Kuchnia samochodzika

Dział poświęcony sprawom ogólnym dotyczącym twórczości Zbigniewa Nienackiego
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 5856
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Post autor: Brunhilda »

Ale widelec super, co?
Awatar użytkownika
johny
Moderator
Moderator
Posty: 10611
Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
Miejscowość: Łódź
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 0

Post autor: johny »

To jest widelec??? :027: :shock: :shock: :shock:
Stop PLANDEMII COVID-1984
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 7676
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 2 razy

Post autor: TomaszK »

Z tej kuchni samochodzikowo-hawajskiej, najbardziej spodobały mi się (oprócz sosu z makadamii) te owoce morza panierowane i smażone. Od czasu do czasu zdarza mi się to jeść w restauracji chińskiej. Pyszne, takie gumiaste ale z chrupiącą skórką, a do tego egzotyczny wygląd. Niestety w Polsce to są miniaturki tych ośmiornic i kalmarów, które sfotografowała Brunia.

A widelec rzeczywiście ciekawy. Moje pierwsze skojarzenie, to że wygląda jak korzeń żeń-szeń.
Awatar użytkownika
Kynokephalos
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 1066
Rejestracja: 07 sie 2013, 14:01
Miejscowość: z dużego miasta
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 0

Post autor: Kynokephalos »

TomaszK pisze:A widelec rzeczywiście ciekawy. Moje pierwsze skojarzenie, to że wygląda jak korzeń żeń-szeń.
A korzeń żeń-szeń, jak mówią, ma kształt ludzkiej sylwetki. Może i ten widelec tak zaprojektowano, by przypominał spożywany obiekt?

Pozdrawiam,
Kynokephalos
Obrazek Obrazek
Wonderful things...
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 5856
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Post autor: Brunhilda »

A mnie kojarzy sie z kalamrnica :-D (sprawdziłam jak po polsku, żeby nie wyszło, że dzieci gonie a sama.... :-D )

Ma taki dziwny wygląd trochę. Podobno widelec takie były przeznaczone dla rodzin królewskich i przywódców klanu czy jak to nazwać. Bo ludzie ci, naturalnie w prostej linii pochodzący od bogów, z racji swej świętości nie dotykali pożywienia jako czegoś niegodnego ich. Więc byli karmieni takimi widelcami. Im większa osobistości tym okazalszy i bardziej ozdobny widelec. Tj takie informacje są o Fiji ale myśle, ze zwyczaje bedą podobne. Widelec były przechowywane w specjalnych świętych domach ze względu na świętość tych przywódców. Mięso pieczony i na taki widelec swietnie sie nadziewalo i przynosiło do ust prosto władcy.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 5856
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Post autor: Brunhilda »

Różnica taka, ze na Fiji zjadali ludzi z innych powodów, tj po walce zjadano wroga, oczywiście przegranego , żeby jeszcze podkreślić zwycięstwo i jakby go jeszcze sponiewierac. Według naszego polskiego przewodnika, do którego mam ograniczone zaufanie zreszta , Hawajczycy byli rytualnymi kanibalami i zjadali pokonanego przeciwnika, żeby jego siła i męstwo weszła w nich. Na Fiji czasami zjadali jeszcze żywego człowieka, wykrywali kawałki i opiekali. Oficjalnie pod koniec XIX wieku wraz z chrześcijańska wiara kanibalizm na Fiji zaczął zanikać ale...hmmmm... Kto to wie? Rev Baker, pastor, który nauczał wiary chrześcijańskiej, został upieczony i zjedzony na Fiji bo uznali, ze za dużo gada....tak. Ciężkie bywa zycie misjonarzy...był u nas misjonarz z Papua Nowa Gwinea, katolicki i opowiadał dużo o zwyczajach tam panujących. Mimo, ze nauczał katolicka wiarę, i jest osoba duchowny, lokalni nie mogli pojąć, ze nie ma żadnej kobiety! Koncept celibatu nie do pojęcia dla nich był. Fiji jak Fiji ale za PNG to bym głowy nie dała, ze tam nie ma gdzieś zaszytych w lesie kanibali.... Poważnie. Nie dałabym.
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 7676
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 2 razy

