Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
XIII Forowy Zlot Frombork 2017
Autor Wiadomość
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 43
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 12241
Wysłany: 2018-03-18, 10:40   

2. Czesio1


Spotkanie z dawnymi władzami Fromborka


Opuściliśmy z Hanką Jerzwałd i przez Zalewo i Małdyty wróciliśmy na drogę w stronę Elbląga. Najlepiej byłoby dojechać szosą S7 do samego niemalże miasta i dopiero tam skręcić na dawną berlinkę. My jednak chcieliśmy dotrzeć do Fromborka śladami Pana Tomasza.
„Za Pasłękiem rozstaliśmy się z międzynarodową drogą E 81, prowadzącą z Warszawy do Gdańska, i skręciliśmy na wąską szosę do Młynar. Potem szosa ta przeskakuje nad autostradą Elbląg — Kaliningrad i robiąc ogromny łuk, prowadzi przez Jędrychowo do Fromborka. Już od Pasłęka jedzie się przez Wysoczyznę Elbląską, a im bliżej Fromborka, tym więcej spotyka się owych przepięknych wąwozów, wyrytych przez erozję w równinie morenowej, wypiętrzonej kiedyś przez ogromny jęzor lodowca. Wąwozy te — jak już wspomniałem — są bardzo malownicze i na ogół lesiste.”.
Do Formborka dotarliśmy kilkanaście minut po 13—ej.



Frombork przed nami
fot. kadr z filmu zlotowego

Mieliśmy jeszcze ponad dwie godziny do spotkania z władzami Fromborka. Podaliśmy nasze personalia w recepcji kempingu i zakwaterowaliśmy się w domkach. A właściwie bardziej adekwatne będzie stwierdzenie, że to Hanka się zakwaterowała ja bowiem zamierzałem biwakować w wehikule.
Korzystając z wolnego czasu i pięknej pogody podjechaliśmy do Fromborka żeby zobaczyć niespodziankę, którą przygotowaliśmy na ten zlot. Ale na razie o tym sza.
Wróciliśmy na kemping, a wkrótce dojechał kolejny uczestnik zlotu Eksplorator63. Przywiózł ze sobą masę gadżetów forowych, plakietki, naklejki i przede wszystkim ogromny forowy baner. Postanowiliśmy rozwiesić baner w widocznym miejscu. W czasie jednej z prób powieszenia banera przy wjeździe na kemping osunęła się drabinka i Czesio po betonowym słupie zjechał kilka metrów w dół. Efektem przetarcie na rękach i brzuchu i konieczna wizyta w aptece we Fromborku. Przygoda była więc już na samym początku zlotu.
Ostatecznie baner udało się powiesić w innym miejscu.



Forowy baner na kempingu
fot. Czesio1

Teraz mogliśmy wszem i wobec ogłosić, że:
XIV FOROWY ZLOT ZAGADKOWY ROZPOCZĘTY!!
Wybiła godz. 16:00 i po chwili dojechali długo oczekiwani goście. Najpierw nasz Przyjaciel z forum czekoz czyli Czesław Kozłowski w towarzystwie swojej małżonki Leny, a wkrótce Pani Krystyna Lewańska i Pan Zbigniew Kędziora. Pani Lewańska była Burmistrzem a Pan Kędziora Zastępcą Burmistrza Fromborka gdy w 2012 roku przybyliśmy tu po raz pierwszy.



Z prawej Pani Krystyna Lewańska, pierwszy z lewej
Pan Zygmunt Kędziora, zdjęcie z 2012 roku

fot. Czesio1

Zasiedliśmy przy stoliku przed kempingiem. Potoczyła się wesoła pogawędka. Nie mogło oczywiście obyć się bez wspomnień sprzed pięciu laty. Miło nam było, że dawni włodarze grodu Kopernika pamiętają naszą wizytę. Od pani Krystyny otrzymaliśmy upominek w postaci pamiątek z Fromborka. Zrewanżowaliśmy się płytą CD z nagranym przez Forowiczów audiobookiem „Pan Samochodzik i zagadki Fromborka”.
Później ustaliliśmy wspólnie z Panem Czesławem plan na kolejne dni. Pięknie nam to wszystko rozpisał kto i kiedy będzie się nami opiekował. Z kim będziemy zwiedzać Katedrę, z kim poszukamy obozowiska Batury a kim będziemy przedzierać się przez krzaczory na Diablej Górze i w Wąwozie Straszliwego Asa. Wszystko było dopracowane ze szczegółami. Nie pozostało nam nic innego jak tylko przygotować się na wspaniałe przygody.
Przygody śladami Pana Samochodzika we Fromborku...
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 43
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 12241
Wysłany: 2018-03-20, 20:52   

3. Czesio1


Wieczorne ognisko


Pierwsze spotkanie z Gospodarzami fromborskiej ziemi za nami. Z każdą godziną przybywali kolejni Zlotowicze. Meldowali się w recepcji po czym kwaterowali gdzie były wolne miejsca.
Zbliżał się wieczór, trzeba było przygotować ognisko. Miejsce było niezmienne od lat, teraz trzeba tylko przygotować opał. Pan z recepcji wskazał nam miejsce gdzie były nacięte klocki z usuwanych drzew, trzeba tylko je sobie przywieźć. Taczka się znalazła, chętni również, więc ruszamy po drwa na ognisko.
Nawieźliśmy tyle by wystarczyło również na kolejne wieczory. Jeszcze tylko narąbać szczapy...



TomaszK jako pierwszy chwycił za siekierę
fot. kadr z filmu zlotowego


Kto następny?
fot. kadr z filmu zlotowego


Eksplorator63 w akcji
fot. kadr z filmu zlotowego


Czy tak dobrze?
fot. kadr z filmu zlotowego


Hanka też spróbowała swoich sił
fot. kadr z filmu zlotowego


A co, nie mówiłam, że dam radę?
fot. kadr z filmu zlotowego

...i można rozpalać ognisko. Tego rytuału w zastępstwie nieobecnego na razie Mysikrólika dokonał Barabasz.


Barabasz rozpala ognisko
fot. kadr z filmu zlotowego

Płonące wesoło ognisko wywabiło z domków kolejnych Zlotowiczów, którzy zdążyli już się rozlokować. Na stole pojawiły się przeróżne smakołyki. Przede wszystkim kiełbaska, którą nadziewaliśmy na metalowe pręty i smażyliśmy nad ogniem. Do tego chlebek, pomidorki, ogóreczki i inne dodatki, których nie zdołałem spamiętać dopełniły wieczornego posiłku. A wszystko zakrapiane domowymi trunkami.


Hanka w towarzystwie dwóch Tomaszów:
K. z lewej i L. z prawej

fot. kadr z filmu zlotowego

Nie zabrakło przy ognisku wesołych rozmów. Powspominaliśmy nasze poprzednie zloty, również ten sprzed pięciu laty gdy tu, w tym samym miejscu również piekliśmy nad ogniskiem kiełbaskę.
Ognisko płonęło do późnych godzin nocnych podsycane kolejnymi szczapami drew. Mając na uwadze konieczność wczesnego zerwania się z łóżek następnego dnia (wszak to dopiero początek zlotu!) coraz to ktoś umykał do swojego domku. Umknąłem w końcu i ja by ułożyć swoje ciało w śpiworku na rozkładanych siedzeniach wehikułu. Pierwsza noc na fromborskiej ziemi przed nami. Dobranoc Zlotowicze...
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
PiTT
Żądny przygód



Dołączył: 26 Kwi 2017
Posty: 686
Skąd: Gd./Tcz.
Wysłany: 2018-03-27, 22:49   

18. PiTT


Obóz harcerski


"[...] niech Pan natychmiast wsiada w swój wehikuł i przyjeżdża do Fromborka, gdzie przebywam na obozie harcerskim nr 2 nad Zalewem Wiślanym. Jestem tutaj już od końca czerwca, biorąc udział w akcji "Frombork 1001", to znaczy porządkuję gród Kopernika."

