wiarę w to, że przy czwartym filarze możemy oglądać trumnę ze zwłokami Mikołaja Kopernika.
W muzeum oglądaliśmy ponadto m.in. Witraże braniewskie, popiersie Mikołaja Kopernika, odtworzony gabinet uczonego oraz słynny obraz Jana Matejki przedstawiający Mikołaja Kopernika.

ObrazekJan Matejko: Astronom Kopernik, czyli rozmowa z Bogiem.

fot. Czesio1

Opuszczając Wzgórze Katedralne udaliśmy się na Wieżę Wodną skąd roztacza się wspaniała panorama widokowa na Zalew Wiślany z jednej strony a na Katedrę z drugiej.

ObrazekKatedra we Fromborku - widok z Wieży Wodnej.

fot. Pan Konfiturek

Jeszcze tylko pamiątkowa fotka Zlotowiczów na Wieży Wodnej...

ObrazekU góry od lewej: Nietajenko, Milady,
Jestem Gienek, żona Johny'ego z synkiem
i misia.
U dołu od lewej: Ornitolog, Catharinea,
Jacekxt i Czesio1.

fot. Czesio1

...i pora ruszać na poszukiwanie Diablej Góry.



Rozdział 6 - Aldona

Diabla Góra.

Zaczynamy poszukiwania Diablej Góry. Wsiadamy do wehikułów i za przewodnikiem Czesławem i jego żoną Lenką rusza kawalkada aut wszelakich plus jeden motor.

ObrazekZlotowicze ruszają na poszukiwanie Diablej Góry.

fot. Czesio1

Dojeżdżamy do mostku nad rzeką Baudą i kierujemy się na widoczne po lewej stronie wzgórze. Jest cudowne. Niegdyś płaski teren, dzisiaj porosły swobodnie krzaki jeżyn, malin, wysokie trawy a także kalina czerwona i przeróżne polne kwiatki a drzewa wyrosły okazale tworząc spory zagajnik. Widać, że to teren mało odwiedzany gdyż ścieżki w chaszczach żadnej nie widać.

ObrazekKrzaczory na Diablej Górze.

fot. Johny

Idziemy rządkiem i penetrujemy teren głośno zastanawiając się jak wzgórze wyglądało kiedy Nienacki zobaczył je pierwszy raz. Czy są tutaj skarby? Czy kryje się tutaj zagadka?
Wiedzieliśmy, że tutaj było miejsce kultu pogańskich Prusów, czyli, że tutaj składali ofiary swoim bogom. Nietajenko tradycyjnie nakleił naszą forową naklejkę na uschniętym drzewku i po sesji zdjęciowej ruszyliśmy na kolejną przygodę.

ObrazekNa Diablej Górze.

fot. Pan Konfiturek

ObrazekDiabla Góra.

fot. Aldona

Schodząc z Diablej Góry weszliśmy do lasku. Po chwili przed nami pokazał się Wąwóz Asa.
Krótkie zamieszanie, rozdanie ról i mamy scenkę wyjętą z książki – wyjazd Asa z Wąwozu. W roli Asa wspaniała maszyna Jacka (na pokładzie Milady i Jacek oczywiście) w roli Wąwozu naturalnie piękny fromborski teren. Jacek po uruchomieniu maszyny zjeżdża w dół wąwozu a my razem z własną wyobraźnią uśmiechamy się do Nienackiego za prawdziwość tego obrazka.

ObrazekAS w wąwozie na drodze Zlotowiczów.

fot. Ornitolog

Następny punkt programu to wykopaliska archeologiczne w grodzisku w Bogdanach.
Czesław opowiedział nam, że odkryto tutaj ślady palenisk osadników, którzy byli już na tych ziemiach w XII wieku.

ObrazekWykopaliska w grodzisku Bogdany.

fot. Ornitolog

Teren wykopalisk był ogrodzony, stąpaliśmy bardzo delikatnie, żeby nie zniszczyć pracy archeologów. Ale przyglądaliśmy się każdemu wykopowi z uwagą. W jednym odkryliśmy historyczne skarabeusze czyli nasze zwykłe polskie żuki.
Następnie wróciliśmy do naszego obozowiska, gdzie pożegnaliśmy się z Czesławem i Lenką Kozłowskimi.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
Ostatnio zmieniony przez zbychowiec 2017-07-14, 22:05, w całości zmieniany 13 razy  
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 41
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 9233
Wysłany: 2013-07-16, 19:09   

Rozdział 7 - Jacekxt

Tajemnica grobu Kopernika.