Post autor: TomaszK »

Ale Ciebie nie zjedli :-D Odetchnąłem jak wróciłaś z tych Hawajów.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 5856
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Post autor: Brunhilda »

:-D :-D :-D :-D to w przeciwieństwie do mojego starszego dziecka, które najchętniej widziałby mne na Hawajach permanentnie i to obojętnie w jakiej postaci, w całości czy pieczonych kotletow... :-D
Powiedział, ze była bloga cisza jak nas, domowych bab nie było....w tej sytuacji zamierzam wybrać sie do Papua Nwa Gwinea sprawdzić tam sprawę ludzercow.... :-D i to poważnie nawet. Najpierw do Aborygenow w bush a potem, jak juz będę miała lokalne doświadczenie- do PNG.

:-D Czy pisałam juz, ze miałam na studiach kolegę z PNG? Papuasa. Przysłali do nas kilku studentów z Port Moresby bo zamknęli tam wydział. N imię miał Brigfrid. I on zawsze patrzył na mnie z uwielbieniem i spluwajac przez czerwone zeby ślina cżerwona od zucia betel nut, mówił: polskie dziewczyny są takie beautiful... Miło( oprócz spluwania) ale jakos nigdy nie brałam tego serio bo nie sięgał przecież wyżej niz moja kieszen :-D
Dopiero po latach, kiedy wpadł do nas ksiądz misjonarz z PNG okazało sie, ze tu chodziło o to, ze kobiety w PNG liczą sie na wagę. Nie wiadomo czy zalonik przelicza szybko w myśli ile poledwiczek wykroi czy tez chodzi o zdolność do pracy. Większa znaczy silna. A ze ja konkretnych rozmiarów to i Brigfrid sie zachwycał. Jeden mankament, ze biała. Białe kobiety nie są w cenie. Wyblakle jakies takie. Bez wyrazu.... Taka konkretna babke zwykle za piec prosiakow można dostać....ksiądz misjonarz mówił: nooo pani to chyba do jakiegoś wodza by poszła, tak z piec, sześć prosiakow pewnie...ale ty dziecko, mówił do chudej recepcjonistki, to byś za darmo nawet nie poszła... :-D :-D

Muszę kiedys odgruzowac zdjęcie Brigfrida. Wyglądał kuriozalne z nacieciami plemiennymi czy jakimis rytualnymi na twarzy. Niestety nie s kończył. Wylali go.
Awatar użytkownika
PawelK
Moderator
Moderator
Posty: 5356
Rejestracja: 27 lip 2013, 10:25
Podziękował;: 7 razy
Otrzymał podziękowań: 7 razy
Kontakt:

Post autor: PawelK »

Brunhilda pisze: Jeden mankament, ze biała. Białe kobiety nie są w cenie. Wyblakle jakies takie. Bez wyrazu
Zawsze można podrumienić... na patelni :564:
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 7676
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 2 razy

Post autor: TomaszK »

O ! Betelu jeszcze nie próbowałem.

Za pięć prosiaków, no proszę ! :-D
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 5856
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Post autor: Brunhilda »

PawelK pisze:
Brunhilda pisze: Jeden mankament, ze biała. Białe kobiety nie są w cenie. Wyblakle jakies takie. Bez wyrazu
Zawsze można podrumienić... na patelni :564:
:-D :-D :-D No można!
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 5856
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Post autor: Brunhilda »

TomaszK pisze:O ! Betelu jeszcze nie próbowałem.