Podobnie jak Tomasz, zlotowicze odpowiedzieli na wezwanie Baśki i przybyli do Fromborka. W programie nie mogło zabraknąć wizyty w obozie harcerskim. Książkowy obóz znajdował się nad brzegiem zalewu "po drugiej stronie przystani, za torem kolejowym".

Aktualny obóz odnaleźliśmy w innym miejscu, na południowy zachód od wzgórza katedralnego, przy ulicy Elbląskiej.



Brama terenu obozu harcerskiego
fot. Czesio1

Gości wita wprawdzie oficjalnie wyglądająca tabliczka, ale przyjęci zostajemy serdecznie.


Harcerska baza obozowa KH Elbląg
fot. Czesio1

W stosunku do obozu opisanego w książce, z czasów akcji "Zagadek Fromborka", współczesna baza harcerska wydaje się dużo bardziej profesjonalna. Przy wejściu zaskakuje kilka solidnych murowanych budynków... A gdzie namioty? Gdzie codzienne obozowe wyzwania? Bębnienie deszczu o płótno namiotu? Wieczorny chłód? Ręczniki suszące się na namiotowych linkach? Poranna rosa?

"— Oto i nasz obóz — powiedział, wskazując kilkanaście namiotów rozstawionych na rozległej łące (...)"



Namioty w obozie
fot. Konfiturek

Na szczęście wszystkie te uroki zlotowicze odnajdują kilkanaście kroków dalej. Obozowisko jest puste - harcerze mają w tym czasie inne zaplanowane atrakcje.


Kilkunastoosobowe namioty
fot. Czesio1

Wielu zlotowiczy ma własne doświadczenia z życia obozowego. Inni patrzą z ciekawością...


Namiot harcerski
fot. Czesio1

Namioty z czasów akcji powieści wcale aż tak wiele nie różniły się od obecnych.


Polowe łóżka - kanadyjki
fot. Czesio1


Zlotowicze zwiedzają obóz
fot. Czesio1

Oglądanie harcerskiego obozu dla części z nas było okazją do wspomnień z różnych - oddalonych o mniej lub więcej lat - biwaków i obozów pod namiotami.


Obóz w całej krasie
fot. Konfiturek


Krzesełka turystyczne przeszły pewną ewolucję
w okresie ostatnich kilkudziesięciu lat ;-)

fot. Konfiturek


Namioty
fot. Czesio1


Nie pamiętam dokładnie, kto dokonał odkrycia (chyba Eksplorator63), które przeniosło nas w czasy "Zagadek Fromborka". Zniszczony, ale wciąż czytelny, znak akcji "Frombork 1001" zdobił ścianę stołówki. Literatura - po raz kolejny podczas zlotu - ujawniła swe związki ze światem realnym. Dziś już mało kto chyba pamięta te wydarzenia i ich tło. Współcześnie dla nas liczy się przede wszystkim związek z powieścią Nienackiego i fromborskimi przygodami Pana Samochodzika, choć warto bliżej zapoznać się z historią harcerskiej akcji sprzed kilkudziesięciu lat.

Współcześnie znak zasłonięty jest całkiem sporym drzewem. Minęło naprawdę sporo czasu...



Odkrycie na ścianie
fot. Czesio1


ZPNT z wizytą u harcerzy
fot. Konfiturek


Jak to wyglądało w tamtych czasach...
fot. Konfiturek


Miejsce na ognisko
fot. Czesio1

"Nie będę wam opisywał występów harcerek i harcerzy, bo przecież każdy z Was, drodzy Czytelnicy, uczestniczył w podobnych imprezach. Nadmienię tylko, że gdy harcerz prowadzący ognisko zapowiedział występy mistrza Cagliostro, dyrektor Marczak chciał wstać ze swego miejsca i niemal siłą zmusiłem go do pozostania".

Niestety, podczas naszej bytności w bazie harcerskiej żadnych występów nie było. Ognisko również tylko mogliśmy sobie wyobrazić. Na szczęście udało się to nadrobić na kempingu będącym bazą zlotu.
_________________
 
 
PiTT
Żądny przygód



Dołączył: 26 Kwi 2017
Posty: 686
Skąd: Gd./Tcz.
Wysłany: 2018-10-22, 01:41   

19. PiTT


Pierwszy schowek pułkownika Koeniga


Zagadka pierwszego schowka pułkownika Koeniga, rozwiązana przez Pietruszkę (a w zasadzie Baturę), nie została szczególnie szeroko opisana w powieści. W zasadzie znamy ją tylko z relacji z drugiej ręki. Odkrycie miejsca ukrycia skarbów następuje przed czasem akcji utworu.

Zlotowicze postanowili jednak samodzielnie spróbować odszukać grobowiec, który mógłby spełnić warunki opisane w książce Nienackiego. Okazało się, że nie jest to wcale takie łatwe.

Cmentarz komunalny we Fromborku położony był niedaleko bazy zlotu. Sam cmentarz nie wyróżnia się niczym szczególnym w stosunku do dziesiątków innych polskich nekropolii w mniejszych miejscowościach. Sympatyczne wrażenie sprawia jednak to, że w przeciwieństwie do wielu innych miejsc tego typu część alejek porośnięta jest trawą, która nie została wykarczowana w ramach porządkowania grobów.

Cmentarz zabudowany jest lastrikowymi i betonowymi nagrobkami. Próżno szukać na nim jakichś artystycznie wysmakowanych pomników, na terenie nie ma też zbyt wielu drzew, poza pewną liczbą tui. W dzień trudno tam o nastrój jakiejś szczególnej zadumy.


"Och, jakże proste okazało się wyjaśnienie pierwszej zagadki.
Prostokąt z krzyżykami... Przecież właśnie w ten sposób na planach zaznacza się cmentarz."



Brama cmentarza komunalnego we Fromborku
fot. Czesio1

Wielu ze zlotowiczów odwiedzających cmentarz zauważyło, że nie ma na nim w praktyce żadnych przedwojennych grobów. Pomniki też powstały w ostatnich kilkudziesięciu latach. Żaden grób nie mógłby być miejscem ukrycia skarbów Koeniga.

Ta kwestia wymagałaby wnikliwszego zbadania. Czy dawny cmentarz został, podobnie jak ogromna część miasta, zniszczony w wyniku działań wojennych? Czy nowi mieszkańcy usunęli - jak niestety działo się to w wielu miejscach - ślady po dawnych fromborczanach? A może w naturalny sposób nie opłacane, nie odnawiane groby, pozbawione opieki, ustąpiły miejsca innym pochówkom? Według mapy z 1944 roku cmentarz był położony w tym samym miejscu, choć był wówczas nieco mniejszy: http://igrek.amzp.pl/11780135. O ile czegoś nie przegapiliśmy, nie pozostała jednak żadna niemieckojęzyczna płyta nagrobna.



Krzyż przy wejściu - dość nowa konstrukcja
fot. Czesio1

Jakiekolwiek były faktyczne dzieje cmentarza, grobów poprzedzających 1945 nie można było odnaleźć. Trudno było w ogóle odkryć jakieś starsze nagrobki, które mogłyby uchodzić za substytut książkowego miejsca, w którym Koenig złożył pierwszą część swoich wojennych łupów.


Gdzie wśród tych typowych nagrobków szukać
schowka Koeniga?

fot. Konfiturek

"Litery „H” i „A” to „Haupt Alee”, czyli główna aleja na cmentarzu. „37” to numer grobu po prawej stronie, bo „R” to nic innego jak „Rechts”, czyli „na prawo”.
I tak było. Kryjówka znajdowała się, pod płytą trzydziestego siódmego grobowca w głównej alei cmentarnej po prawej stronie."