Do godziny 19-tej pozostało niewiele czasu, więc trzeba było się spieszyć, bo Planetarium czekało na nas z filmem. Wielu z nas już bywało na seansie we fromborskim Planetarium, więc byliśmy przekonani, że i dzisiaj zobaczymy tam programowy filmik, jaki wyświetla się turystom.
Zebraliśmy się wiec wszyscy (bez Aldonki, Milady i Nietajenki, którzy pojechali do Tolkmicka szukać... kesza-kesze) pod Planetarium.

ObrazekKeszowcy w akcji.

fot. Aldona

Dochodziła już godzina 19-ta. Przed Planetarium spotkaliśmy naszego kolegę forowego, szefa tego obiektu, Andrzeja Pilskiego, który rozmawiał z jakimś mężczyzną. Ów mężczyzna wydawał się nam znany. Jacek podszedł bliżej i zapytał: - Przepraszam, ja Pana dobrze kojarzę? Mężczyzna uśmiechnął się przyjacielsko. Tak, to bez wątpienia znany aktor - Michał Juszczakiewicz. Czyżby Pan Michał zwiedza sobie Frombork i przy okazji "załapał się" z nami na seans w Planetarium?
Jakże wielkie i nieopisane było nasze zdziwienie, gdy zasiedliśmy wszyscy w Planetarium (oprócz Aldonki, Milady i Nietajenki, którzy jeszcze ryli gdzieś glebę pod Tolkmickiem) i nasz forowy kolega Ornitolog, przedstawił nam Michała Juszczakiewicza, jako nie tylko gościa, ale i autora wyjątkowego filmu o historii poszukiwań grobu Mikołaja Kopernika, pt. "Tajemnica grobu Kopernika". Ten wyjątkowy film, nie emitowany jeszcze w żadnej ze stacji TV, został wyświetlony specjalnie dla nas, przez co czuliśmy się wielce wyróżnieni.
Ale nim doszło do projekcji, Michał Juszczakiewicz zdradził nam w słowie wstępnym wiele faktów związanych z powstaniem tego przeciekawego obrazu. (w międzyczasie dotarli zziajani "keszowcy", więc byliśmy w komplecie).

ObrazekMichał Juszczakiewicz opowiada o swoim filmie
"Tajemnica grobu Kopernika".

fot. Ornitolog

Michał Juszczakiewicz jeszcze jako nastolatek pragnął zostać astronomem. Przygotowywał się do tego bardzo poważnie. Wiedzę swoją zweryfikował zdobywając na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Astronomicznej 11 miejsce. Produkcja i reżyseria filmu dokumentalnego "Tajemnica grobu Kopernika" o poszukiwaniu i identyfikacji zaginionego grobu Mikołaja Kopernika, była dla niego powrotem do pasji z młodości. Produkcja "Tajemnicy grobu Kopernika" zajęła mu aż pięć lat. Film otrzymał nagrodę na festiwalu filmów dokumentalnych w Szanghaju. Aktualnie Michał pisze doktorat z astronomii.
Po projekcji filmu, który nas autentycznie poraził, rozmawialiśmy długo z przesympatycznym autorem w Planetarium, ale czas naglił, bo czekała na nas "skromna" kolacja w restauracji, na którą zaprosili nas włodarze Fromborka.
Michał Juszczakiewicz też został zaproszony na kolację, co nas strasznie ucieszyło.
Gdy dotarliśmy na miejsce, okazało się, że będziemy biesiadować wraz z artystami – plastykami, uczestnikami VII Warmińskich Spotkań Twórczych. Artyści powitali nas niezwykle serdecznie i obdarowali wspaniałymi upominkami, które sami wykonali. (w/w upominki są nagrodami w konkursie – Zagadkowy Frombork autorstwa Aldonki i Czesia)
Po naprawdę wystawnej kolacji (a nie "skromnym poczęstunku") rozmów nie było końca. TomaszK, Ojciec Czesio, Johny i Nietajenko, o Jacku nie wspominając, oblegaliśmy przemiłego Michała Juszczakiewicza, człowieka o niesamowitej wiedzy i poczuciu humoru. Wydawało nam się, że znamy się z Michałem co najmniej parę lat.

