11 - Relacja z XI Forowego Zlotu Kościelisko 2017

Relacje z oficjalnych forowych spotkań Miłośników Samochodzikowej Przygody
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 15181
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 10 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz

11 - Relacja z XI Forowego Zlotu Kościelisko 2017

Post autor: Czesio1 »

XI FOROWY ZLOT ZIMOWY
KOśCIELISKO 2017

5-8 stycznia 2017 roku
Ostatnio zmieniony 10 sty 2018, 16:07 przez Czesio1, łącznie zmieniany 1 raz.
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 7649
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 0

Post autor: TomaszK »

1. TomaszK


Przyjazd


Zlot zaczynał się w piątek, w święto Trzech Króli, ale większość zlotowiczów przybyła już poprzedniego wieczora. Jako pierwsi TomaszK i Zbychowiec, mając w planie odmiatanie śniegu z parkingu. Okazało się jednak, że mój nieoceniony sąsiad, Władek, nie tylko odśnieżył ogród, ale także rozpalił kominek, więc przywitał nas ciepły dom.

Obrazek
TomaszK
fot. zbychowiec

Obrazek
zbychowiec
fot. zbychowiec

Domek powoli się zaludniał, najpierw przyjechali Czesiowie...

Obrazek
Czesio1
fot. zbychowiec

Obrazek
Agnieszka Czesiowa z Mają
fot. zbychowiec

Obrazek
Czesio1 sprawdza co się dzieje na forum
fot. zbychowiec

... i Mysikróliki

Obrazek
Mysikrólik z Robasem
fot. zbychowiec

Obrazek
Agnieszka Mysikrólikowa
fot. Czesio1

Obrazek
Mysikrólik
fot. zbychowiec

Mogliśmy zatem zrobić pierwsze grupowe zdjęcie.

Obrazek
Pierwsza grupa Zlotowiczów, od lewej: zbychowiec,
Mysikrólik, Robas, Agnieszka Mysikrólikowa, TomaszK,
Kinga, Agnieszka Czesiowa, Maja i Czesio1

fot. zbychowiec

Jeszcze tego samego wieczora przyjechali całą czwórką Vandelorowie i jako ostatnia Hanka, która miała po drodze kłopoty z samochodem.
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez TomaszK, łącznie zmieniany 4 razy.
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 15181
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 10 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Post autor: Czesio1 »

2. Czesio1


Saneczkarstwo


świąteczny poranek przywitał nas ostrym mrozem. Wskazówka na termometrze zeszła mocno poniżej 20 stopni na minusie. Widok z cieplutkich pokoi mieliśmy cudowny. Wszystko dookoła pokryte było śnieżną pierzyną, w oddali spomiędzy mgieł wyłaniały się szczyty gór. Mógłbym tak stać i stać w nieskończoność w oknie wpatrzony w tą piękną zimową scenerię.

Obrazek
Widok z okna naszej drugiej bazy na domek TomaszKa
fot. Czesio1

Obrazek
Wielkie sople lodu zwisające z dachu domku TomaszKa
fot. Czesio1

Obrazek
Panorama gór
fot. Czesio1

Obrazek
Góry spowite mgłą
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Bałwanek lubi taką mroźną pogodę
fot. kadr z filmu zlotowego

Lecz oto w domku u sąsiada pojawił się dym w kominie. Ależ tak, to przytulny domek naszego Przyjaciela TomaszKa. Gospodarz nie pozwolił sobie na długi sen, zerwał się z posłania bladym świtem, żeby napalić w kominku. To znak, że powinniśmy i my się tam udać, pomóc przygotować śniadanie.
Po wyjściu na dwór dzieciaki skorzystały z okazji by trochę poszaleć w białych zaspach śnieżnych. Maja brnęła w zaspach po kolana, nieco dalej Iga zasypywała Lolo białym puchem. Cisza, spokój, świeże, zimowe górskie powietrze – oto czego brakuje nam na co dzień a czym mogliśmy się teraz nacieszyć do woli.