Powyższy opis wydaje się całkiem precyzyjny. Niemal każdy cmentarz ma jakąś główną aleję, która ma dwie strony, groby można policzyć. Tylko jak? Fromborski cmentarz nie ma 37 rzędów nagrobków - tyle mają tylko naprawdę duże nekropolie w sporych miastach. Jak zatem liczyć groby po prawej stronie? W jednym rzędzie nie ma 37 nagrobków, jak przejść w takim razie do kolejnego rzędu? Czy znowu zacząć dalsze obliczenia od alei centralnej, czy też liczyć "wstecz" - od prawej, z powrotem ku głównej alei? A właściwie to w którym miejscu zacząć? Pierwsze rzędy wydają się dodane później, groby są nowsze, ale w sumie to wszystkie są relatywnie nowe.


Poszukiwania starszych grobów w trakcie
fot. Konfiturek

Zlotowicze usiłowali odszukać pasujący nagrobek, jednak w istocie szybko można było sobie uświadomić, że w opisie pierwszego schowka należy dopisać sobie dwie litery: LP - licentia poetica. Zagadki Fromborka nie zawierają mapy skarbów. Nie można przekładać literackiego opisu bezrefleksyjnie na rzeczywistość. Tajemnica pozostaje, wyobraźnia wciąż ma się czym zajmować. Schowek Koeniga pozostaje nieodkryty.


33, 34, 35, 36, 37... To tu! - chciałoby się móc
tak rzec, ale nie jest to takie proste

fot. Czesio1

Czy grób, w którym książkowy Koenig ukrył skarby mógł wyglądać tak, jak widoczny na zdjęciu nagrobek wyszukany przez zlotowiczy? Nie wydaje się to zbytnio prawdopodobne, ale zniszczony przez żywioły nagrobek zmusza do zadumy. Pierwszego pochówku dokonano w nim w 1963 roku. 54 lata przed naszym pojawieniem się na fromborskim cmentarzu. Na trzy lata przed rozpoczęciem Operacji Frombork 1001. Zaledwie kilka lat przed napisaniem książki.


"Próżna ufność w marmorze, próżna i w żelezie,
to trwa do skonu świata, co na papier wlezie."
- ten nagrobek jest niemalże równolatkiem książki...

fot. Czesio1

from1.jpg
Źródło: http://igrek.amzp.pl/11780135
Plik ściągnięto 5 raz(y) 270.87 KB

_________________
 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 43
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 12241
Wysłany: 2018-12-05, 18:39   

Odświeżę temat zlotu we Fromborku bo dostaliśmy nowe ciekawe komentarze do naszych zlotowych odcinków:

"Coś fajnego takie wyjazdy zazdroszczę wam. Dzięki Panu mogę zwiedzić Frombork nie ruszając się z domu wspaniali przewodnicy miło ich się słucha zaimponował mi przewodnik który opowiadał w kościele"

"Ten przewodnik (Tadeusz Kochański - dop. Czesio1) to wielka encyklopedia"
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 57
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6202
Wysłany: 2019-02-25, 20:08   

Przeszukałem półkę z pamiątkami związanymi z forum i nie mogę znaleźć albumu z tego zlotu. Był czy nie był ? Bo dwóch późniejszych to wiem, że nie było.
_________________
 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 43
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 12241
Wysłany: 2019-02-25, 20:30   

TomaszK napisał/a:
Przeszukałem półkę z pamiątkami związanymi z forum i nie mogę znaleźć albumu z tego zlotu. Był czy nie był ? Bo dwóch późniejszych to wiem, że nie było.

Nie, jeszcze nie zrobiony. Nie mam wszystkich części relacji. :-/
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 57
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6202
Wysłany: 2019-02-25, 20:59   

Daj mi te tematy, napiszę. I z pozostałych dwóch zlotów też.
_________________
 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 43
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 12241
Wysłany: 2019-02-25, 21:53   

TomaszK napisał/a:
Daj mi te tematy, napiszę. I z pozostałych dwóch zlotów też.

Oki, ale to dopiero jutro
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Barabasz
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 40
Dołączył: 25 Sie 2015
Posty: 2252
Skąd: Ciechocinek
Wysłany: 2019-02-26, 08:07   

Czesio1 napisał/a:

Nie, jeszcze nie zrobiony. Nie mam wszystkich części relacji. :-/

Proponuję czasowe zablokowanie dostępu do forum tym co zalegają z relacjami :-D :-D :-D
_________________
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4473
Wysłany: 2019-02-26, 09:11   

Barabasz napisał/a:
Proponuję czasowe zablokowanie dostępu do forum tym co zalegają z relacjami


Tak jest. Pięć w porywach do siedmiu osób się tu loguje, to zablokujmy połowie dostęp. :shock:
_________________
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
 
 
Mysikrólik
Zlotowicz
harcerz



Wiek: 43
Dołączył: 16 Lip 2013
Posty: 3051
Wysłany: 2019-02-26, 09:28   

PawelK napisał/a:

Barabasz napisał/a:
Proponuję czasowe zablokowanie dostępu do forum tym co zalegają z relacjami


Tak jest. Pięć w porywach do siedmiu osób się tu loguje, to zablokujmy połowie dostęp. :shock:


Pawel, a :-D :-D :-D pominąłeś przy cytowaniu.
_________________
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4473
Wysłany: 2019-02-26, 09:41   

Mysikrólik napisał/a:
Pawel, a pominąłeś przy cytowaniu.


to cytowanie źle działa, zobacz powyżej.
_________________
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
Ostatnio zmieniony przez PawelK 2019-02-26, 09:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 43
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 12241
Wysłany: 2019-02-28, 13:06   

TomaszK napisał/a:
Przeszukałem półkę z pamiątkami związanymi z forum i nie mogę znaleźć albumu z tego zlotu. Był czy nie był ? Bo dwóch późniejszych to wiem, że nie było.

Zdopingowany przez TomaszKa obrobiłem kilka części, które jakis czas temu otrzymałem od Hanki. Efekty zobaczycie za chwilę.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Hanka
Przygodomaniak
Hanka


Wiek: 47
Dołączył: 05 Maj 2014
Posty: 1058
Skąd: Brześć Kujawski
Wysłany: 2019-02-28, 13:22   

30. Hanka


Scenki książkowe ciąg dalszy


W poniedziałkowe popołudnie, gdy nasze brzuchy stały się puste, zasiedliśmy w Restauracji „Akcent” by zjeść zamówiony wcześniej obiad. Po obiedzie, wykorzystując lokal gastronomiczny, przyszedł czas na nagranie kilku scenek do zlotowego filmu. W rolach głównych odcinka restauracyjnego udział wzięli:
Kierownik Sali – Mysikrólik
Cagliostro – Czesio
Pan Samochodzik – Ater
Reżyser – Yvonne
Operator kamery – Vasco
Nagranie nie trwało długo. A szkoda, bo śmiechu przy tym było co niemiara. Nasi aktorzy grają coraz bardziej profesjonalnie. Niesamowite efekty dają podczas nagrania wykorzystywane eksponaty, zrobiona charakteryzacja i jak najwierniejsze umiejscowienie scen tworzące odpowiedni nastrój.



