Strona 1 z 1

Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 12 lut 2026, 11:13
autor: johny
Tak sobie wczoraj wieczorem leżałem i myslałem co zawdzięczam lektrom PS-a. I jakby na to nie patrzeć, zawdzieczam coś czego nikt mi nigdy nie zabierza, nikt mi tego nie ukradnie. Wspomnienia. Wspomnienia dzieciństwa, wspomnienia niesamowitych chwil, które przeżyłem po części dzięki tym książkom. Chwile, które zapamiętam na zawsze. Życie składa się z konglomeratu nieskończonej ilości chwil. A Nienacki sprawił, że część z nich została zapisana na twardym dysku mego mózgu w pliku MEGA. I tak, pierwsze wspomnienie to chwila gdy poznałem te książki, a właściwie książkę "Wyspę złoczyńców". Już Wam wspominałem, że był to zupełny przypadek ikosekwencja lekcji w szkolnej sali bibliotecznej. Zastanawiam się co się stało, że ten dzień tak zapamiętałem, że lekturę skończyłem coś koło 2 w nocy, a przecież rano znów trzeba było wstać do szkoły? To był schyłek lat 80. W domu tylko tewizor (na szczęście już kolorowy), a pod blokiem samochód marki wartburg wyciskający z silnika zawrotne 53 konie mechaniczne. I chyba już te pierwsze wersy, że "przygody nie trzeba szukać, że ona cię znajdzie nawet w najbardziej nieoczekiwanej chwili" sprawiły, że znalazłem się już w trochę innym wymiarze. Poczułem się trochę jak Alicja w krainie czarów. Jednoczęśnie chciałem ksiażę skończyć jak najszybciej a z drugiej strony miałem obawy co do tego, że jak skonczę to znów się znajdę w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Pani bibilotekarka zadziałała niczym wytrawny dealer narkotykowy. Pierwsza dawka była za free, o kolejne musiałeś się kolego mocno postarać. A jak już się postarałeś to jak to stoi w Whiplash Metalliki "Adrenaline starts to flow"... I chciałeś więcej i więcej. Pewnie z tych właśnie przyczyn namówiłem tatę aby wakacje pojechać na Mazury rzeczonym samochodem marki wartburg, który zaparkowany nad brzegiem jeziora służł nam za wykwintny pensjonat. Ja pierdziele prawie byłem Panem Samochodzikiem (niestety "prawie" robi dużą różnicę :-D ). Minęło prawie 40 lat a je te wkacje pamiętam doskonale, niemalże z detalami i choć później podrózowałem to tu to tam i w Polsce i za granicą to właśnie TE wakcje są na szczycie moich WSPOMNIEŃ. Gdyby nie Nienacki, i gdyby nie Pan Samochodzik pewnie byłoby inaczej.

To na tyle teraz, tych chwil jest więcej, jak się zmóżdże to opiszę kolejne. Narzekamy, ze cisza na forum to se pomyślałem, że pójdę w takim kierunku...
 
 

Re: Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 12 lut 2026, 19:55
autor: TomaszK
Mnie też Nienacki i seria o Tomaszu skłaniają do szukania wspomnień. Tak jak Johny, kilka "Samochodzików" przeczytałem już w dzieciństwie, ale dopiero czytając je po latach i poznając kolejne stwierdzałem, że przecież ja tam byłem i to prawie w czasie akcji tych książek ! Na początku lat 70-tych jeździliśmy na wakacje na jeziora, w Bieszczady, widziałem "Operację żagiel" z "Niewidzialnych", zwiedzałem zamek w Malborku, a ostatnio do wspomnień z miejsc samochodzikowych dołączyły Lubniewice. Ale nie tylko  tamte miejsca wywołują wspomnienia, także szczegóły życia turystycznego w tamtych czasach, tak wiernie opisywane przez Nienackiego - gotowanie na kuchence spirytusowej, kupowanie ryb bezpośrednio z łodzi rybackiej, czekanie aż przypłynie prom, żeby dojechać do campingu, a już na campingu - zapach gazu z butli i gotujących się zup z proszku, głośna muzyka z tranzystorów, szorowanie garnków piaskiem na brzegu jeziora, jedna na cały camping wspólna umywalnia i prysznice,  z kolejką urlopowiczów a każdy z ręcznikiem (jak w "Tajemnicy tajemnic"). Dla bogatszych domki campingowe z dykty z malutkimi oknami, pojedyncze zagraniczne przyczepy campingowe, za to dziesiątki namiotów ustawionych tak gęsto, że trzeba było kluczyć, żeby dojść do sklepiku, gdzie stało się w długiej kolejce żeby kupić  chleb, mleko i mielonkę w puszce. Do tego Atlas samochodowy i Przewodnik po Polsce, w których szukaliśmy wieczorami miejsc do odwiedzenia następnego dnia. Teraz trochę tego odnajduję na naszych zlotach. 