ObrazekU góry od lewej: Aldona, Czesio1, TomaszK i Johny.
U dołu od lewej: Tadeusz Kochański, Michał Juszczakiewicz
i Jacekxt.

fot. Pan Konfiturek

I jakże żałowaliśmy, ze musimy niestety się rozstać, bo już czekała na nas tajemnicza, otulona nocą, Żurawia Góra z Obserwatorium Astronomicznym. Ruszyliśmy więc poza miasto. Kierunek wyznaczał nam pięknie prezentujący się Księżyc.

ObrazekKsiężyc zaprasza zlotowiczów do Obserwatorium.

fot. Aldona



Rozdział 8 - TomaszK

Obserwatorium.

Prosto z uroczystej kolacji pojechaliśmy do obserwatorium astronomicznego. Wadą tej wyprawy było to, ze kierowcy samochodów nie mogli napić się piwa z Michałem Juszczakiewiczem, ale zaletą – wspaniała wycieczka po sierpniowym niebie. Fromborskie obserwatorium znajduje się na skraju lasu, na polodowcowym wzniesieniu za miastem. Naszymi gospodarzami był astronom dr Marek Muciek oraz grupa młodych adeptów astronomii, którzy najwyraźniej spędzali noc w obserwatorium, o czym świadczyły śpiwory rozłożone w budynku największego teleskopu.

ObrazekOd lewej: Jestem Gienek, Milady, Nietajenko,
Jacekxt, dr Muciek, TomaszK, Aldona, syn misii.
U dołu: Czesio1

fot. Pan Konfiturek

Od tego budynku rozpoczęliśmy wizytę, ale dr Muciek ostudził nasze zachwyty nad wielkością teleskopu, wyliczając błędy konstrukcyjne uniemożliwiające korzystanie z tego przyrządu.

ObrazekNajwiększy teleskop w obserwatorium.

fot. Pan Konfiturek

Potem astronom pokazywał nam gwiazdozbiory i gwiazdy widoczne gołym okiem i to pokazywał dosłownie, posługując się niesamowitym laserem, którego zielony promień prawie dotykał gwiazd na niebie. Zobaczyliśmy miedzy innymi Andromedę, Smoka, Łabędzia, Drogę Mleczną, ale przede wszystkim Wielki i Mały Wóz, o których dr Muciek powiedział "jak dla was oczywiście Wielki i Mały Samochodzik". Na zakończenie poszliśmy do pawilonu obserwacyjnego z dwoma mniejszymi teleskopami zwierciadlanymi, gdzie po rozsunięciu dachu pokazano nam obiekty niebieskie niewidoczne już gołym okiem – gromadę kulistą, gromadę rozproszoną, tzw. układ podwójny, galaktykę podobną do naszej oraz na moją prośbę – mgławicę w gwiazdozbiorze lutni, która wyglądała jak donut, czyli pączek z dziurką w środku. Najciekawszym obiektem była jednak grupa gwiazd w kształcie wieszaka na płaszcze.

ObrazekGrupa gwiazd w kształcie wieszaka
na płaszcze.

źródło: www.guidescope.net/starfields/coathanger.htm

Kończąc wizytę w obserwatorium pozostało nas 12 osób na dwa samochody. Podobno w drodze powrotnej, w drugim samochodzie ktoś jechał w bagażniku...



Rozdział 9 - Czesio1

Nocne spacery po Fromborku.