PiTT tworzy białe myszki
fot. Konfiturek


Oto biała myszka!
fot. Konfiturek


Reżyser Yvonne i operator kamery Vasco
fot. Konfiturek


Aktorzy gotowi do akcji
fot. Konfiturek

"Menażeria została zamknięta w wehikule, a my udaliśmy się do restauracji. I wszystko byłoby w najlepszym porządku, gdyby nie pewien głupi incydent, który zdarzył się nam pod koniec obiadu. Otóż, gdy chciałem płacić kelnerce i sięgnąłem po pieniądze, wyciągnąłem z kieszeni białą mysz.
Kelnerka narobiła pisku na całą restaurację. Zbiegło się sporo gości, przydreptał nawet kierownik lokalu i zrobił mi awanturę.
— Czy pan nie czytał napisu: „Wprowadzanie psów wzbronione”? — krzyczał groźnie.
— To przecież nie pies — tłumaczyłem.
— Ja widzę, że to mysz! — woła kierownik. — Ale przez napis „Wprowadzanie psów wzbronione” rozumieć należy, że i innych zwierząt też wprowadzać nie wolno. Czy pan wie, że gdyby tu, na tej sali, był inspektor z sanepidu, miałbym dochodzenie administracyjne? W jaki sposób mógłbym udowodnić, że u nas nie zalęgły się myszy, tylko pan mysz wprowadził do restauracji?
Cagliostro uspokajającym gestem położył rękę na ramieniu kierownika. Potem przyjaźnie poklepał go po plecach i pogładził klapy jego białego kitla.
— Skąd pan wie, że to mysz tego pana? — wskazał mnie. — Może to wasza, restauracyjna mysz, która w trakcie obiadu wlazła temu panu do kieszeni?
— To biała mysz! — zawołał kierownik lokalu.
— Może u was zagnieździły się białe myszy? — zauważył głośno Cagliostro.
I biorąc wszystkich gości na świadków, powiedział:
— Niech no pan sam, kierowniku, sprawdzi kieszenie swego fartucha.
Kierownik włożył ręce do obydwu kieszeni białego kitla. A kieszenie miał wielkie, odstające.
— Nic nie mam. Są puste! — zawołał triumfująco.
— Czyżby? — zdumiał się Cagliostro. — Pan pozwoli, że ja sam sprawdzę.
I Cagliostro wsadził rękę w odstającą kieszeń kierownikowego kitla. Po sekundzie, na oczach wszystkich, wyciągnął z niej za ogon — białą mysz.
— O Jezu! — wykrzyknął kierownik.
— No, widzi pan — z ubolewaniem pokiwał głową Cagliostro.
— Gdzie jest ta mysz? Dawajcie tu kota! — krzyczał kierownik.
Ale mysz gdzieś zniknęła.
Cagliostro znowu uspokajającym gestem położył dłoń na ramieniu kierownika.
— Niech się pan nie unosi. W zakładach gastronomicznych różne rzeczy się zdarzają. Pewnego razu zamiast kotleta schabowego podano mi upieczonego szczura.
— Co? Co pan mówi! — wrzeszczał kierownik. — Pan moim klientom obrzydza posiłki. To jest karalne, proszę pana!
— A zamiast węgorza podano mi wędzonego węża — zakończył Cagliostro.
I na oczach wszystkich gości z przepastnej kieszeni kierownika wyciągnął żywego zaskrońca Piotrusia.
Kierownik zdrętwiał. Spojrzałem na twarze gości. Miny mieli ponure i patrzyli na kierownika jak na zbrodniarza, którego powinno się aresztować i skazać na długoterminowe ciężkie roboty."



Przydreptał nawet kierownik lokalu...
fot. Konfiturek


...i zrobił nam awanturę
fot. Konfiturek


Czy pan nie czytał napisu: „Wprowadzanie
psów wzbronione”?

fot. Konfiturek


Cagliostro uspokajającym gestem położył rękę
na ramieniu kierownika

fot. Konfiturek


Może to wasza, restauracyjna mysz, która w trakcie
obiadu wlazła temu panu do kieszeni

fot. Konfiturek


To biała mysz!
fot. Konfiturek


Pewnego razu zamiast węgorza podano
mi wędzonego węża

fot. Konfiturek


Cagliostro wsadził kierownikowego kitla
fot. Konfiturek


I na oczach wszystkich gości z przepastnej kieszeni
kierownika wyciągnął żywego zaskrońca Piotrusia

fot. Konfiturek


Kierownik zdrętwiał
fot. Konfiturek
_________________
 
 
Hanka
Przygodomaniak
Hanka


Wiek: 47
Dołączył: 05 Maj 2014
Posty: 1058
Skąd: Brześć Kujawski
Wysłany: 2019-02-28, 13:25   

31. Hanka


Spacer po Fromborku


Pogoda piękna, obiad zjedzony, nigdzie nam się nie spieszy. Wyruszyliśmy więc na spacer po Fromborku. Minęliśmy budzącą spore zainteresowanie Fromborską Tablicę miejsc Samochodzikowych…


Tablica miejsc samo chodzikowych nieustannie
wzbudza zainteresowanie

fot. Czesio1

…i ruszyliśmy w kierunku zachodnim kierując swe kroki na dawny dworzec kolejowy. Czasy świetności ma z pewnością już dawno za sobą. Nie ma pociągów, nie ma podróżnych i nie ma pomysłu na wykorzystanie budynku w innym celu.


Dawny dworzec kolejowy we Fromborku
fot. Czesio1

Po zarośniętych torach ruszyliśmy w kierunku przystani.


Nieużywane tory kolejowe zarastają trawą i chwastami
fot. Konfiturek

Przy brzegu zacumowanych jest szereg motorówek, rybackich kutrów i sporo innych jednostek pływających.


Anna na tle łódek w porcie we Fromborku
fot. Czesio1

Spacerowym krokiem doszliśmy do końca betonowego pomostu by nasycić oczy pięknym widokiem na Zalew Wiślany.


Zalew Wiślany
fot. Konfiturek


Port we Fromborku
fot. Konfiturek


W oddali przed drzewami są pozostałości dawnej
plaży miejskiej

fot. Konfiturek

Porobiliśmy sobie pamiątkowe fotki na tle tego bezmiaru wody.


Zlotowicze w porcie
fot. Konfiturek


Port
fot. Konfiturek


Jednostki pływające przycumowane w porcie
fot. Konfiturek


W oddali Katedra
fot. Konfiturek


Śluza portowa
fot. Konfiturek


Widok na Katedrę i posąg Kopernika
fot. Konfiturek

W drodze do samochodu zjedliśmy jeszcze pyszne lody, kto chciał wypił kawę i postanowiliśmy resztę popołudnia spędzić na kempingu.


Anna nie odmówiła sobie przyjemności
spróbowania fromborskich lodów

fot. Konfiturek


Zlotowicze przed Kopernikiem
fot. Czesio1


Zlotowicze przed Kopernikiem
fot. Czesio1
_________________
 
 
Hanka
Przygodomaniak
Hanka


Wiek: 47
Dołączył: 05 Maj 2014
Posty: 1058
Skąd: Brześć Kujawski
Wysłany: 2019-02-28, 13:26   

32. Hanka


Popołudniowy odpoczynek na kempingu


Takich chwil podczas zlotów jest niewiele. Zazwyczaj mamy bardzo napięty plan, chcemy jak najwięcej zobaczyć, zwiedzić. W to popołudnie już nie musieliśmy nigdzie iść, z nikim nie byliśmy umówieni, już niczego nie zwiedzaliśmy. Ostatnie popołudnie spędzaliśmy leniuchując na kempingu ciesząc się swoim towarzystwem i rozkoszując piękną pogodą.


