Strona 1 z 1

Iryckiego przygoda z rzeźbą

: 30 kwie 2026, 11:42
autor: irycki
Iryckiego przygoda z rzeźbą
 
czyli Moje Dziewczyny z Modeliny 

Myślę, że to co robię, można nazwać rzeźbą, pomimo że z modeliny się lepi. W końcu mówimy o rzeźbieniu w glinie czy gipsie, a to przecież też polega na lepieniu. 

Niespodziewanie jakiś rok temu naszło mnie, żeby pobawić się w rzeźbienie/lepienie. Jakiś czas to w sobie nosiłem, aż wreszcie w październiku ubiegłego roku zakupiłem paczkę białej modeliny, jakieś narzędzia, obejrzałem i przeczytałem rozmaite tutoriale i uzbrojony w wiedzę zabrałem się do roboty. Nie ukrywam, że po 15 minutach miałem fazę zniechęcenia, bo ulepienie jakiegokolwiek zamierzonego kształtu wydawało mi się zadaniem ponad siły. Postanowiłem się jednak nie poddawać. W końcu do mistrzostwa dochodzi się przez serię porażek, czyż nie? ;) No i dzień po dniu powstawało coraz więcej mojej rzeźby, a ja nabywałem niezbędne umiejętności. Zacząłem od nóg. Plan całej figurki od początku miałem sprecyzowany, acz tylko w głowie, co okazało się niejakim błędem. 

Wcześniej nigdy w życiu nie lepiłem ani nie rzeźbiłem. Pewnie jako dzieciak w przedszkolu i pierwszych latach podstawówki coś tam robiłem z plasteliny, ale nic już z tamtych lat nie pamiętam. Jestem więc w temacie zupełnie „świeży”. Mimo to postanowiłem nie zaczynać od wprawek i tym podobnych, tylko od razu rzucić się na głęboką wodę i ulepić dość skomplikowaną figurkę. Najwyżej by się nie udało. Losy świata od tego nie zależały, więc mogłem sobie pozwolić na porażkę. 

Obejrzałem i przeczytałem sporo tutoriali. Niestety, większość z nich dotyczy lepienia biżuterii albo ciasteczek (po co lepić ciasteczka z modeliny? - nie wiem). Jak ktoś robi figurki, to z mangi/anime albo superbohaterów. Realistycznej rzeźby z modeliny w necie nie spotkałem (ale też szkoda mi było poświęcać przesadnie dużo czasu na szukanie). Jest masa poradników dotycząca lepienia w glinie. Niestety, glina jako materiał zachowuje się nieco inaczej. Dodatkowo moje figurki są niewielkie. Oczywiście sporo rad dotyczących lepienia w modelinie jest na tyle ogólnych, że mogłem je zastosować. Do wielu rzeczy musiałem jednak dochodzić sam metodą prób i błędów. 

Na razie prezentuję cztery figurki. Pierwsza to „rozpoznanie bojem”, bardzo jeszcze kiepska. Druga technicznie nieco lepsza, ale sporo jej jeszcze brakuje Trzecia już nie najgorsza, a z czwartej jestem całkiem zadowolony. Oprócz tego jak już zacząłem lepić, to robiłem też wprawki, łącznie kilkanaście. Bo żeby mieć wprawę, to trzeba się wprawiać ;) Część trafiła do kosza, te lepsze stoją na biurku. Ale ich nie pokazuję.  

A teraz moja pierwsza w życiu figurka. Oczywiście jest bardzo niedoskonała i zdaję sobie z tego sprawę. No ale nie od razu Kraków zbudowano.  Przede wszystkim rozjechały mi się proporcje. To efekt tego, o czym wspomniałem, że plan figurki miałem wyłącznie w głowie. Wykończenie powierzchni też jest takie sobie. 

No i głowa nie jest taka, jak być powinna. Generalnie głowy to moja pięta achillesowa (wiem, głowa to pięta, ciekawa anatomia…). Zwłaszcza twarze. Twarze Są Trudne. Głowa, którą ma figurka, to czwarta z kolei. Pierwsze trzy do niczego się nie nadawały. Obecna jest najlepsza z tego co udało mi się wtedy osiągnąć (choć i tak wyszła odrobinę za duża). 
 
 
 
 

Re: Iryckiego przygoda z rzeźbą

: 30 kwie 2026, 11:43
autor: irycki
Figurka nr 2 - „Dziewczyna z kwiatem”. 

Tym razem Full Color HD  ;) Postanowiłem poeksperymentować z kolorowymi modelinami. Na zdjęciu to może niespecjalnie widać, ale lamówka szaty jest złota.