Zbliżała się północ. Frombork spowity nocą rozświetlony był blaskiem srebrnego księżyca. Tego samego, którego oglądaliśmy kilka godzin temu przez lunety obserwatorium. Gwiazdy migotały na niebie jakby chciały do nas przemówić. Miasteczko tonęło we śnie a Zlotowicze podzieleni na dwie grupy. Jedna została w bazie noclegowej, szykując się do snu po dniu pełnym niesamowitych wrażeń. Druga grupa, to nocne marki, którym ani w głowie iść spać w tak piękną noc. Sobota dobiegała końca a ekipa w składzie Aldona, Milady, Czesio1, Jestem Gienek i Nietajenko wyruszyła na nocny spacer po fromborskich uliczkach. Dookoła cisza, spokój, wydaje się że wszyscy śpią, ale niestety nie wszystkim dane spać tej nocy, Oto bowiem z miejskiej remizy wyruszyli strażacy, nieco dalej policyjny samochód z włączonym niebieskim kogutem. Idąc dalej zobaczyliśmy na jednej z ulic rozbity samochód. Na szczęście były to późne nocne godziny, ulice puste więc chyba nic nikomu się nie stało.
Chcieliśmy poczuć klimat Fromborka z kart "Zagadek Fromborka", kiedy to właśnie nocą, aby nie wywoływać niepotrzebnej sensacji, magister Pietruszka udał się na cmentarz by dokonać otwarcia pierwszego schowka pułkownika Koeniga.
My też udaliśmy się nocą na tenże fromborski cmentarz. Nasze aparaty nie przeniknęły nocnych ciemności spowijającej cmentarz wiec zdjęcia mogliśmy zrobić dopiero nazajutrz, ale wtedy nie było to dla nas najważniejsze.

ObrazekFromborski cmentarz.

fot. czekoz

Nie, nie otwieraliśmy żadnych nagrobków, cieszyliśmy się tylko naszą obecnością w miejscu gdzie kilkadziesiąt lat temu zakopany był ogromny skarb zawierający wspaniałą kolekcję polskich monet.

ObrazekFromborski cmentarz.

fot. czekoz

Długo spacerowaliśmy uliczkami Fromborka delektując się ciszą tego położonego niemalże na końcu świata miasteczka. Trafiliśmy również na katedralne wzgórza podziwiając przepięknie rozświetloną Katedrę.

ObrazekKatedra nocą.

fot. Pan Konfiturek

Moglibyśmy tak spracować bez końca pamiętaliśmy jednak, że jutro (a właściwie to już dzisiaj) też jest dzień i też czeka na nas kilka atrakcji. Czas zatem udać się w objęcia Morfeusza.



Rozdział 10 - Nietajenko

Cmentarz Kanoników.

Drugi zlotowy poranek zaczął się podobnie jak pierwszy. Wszyscy wstali (oczywiście nie jednocześnie) i po dokonaniu porannych ablucji przystąpili do konsumpcji najważniejszego bądź co bądź posiłku dnia – śniadania. O, nie! Była pewna różnica względem dnia poprzedniego. Tą różnicą było pojawienie się w drzwiach domku o numerze 7 (przed tym domkiem następowała konsumpcja) osoby Nietajenki z rozpuszczonymi świeżo umytymi hair’ami. Zaraz potem posypały się propozycje jak ten fakt wykorzystać. W ruch poszły aparaty fotograficzne, którymi zaczęto popełniać zabawne zdjęcia a koniec końców Nietajenko otrzymał dłońmi Milady wspaniały francuski harcap na głowie, z którym dumnie paradował tego dnia po Fromborku.

ObrazekMilady rozczesuje hair'y Nietajenki.

fot. Pan Konfiturek

Po śniadaniu nadszedł czas na kolejną atrakcję zlotową, a mianowicie wizytę na cmentarzu kanoników fromborskich.

ObrazekCmentarz Kanoników.

fot. misia

W to romantyczne miejsce wprowadził nas w swojej szczodrości gospodarz zacnego miasta Frombork w osobie zastępcy burmistrza, Pana Zbigniewa Kędziory.

ObrazekZastępca Burmistrza Zbigniew Kędziora
naszym przewodnikiem po cmentarzu.

fot. Czesio1

Spacer okazał się niezwykle romantyczny, a cmentarz pomimo swojej funkcji miejscem pełnym uroku, zwłaszcza w przedpołudniowych promieniach słonecznych. Cmentarz założono w 1908 roku z powodu braku miejsca na kolejne pochówki w katedrze fromborskiej. Leży tam, pośród wiekowych lip, dwudziestu dwóch kanoników i jeden wikariusz katedralny. Część pomników niestety wymaga renowacji ale sądząc po zaangażowaniu władz Fromborka można tego oczekiwać w niedługim czasie, wszak to jedna z jego wizytówek.