Popołudniowe wylegiwanie się na kempingu
fot. kadr z filmu zlotowego


Sielanka na kempingu
fot. kadr z filmu zlotowego


Takiego czasu wolnego dawno już na zlocie nie było
fot. kadr z filmu zlotowego


Czterech dżentelmenów...
fot. kadr z filmu zlotowego


...opiekuje się jedną dziewczynką
fot. kadr z filmu zlotowego


Mała Matylda jest bardzo zadowolona
ze swoich opiekunów

fot. kadr z filmu zlotowego


TomaszK i Konfiturek regenerują siły
po kolejnym zlotowym dniu

fot. kadr z filmu zlotowego

To bardzo miłe chwile, które wspominamy z radością. Najzabawniej było, gdy część zlotowiczów bawiła się grając w planszówki. Prowadzone tam dysputy przeszły do historii a brzuchy od śmiechu bolały chyba wszystkich zebranych przy stole.
_________________
 
 
Hanka
Przygodomaniak
Hanka


Wiek: 47
Dołączył: 05 Maj 2014
Posty: 1058
Skąd: Brześć Kujawski
Wysłany: 2019-02-28, 13:27   

33. Hanka


Scenki książkowe na katedralnym dziedzińcu


Ostatnie sceny do filmu zostały nagrane na katedralnym dziedzińcu. W filmowe role wcielili się:
1. Dyrektor Marczak – TomaszK
2. Pan Samochodzik – Ater
3. Panna Ala – Hanka.
Nagranie i montaż fenomenalnie wykonał Czesio


„Usiadłem na ławeczce pod dębem, naprzeciw Kopernikowej wieży, i zacząłem pisać w notesie plan swoich przyszłych zajęć. Napisałem:
1. Porozumieć się z astronomami i wydusić od nich odpowiedź, gdzie w końcu mieściło się obserwatorium Kopernika.
2. Porozumieć się z historykami i ustalić stan poszukiwań grobu Kopernika.
3. Porozumieć się z archeologami. W przewodniku warto wspomnieć o stanie badań archeologicznych.
4. Wyjaśnić sprawę monet.
A gdy napisałem ostatni punkt, aż roześmiałem się. Jak łatwo było napisać: „Wyjaśnić sprawę monet”. Papier jest cierpliwy.
Mój śmiech nad kartką papieru przywabił panienkę w spodniach i okularach, z aparatem fotograficznym przerzuconym niedbale przez ramię. W ręku trzymała turystyczną torbę. Była młoda, może miała ze dwadzieścia trzy lata. Okulary w ciemnej oprawie doskonale harmonizowały z jej jasną cerą i ciemnymi kędziorami bujnych włosów.
Wyglądała na turystkę, a wiele ich zawsze na dziedzińcu fromborskiej katedry.
— Czy pan rysuje dowcipy? — zapytała mnie. — I czy to odpowiednie miejsce, aby rysować i śmiać się z własnych dowcipów?
Zamknąłem notes i schowałem go do kieszeni.
— Tak jest. Napisałem dowcip — powiedziałem. — A pani przyszła w to świątobliwe miejsce, aby podrywać?
— Nie, proszę pana — roześmiała się swobodnie. — Chciałam pana prosić, żeby mnie pan cyknął z mojego aparatu. Na tle wieży Kopernika. Jestem tu sama, a chciałabym mieć zdjęcie.
Nosiła czerwony golf, a ja lubię czerwony kolor. I w ogóle była bardzo ładna, miała śmiejącą się buzię, a ja przepadam za takimi panienkami.
Ochoczo więc zerwałem się z ławki i wziąłem z jej rąk aparat fotograficzny. Nastawiła go na odpowiednie światło i na właściwy czas naświetlania. Stanęła pod wieżą kopernikowską, a ja dokonałem „cyknięcia”.
— Dziękuję panu uprzejmie — skinęła mi głową odbierając aparat. — A więc jestem uwidoczniona na tle wieży, gdzie mieszkał i pracował Mikołaj Kopernik.
— Nie wiadomo — stwierdziłem.
— Nie wiadomo? — zdziwiła się. — Sądzi pan, że zdjęcie się nie udało?
— Ach, nie. Powiedziałem, że nie wiadomo, czy w tej wieży mieszkał i tworzył Mikołaj Kopernik.
— Co pan opowiada? Oglądałam obraz Jana Matejki, na którym widać właśnie Mikołaja Kopernika siedzącego na wieży i patrzącego w gwiazdy.
— Jan Matejko oparł anegdotę swego obrazu na tradycji ustnej. A jakże inaczej lud mógł sobie wyobrazić astronoma, jak nie siedzącego na wieży i spoglądającego w gwiazdy? Niestety lud nie wie, że astronomowi do jego badań potrzebne są instrumenty. Czy pani sobie potrafi wyobrazić, jak wyglądał taki „kwadrant słoneczny”, instrument skonstruowany przez Kopernika? Był bardzo duży, proszę pani. I gdzie on z tym kwadrantem mógłby się pomieścić na swej wieży?
— Może był tu jakiś taras?
— Nie ma po nim żadnych śladów. Taras musiałby wspierać się na czymś, a śladów takiego wspornika nie odkryto. Zresztą czytałem niedawno pracę pewnego historyka z Instytutu Mazurskiego, który udowadnia niezbicie, że przypuszczenie, jakoby wieżę we Fromborku przydzielano kanonikom na mieszkania, należy stanowczo odrzucić. Przydzielano im wieże w zupełnie innym celu. Kapituła kierowała się raczej troską o to, aby poprzez osobistą odpowiedzialność kanonika za „jego” wieżę, siłą rzeczy podnieść jej obronność. Możliwość, aby wieże mogły łączyć w sobie funkcje obronne i mieszkalne, bez uszczerbku dla tych pierwszych, wydaje się wątpliwa. A zresztą, gdy w latach tysiąc pięćset dwadzieścia — dwadzieścia jeden najazd krzyżacki zniszczył kurie, leżące na zewnątrz warowni, kanonicy szukali sobie pomieszczeń zastępczych w poklasztornych zabudowaniach Antonitów w miasteczku, a nie przerabiali wież na mieszkania. Ale trzeba powiedzieć, że ta wieża rzeczywiście należała do Kopernika. Zapłacił za nią trzydzieści grzywien.
Panienka trochę posmutniała, słuchając moich wywodów.
— Szkoda — westchnęła — bo to takie romantyczne: patrzeć na tę wieżę i wyobrażać sobie, że tu właśnie mieszkał Kopernik. A skąd pan ma aż tyle wiadomości o tej sprawie?
— Jestem z Departamentu Muzeów i Ochrony Zabytków z Warszawy — wyjaśniłem. — Przyjechałem tu, aby opracować przewodnik po Fromborku.
Tak rozmawiając odeszliśmy od Kopernikowej wieży i przez główną bramę wydostaliśmy się na zewnątrz warowni.
— Jestem bardzo zobowiązana za te wyjaśnienia — powiedziała. — I zapraszam pana na kawę. Tylko gdzie tu jest kawiarnia?
Panienka była bardzo ładna. I coś mnie w niej uderzało. Coś bardzo znajomego.
— Przyjmuję zaproszenie — skłoniłem się. — Ale czy ja pani już gdzieś nie widziałem?
Zatrzymała się, zmierzyła mnie od stóp do głowy.
— Pan jest taki sam? — zdziwiła się.
— Jaki?
— Ilekroć jakiś mężczyzna chce ze mną zawrzeć znajomość, powiada: „Przepraszam, ja panią skądś znam”.
— Kiedy naprawdę pani wydaje mi się znajoma.
— Wydaje się panu — stwierdziła. — A teraz niech pan powie, gdzie tu jest kawiarnia?
Znałem we Fromborku tylko jedną kawiarnię. Koło portu. Poszliśmy więc wolno ulicami miasteczka.”