Obrazek
Maja
fot. Czesio1

Obrazek
Iga i Lolo
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Droga do TomaszKa
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Szereg domków w oddali
fot. kadr z filmu zlotowego

Mróz trzaskał pod naszymi butami gdy szliśmy drogą do TomaszKa. Pomimo krótkiej trasy nosy nam zaczerwieniły się z zimna. Na szczęście u TomaszKa ogień już wesoło buzował w kominku. Z każdą pojawiającą się w saloniku osobą robiło się i cieplej i weselej. Ciepła herbata, pyszne śniadanko a potem kawa i możemy ruszać w teren.
Kilka osób udało się do Zakopanego na świąteczne nabożeństwo, zbychowiec zobowiązał się dopilnować kominka, żeby nie wygasł a my zabraliśmy sanki, jabłuszka do zjeżdżania i ruszyliśmy w stronę Doliny Małej Łąki.


Obrazek
Ruszamy ku Dolinie Małej Łąki
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Dzieciaki z przodu, nie mogły już doczekać się szusowania na górce
fot. kadr z filmu zlotowego

Tuż przed samą główną szosą znajduje się dość stromy zjazd w kierunku zabudowań przy ulicy Małej Łąki. Zimą mało kto tędy jeździ, bowiem jest to dość krótki ale i bardzo śliski fragment drogi, lepiej jest dojechać do zabudowań drogą okrężną. Dla nas ten zjazd był jakby spełnieniem marzeń. Mogliśmy do woli poszaleć na sankach i na jabłuszkach.

Obrazek
Czesio1 z Mają
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Mysikrólik z Robasem
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Lolo z Igą
fot. kadr z filmu zlotowego

Zjeżdżali wszyscy. I najmłodsze dzieciaczki: Iga, Maja i Robas, i te starsze: Kinga i Lolo. Ale dorośli też nie chcieli być gorsi, oto Agnieszka Czesiowa, Agnieszka Mysikrólikowa, Czesio1 i Mysikrólik też szusują saneczkowym torem. śmiechu było przy tym co niemiara.

Obrazek
Lolo jeszcze na jabłuszku, Iga już na plecach
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Mysikrólik na trasie
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Maja na jabłuszku
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Robas na jabłuszku, za nim pędzi Kinga
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Fik z jabłuszka
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Kinga poległa na stoku
fot. Czesio1

Obrazek
Nasz saneczkowy tor widziany z góry
fot. kadr z filmu zlotowego

Po saneczkowych szaleństwach postanowiliśmy jeszcze przejść się kawałek ku Dolinie Małej Łąki.

Obrazek
Idziemy ku Dolinie Małej Łąki, z przodu Lolo z Igą
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Robas, Agnieszka Mysikrólikowa, Maja i Agnieszka Czesiowa
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Fragment szlaku Doliny Małej Łąki, który można przejść bez biletu
fot. kadr z filmu zlotowego

Przed wejściem na główny szlak odnaleźliśmy kolejną górkę do zjeżdżania.

Obrazek
Iga z Mają toczą kule na bałwana
fot. Czesio1

Obrazek
Czesio1 z Agnieszką i Mają
fot. Czesio1

Obrazek
Lolo z Igą
fot. Czesio1

Nacieszywszy oko pięknym widokiem a płuca górskim, rześkim powietrzem postanowiliśmy wrócić do bazy. Godzinka czasu upłynęła ani się spostrzegliśmy.
A ja, choć za górami zimą nie przepadam, powoli zaczynam zmieniać zdanie...
Ostatnio zmieniony 04 lip 2018, 14:05 przez Czesio1, łącznie zmieniany 3 razy.
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
Awatar użytkownika
VdL
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 4195
Rejestracja: 29 maja 2014, 23:05
Miejscowość: dokąd
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 1 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Post autor: VdL »

3. Lolo & VdL


Upiorny hotel


Już na starcie naszej wędrówki do upiornego hotelu musieliśmy przedzierać się przez zaspy śniegu. Sam hotel z daleka mrozi krew w żyłach, bo mimo swojej masywnej budowy wygląda jakby miał się za chwilę zawalić.

Obrazek
Upiorny hotel
fot. Czesio1

Kiedy znaleźliśmy się w środku, panował półmrok. Zbychowiec jak zwykle był na wszystko przygotowany i jego lampa rozświetliła wszystko dookoła.

Obrazek
Hotelowy hall
fot. Czesio1

Zaczęliśmy eksplorować parter hotelu. Tu i ówdzie walały się sterty śmieci, a na ścianach było mnóstwo graffiti.