ObrazekCmentarz Kanoników.

fot. Pan Konfiturek

Spacerując pośród nagrobków oddawali się wszyscy zlotowicze zadumie i refleksji, tudzież prowadzili półgłosem rozmowy odczytując nazwiska kanoników, z których wiele posiadały polskie cechy. Tam też pożegnaliśmy się oficjalnie z władzami (czyt. z P. Kędziorą) miasta z obietnicą ponownej wizyty ze strony zlotowiczów a przychylności i życzliwości ze strony włodarzy Fromborka.



Rozdział 11 - Milady

Pożegnania nadszedł czas.

Jednym z końcowych już punktów naszego spotkania było odwiedzenie Szpitala Św. Ducha, w którym obecnie znajduje się fromborskie muzeum.

ObrazekSzpital Św. Ducha. Muzeum Kopernika.

fot. Pan Konfiturek.

ObrazekSzpital Św. Ducha. Muzeum Kopernika.

fot. Aldona

No cóż, na tym etapie nastroje nie dokazywały szczególnie. Wszyscy wiedzieliśmy, że oto nieubłaganie zbliża się czas pożegnania.
Zwiedzanie muzeum było bardzo przyjemne, jednakże niewiele z niego pozostało w naszej pamięci. Głowy zaprzątnięte były już innymi myślami. Po zwiedzaniu wystaw wewnątrz muzeum przeszliśmy do ogrodu. Jakże urokliwe były jego alejki w sierpniową niedzielę.
Opuszczając Szpital Św. Ducha spotkała nas jeszcze jedna miła niespodzianka. Oto pod domem przy ul. Starej siedział nikt inny jak sam Dąbrowski!

ObrazekJacekxt jako Stefan Dąbrowski
z Zagadek Fromborka.

fot. Czesio1

„Przed malutkim domkiem, na ławeczce, obok klombu z maciejką siedział pan Dąbrowski”.
Chcieliśmy z nim odbyć nawet krótką rozmowę na tematy dotyczące wojny oraz pułkownika Koeniga.
Po pożegnaniu staruszka nadszedł nieuchronny moment naszych pożegnań. Oto Milady wraz z Johnym oraz jego rodziną, musieli odjechać w rodzinne strony, również misia opuszczała już Frombork kierując swój wehikuł w stronę Pojezierza Iławskiego, do domów ruszyli także Aldona, Pan Konfiturek, Jestem Gienek i Nietajenko. Nastąpiły uściski, poklepywania, padały miłe słowa, które na zawsze pozostaną w naszej pamięci.

ObrazekRozstania nadszedł czas.

fot. Pan Konfiturek

Niejedno z nas uroniło w tym momencie łzy. Nasze spotkania zawsze są za krótkie a pożegnania bolesne. Dane nam było poznać wspaniałych ludzi, za którymi będziemy mocno tęsknić. Związała nas przygoda przeżywana u boku Pana Samochodzika. Czy jeszcze kiedyś zobaczymy się wszyscy razem? Tego nikt nie wie. Ale marzenia na szczęście jeśli bardzo się tego chce potrafią się spełniać.
I odjechali... Pozostał tylko Jacek z Wienią i Czesio1, którzy jako delegacja fromborskiego zlotu mieli udać się na koncert organowy do Katedry.



Rozdział 12 - Czesio1

Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej.

Na niedzielne popołudnie w programie zlotu zaplanowany był koncert organowy we fromborskiej Katedrze w ramach Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Organowej. Tym razem była to jubileuszowa 45 już edycja tego festiwalu. Patronat objął nad nim Jego Ekscelencja ks. Arcybiskup Warmiński dr Wojciech Ziemba oraz Marszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego Jacek Protas.
Niestety większość Zlotowiczów ze względu na odległe miejsce zamieszkania oraz perspektywę udania się do pracy w poniedziałkowy poranek musiała już w niedzielne południe udać się w drogę powrotną wyznaczając skromną delegację na ostatni już niestety punkt fromborskiego Zlotu. Do Katedry udali się Czesio1, Jacek z Wienią oraz Ornitolog.
Kolejka po bilety przed fromborską Katedrą była długa niczym włosy Nietajenki czesane przez Milady, ale udało się nam zdobyć cztery papierki dzięki którym zostaliśmy wpuszczeni do wnętrza wspaniałej Katedry, którą mieliśmy okazję zwiedzić w ciągu ostatniego czasu tak za dnia jak i nocą.