Za pięć prosiaków, no proszę ! :-D

:-D albo i za sześć! :-D :-D
A betelu jesli nie próbowałes to nie próbuj! Niezdrowy. Udokumentowane! A w Polsce jest w ogole?
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 7676
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 2 razy

Post autor: TomaszK »

Jakby był w Polsce, to bym go już dawno spróbował :-D
Ale jeżeli jesteśmy w temacie kuchennym, to dzisiaj pierwszy raz zobaczyłem w sklepie nowo warzywo, nazywa się topinambur. Wygląda jak kłącza imbiru i podobno gdzieś tam w świecie jest podstawą miejscowego wyżywienia. Mam ochotę to wypróbować, bo i tak się odchudzam i ciągle jestem głodny. Ktoś to jadł ?
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 5856
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Post autor: Brunhilda »

TomaszK pisze:Jakby był w Polsce, to bym go już dawno spróbował :-D
Ale jeżeli jesteśmy w temacie kuchennym, to dzisiaj pierwszy raz zobaczyłem w sklepie nowo warzywo, nazywa się topinambur. Wygląda jak kłącza imbiru i podobno gdzieś tam w świecie jest podstawą miejscowego wyżywienia. Mam ochotę to wypróbować, bo i tak się odchudzam i ciągle jestem głodny. Ktoś to jadł ?

:-D no tak. Jadłam. U nas nazywa sie Jeruzalem artichoke. Jadłem w postaci gotowanej jako przystawki. Nic takiego. Dla mnie jakoś bezsmakowe, kartoflane jakby. W postaci surowej nie jadłem. Spróbuj obie wersje. Ciekawa jestem jak surowe smakuje. Albo tez kupię. Tylko czy to dobre na dietę odchudzajaca?
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 5856
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Post autor: Brunhilda »

PawelK pisze:
Czesio1 pisze:No nie mów Paweł, że jadłeś kota z patelki??
Niestety nie, uciekł, a ośmiornica nie dała rady :027:
:-D tez mi kiedyś uciekł. :-D
Kiedyś w Cinach koniecznie chciałam zjeść coś egzotycznego bardzo. Są ekskluzywnerestauracje gdzie serwuje sie mózg żywej małpy. to restauracje zamknięte trzeba mieć rekomendacje bo to zabronione jest. To jeszcze nic ale ze względu, ze żywa, i ze wirusy to nie zdecydowalabym sie. Mój znajomy chiński opowiadał, ze w środku stołu jest dziura, w której umieszcza sie glowe małpy, reszta małpy pod stołem. I przekrawaja czaszkę i wyjadą ten mózg. To myśle, ze okropne to jest. I tak myśle, ze ten znajomy to jadł. Za dużo wiedział detali o tej restauracji.

Anyway sorry wracam do kota. Więc zaparlam sie na coś egzotycznego. W końcu w Shanghaju przewodnik powiedział, ze może nas zabrać do restauracji, która przygotuje dla nas kota w zupie z wezem. Tj zupa z kota i węża, nazywała sie " zupa tygrysa walczącego ze smokiem" bo kot to jakby mały tygrys a wąż to smok. No ale, ze to miało gotować sie 10 godzin a przede wszystki, ze to jednak kot, zdecydowaliśmy sie na...kobre ! Dzisiaj odgruzuje zdjęcie i zamieszcze. Kobra była smażone , w smaku coś jak Krokodyl, miedzy ryba a kurczakiem. Tylko dużo kosteczek było. I druga extrawagancja to slimaczki malutkie z tej brudnej rzeki w Shanghaju, zapominam stałe jak sie nazywa. Malutkie, trzeba było przebić skorupke i wyssac umiejętnie przewód pokarmowy z odchodami...fu! No i wypluc oczywiscie. Bałam sie, ze je zjem w ogóle. Chociaż to malutkie slimaczki ale jednak...co prawda naszym krewetkom, które duze są tez trzeba wyciągnąć przewód pokarmowy a szczególnie jego końcówkę, żeby nieczystości nie jeść ale te slimaczki były jednak jakieś take. ...odpychajace. .tez je odgruzuje. Nawet zaraz to zrobie :-)
Ostatnio zmieniony 23 lut 2014, 10:22 przez Brunhilda, łącznie zmieniany 3 razy.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 5856
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Post autor: Brunhilda »

OK. Proszę. Znalazlam. Tak była podana kobra.