Obrazek
Sterty śmieci
fot. Czesio1

Obrazek
Sterty śmieci
fot. Czesio1

Obrazekrl]
Graffitti na ścianie
fot. VdL

Budowa hotelu stanęła w takim momencie, że wszystkie pomieszczenia wyglądały tak samo, można było łatwo się zgubić, nie było żadnych barierek, przez wielkie otwory, w których miały stać okna rozpościerał się widok na całą okolicę.

Obrazek
Widok z hotelowego okna na okolicę
fot. Czesio1

Obrazek
Basen hotelowy
fot. VdL

W jednym z pomieszczeń znaleźliśmy kryształową czaszkę rodem z Indiany Jones’a.

Obrazek
TomaszK z lodową czaszką
fot. Czesio1

Obrazek
Lolo z lodową czaszką i długim soplem lodu
fot. Czesio1

Zwiedzając natomiast podziemia „Upiornego Hotelu” napotkaliśmy „Obcego” niczym z filmu „8 pasażer Nonstromo”.

Obrazek
Czaszka w podziemiach upiornego hotelu
fot. Czesio1

Obrazek
Czaszka w podziemiach upiornego hotelu
fot. Czesio1

Obcy postanowił się reaktywować i nas unicestwić, oto postać, która zamiast głowy miała trupią czaszkę. Z zaskoczenia udało się go sfilmować i umknąć dalej, a postać z trupią czaszką spokojnie czekała na kolejnych forowiczów. Wbrew pozorom to była pozytywna postać... tylko osamotniona.

Obrazek
Postać z trupią czaszką
fot. Czesio1

Na ostatnim piętrze była przygotowana pułapka na nieproszonych gości.

Obrazek
Stryczek dla złoczyńców
fot. VdL

Obrazek
Wielki sopel lodu wiszący niczym miecz Damoklesa
fot. Milady

Obrazek
Wielki sopel lodu wiszący niczym miecz Damoklesa
fot. Milady

Hotel naprawdę jest upiorny w którym jest mnóstwo pułapek i niebezpieczeństw, możliwe że jest ukryty tam skarb?

Obrazek
Żegnaj upiorny hotelu...
fot. Czesio1
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez VdL, łącznie zmieniany 4 razy.
Awatar użytkownika
Milady
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 1417
Rejestracja: 09 lip 2013, 14:49
Miejscowość: Bezludna Wyspa
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 0

Post autor: Milady »

4. Milady


Konkurs kanoniczny Czesia


Punktem kulminacyjnym dnia był wieczorny konkurs zorganizowany przez Czesia. Jak się później okazało był to jeden z bardziej oczekiwanych momentów spotkania będący częściowo wyznacznikiem tego czy to już zlot czy też jeszcze forowe spotkanie. Bo jak się dowiedziałam – nie ma zlotu bez konkursu!

Obrazek
Organizator tłumaczy zasady konkursu
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Co ten Czesiek znowu wymyślił? – zastanawiają się
konkursowicze

fot. kadr z filmu zlotowego

Czesio wykazał się pomysłowością i w bardzo przystępnej formie poprowadził konkurs prowadzący nas przez wszystkie 12 części książek o przygodach Pana Samochodzika. W pierwszej chwili padł na wszystkich blady strach, nikt nie spodziewał się pytań spoza Wyspy Złoczyńców.
Składy drużyn wyglądał następująco:
* Drużyna Krakowska: TomaszK, zbychowiec
* Drużyna Kujawsko–Wielkopolska: Hanka i Mysikrólik
* Drużyna Łódzko–Warszawska: Milady oraz PawelK
* Drużyna Warszawsko–Łódzka: Anka, Mirmił, VdL i Lolo


Obrazek
Drużyna Krakowska: TomaszK i zbychowiec
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Drużyna Kujawsko–Wielkopolska: Hanka i Mysikrólik
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Drużyna Łódzko–Warszawska: Milady oraz PawelK
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Drużyna Warszawsko–Łódzka: Anka, Mirmił,
VdL i Lolo

fot. kadr z filmu zlotowego

Pytania w formie pisemnej przekazywane były drużynom. Każda drużyna otrzymywała inny zestaw pytań dotyczący danej części kanonu. Każdej części dotyczyły 3 pytania i należało ustalić na nie odpowiedź w określonym, znanym tylko Czesiowi przedziale czasowym.