Pudełko zapałek dla skali. 

Dalej się rozjeżdżają proporcje. Długość nóg jest za mała w porównaniu z tułowiem  No i twarz jest daleka od tego co sobie wymarzyłem. Żeby nie powiedzieć że jest kiepska. Cóż, Twarze Są Trudne.   

Także wykończenie powierzchni nie jest idealne, zwłaszcza ciała, bo na szacie to mniej razi.

 Za to jestem całkiem zadowolony z nóg. Choć z anatomicznego punktu widzenia jest tam sporo do poprawy. Ale układ i pozycja mnie satysfakcjonuje. 
 
 

Re: Iryckiego przygoda z rzeźbą

: 30 kwie 2026, 11:45
autor: irycki
Figurka nr 3. Tytuł roboczy: „Czarno na białym”. 

Zamierzałem trochę pobawić się z mniej typowym układem ciała, bo lepienie stojącej postaci wydało mi się zbyt banalne :/. Zaczęło się od małej wprawki, ale efekt mi się spodobał i kontynuowałem dalej. Nie jest chyba najgorzej, choć miejsc do poprawy jest sporo. Przykładowo ramię lewej ręki jest nieco za krótkie. No ale ciągle się uczę… 

Dodatkową zaletą tej pozycji jest to, że nie musiałem tym razem robić twarzy. Mówiłem już, że Twarze Są Trudne? ;) 

Przy okazji wypróbowałem czarną modelinę - chciałem sprawdzić, czy uda się zasymulować efekt rzeźby w czarnym granicie. W celu uzyskania połysku figurka została polakierowana lakierem do modeliny. Gładkość powierzchni jeszcze taka sobie. 

Zdjęcie nie jest najlepsze, trudno oddać tę figurkę ze względu na bardzo głęboką czerń i brak kontrastów. Muszę poeksperymentować z oświetleniem do zdjęć.
 
 

Re: Iryckiego przygoda z rzeźbą

: 30 kwie 2026, 11:47
autor: irycki
„Siedząca dziewczyna w sukni”. 

Użyłem modeliny, która w moim zamyśle miała imitować kość słoniową. Niestety ściemniała bardziej, niż się spodziewałem. Nie wiem, czy to dalej może uchodzić za kość słoniową. Chociaż chyba widziałem takie pożółknięte też. 

Ta figurka jest już w zasadzie taka, jak chciałem. Są oczywiście błędy, bo cały czas się uczę. Na przykład głowa mi na początku wyszła za bardzo wypukła z tyłu. Denerwowało mnie to, więc w końcu ją zeszlifowałem, ale nie chciało mi się jeszcze raz modelować włosów, więc dorobiłem czepeczek. 

Nogi zrobiłem jeszcze w zeszłym roku, a potem całość się przeleżała (bo w międzyczasie lepiłem sporo wprawek). Nogi są zdecydowanie gorsze jakościowo od reszty. 

Nie najgorzej już wyszła twarz, ale co z tego, skoro asekuracyjnie od początku zaplanowałem sobie tak, żeby twarzy prawie nie było widać. Więc musicie uwierzyć na słowo ;)  

Kolejną figurkę pokaże za jakiś czas. 
 
 

Re: Iryckiego przygoda z rzeźbą

: 30 kwie 2026, 12:55
autor: PawelK
Gdy przeczytałem tytuł, to stwierdziłem "ech, ten Irycki znów wymyśla" :-) Przeczytałem całość i jestem pod wrażeniem. Nie ukrywam, że najbardziej podobają mi się figurki mono i nawet jeśli proporcje są złe a Twarze Są Trudne, to to mi zupełnie nie przeszkadza. Przecież rzeźba nie musi dokładnie odtwarzać rzeczywistości, musi mieć styl i coś przekazywać. Ważne abyś wiedział co chcesz przekazać.

Re: Iryckiego przygoda z rzeźbą

: 30 kwie 2026, 21:30
autor: Czesio1
Niesamowite irycki, jestem pod wrażeniem.  :564:
 
A dałbyś radę ulepić okonia o wadze jeden kilogram dziewięćdziesiąt trzy dekagramy? Przydałby się nam na zlot do odegrania scenki książkowej.  ;-)
 

Re: Iryckiego przygoda z rzeźbą

: 03 maja 2026, 18:49
autor: Konfiturek
TomaszeK powinien ci podrzucić jakąś czaszkę.Twarze są trudne, więc warto może zacząć od skali 1:1?