[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 503049.jpg medium= large= group=glr9042][/gimg]

A to slimaczki paskudki

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 508584.jpg medium= large= group=glr9042][/gimg]
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 7676
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 2 razy

Post autor: TomaszK »

Brunhilda pisze:I druga extrawagancja to ślimaczki malutkie...trzeba było przebić skorupkę i wyssać umiejętnie przewód pokarmowy z odchodami...fu!
Jak to wyssać przewód pokarmowy z odchodami :566: Bo samych ślimaczków to bym spróbował, winniczki już jadłem. A ten wąż to był był duży. Potrawa wygląda jak żeberka wieprzowe :-D
Jeżeli ten topinambur to takie nic, to chyba nie będę kupował. Chociaż znalazłem przed chwilą w internecie, że można z niego robić chipsy. Jak już się przestanę odchudzać, to wypróbuję ten przepis. Jak byliśmy w Moryniu to jadłem przysłane przez Brunię chipsy z manioku, yamu i batatów - super ! Może wyjdzie coś podobnego, skoro to takie "kartoflane" warzywo.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 5856
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Post autor: Brunhilda »

Wyssac i wypluc! No właśnie! Paskudztwo. Same slimaczki były OK. Ale to wysyłanie... A kobre wydaje sie duza. Na zdjęciu że slimaczkami w tle dla porównania rozmiaru resztki kobry...

O! W formie chipsow to może być ciekawe...
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 5856
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Post autor: Brunhilda »

Na Hawajach oprócz tunczyka i mahi mahi popularnym i lokalnym przysmakiem jest prosiak pieczony w ziemi, nazywa sie kalua. I miesko upieczone wyciąganie jest jako fibres. Zreszta ono samo sie tak jakos rozdziela. To jest z jakimiś przyprawami i pieczone w liściach dużych pewnie bananowych. Pieczenie prosiaka to cały show dla turystów połączony z tańcami i pokazami różnymi polinezyjskimi łącznie z tańcem z ogniska obrecza. Spektakularne.
Najpierw ceremonia zapalenia pochodzi wokół " kuchni" czyli placu.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 605415.jpg medium= large= group=glr9097][/gimg]

Pózniej pieczenia dluuugie. W tym czasie występy. Późnej, jak na zdjęciu wykopuja prosiaka.

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 615742.jpg medium= large= group=glr9097][/gimg]
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 5856
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Post autor: Brunhilda »

To mięsko jest ak upieczone, ze w formie niemal osobnych fibres odchodzi od kości. Wlasciwie odpada. W efekcie obnosza potem czaszke prosiaka triumfalnie.

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 343609.jpg medium= large= group=glr9099][/gimg]

Tam w ogole nie ma prawie zwierząt. Tylko przywiezione. Prosiaki, kury, psy i koty. No byl kameleon. Jakieś takie kolorowe ptaszki ale ńie papuzki i owady. Niestety karaluchy tez. Duże. :shock: brrrrr....
Tak jak u nas. Brrrrrr....cos do czego nigdy nie przywykne.
Tak, ze odpadają węże, krokodyle i inne cuda.
Awatar użytkownika
johny
Moderator
Moderator
Posty: 10611
Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
Miejscowość: Łódź
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 0

Post autor: johny »

Normalnie dzięki Tobie zwiedzam świat! Super! :-)
Stop PLANDEMII COVID-1984
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1
Awatar użytkownika
Waldemar_B
Żądny przygód
Żądny przygód
Posty: 227
Rejestracja: 11 lip 2013, 10:06
Tytuł: czarny charakter
Miejscowość: Allenstein
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 0

Post autor: Waldemar_B »

Czytam sobie "Rękawicę..." i pomyślałem ile pań zjadło by dziś chleb ze smalcem na kolację, którą Tomasz podejmował panie na Krasuli.
Obrazek
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 15274
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 10 razy
Otrzymał podziękowań: 7 razy

Post autor: Czesio1 »