Obrazek
Jak miał na imię Kędziorek z „Niewidzialnych”? –
- nad tym pytaniem zastanawia się Drużyna
Warszawsko–Łódzka

fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
„Złota rękawica” jest bardzo lubianą częścią przez zbychowca,
więc bez trudu odgadł z TomaszKiem, że Wszędobylska
Hanna pracuje w tygodniku „Szanuj zieleń”.

fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
W Ogrodzieńcu czy w Gardzieniu znajdowały się ruiny dworu
pięknej Jenny z „Niewidzialnych”? – zastanawia się Mysikrólik

fot. kadr z filmu zlotowego

A niektóre pytania trzeba przyznać były naprawdę wyszukane. Na przykład: Jak miał na imię Mysikrólik? Ciekawa jestem jak wielu z Was jest w stanie podać na szybko odpowiedź z głowy (powiem tylko, że PawelK potrafi).

Obrazek
Konkursowicze świetnie bawili się próbując odnaleźć odpowiedzi
na kolejne pytania

fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Mysikrólik zerka na kartkę z pytaniami sąsiedniej drużyny,
czyżby zapomniał, że nie ma takich samych zestawów pytań?

fot. kadr z filmu zlotowego

Oczywiście poziom zadawanych pytań był na tyle zróżnicowany, że nikt nie mógł mieć ostatecznie najmniejszych pretensji do osoby Organizatora. Odpowiedzi udzielane na bieżąco wspomagały rywalizację pomiędzy pełnymi ambicji i apetytu na pierwsze miejsce forowiczami.

Obrazek
Dokąd jechała autostopowiczka Teresa z „Wyspy złoczyńców” –
- tego Milady nie mogła nie wiedzieć, bowiem sama odegrała
rolę Teresy machającej Tomaszowi na pożegnanie

fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Młyn nad jeziorem Jasień to na pewno Topielec – Hanka
nie może się mylić

fot. kadr z filmu zlotowego

Oczywiście wszystko odbywało się w zdrowej atmosferze, na poważne pytania udzielane były nierzadko mało poważne odpowiedzi. Wiedzą na temat poszczególnych książek z cyklu Pana Samochodzika mógł wykazać się każdy członek drużyny.

Obrazek
TomaszK ze zbychowcem odgadli, że Zosia
z „Niesamowitego dworu” odnalazła w parku
wielokolorowy długopis

fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Kapitan Petersen z „Templariuszy” palił fajkę –
- taką odpowiedź w imieniu drużyny odczytał Lolo

fot. kadr z filmu zlotowego

Honorowo w konkursie wzięła udział Yvonne, którą to od zajęcia pierwszego miejsca uratowała tylko nieobecność w Kościelisku.

Obrazek
Czesio1 do udziału w konkursie zaprosił również Yvonne,
którą z nienacka telefonicznie zbombardował konkursowymi
pytaniami. Tylko trzech odpowiedzi nie znała!

fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Jak myślisz TomaszKu, wygraliśmy? – szeptem
pyta zbychowiec

fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Czas na rozstrzygnięcie konkursu
fot. kadr z filmu zlotowego

Muszę napisać nieskromnie, że pierwsze miejsce w konkursie zajęła Milady i PawelK! Na drugie miejsce wspięli się Hanka i Mysikrólik. Trzecie miejsce przypadło TomaszKowi i zbychowcowi. Na czwartym uplasowała się Anka, Mirmił, VdL i Lolo.

Obrazek
Miejsce tuż za podium zajęli: Anka, Mirmił, Vdl i Lolo
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Brązowy medal dla Hanki i Mysikrólika
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Drugie miejsce dla TomaszKa i zbychowca
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
A najlepsi okazali się Milady i PawelK
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Gratulacje dla zwycięzców od Organizatora
fot. kadr z filmu zlotowego

Muszę przyznać, że konkurs mimo szerokiego zakresu tematyki został poprowadzony bardzo sprawnie a formuła jaką wymyślił Czesio okazała się w mojej ocenie jedną z ciekawszych.