Usiadłem na ławeczce pod dębem, naprzeciw
Kopernikowej wieży

fot. kadr z filmu zlotowego


Mój śmiech nad kartką papieru przywabił
panienkę w spodniach i okularach,
z aparatem fotograficznym przerzuconym
niedbale przez ramię.

fot. kadr z filmu zlotowego


Czy pan rysuje dowcipy?
fot. kadr z filmu zlotowego


Tak jest. Napisałem dowcip
fot. kadr z filmu zlotowego


Chciałam pana prosić, żeby mnie pan cyknął
z mojego aparatu

fot. kadr z filmu zlotowego


Nastawiła go na odpowiednie światło
i na właściwy czas naświetlania

fot. kadr z filmu zlotowego


Stanęła pod wieżą kopernikowską, a ja dokonałem „cyknięcia”
fot. kadr z filmu zlotowego


Tak rozmawiając odeszliśmy od Kopernikowej
wieży i przez główną bramę wydostaliśmy się
na zewnątrz warowni

fot. kadr z filmu zlotowego

„Skoczyłem do swego pokoju po brulion z notatkami, a potem poszliśmy na wzgórze katedralne. Siedząc pod rozłożystym dębem wygłosiłem dyrektorowi Marczakowi swoją ideę nowego przewodnika.
— Zebrałem informacje co do dalekiej i bliskiej przeszłości Fromborka i całej Warmii. Uważam jednak, że najpoważniejsza część przewodnika poświęcona powinna być Kopernikowi. Wydaje mi się, że nie zmniejszając w niczym kultu, w jakim turyści i społeczeństwo polskie odnosi się do kopernikowskiej wieży, należy jednak w przewodniku przedstawić stan nowoczesnych badań w tym względzie. Tradycja ustna głosi, że Kopernik ze swej wieży śledził ruchy gwiazd i księżyca. Współczesne badania naukowe przekonują, że Kopernik musiał mieć jednak inne obserwatorium.
— Proszę mówić dalej. To jest bardzo ciekawe — rzekł dyrektor.
— Zacznijmy od faktów, które stwierdzili współcześni uczeni — powiedziałem, nieświadomy, że oto za chwilę i ja sam dokonam niezwykłego odkrycia.
Tymczasem jednak mówiłem ze swadą, wyłuszczałem wiadomości uzyskane od astronomów i historyków.
— Idąc śladem ustnej tradycji polscy astronomowie próbowali z kopernikowskiej wieży przeprowadzić obserwacje nieba. Zbudowano nawet specjalny ganek, aby móc ich dokonać. I co się okazało? Astronom P. stwierdza niezbicie, że — zajrzałem do notatek — obserwacja z takiego balkonu jest z astronomicznego punktu widzenia zupełnym absurdem. Każdy krok obserwującego lub pomocnika musiałby wpłynąć na zmiany nachylenia przyrządu, którego utrzymanie w pionie jest jednym z kardynalnych warunków udania się obserwacji.
— Skąd więc w takim razie obserwował niebo Kopernik?
— Ten sam astronom sugeruje, że do obserwacji nadawała się druga wieża w tej części murów, a więc ten ogromny oktogon, na którym ustawiano działa. Tu właśnie, na oktogonie, wokół pierwotnej dzwonnicy było dość miejsca, aby ustawić instrumenty astronomiczne. Między ścianą wieży a murem zewnętrznym rozciągało się sześć metrów płaskiego i nadzwyczaj solidnie zbudowanego tarasu. Zresztą, z wieży kopernikowskiej było znakomite przejście murami do oktogonu i Kopernik mógł bez trudu odbywać spacer dla obserwacji.
Z ławki, gdzie siedzieliśmy, widzieliśmy wyraźnie zwalistą sylwetkę ośmiobocznej wieżycy. I wtedy to doznałem olśnienia. Aż mrówki przeszły mi po grzbiecie. Czułem, że jestem na tropie rozwiązania niezwykłej zagadki. Jeszcze chwila — i będę wiedział to, co przez tak długi czas nie dawało mi spokoju.
Ale dyrektor Marczak przerwał tok mojego myślenia:
— Proszę mówić dalej. To bardzo ciekawe.
Skupiłem się więc i mówiłem, zaglądając co chwila do swego notesu:
— W odnalezieniu prawdziwego obserwatorium Kopernika pomocne są świadectwa ludzi mu niemal współczesnych. Dzieło Kopernika „O obrotach ciał niebieskich” zbulwersowało umysły wielu ówczesnych uczonych. W tysiąc pięćset osiemdziesiątym czwartym roku, a więc stosunkowo niedługim czasie po śmierci Kopernika, słynny astronom duński Tychon de Brache wysłał do Fromborka swego współpracownika, niejakiego Eliasza Cimbera, aby ten, przy pomocy już nieco doskonalszych niż kopernikowskie instrumentów, dokonał tych samych obserwacji i stwierdził, czy rzeczywiście Kopernik miał rację. Ów Eliasz Cimber pozostawił po sobie szczegółowy dziennik swoich czynności we Fromborku. Jest rzeczą naturalną, że ktoś, kto chce sprawdzić cudze obserwacje, dokonuje ich chyba w tym samym miejscu, szczególnie jeśli ma ku temu warunki. Ale ów Cimber, panie dyrektorze, wcale nie wlazł na wieżę Kopernika, a swe badania astronomiczne przeprowadził w ogrodzie kanonika Ekharda z Kępna, jak pisze: „położonego najbliżej od zachodu tej wieżyczki, z której rzekomo Kopernik dokonał swych obserwacji”.
— Ciekawe — mruknął dyrektor.
— A tak, panie dyrektorze. Dlaczego Eliasz Cimber nie wlazł ze swymi instrumentami na wieżę, tylko obserwował z ogrodu kurii kanonika Ekharda z Kępna? Ano dlatego, że z wieży nie można było dokonać obserwacji. Bo chyba i sam Kopernik tego nie czynił. A jeśli do tego dodamy wyjaśnienie, że kuria pana Ekharda należała dawniej do Kopernika, to niemal pewnikiem się staje, że Cimber swe obserwacje wykonał z tego samego miejsca, co i Kopernik, a więc z jego ogrodu. Mało tego. Sam Kopernik w swym dziele „De revolutionibus” nie każe nikomu włazić na wieżę, ale doradza, aby zbudowano dla obserwacji „pavimentum”. A cóż jest owo kopernikowskie „pavimentum”? To nic innego, tylko posadzka albo płyta ubita z wapna, kamieni i piasku, oparta na fundamencie z cegły i zaprawy wapiennej. Jak obliczyli nasi uczeni, takie kopernikowskie „pavimentum” musiało mieć około dwudziestu metrów kwadratowych. Trudno przypuszczać, aby Kopernik radził astronomom zrobić coś, z czego sam nie korzystał. Należy sądzić, że Kopernik w swym ogrodzie, w kurii zewnętrznej, zbudował sobie „pavimentum” i być może ów Eliasz Cimber, który w ogrodzie kurii Ekharda z Kępna wykonał swe obserwacje, korzystał również z płyty kopernikowskiej. Jest także sprawą charakterystyczną, że podczas najazdu wojsk krzyżackich, gdy to Kopernik bronił się w zaniku olsztyńskim, wojska krzyżackie, które przybyły również pod Frombork, zniszczyły kopernikowski instrument. Wiemy, że wówczas Krzyżacy nie zdołali zdobyć warowni fromborskiej, zniszczyli tylko zewnętrzne kurie. A więc instrument Kopernika znajdował się nie w warowni, nie na wieży, ale w kurii zewnętrznej. Bo też i tam dokonywał Kopernik swoich badań.
— A gdzie się znajduje ta kuria?
— W tym sęk, panie dyrektorze. W grę wchodzą trzy kurie: świętego Stanisława, świętego Michała i świętego Piotra. Jeśli założyć, że Kopernik badał niebo z oktogonu, to najbliżej na zachód byłaby położona kuria świętego Piotra. Tam przeprowadzono badania, lecz śladów owego „pavimentum” nie znaleziono. Ale jeśli założyć, że chodziło o kurię położoną najbliżej na zachód od wieży kopernikowskiej, to w grę wchodzi kuria świętego Stanisława. Badania historyków potwierdziły tę ostatnią hipotezą. Wedle odnalezionych ostatnio dokumentów kanonią zewnętrzną należącą do Kopernika była kuria świętego Stanisława. Obecnie jest tu schronisko PTTK, gdzie mieszkam wraz z Cagliostro, jego zaskrońcem, dwiema myszkami i królikiem.
— Nie widziałem tego królika — pokręcił głową dyrektor. A potem dodał z powagą: — I o tych wszystkich sprawach chce pan napisać w przewodniku? Czy to nie znudzi turystów?
— Nie sądzę — odrzekłem. — Wydaje mi się, że warto zwrócić uwagę, przede wszystkim młodzieży, jak interesującą i pasjonującą rzeczą są badania naukowe, na przykład historyczne. Wydaje się przecież, że nie ma nic bardziej nudnego, jak grzebanie w starych szpargałach. A tu okazuje się, że co krok to zagadka. Gdyby pan wiedział, jak bardzo praca historyka przypomina pracę detektywa. W jaki sposób zestawia on poszczególne fakty i dokumenty o najróżniejszej treści, aby wreszcie ujawnić i udowodnić prawdę: kanonia kopernikowska to kuria świętego Stanisława. A teraz, panie dyrektorze, opowiem panu o stanie badań dotyczących poszukiwań grobu Kopernika — nabrałem tchu w piersi.
Ale dyrektor mi przerwał:
— Może tę sprawę odłożymy na później. Od pewnego czasu wokół nas na podwórcu kręci się jakaś młoda panienka, która nas wciąż fotografuje i daje panu jakieś tajemnicze znaki. Pan ich nie dostrzega, bo nos ma pan w swoim notatniku. Ale ja mam oczy szeroko otwarte i dlatego ja jestem pana zwierzchnikiem, a nie na odwrót.
Rozejrzałem się po podwórcu i w sąsiedztwie kaplicy Szembeka dostrzegłem pannę Alę.
„Zdrajczyni” — pomyślałem i ze złości aż zgrzytnąłem zębami.
Dyrektor Marczak z wielką godnością podniósł się z ławki.
— Jak z tego wynika, nie marnował pan tutaj czasu — stwierdził dwuznacznie. — Czuję się strudzony. Przez całą noc jechałem pociągiem, a o świcie poszedłem odkrywać drugi schowek Koeniga. Położę się więc trochę w kurii świętego Stanisława, gdzie pokój wynajął dla mnie magister Pietruszka. O grobie Kopernika opowie mi pan nieco później.
To mówiąc dyrektor skłonił się i z godnością odszedł w kierunku bramy głównej.”