ObrazekFromborskie organy.

fot. Aldona

Organy fromborskie sięgają swoją historią XVI wieku, jednak instrument stworzony wtedy przez Jana z Chojnic został zrabowany przez Szwedów w czasie wojny w latach 1626-1629.
Twórcą nowych organów był organmistrz Daniel Nitrowski z Gdańska, który w latach 1683-1686 na zlecenie ówczesnego biskupa warmińskiego Michała Radziejowskiego stworzył organy na 27 głosów. Barokową dekorację malarską wykonał Jerzy Piper z Lidzbarka Warmińskiego. Po licznych remontach, renowacjach i przeróbkach w okresie minionych lat, doskonale służą wykonawcom muzyki do dziś. Przez lata przyciągają nie tylko wybitnych wykonawców muzyki ale i słuchaczy.
Kilka minut po czternastej rozpoczął się koncert. Jeśli ktoś nigdy nie był na koncercie muzyki organowej być może wydawało się, że jest to coś mało ciekawego. Ale gdy tylko usłyszał tą porywającą, biegnącą gdzieś w niebo muzykę musiał zmienić zdanie i pokochać te dźwięki płynące z tych wspaniałych fromborskich organów.
Mistrzem ceremonii organów był wybitny organista i pedagog akademicki Andrzej Chorosiński, a towarzyszył mu jego syn Michał Chorosiński recytujący poezje...

ObrazekMichał Chorosiński recytuje poezje.

fot. Ornitolog

...a całości dopełniał Kwintet Dęty Filharmonii Narodowej w Warszawie. Wnętrze Katedry co chwilę rozbrzmiewało rzęsistymi oklaskami.

ObrazekKwintet Dęty Filharmonii Narodowej
w Warszawie.

fot. Ornitolog

Po koncercie delegacja Zlotowiczów w osobach Jacka, Ornitologa i Czesia raz jeszcze zatrzymała się przy domniemanym grobie Mikołaja Kopernika oddając Mu ostatni hołd w czasie kończącego się zlotu.

ObrazekZlotowicze oddają hołd szczątkom
Mikołaja Kopernika.

fot. Czesio1

Jeszcze tylko kawa i ciastko przy Wieży Wodnej i nadszedł niestety czas rozstania. Jacek z Wienia wskoczyli na swojego rumaka udając się do domu a Czesio jako że miał jeszcze trochę czasu do odjazdu autobusu udał się na ostatni spacer na fromborską przystań. Pięknie prezentował się Zalew Wiślany w to sierpniowe niedzielne popołudnie. Aż żal było stamtąd odjeżdżać.


Zalew Wiślany.fot. Czesio1

Ale wszystko co dobre kiedyś się kończy. Dobiegł końca i nasz III Forowy Zlot Miłośników Pana Samochodzika "Operacja Frombork 2012". Czesio, jak na prawdziwego kapitana przystało, ostatni opuścił Frombork udając się w długą podróż do domu...
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
Ostatnio zmieniony przez zbychowiec 2015-07-03, 01:59, w całości zmieniany 8 razy  
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 41
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 9233
Wysłany: 2013-08-30, 07:33   

Temat trochę już przygasł ale gdyby ktoś chciał obejrzeć to jest dostępny również film ze zlotu we Fromborku:

http://www.dailymotion.co...ork-2012_travel - oficjalny film zmontowany przez Jackaxt

http://www.dailymotion.co...io1-film_travel - nieoficjalny film zmontowany z ujęć Czesia1
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Jacekxt 
Zlotowicz