Obrazek
Milady bije brawo wszystkim uczestnikom konkursu
fot. kadr z filmu zlotowego
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez Milady, łącznie zmieniany 5 razy.
Lubimy towarzystwo, ale nie mo?emy znie?? ludzi ca?y czas ko?o siebie. Wi?c gdzie? si? gubimy, potem wracamy i znów znikamy w diab?y.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 15181
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 10 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Post autor: Czesio1 »

5. Czesio1


Dolina Małej Łąki


Dolina Małej Łąki znajduje się dokładnie na wprost drogi prowadzącej do domku TomaszKa. Aby znaleźć się na szlaku nie trzeba więc podjeżdżać nigdzie samochodem. Wystarczy krótki, kilkuminutowy spacer w kierunku głównej szosy i oto jesteśmy u wylotu Doliny.
W sobotni mroźny poranek Hanka, Agnieszka Czesiowa i ja postanowiliśmy przespacerować się fragmentem szlaku Doliny Małej Łąki.


Obrazek
Dom TomaszKa
fot. Czesio1

Obrazek
Dom TomaszKa
fot. Czesio1

Obrazek
Tatry w oddali
fot. Czesio1

Obrazek
Giewont
fot. Czesio1

Obrazek
Czerwone Wierchy
fot. Czesio1

Ubraliśmy się ciepło stosownie do panujących warunków pogodowych i ruszyliśmy w drogę. Razem z nami wyszli również Maciek i Wiktoria ale oni tylko z zamiarem dotarcia na „tor saneczkowo–jabłuszkowy pod szosą”.

Obrazek
„Tor saneczkowo–jabłuszkowy pod szosą”.
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Czesio1 z Agnieszką na trasie
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Szusująca Hanka
fot. kadr z filmu zlotowego

Tu zostawiliśmy Maćka z Wiktorią a sami przeszliśmy na drugą stronę szosy. Byłem ciekaw czy przy takiej pogodzie (jakby nie patrzeć ponad 20 stopni na minusie) będzie ktoś siedział w drewnianej budce przy wejściu na szlak i sprzedawał bilety. Nie jest to przecież najpopularniejszy szlak w Tatrach i do tego ten mróz. A jednak kasa biletowa była czynna!! Cóż nam pozostało? Mimo, że chcieliśmy przejść się tylko kawałek w górę to musieliśmy uiścić pełną opłatę.
Szlak był przetarty, po chwili minęła nas dwójka turystów na nartach. Czasem trafił się jeszcze jakiś wędrowiec. Ale poza tym pustka na szlaku. Cisza, spokój.


Obrazek
Agnieszka z Hanką na szlaku
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Agnieszka z Hanką na szlaku
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Czesio1, Agnieszka i Hanka
fot. Czesio1

Obrazek
Czesio1, Agnieszka i Hanka
fot. Czesio1

Zaskoczył mnie bardzo widok płynącego Małołąckiego Potoku, który towarzyszył nam obok szlaku. Górska bystra woda nie boi się siarczystych mrozów, jak ma płynąć to płynie.

Obrazek
Małołącki Potok
fot. Czesio1

Obrazek
Małołącki Potok
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Małołącki Potok
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Szlak w Dolinie Małej Łąki
fot. Czesio1

Obrazek
Szlak w Dolinie Małej Łąki
fot. Czesio1

Obrazek
Czesio1 z Agnieszką
fot. Czesio1

Podziwiając zimowe widoki dotarliśmy leśnym szlakiem do pierwszego rozwidlenia szlaków. Niebieski szlak odbijał w prawą stronę na Przysłop Miętusi, żółtym szlakiem w lewą stronę można było dojść na Wielką Polanę.

Obrazek
Ekipa spacerowa na rozwidleniu szlaków
fot. Czesio1

Tu zrobiliśmy sobie przerwę. Nie zabrakło zimowych szaleństw jak za dawnych dziecięcych lat.

Obrazek
Trzymamy się mocno...
fot. Czesio1

Obrazek
...hop do tyłu...
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
...i leżymy w śniegu...
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
...noga w górze...
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
...i toniemy w białym puchu
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Jest super!!
fot. kadr z filmu zlotowego

Ponieważ dziadek mróz nie odpuszczał postanowiliśmy już wracać do domku TomaszKa.