Re: Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 13 lut 2026, 09:03
autor: johny
TomaszK pisze: 12 lut 2026, 19:55 Mnie też Nienacki i seria o Tomaszu skłaniają do szukania wspomnień. Tak jak Johny, kilka "Samochodzików" przeczytałem już w dzieciństwie, ale dopiero czytając je po latach i poznając kolejne stwierdzałem, że przecież ja tam byłem i to prawie w czasie akcji tych książek ! Na początku lat 70-tych jeździliśmy na wakacje na jeziora, w Bieszczady, widziałem "Operację żagiel" z "Niewidzialnych", zwiedzałem zamek w Malborku, a ostatnio do wspomnień z miejsc samochodzikowych dołączyły Lubniewice. Ale nie tylko  tamte miejsca wywołują wspomnienia, także szczegóły życia turystycznego w tamtych czasach, tak wiernie opisywane przez Nienackiego - gotowanie na kuchence spirytusowej, kupowanie ryb bezpośrednio z łodzi rybackiej, czekanie aż przypłynie prom, żeby dojechać do campingu, a już na campingu - zapach gazu z butli i gotujących się zup z proszku, głośna muzyka z tranzystorów, szorowanie garnków piaskiem na brzegu jeziora, jedna na cały camping wspólna umywalnia i prysznice,  z kolejką urlopowiczów a każdy z ręcznikiem (jak w "Tajemnicy tajemnic"). Dla bogatszych domki campingowe z dykty z malutkimi oknami, pojedyncze zagraniczne przyczepy campingowe, za to dziesiątki namiotów ustawionych tak gęsto, że trzeba było kluczyć, żeby dojść do sklepiku, gdzie stało się w długiej kolejce żeby kupić  chleb, mleko i mielonkę w puszce. Do tego Atlas samochodowy i Przewodnik po Polsce, w których szukaliśmy wieczorami miejsc do odwiedzenia następnego dnia. Teraz trochę tego odnajduję na naszych zlotach. 

 
Trrochę Ci zazdroszczę tych biwaków. Moi rodzice byli średnio (by nie rzec wcale) biwakowi i my spędzaliśmy czasy w domach FWP. Sam teraz nie wiem jak namówiłem tatę na ten wjazd na Mazury (chyba to jednak mama nas blokowała)? Dlatego obiecałem sobie, że muszę trochę nadrobić ten stracony czas. Stąd w tamtym roku weekendowy wypad pod namiot nad Śniardwy. W tym już też plan jest. Pojezierze Zachodniopomorskie okolice Czaplinka i Połczyna Zdrój. Stare Drawsko, zamek Drahim, super widoki, super miejsca do biwakowania.
 

Re: Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 13 lut 2026, 16:55
autor: Mysikrólik
Jesli planujesz Drawsko to spróbuj zorganizować żaglówkę. To jest super jezioro na żagle. Wyspy, zatoczki. Naprawdę warto zwiedzić to jezioro z wody.