Skoczyłem do swego pokoju po brulion z notatkami,
a potem poszliśmy na wzgórze katedralne

fot. kadr z filmu zlotowego


Pod rozłożystym dębem wygłosiłem dyrektorowi
Marczakowi swoją ideę nowego przewodnika.

fot. kadr z filmu zlotowego


Zebrałem informacje co do dalekiej i bliskiej
przeszłości Fromborka i całej Warmii

fot. kadr z filmu zlotowego


Uważam jednak, że najpoważniejsza część
przewodnika poświęcona powinna być Kopernikowi

fot. kadr z filmu zlotowego


Idąc śladem ustnej tradycji polscy astronomowie
próbowali z kopernikowskiej wieży przeprowadzić
obserwacje nieba

fot. kadr z filmu zlotowego


Z wieży kopernikowskiej było znakomite przejście
murami do oktogonu i Kopernik mógł bez trudu
odbywać spacer dla obserwacji

fot. kadr z filmu zlotowego


Proszę mówić dalej. To bardzo ciekawe
fot. kadr z filmu zlotowego


A teraz, panie dyrektorze, opowiem panu o stanie
badań dotyczących poszukiwań grobu Kopernika

fot. kadr z filmu zlotowego


Od pewnego czasu wokół nas na podwórcu kręci się
jakaś młoda panienka, która nas wciąż fotografuje ...

fot. kadr z filmu zlotowego


...i daje panu jakieś tajemnicze znaki
fot. kadr z filmu zlotowego


Rozejrzałem się po podwórcu i w sąsiedztwie kaplicy
Szembeka dostrzegłem pannę Alę.

fot. kadr z filmu zlotowego


Jak z tego wynika, nie marnował pan tutaj czasu
fot. kadr z filmu zlotowego


Czuję się strudzony. Położę się więc trochę
w kurii świętego Stanisława,

fot. kadr z filmu zlotowego


O grobie Kopernika opowie mi pan nieco później
fot. kadr z filmu zlotowego


To mówiąc dyrektor skłonił się i z godnością odszedł
w kierunku bramy głównej

fot. kadr z filmu zlotowego

„— Zdrajczyni! — powiedziałem pogardliwie do panny Ali, która po odejściu Marczaka zbliżyła się i usiadła obok mnie na ławce pod dębem.
Zrobiła obrażoną minę i zaczęła grzebać w swojej torbie. Wreszcie wyjęła czarne pudełko, podobne do maleńkiego nadajnika radiowego.
— Zdrajczyni! — rzuciłem powtórnie. — Nawet nie ma pani nic na swoją obronę.
Wzruszyła ramionami.
— Zastanawiam się, czy nie przywołać tutaj Asa, aby się z panem rozprawił.
— Asa? — pogładziłem się po ramieniu, przypominając sobie uścisk stalowych rąk.
— Jeśli tego nie uczynię, to tylko dlatego, że nie chcę wywoływać niepotrzebnej sensacji we Fromborku — stwierdziła. — Ale i tak nie pozwolę się obrażać.
— Pani współpracuje z Baturą. Widziano panią w czerwonym mustangu w towarzystwie tego łajdaka.
— Ach, o to panu chodzi? — roześmiała się. — Czy pan naprawdę sądzi, że gdybym była współpracowniczką Batury, pokazywałabym się w jego samochodzie? Wczoraj rano szłam do Fromborka po zakupy. Akurat tamtędy przejeżdżał Batura i zaproponował, że mnie podwiezie. Czy miałam z tego nie skorzystać? To samo powtórzyło się i po południu. Odwiózł mnie swoim mustangiem.
— Dżentelmen — rzuciłem pogardliwie.
— Owszem, to bardzo dobrze wychowany człowiek — potwierdziła. — Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jego zainteresowanie moją osobą wynika z faktu, że widział nas razem, gdy ścigaliśmy jego mustanga. Podwiózł mnie, aby przy okazji wybadać, co ja tutaj robię.
— Pani szła piechotą do Fromborka? Czyżby magistrowi inżynierowi Zegadle zepsuł się jego błękitny opel? — zapytałem z drwiną w głosie.
— Nie, po prostu magister inżynier Zegadło został na zawsze skreślony z listy moich adoratorów. Jest to osobnik, który w życiu kieruje się tylko pozorami. To, co ładnie wygląda, to mu imponuje. A ja, proszę pana, lubię ludzi, którzy nie tyle zwracają uwagę na czyjeś cechy zewnętrzne, co na charakter. Ważna jest dla mnie nie błyszcząca karoseria samochodu, ale to, co samochód kryje pod maską. Nie interesuje mnie mężczyzna tylko dlatego, że jest ładny, ma piękne włosy, smukłą figurę i dobrze tańczy, ale ważne jest dla mnie, co on ma pod kopułą swojej czaszki. Koniec, kropka. Nie pojadę więcej błękitnym oplem.
Melancholijnie pokiwałem głową.
— Ja również okazałem się człowiekiem, który kieruje się pozorami. I dlatego po raz trzeci przegrałem w walce z Waldemarem Batura.
Opowiedziałem Ali o wczorajszej przygodzie w podziemiach katedry.
— Zgubiło mnie moje zarozumialstwo — wyjaśniłem. — Wydawało mi się, że jestem niezwykle sprytny. Zaledwie przyjechałem do Fromborka, natychmiast wpadłem na trop Diabelskiej Góry, a potem Diabelskiego Drzewa. Gdybym sądził o sobie z mniejszą zarozumiałością, zapewne odkryłbym wkrótce przebiegły plan Batury, polegający na tym, że podsuwał mi on tropy, które miały mnie zaprowadzić w ślepy zaułek. Jak mogłem nie zdawać sobie sprawy, że jeśli Batura tak nieudolnie porywa staruszka, to kryje się w tym pułapka? Jak mogłem dać się wprowadzić w kryptę podziemną?
Panna Ala zastanawiała się nad czymś głęboko. W zamyśleniu skubała palcami kosmyk swoich włosów.
— Powiada pan, że w skrytce prawdopodobnie było pięć złotych, wysadzanych drogimi kamieniami kielichów mszalnych, a odnaleziono kielichy srebrne? — upewniła się.
— Tak. Przecież Batura nie przyjechał tu po to, aby rozkoszować się pięknem Fromborka.
Na twarzy panny Ali pojawił się nagle wyraz zdecydowania.
— Postaram się panu pomóc — rzekła. — Proszę mi jednak dać te pięć srebrnych kielichów.
— Po co?
— Niech pan za dużo nie pyta. Ja również mam swoje tajemnice.
— A skąd ja wezmę pięć srebrnych kielichów? Czy pani sądzi, że dyrektor Marczak podaruje mi je?
— Niech pan je od niego wypożyczy. Za rewersem. Przecież sam pan mówił, że one nie przedstawiają większej wartości.
— Zgoda. Tylko czym uzasadnię prośbę o wypożyczenie kielichów?
— To już pańska sprawa. Ale dając mi te kielichy, otwiera pan przed sobą możliwość dostarczenia panu dyrektorowi Marczakowi żądanego dowodu.
— Pani chce mi dostarczyć dowód winy Batury? W jaki sposób?
— Proszę nie pytać! — aż tupnęła nogą. — Niech pan dostarczy mi pięć srebrnych kielichów.
Wstałem z ławki.
— Muszę w takim razie porozumieć się z dyrektorem Marczakiem.”