Obrazek
Sople lodu na skałach
fot. Czesio1

Obrazek
Sople lodu na skałach
fot. Czesio1

Obrazek
Szlak w Dolinie Małej Łąki
fot. Czesio1

Obrazek
Do TomaszKa już niedaleko
fot. Czesio1

Godzinka spaceru minęła dość szybko a mimo to porządnie zmarzliśmy się. Jak to dobrze, że kominek u TomaszKa wesoło buzował. Ogrzanie zmarzniętych policzków przy płonących drwach w takiej górskiej scenerii to sama przyjemność.
A to przecież nie koniec atrakcji na dziś.
Ostatnio zmieniony 06 cze 2018, 10:47 przez Czesio1, łącznie zmieniany 2 razy.
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
Hanka
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 1647
Rejestracja: 05 maja 2014, 20:31
Tytuł: Hanka
Miejscowość: Brześć Kujawski
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 2 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Post autor: Hanka »

6. Hanka


Kulig


Pewnego grudniowego dnia zadzwonił mój telefon. Po drugiej stronie odezwali się zbychowiec i TomaszK. Rozmawialiśmy o styczniowym zlocie w Kościelisku. Wtedy to nieśmiało zaproponowałam, iż podczas tego spotkania można by zorganizować kulig. Tomaszkowi spodobał się mój pomysł. Podjął się zamówienia dla nas odpowiedniej ilości sań. Wymyślił dalsze atrakcje, po kuligu mieliśmy grzać się przy ognisku, zajadając pieczone kiełbaski i popijając szlachetne miody.

Obrazek
Staropolski kulig

Kulig to karnawałowa zabawa szlachty polskiej, znana od końca XVI w. Organizowana była od świat Bożego Narodzenia do środy Popielcowej. Celem kuligów była wspólna sąsiedzka zabawa, dająca możliwość bliższego poznania się czy złagodzenia sporów. Może my też chcieliśmy się poczuć jak towarzystwo ze szlacheckim pochodzeniem, poznać okolicę jadąc saniami zaprzęgniętymi w konie.
W sobotę 7 stycznia z niecierpliwością nasza wesoła kompania wyglądała przez okno z Tomaszkowego domu i wypatrywała góralskich zaprzęgów. Usłyszeliśmy najpierw dzwonki, potem trzaskanie bicza, skrzypienie przemykających po śniegu sań i naszym oczom ukazał się sznur pojazdów ciągniętych przez śliczne wierzchowce.


Obrazek
Pierwsze sanie już nadjeżdżają
fot. PawelK

Obrazek
Dwukonne sanie
fot. kadr z filmu zlotowego

Kroczyły majestatycznie i dumnie. Konie prezentowały się fantastycznie, kare, gniade, kasztanowe i siwe ustrojone były w dzwoneczki i kolorowe wstążki. Z ich nozdrzy w mroźne powietrze wydobywały się kłęby pary, ślicznie wygadały z błyszczącą sierścią upstrzoną śniegiem, z oszronionymi wąsami i rzęsami.

Obrazek
Konie z oszronionymi wąsami i rzęsami spokojnie
oczekiwały aż wszyscy zasiądą do sań

fot. PawelK

Na dworze panował straszny ziąb, było chyba – 25 stopni. Choć słońce uśmiechało się chwilami serdecznie surowy mróz nie ustępował kolejny dzień. Cała okolica okryta była skrzącym całunem promiennej bieli. Opatuchalismy się więc solidnie by nie zmarznąć za bardzo podczas kuligu.

Obrazek
Pięknie prezentował się rząd sań w naszym kuligu
fot. Maciek

Powoli mościliśmy się w saniach. Troskliwi górale okrywali nas kocami. Rozdali zapalone pochodnie i mogliśmy ruszać w drogę. Składy sań były następujące:
1) Czesio1, Agnieszka, Kinga i Maja
2) TomaszK, Hanka, Maciej, Wiktoria
3) Mysikrólik, Agnieszka i Robert
4) VdL, Marzena, Iga i Lolo
5) PawelK, Anka, Milady i Mirmił