Waldemar_B pisze:Czytam sobie "Rękawicę..." i pomyślałem ile pań zjadło by dziś chleb ze smalcem na kolację, którą Tomasz podejmował panie na Krasuli.
Jakby ich przegłodzić przez cały dzień to by zjadły ze smakiem na kolację. :-)
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
PawelK
Moderator
Moderator
Posty: 5356
Rejestracja: 27 lip 2013, 10:25
Podziękował;: 7 razy
Otrzymał podziękowań: 7 razy
Kontakt:

Post autor: PawelK »

Waldemar_B pisze:Czytam sobie "Rękawicę..." i pomyślałem ile pań zjadło by dziś chleb ze smalcem na kolację, którą Tomasz podejmował panie na Krasuli.
Myślę, że sporo. Chleb ze smalcem, zagryzany kiszonym ogórkiem jest bardzo popularną przekąską w wielu knajpach gdzie podają piwo, a smalec do jedzenia jest bardzo chodliwym produktem na wszelkiej maści straganach z żywnością regionalną.
Awatar użytkownika
Waldemar_B
Żądny przygód
Żądny przygód
Posty: 227
Rejestracja: 11 lip 2013, 10:06
Tytuł: czarny charakter
Miejscowość: Allenstein
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 0

Post autor: Waldemar_B »

To prawda, nawet w Lidlu się pojawił dość dobry :-P
Obrazek
Awatar użytkownika
PawelK
Moderator
Moderator
Posty: 5356
Rejestracja: 27 lip 2013, 10:25
Podziękował;: 7 razy
Otrzymał podziękowań: 7 razy
Kontakt:

Post autor: PawelK »

A swoją drogą wtedy był inny chleb i inny smalec.
W moich szkolnych czasach kupowało się ćwiartkę świeżego chleba i wcinało bez nic, ale tamten chleb miał zapach, smak i chrupiącą skórkę :-)
Awatar użytkownika
Milady
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 1417
Rejestracja: 09 lip 2013, 14:49
Miejscowość: Bezludna Wyspa
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 0

Post autor: Milady »

PawelK pisze:A swoją drogą wtedy był inny chleb i inny smalec.
Ja wychowywałam się poza miastem więc nie tylko chleb i smalec mieliśmy swój, ale i jajka, warzywa, owoce... Zupełnie inaczej to smakowało. Ale fakt, nawet rzeczy kupione w sklepie (m. in. chleb) były zupełnie inne w smaku...
Lubimy towarzystwo, ale nie mo?emy znie?? ludzi ca?y czas ko?o siebie. Wi?c gdzie? si? gubimy, potem wracamy i znów znikamy w diab?y.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Waldemar_B
Żądny przygód
Żądny przygód
Posty: 227
Rejestracja: 11 lip 2013, 10:06
Tytuł: czarny charakter
Miejscowość: Allenstein
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 0

Post autor: Waldemar_B »

Chleb upiec można samemu, smalec także chyba nie problem zrobić. na szczęście jest też coraz więcej miejsc i produktów "nie na ilość" i można zjeść bez obaw o zdrowie czy doznania smakowe.
Obrazek
Awatar użytkownika
barttez
Forowy Lektor
Posty: 1210
Rejestracja: 13 lip 2013, 10:23
Miejscowość: lubelskie
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 0

Post autor: barttez »

Milady pisze:
PawelK pisze:A swoją drogą wtedy był inny chleb i inny smalec.
Ja wychowywałam się poza miastem więc nie tylko chleb i smalec mieliśmy swój, ale i jajka, warzywa, owoce... Zupełnie inaczej to smakowało. Ale fakt, nawet rzeczy kupione w sklepie (m. in. chleb) były zupełnie inne w smaku...

Milesia a krowy umiesz doić ? :-D
Obrazek Obrazek
Aetas dulcissima adulescentia est
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 5856
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Post autor: Brunhilda »

Czesio1 pisze: Jakby ich przegłodzić przez cały dzień to by zjadły ze smakiem na kolację. :-)
Ja bym i bez przeglodzena. Uwielbiam smalec.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Forum ogólne Pan Samochodzik i Nienacki”