Re: Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 20 mar 2026, 20:38
autor: johny
Cisza, mrok... Jeszcze przed chwilą tłumy turystów okupowały każdy zakątek fromborskiej katedry. A teraz jesteśmy tam my. Świątynia jest tylko dla nas, dla tych kilkunatu szczęśliwców. Chodzimy, zwiedzamy w klimacie nieporównywalnym z niczym. I chyba pod koniec pan Kochański zapytuje nas czy chcemy aby organista coś dla nas zagrał na katedralnych organach. Jasne, oczywiście. Gasną chyba ostatnie, ledwo się tlące światła i w niemalże całkowitej ciemności rozlegają się pierwsze takty Fugi Bacha, tak mi się przynajmniej wydaje, że to była Fuga. Ja zatwardziały heavy metalowiec, w koszulce SLAYER-a na sobie, nie mogę dojść do siebie. Ciarki przechodzą całe ciało... I myśl, Boże jakie to jest cudowne. To kolejna chwila, której pewnie by nie było gdybym kiedyś nie sięgnął po Wyspę Złoczyńców.
Parę lat później byliśmy z Anią we Fromborku i akurat był koncert organowy w katedrze. Nie omieszkaliśmy pójść. Znów było pięknie, dzięki tamtej pierwszej chwili potrafiłem docenić to co słyszę choć nie jestem ekspertem od muzyki organowej.

Obrazek

Absolutnie ten pierszy raz zostanie moich wspomnieniach na zawsze. Przeżycie wręcz mistyczne.
 
 

Re: Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 20 mar 2026, 21:10
autor: PawelK
johny pisze: 20 mar 2026, 20:38 Parę lat później byliśmy z Anią we Fromborku i akurat był koncert organowy w katedrze. Nie omieszkaliśmy pójść. Znów było pięknie, dzięki tamtej pierwszej chwili potrafiłem docenić to co słyszę choć nie jestem ekspertem od muzyki organowej.


 
My byliśmy przypadkiem, gdy właśnie był koncert

https://youtube.com/shorts/DexW24yVE2U

Re: Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 20 mar 2026, 22:13
autor: Yvonne
Do dziś nie mogę przeboleć, że mnie to ominęło.
To było w sierpniu, a ja odkryłam forum we wrześniu.

Re: Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 23 mar 2026, 08:34
autor: Konfiturek
Tak już jest w naszej ludzkiej naturze, że pierwsze wrażenie, pierwsze spotkanie decyduje o tym, czy coś lub kogoś polubimy. To samo mam z miejscami. Pierwsza wycieczka po Fromborku z panem Kochańskim sprawiła, że nie trzeba mnie namawiać na powrót w tamte miejsca. Pierwszy wyjazd nad Jeziorak pod namiot - trafiłem w idealne miejsce w idealnym momencie, bo byłem sam samiuśki na polance na Bukowcu - I ten sam efekt tęsknoty za tym miejscem. I odwrotnie. Miałem pecha zatrzymać się na chwilę w Siemianach w szczycie sezonu turystycznego i zniechęciłem się do tego miejsca. Przystań jachtową pamiętam z perspektywy dzikich tłumów, hałasu i bijatyki dwóch dorosłych facetów, bo jeden cumując swoim jet-ski przy brzegu zarysował karoserię sąsiadowi. A spędziłem tam zaledwie 2 godziny :)
A ta noc w katedrze. Ech... Te fromborskie zloty, obok kilkuosobowej bieszczadzkiej eskapady przedzlotowej, to moje najlepsze wspomnienia.
 
 

Re: Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 09 kwie 2026, 10:49
autor: johny
Jak czytałem Niewidzialnych to nawet przez myśl, że fikcja się zmaterializuje i faktycznie Tomasz (w mojej skromnej osobie) stanie na Fort Lyck i podziwiać będzie zachód słońca. Pamiętam jak rozbiliśmy namioty, przestał padać deszcz i chyba sam zszedłem na skraj wysepki aby popatrzeć na czerwień zachodzącego słońca odbijającego się w tafli Śniardw. To znów była ta chwila. Wziąłem do ręki telefon i zrobiłem zdjęcie, które w mojej subiektywnej opinii jest jednym z najładniejszych jakie zrobiłem w ogóle (oczywiście jestem kompletnym amatorem bez żadnych artystycznych zadęć). Do dzisiaj to zdjęcie towarzyszy mi na co dzień bo jest tapetą przeglądarki. Ta chwila była tak wspaniała, że aż nierealna. Minęło już 10 lat ale mam ją w głowie cały czas i z pewnością w niej zostanie.
 

Re: Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 09 kwie 2026, 11:28
autor: Yvonne
Piękny wpis, johny.

Ja mam na tapecie zdjęcie z Posejneli z tym cudownym jeziorem i trzcinami.
 