Zdrajczyni!
fot. kadr z filmu zlotowego


Pani współpracuje z Baturą. Widziano panią w czerwonym
mustangu w towarzystwie tego łajdaka

fot. kadr z filmu zlotowego


Pani szła piechotą do Fromborka? Czyżby magistrowi
inżynierowi Zegadle zepsuł się jego błękitny opel?

fot. kadr z filmu zlotowego


Ach, o to panu chodzi? Wczoraj rano szłam
do Fromborka po zakupy. Akurat tamtędy
przejeżdżał Batura i zaproponował,
że mnie podwiezie.

fot. kadr z filmu zlotowego


Nie, po prostu magister inżynier Zegadło został
na zawsze skreślony z listy moich adoratorów

fot. kadr z filmu zlotowego


Powiada pan, że w skrytce prawdopodobnie było pięć
złotych, wysadzanych drogimi kamieniami kielichów
mszalnych, a odnaleziono kielichy srebrne?

fot. kadr z filmu zlotowego


Postaram się panu pomóc. Proszę mi jednak
dać te pięć srebrnych kielichów.

fot. kadr z filmu zlotowego


Muszę w takim razie porozumieć się z dyrektorem Marczakiem
fot. kadr z filmu zlotowego

„Na ławce pod rozłożystym dębem czekała już panna Ala. Miała ze sobą torbę dość dużych rozmiarów.
— I co? I co? — dopytywałem się z niecierpliwością.
— Wszystko załatwiłam pomyślnie. Tu jest aparatura, o którą mnie pan prosił — podsunęła mi ciężką torbę.”[/b][/i][/size]


Pod rozłożystym dębem czekała już panna Ala
fot. kadr z filmu zlotowego


I co? I co?
fot. kadr z filmu zlotowego


Wszystko załatwiłam pomyślnie
fot. kadr z filmu zlotowego


Tu jest aparatura, o którą mnie pan prosił
fot. kadr z filmu zlotowego
_________________
Ostatnio zmieniony przez Czesio1 2019-03-19, 21:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4473
Wysłany: 2019-02-28, 13:50   

Chciałem napisać, że zarombiste zdjęcia z widokami i spojrzałem, że robił je Konfiturek. W tej sytuacji nawet nie warto pisać, muszą być zarombiste.
_________________
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 41
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10058
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-03-01, 12:24   

Uwielbiam te nasze scenki książkowe!

Zaczynam robić listę aktorów na Kortumowo 2 :-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 43
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 12241
Wysłany: 2019-03-04, 11:58   

TomaszK napisał/a:
Przeszukałem półkę z pamiątkami związanymi z forum i nie mogę znaleźć albumu z tego zlotu. Był czy nie był ? Bo dwóch późniejszych to wiem, że nie było.

Przyspieszam tempo relacji, mam nadzieję, że wkrótce opublikujemy całość.
Co do foto-albumu to oczywiście zrobię projekt, pytanie czy ktoś jest chętny? Ceny jeszcze nie znam bo nie wiem ile wyjdzie stron. Im będę bliżej końca realizacji projektu będę znał szczegóły.
Fajnie by było zamówić dodatkowe egzemplarze dla Fromborka. Dla byłej już pani Burmistrz i dla naszych przewodników. Dorzucicie się?

Wstępna lista chętnych na foto-album z Fromborka:

1) TomaszK
2) Czesio1


Proszę dopisywać się kto jest chętny.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny
Moderator



Wiek: 45
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 9344
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-03-04, 12:04   

1) TomaszK
2) Czesio1
3) johny
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Mysikrólik
Zlotowicz
harcerz



Wiek: 43
Dołączył: 16 Lip 2013
Posty: 3051
Wysłany: 2019-03-04, 13:23   

I ja, i ja


Wstępna lista chętnych na foto-album z Fromborka 2017:

1) TomaszK
2) Czesio1
3) johny
4) Mysikrólik
_________________
Ostatnio zmieniony przez Czesio1 2019-03-04, 16:15, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 41
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10058
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-03-04, 13:57   

Wstępna lista chętnych na foto-album z Fromborka:

1) TomaszK
2) Czesio1
3) johny
4) Mysikrólik
5) Yvonne
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2019-03-04, 13:59, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 41
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10058
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-03-04, 13:59   

Mysikrólik napisał/a:
Wstępna lista chętnych na foto-album z Kościeliska 2018:


Czyli zamawiasz aż 2 z Kościeliska, a z Fromborka ani jednego? :027:
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 43
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 12241
Wysłany: 2019-03-04, 16:15   

Yvonne napisał/a:
Mysikrólik napisał/a:
Wstępna lista chętnych na foto-album z Kościeliska 2018:


Czyli zamawiasz aż 2 z Kościeliska, a z Fromborka ani jednego? :027:

Oj, oj, to nie Mysikrólik sie pomylił, tylko ja zrobiłem dopisek w Jego poście. ;-)
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Hanka
Przygodomaniak
Hanka


Wiek: 47
Dołączył: 05 Maj 2014
Posty: 1058
Skąd: Brześć Kujawski
Wysłany: 2019-03-04, 18:18   

ja też poproszę album
_________________
 
 
Eksplorator63
Przygodomaniak



Wiek: 56
Dołączył: 16 Maj 2016
Posty: 1438
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-03-04, 19:07   

Ja też poproszę album .
_________________
 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 43
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 12241
Wysłany: 2019-03-04, 19:10   

Wstępna lista chętnych na foto-album z Fromborka 2017:

1) TomaszK
2) Czesio1
3) johny
4) Mysikrólik
5) Yvonne
6) Hanka
7) Eksplorator63
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
TomaszL
Głodny przygód


Wiek: 48
Dołączył: 14 Lip 2016
Posty: 381
Skąd: wielkopolskie
Wysłany: 2019-03-05, 19:23   

mnie też proszę dopisać do listy chętnych na album
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 1.01 sekundy. Zapytań do SQL: 17