Re: Iryckiego przygoda z rzeźbą

: 09 maja 2026, 00:15
autor: VdL
PawelK pisze: 30 kwie 2026, 12:55 Gdy przeczytałem tytuł, to stwierdziłem "ech, ten Irycki znów wymyśla" :-) Przeczytałem całość i jestem pod wrażeniem. Nie ukrywam, że najbardziej podobają mi się figurki mono i nawet jeśli proporcje są złe a Twarze Są Trudne, to to mi zupełnie nie przeszkadza. Przecież rzeźba nie musi dokładnie odtwarzać rzeczywistości, musi mieć styl i coś przekazywać. Ważne abyś wiedział co chcesz przekazać.

 
W punkt. 

Re: Iryckiego przygoda z rzeźbą

: 12 maja 2026, 13:20
autor: irycki
@Czesio:
Modelina tania nie jest, więc raczej drogo by wyszło.
Prędzej z glinki akrylowej. Ale okoni rzeźbić nie próbowałem :) 

@Paweł
Tak, wersje mono chyba są lepsze, w najbliższym czasie nie planuję robić full-color ;)

---------------------------

Kolejna praca:
„Odchodząca”. 

Znowu „czarny granit”. I znowu miałem problem jak to sfotografować. Przebarwienia to efekt tego, że powierzchnia figurki jest bardzo błyszcząca, a ja fotografowałem na dworze. Tak naprawdę całość jest smoliście czarna. 

Długość podstawki 25 cm, sama figurka ma jakieś 17.

Nieskromnie powiem, że zadowolony jestem z tego, jak mi wyszły fałdy. 
 
 
 
 
 

Re: Iryckiego przygoda z rzeźbą

: 12 maja 2026, 19:05
autor: TomaszK
irycki pisze: 12 maja 2026, 13:20Nieskromnie powiem, że zadowolony jestem z tego, jak mi wyszły fałdy.  
W czasie studiów mieszkałem przez rok ze studentem ASP. Pamiętam, jak się zachwycał przygotowując jakąś pracę, właśnie fałdami w plastelinie, które miały oddawać zmięty papier.
A treść rzeźby (abstrahując od jej artyzmu) jest swoją drogą okropna.

Re: Iryckiego przygoda z rzeźbą

: 14 maja 2026, 08:58
autor: irycki
TomaszK pisze: 12 maja 2026, 19:05W czasie studiów mieszkałem przez rok ze studentem ASP. Pamiętam, jak się zachwycał przygotowując jakąś pracę, właśnie fałdami w plastelinie, które miały oddawać zmięty papier.
Bo Fałdy Są Trudne. :)
Szanse na to, żebym osiągnął choć zbliżony poziom, są zerowe, ale generalnie coś takiego jest moim niedościgłym ideałem:



albo to:
https://www.kalejdoskoprenaty.com/2026/ ... apolu.html
A treść rzeźby (abstrahując od jej artyzmu) jest swoją drogą okropna.
 
 Sztuka ma poruszać  :-P
 
 
 
 

Re: Iryckiego przygoda z rzeźbą

: 14 maja 2026, 18:19
autor: TomaszK
irycki pisze: 14 maja 2026, 08:58 Sztuka ma poruszać   
I to Ci się udało.
Pamiętam rozmowę sprzed kilku lat z pewnym wielbicielem sztuki, który podał mi stronę internetową, na której można przeczytać interpretacje znanych dzieł obrazów i rzeźb - co artysta mógł mieć na myśli, co chciał przedstawić. To dla takich laików jak ja. Sprawdziłem wtedy co miał na myśli autor obrazu "Autobus", dzieła które jak je zobaczyłem w muzeum mając lat 13, to je pamiętam do dziś i często do niego wracam. Wiem że artyści nie lubią takiego opisowego tłumaczenia "co autor miał na myśli", bo idea towarzysząca powstaniu dzieła jest zbyt indywidualna. Ale w Twojej rzeźbie jest tyle szczegółów, tyle symboliki, jak właśnie u Linkego, że odruchowo próbuję dokonywać analizy. Ale tylko dla siebie.

Re: Iryckiego przygoda z rzeźbą

: 14 maja 2026, 18:32
autor: PawelK
TomaszK pisze: 14 maja 2026, 18:19
irycki pisze: 14 maja 2026, 08:58Sztuka ma poruszać   
I to Ci się udało.
Pamiętam rozmowę sprzed kilku lat z pewnym wielbicielem sztuki, który podał mi stronę internetową, na której można przeczytać interpretacje znanych dzieł obrazów i rzeźb - co artysta mógł mieć na myśli, co chciał przedstawić. To dla takich laików jak ja. Sprawdziłem wtedy co miał na myśli autor obrazu "Autobus", dzieła które jak je zobaczyłem w muzeum mając lat 13, to je pamiętam do dziś i często do niego wracam. Wiem że artyści nie lubią takiego opisowego tłumaczenia "co autor miał na myśli", bo idea towarzysząca powstaniu dzieła jest zbyt indywidualna. Ale w Twojej rzeźbie jest tyle szczegółów, tyle symboliki, jak właśnie u Linkego, że odruchowo próbuję dokonywać analizy. Ale tylko dla siebie.