Re: Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 09 kwie 2026, 11:51
autor: Konfiturek
Swoją drogą to trochę przeraża fakt, że zaczynamy z sentymentem wspominać pierwsze zloty, jako zdarzenia z zamierzchłej przeszłości. A zaczęliśmy się na nich spotykać właśnie po to, by ożywić swoje jeszcze starsze wspomnienia związane z lekturą książek Nienackiego. To, co było dla nas wtedy odświeżeniem emocji z dzieciństwa, dziś samo staje się historią, którą z sentymentem wspominamy. Ech... Ale ten czas zap... yyy… leci.

Re: Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 09 kwie 2026, 14:31
autor: johny
Konfiturek pisze: 09 kwie 2026, 11:51 Swoją drogą to trochę przeraża fakt, że zaczynamy z sentymentem wspominać pierwsze zloty, jako zdarzenia z zamierzchłej przeszłości. A zaczęliśmy się na nich spotykać właśnie po to, by ożywić swoje jeszcze starsze wspomnienia związane z lekturą książek Nienackiego. To, co było dla nas wtedy odświeżeniem emocji z dzieciństwa, dziś samo staje się historią, którą z sentymentem wspominamy. Ech... Ale ten czas zap... yyy… leci.

 
Ja bardziej nie wspominam zlotu, tylko właśnie tych chwil, konkretnych momentów. Jak tam wtedy byłem to jakoś zupełnie nie odnosiłem tego, że akurat mamy zlot. Raczej byłem pochłonięty pięknem otaczajacej przyrody i całej kompozycji krajobrazu. A to wszystko w dużej mierze dzięki Nienackiemu.
Ale fakt, ten czas zapiernicza jak oszalały. 
 

Re: Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 09 kwie 2026, 15:14
autor: Yvonne
A ja chyba mam inaczej niż johny.

Jednak wspominam całościowo.
Czymś niezwykle magicznym dla mnie jest zwiedzanie tych miejsc z Wami, takimi samymi miłośnikami Pana Samochodzika, jak ja.

Czasem zdarza mi się bywać w miejscach samochodzikowych z innymi ludźmi.
Na przykład kiedyś na żaglach przepływałam koło Wyspy Miłości na Jeziorze Charzykowskim oraz przeżyłam kilka innych chwil tego typu, ale moje emocje były wtedy inne.

Brakowało tej ekscytacji, tego dzielenia się radością z ludźmi o pokrewnych duszach.
 

Re: Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 09 kwie 2026, 20:54
autor: johny
Tak, to co piszesz też ma znaczenie, ale czasem pojawiają się takie impulsy, które zapamiętujesz na zawsze. I dla mnie nie ma to związku z tym z kim daną chwilę przeżywam. Akurat te chcąc nie chcąc zwiąane są z naszymi zlotami. Pamiętam jak byłem u teściowej na Podlasiu i sam pojchałem sobie na jednodniową wycieczkę (rekoneseans) do Posejneli. Jak już mijałem mocno nadszapnięty drogowskaz Kozi Rynek to już serce szybciej zabiło. A potem zobaczyłem ośrodek i kopara mi opadła...

Re: Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 09 kwie 2026, 21:07
autor: johny
Ostanią taką magiczną chwilę przeżyłem niecały rok temu jak pojechałem nad Śniardwy na weekend. Siedziałem sam nad brzegiem jeziora. Było magicznie nie dlatego, że gdzieś tam bywał Samochodzik, ale może jakby nie Samochodzik tego bym nie przeżył?  :566:
 

Obrazek

Re: Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 10 kwie 2026, 18:58
autor: Konfiturek
Mieszkasz na co dzień w mieście. Takie wypady na przysłowiową wieś wywołują efekt, który nazywam "resetem do ustawień fabrycznych". Nasz model życia przytępił w nas ten gen, ale w pewnych okolicznościach potrafimy go w sobie rozbudzić.

Nie zapomnę swoich pierwszych nocy w lesie. Cisza wręcz przytłaczała. Brak odgłosu przejeżdżających gdzieś w pobliżu aut, żadnych pokątnie słyszanych rozmów, odgłosów kroków na chodniku dobiegających na co dzień zza okna... Kompletna pustka dookoła wywołująca wręcz niepokój. Jako miastowy musiałem się do niej przyzwyczaić.