Wiek: 56
Dołączył: 17 Lip 2013
Posty: 193
Wysłany: 2013-08-30, 09:47   

Piękne chwile! Frombork jest magiczny! :)
_________________
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 41
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 9233
Wysłany: 2013-08-30, 17:43   

Jacekxt napisał/a:
Piękne chwile! Frombork jest magiczny! :)

Oj piękne, piękne. Szkoda, tylko, że czas tak szybko tam płynął.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Nietajenko 
Forowy Badacz Naukowy
Użytkownik chwilowo nieaktywny



Wiek: 39
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 970
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2013-09-23, 15:11   

Trzeba by z tą panią się jakoś porozumieć, nie sądzicie? ;-) http://frombork.wm.pl/172...l#axzz2fj0WmyAE
_________________
Refert non fatigo et consolatoria calceamenta...
Harpagan http://www.harpagan.pl/rajd/
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 41
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 9233
Wysłany: 2013-09-23, 16:47   

Nietajenko napisał/a:
Trzeba by z tą panią się jakoś porozumieć, nie sądzicie? ;-) http://frombork.wm.pl/172...l#axzz2fj0WmyAE

Pomysł na pewno wart rozważenia. Miejmy nadzieję, że do spraw samochodzikowych nowa Pani Burmistrz będzie miała podejście podobne co Pani Krystyna Lewańska.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Kynokephalos 
Forowy Badacz Naukowy



Dołączył: 07 Sie 2013
Posty: 1066
Skąd: z dużego miasta
Wysłany: 2013-09-23, 23:42   

Do spraw samochodzikowych miejmy nadzieję, że tak (zgaduję, że chodziło Ci o panią Krystynę Lewańską). Zwróćcie uwagę, że wybory były przedterminowe.
Ale w pierwszych miesiącach kadencji nowa Burmistrz na pewno będzie miała moc pilniejszych zadań.

Z drugiej strony debata kandydatów rozpoczęła się właśnie od turystycznej atrakcyjności miasta. Sprawy statusu uzdrowiska oraz urządzenia plaży wysuwały się na pierwszy plan.
http://ro.com.pl/poslucha...omborka/0173252
Miłośnikom Fromborka polecam całą audycję.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________

Wonderful things...
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 41
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 9233
Wysłany: 2013-09-24, 06:38   

Kynokephalos napisał/a:
Do spraw samochodzikowych miejmy nadzieję, że tak (zgaduję, że chodziło Ci o panią Krystynę Lewańską).

O Herr Dzizaz ale dałem plamę. :oops:
Tak to jest jak się pisze z pamięci. Dzięki Kyno za czujność.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 41
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 9233
Wysłany: 2013-11-17, 20:44   

W dniu dzisiejszym dostałem mailem kilka najnowszych (zrobionych w dniu wczorajszym) fotek od naszego Drogiego Czesława z Braniewa. Zgadnijcie co one przedstawiają?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny 
Moderator



Wiek: 44
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6563
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-11-17, 22:03   

Hmmm, chyba.. nie wiem! :-D :-D :-D
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
http://johny.uchwycone-chwile.pl


 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 41
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 9233
Wysłany: 2013-11-17, 22:12   

johny napisał/a:
Hmmm, chyba.. nie wiem! :-D :-D :-D

Potrzebna jakaś podpowiedź? ;-)
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Nietajenko 
Forowy Badacz Naukowy
Użytkownik chwilowo nieaktywny



Wiek: 39
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 970
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2013-11-21, 07:13   

Przeca to Teufelsberg a w tle dolina Baudy. :-D
_________________
Refert non fatigo et consolatoria calceamenta...
Harpagan http://www.harpagan.pl/rajd/
 
 
zbychowiec 
Administrator



Pomógł: 2 razy
Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 4787
Wysłany: 2015-07-02, 11:20   

Relacja dostała nowe galeryjki.
_________________
Przygodo, powiedz mi swe imię.
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 41
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 9233
Wysłany: 2015-07-02, 12:45   

zbychowiec napisał/a:
Relacja dostała nowe galeryjki.

:564: :564: :564:
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
Ostatnio zmieniony przez zbychowiec 2017-07-14, 22:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Zaprzyjaźniona strona: Poszukiwacze skarbów
Poszukiwacze skarbów