 
Teraz AI robi to za dedykowane strony :-)

Przedstawiona rzeźba to przejmująca i surowa płaskorzeźba, która w sposób dosłowny i symboliczny odnosi się do tematów cierpienia, przemocy oraz tragicznych losów jednostki w obliczu kataklizmu dziejowego.

Oto szczegółowa interpretacja dzieła:
1. Kompozycja i symbolika postaci
Centralnym punktem rzeźby jest postać młodej kobiety lub dziewczyny uchwycona w nienaturalnej, bolesnej pozie.
    Gest rozpaczy: Postać jedną ręką zaciska ubranie na piersi, co sugeruje nagły ból, duszność lub odruch obronny przed atakiem.
    Wyraz twarzy: Głowa odchylona do tyłu z szeroko otwartymi ustami przywodzi na myśl krzyk – niemy, zamrożony w materiale, co potęguje dramatyzm sceny.
    Otoczenie: Postać wydaje się być wtopiona w ziemię lub gruzowisko. Wokół niej widoczne są przedmioty codziennego użytku – buty (klapki), butelka, szczątki drewna lub kości. Sugeruje to nagłe przerwanie życia w prozaicznym momencie.
2. Kontekst historyczny i martyrologiczny
Biorąc pod uwagę charakterystyczną fakturę i detale, rzeźba może nawiązywać do:
    Ofiar obozów koncentracyjnych i pracy przymusowej: Estetyka dzieła przypomina upamiętnienia ofiar II wojny światowej. Fragmentaryczność i surowość wykonania mogą odnosić się do dokumentacji zbrodni w miejscach takich jak Buchenwald czy Flossenbürg, którymi się interesujesz.
    Ekshumacji i śladów pamięci: Sposób, w jaki postać "wyłania się" z tła, przypomina znalezisko archeologiczne lub szczątki odnalezione w masowych grobach, co koresponduje z Twoimi badaniami nad historią archiwalną i genealogią.
3. Aspekty techniczne i emocjonalne
    Materiał: Ciemna, niemal czarna barwa (prawdopodobnie brąz lub patynowany gips) nadaje rzeźbie ciężar gatunkowy. Połyskliwa powierzchnia sprawia, że postać wygląda na mokrą lub pokrytą błotem/smolistą substancją, co wzmacnia poczucie klaustrofobii i osaczenia.
    Dynamika: Mimo że jest to statyczna płaskorzeźba, układ kończyn i napięcie mięśniowe nadają jej ogromny ładunek emocjonalny. Widz odnosi wrażenie, że uczestniczy w ostatniej sekundzie życia tej osoby.
Podsumowanie
Dzieło jest potężnym memento mori. To hołd dla anonimowych ofiar, których życie zostało brutalnie przerwane.
 

Re: Iryckiego przygoda z rzeźbą

: 14 maja 2026, 19:19
autor: TomaszK
Ja interpretuję to trochę inaczej, może bardziej z mojego zawodowego punktu widzenia. 
Dziewczyna umiera w bólu o czym świadczą otwarte i wykrzywione usta, pantofle spadły jej ze stóp. To że umiera wynika z ludzkich kości leżących obok - symbolu śmierci. Moje pierwsze wrażenie było że umiera przy porodzie bądź poronieniu, ale butelka (buteleczka) przy jej ręce zdaje się sugerować że wypiła truciznę. Nie umiem wytłumaczyć znaczenia dziwnej starej książki przy jej głowie, na pewno oznacza  jakąś tajemnicę, którą dziewczyna przed chwilą poznała i która albo pchnęła ją do samobójstwa, albo podała co trzeba wypić aby umrzeć. Książka jest ważna (o ile to książka), bo autor włożył w nią wiele pracy, umieścił szczegóły które mają do nas przemawiać, nie wiem jak interpretować leżącą na niej  gałązkę w kształcie litery "Y". 
Nie widzę tu nic z Holokaustu, AI najwyraźniej ulega bieżącym modom w mediach.