Sam na co dzień jestem niewolnikiem rutyny. Codziennie pobudka o 4 rano. Praca. Powrót do domu. Ogarnianie codziennych spraw. Dziś mogę na 99 procent powiedzieć, co będę robił jutro o 16-tej... Dlatego w moich wyjazdach rowerowo-namiotowych najbardziej lubię nieprzewidywalność. Składając rano namiot, nie mam kompletnie pojęcia, gdzie będę go wieczorem rozkładał. Bo śpię tam, dokąd dojadę. Nie wiem, kogo dziś spotkam. Jednego dnia jadę leśną ścieżką i nagle dogania mnie rowerem jakiś starszy pan i zaczynamy sobie rozmawiać o fotografii, bo okazuje się, że jest pasjonatem i z kilkuset metrów wypatrzył sterczący z mojego plecaka statyw, więc chciał sobie porozmawiać. I tak niepostrzeżenie przelatuje nam 20 kilometrów drogi. Innego dnia mój namiot wypatrują robotnicy budujący w okolicy jakiś ośrodek turystyczny. Zapraszają wieczorem na ognisko, przy którym spędzamy czas na rozmowach wspomaganych duchem puszczy. Nie znasz ludzi, spotykasz ich ten jeden jedyny raz, ale w tych właśnie okolicznościach czujesz jakąś więź. Na co dzień, idąc gdzieś miastem, nawet byście na siebie nie spojrzeli. Nie wyobrażam sobie spędzania urlopu w zatłoczonych kompleksach hotelowych i leżenia plackiem na plaży przez tydzień czy dwa. Choćby nie wiem jakie tam luksusy oferowali. Jestem dziki człowiek. I dobrze mi z tym.
 
 

Re: Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 10 kwie 2026, 19:26
autor: johny
Genialnie to ująłeś. Zgadzam się w 100% z tym co napisałeś.

Re: Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 11 kwie 2026, 22:19
autor: Czesio1
johny pisze: 09 kwie 2026, 14:31 Ja bardziej nie wspominam zlotu, tylko właśnie tych chwil, konkretnych momentów. Jak tam wtedy byłem to jakoś zupełnie nie odnosiłem tego, że akurat mamy zlot.

 
 
Yvonne pisze: 09 kwie 2026, 15:14 A ja chyba mam inaczej niż johny.

Jednak wspominam całościowo.
Czymś niezwykle magicznym dla mnie jest zwiedzanie tych miejsc z Wami, takimi samymi miłośnikami Pana Samochodzika, jak ja.

 
Mam podobnie jak Yvonne - te chwile, o których pisze johny, nierozerwalnie splatają mi się ze wspomnieniem zlotów. To coś więcej niż samo miejsce czy moment — to atmosfera, która powstaje między ludźmi.
Myślę, że przeżywane w pojedynkę, nawet w najpiękniejszym, najbardziej klimatycznym otoczeniu, nie miałyby tej samej głębi. Bo to właśnie świadomość, że gdzieś obok są inni, którzy czują to samo, nadaje tym chwilom prawdziwy sens i smak.Z muzyką mam bardzo podobnie. Słuchana samemu potrafi być piękna, ale dopiero podczas Topu Wszechczasów nabiera czegoś wyjątkowego. Wtedy pojawia się to ciche porozumienie - niewidzialna nić łącząca ludzi w jednym czasie i w jednej emocji. I właśnie wtedy przychodzą te momenty… kiedy przechodzą ciary. 

Re: Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 15 kwie 2026, 18:20
autor: TomaszK
johny pisze: 09 kwie 2026, 10:49 Jak czytałem Niewidzialnych to nawet przez myśl, że fikcja się zmaterializuje i faktycznie Tomasz (w mojej skromnej osobie) stanie na Fort Lyck i podziwiać będzie zachód słońca. Pamiętam jak rozbiliśmy namioty, przestał padać deszcz i chyba sam zszedłem na skraj wysepki aby popatrzeć na czerwień zachodzącego słońca odbijającego się w tafli Śniardw.  
Też tak mam. Zwiedzanie tych miejsc z Wami, to dużo wspanialsze wspomnienia niż wcześniej samemu.

Re: Moje okołosamochodzikowe wspomnienia.

: 16 kwie 2026, 13:39
autor: TomaszL
Ale z was Romantycy :)