- szermierzem
- pisarzem
- dziennikarzem radiowym i telewizyjnym
- pilotem
- piwowarem
- wykładowcą konferencyjnym
pewnie nie wymieniłem kilku innych jego zajęć...
Nie było łatwo dojść mu do tej pozycji. Dickinson to chodzący dowód na to, że aborcja to zło. Syn nastolatków, którzy długo zastanawiali się nad tym czy ma żyć, wychowywany przez kochających dziadków a później nie mogący do końca odnaleźć się w obcowaniu z rodzicami. Jego upór, determinacja sprawiły, że od poziomu marzeń, o tym by być jak jego idol Ian Gillan, doszedł do statusu megagwiazdy. O tym wszystkim pisze w pierwszej części, potem jest sporo wspomnień o czasach w szeregach Maiden, o karierze solowej i powrocie do Dziewicy. To wszystko jednak nie jest nużące, nadęte. Nie ma wielkich analiz poszczególnych utworów, relacji z kolegami etc.
Jest za to dużo emocji, dobrych i złych. Kolejną płaszczyzną jest opis jego pozamuzycznych fascynacji związanych z szermierką no i przede wszystkim lotnictwem. Z każdego słowa, z każdej linijki bije bezgraniczna miłość do latania...
Ta książka ma fragmenty śmieszne (opis dlaczego wyrzucili go z liceum - wymiata
Wydaje mi się - nie wiem może się mylę z oczywistych względów - że to książka nie tylko dla fanów ale i dla zwykłego czytelnika, który może wynieść z jej lektury wiele pozytywnych rzeczy.
FUCK THE CANCER!
Dużo zdrowia Bruce, graj nam dalej, lataj, produkuj piwo! Bez Ciebie świat byłby uboższy!

