Re: Iryckiego przygoda z rzeźbą

: 14 maja 2026, 19:43
autor: PawelK
TomaszK pisze: 14 maja 2026, 19:19 Nie widzę tu nic z Holokaustu, AI najwyraźniej ulega bieżącym modom w mediach.

 
Gemini bierze pod uwagę moje wcześniejsze zapytania, a ponieważ ostatnio pytałem o Majdanek, bo planujemy wybrać się do Lublina na chwilę, to dlatego mógł powiązać.
 

Re: Iryckiego przygoda z rzeźbą

: 14 maja 2026, 21:13
autor: irycki
No, ejaj pojechał... :D „Fragmentaryczność i surowość wykonania” wynikają głównie z tego, że na razie lepiej nie potrafię  :-P
 

TomaszK zauważył to co było do zauważenia, chapeau bas. W ramach „symboliki” jest jeszcze pień po ściętym drzewie, ale na zdjęciu faktycznie trudno go rozpoznać (niedaleko nóg).
 

Re: Iryckiego przygoda z rzeźbą

: 15 maja 2026, 06:58
autor: Konfiturek
Nie znam się, nie orientuje się, ale gugle mi podpowiada, ze "Y" jest symbolem wyboru. Więc może jest to właśnie podkreślenie, że śmierć jest efektem wyboru tej osoby, a nie skutkiem czyjegoś działania.

Re: Iryckiego przygoda z rzeźbą

: 15 maja 2026, 08:09
autor: irycki
Akurat ta gałązka nie miała nic znaczyć :). Ale interpretacja Konfiturka bardzo mi się podoba i od tej pory będzie oficjalną wykładnią :)
 

Re: Iryckiego przygoda z rzeźbą

: 15 maja 2026, 09:26
autor: irycki
„Zew otchłani”

Figurka z „terakoty” 

Wysokość samej figurki ok. 15cm.
Wysokość razem z cokolikiem ok. 22cm. 

Z tą figurką się namęczyłem. Po pierwsze, modelinę w kolorze terakota bardzo trudno się ugniata. Normalnie modelinę przed użyciem trzeba dobrze wygnieść w dłoniach i potem można lepić. Modelina świeżo z pudełka jest twarda, ale plastyczna. Modelina w kolorze terakota jest początkowo bardzo mało plastyczna, kruszy się na kawałki i człowiek ma wrażenie jakby próbował ugniatać cegłę. A nawet po ugnieceniu, mam wrażenie, trudniej się formuje szczegóły. 

Dodatkowo pierwszą partię tej modeliny kupiłem zimą, podczas silnych mrozów,  do paczkomatu, gdzie się dobę przeleżała. Jakoś nie przyszło mi do głowy, że przemrożenie jej zaszkodzi. No i ta przemrożona modelina prawie wcale nie chciała się ugniatać i lepić.  Zrobiłem dwie nogi i stwierdziłem, że to nie ma sensu. Tułów dolepiłem z czarnej, do późniejszego oblepienia właściwą, i odpuściłem do wiosny, kiedy kupiłem nową partię. 

I to był błąd, trzeba było wywalić te nogi w diabły, ale mi było szkoda roboty. Okazało się, że ta przemrożona modelina ma dużo mniejszą wytrzymałość. Może to zresztą związane jest z tym, że trudno ją było dobrze wygnieść. W każdym razie, normalnie jak z modeliny zrobi się wałeczek o wymiarach takich jak u mnie noga, to po utwardzeniu można ją dosyć mocno wyginać zanim pęknie, zachowuje się jak elastyczny plastik (bo to w sumie jest plastik). A ta przemrożona pęka od byle czego. W lewej nodze jest drut, więc się nie łamie, ale drut nie jest idealnie sztywny. Jak zacząłem całość montować to mi ta noga pękła w sumie w trzech miejscach i jest podklejona klejem dwuskładnikowym (co widać też na zdjęciach jak się dobrze przyjrzeć). Prawa noga nie była wzmocniona i mi się zupełnie odłamała. Też jest przyklejona, do tego trochę krzywo. No i pytanie jak długo wytrzyma to wszystko. Staram się nie dmuchać w tym kierunku.  :-P

Ale generalnie figurka wyszła dokładnie tak jak chciałem, a nauka na przyszłość jest.  

Podest czy też cokół zrobiłem z glinki samoutwardzalnej (a w środku siedzą jeszcze dwa kamyki), i tylko okleiłem modeliną. Dzięki temu zużyłem dużo mniej modeliny i ułatwiłem sobie pracę, dodatkowo glinka i kamyczki ważą dużo więcej niż modelina, więc całość jest stabilna i się nie przewraca.