Obrazek
W pierwszych saniach usiedli: Hanka, TomaszK,
Wiktoria i Maciek

fot. Maciek

Obrazek
Wiktoria i Maciek
fot. Maciek

Obrazek
Hanka i TomaszK
fot. Maciek

Obrazek
W saniach drugich usiedli: Czesio1, Kinga,
Agnieszka i Maja

fot. Czesio1

Obrazek
Agnieszka i Maja
fot. Czesio1

Obrazek
Czesio1 i Kinga
fot. Czesio1

Obrazek
Marzena i Iga w saniach numer trzy
fot. VdL

Obrazek
Milady i Mirmił usiedli w ostatnich saniach
fot. PawelK

Obrazek
Milady i Mirmił już z płonącymi pochodniami
fot. PawelK

Nie wiem o czym dyskutowano w innych saniach. Ja miałam ogromną przyjemność siedzieć obok Gospodarza naszego zlotu, TomaszKa, który w niebywałą swobodą opowiadał historie Kościeliska i mieszkających tam ludzi.

Obrazek
W pięknej zimowej scenerii konie ruszyły z kopyta
fot. Maciek

Obrazek
Płonąca pochodnia a w oddali między drzewami
masyw Giewontu

fot. Maciek

Czas mijał niezwykle miło, podziwialiśmy tatrzańskie, ośnieżone szczyty. Aż chciało się śpiewać:
Ciągną, ciągną sanie, góralskie koniki,
Hej, jadą w saniach panny, przy nich janosiki.
Spod kopyt lecą skry, hej lecą skry,
Zmarznięta ziemia drży, hej ziemia drży.


Obrazek
Ciągną, ciągną sanie, góralskie koniki
fot. PawelK

Obrazek
Ciągną, ciągną sanie, góralskie koniki
fot. PawelK

Obrazek
Ciągną, ciągną sanie, góralskie koniki
fot. VdL

Obrazek
Giewont w oddali
fot. Maciek

Obrazek
Masyw Giewontu
fot. Maciek

Obrazek
Wielkie tatrzańskie polany pokryte grubym puchem śniegu
fot. Maciek

Obrazek
Kulig
fot. Maciek

Obrazek
Kulig
fot. VdL

Obrazek
Kulig
fot. VdL

Obrazek
Konikom coraz zimniej
fot. Maciek

Gdy pędziliśmy z górki rzeczywiście drżała ziemia. Tymczasem purpurowy zachód rozgorzał za czarnymi czubami górskich sosen, zaczynało się robić coraz ciemniej. Księżyc wypłynął na niebo jak złota łódź. Powoli zbliżaliśmy się do mety naszego kuligu.

Obrazek
Płonąca pochodnia rozświetla zapadający wokół mrok
fot. VdL

Zmarznięci ale bardzo zadowoleni opuszczaliśmy sanie myśląc już o smacznym obiedzie i czekających nas wieczornych konkursach. Ten kulig to niezapomniana przygoda. Dziękujemy TomaszKu.
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez Hanka, łącznie zmieniany 5 razy.
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 7649
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 0

Post autor: TomaszK »

7. TomaszK


Sobotni wieczór


Kiedy po zakończeniu kuligu pod karczmą „Holny” okazało się że nie ma dla nas miejsca w tej gospodzie, postanowiliśmy zrobić sobie obiad w domu, pomimo że nie byliśmy na to przygotowani. Każdy jednak nawiózł jakiegoś jedzenia, więc z głodu nie powinnyśmy umrzeć. Na pierwsze danie Hanka zaofiarowała się błyskawicznie zrobić słynny żur kujawski, który co prawda był planowany, ale dopiero na wieczór.

Obrazek
Słynny kujawski żur już gotowy
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Słynny kujawski żur już gotowy
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Smacznego
fot. kadr z filmu zlotowego

Drugie danie też było awaryjne, rozmroziliśmy kotlety, które moja ciocia upiekła w ogromnej ilości, zostały podgrzane w piekarniku. Sałatką zajęła się Marzena, a była to sałatka niezwykła, bo z pieczonym boczkiem, co w sałatkach spotykane jest rzadko (a szkoda).

Obrazek
Sałatka w wykonaniu Marzeny
fot. kadr z filmu zlotowego

Dla mnie był to najprzyjemniejszy wieczór w Kościelisku. W domku był gwar, ruch, nikt się nie nudził, Maja i Iga okupowały schody i bawiły się lalkami w skomplikowaną grę fabularną,

Obrazek
Sobotnia wieczorna uczta
fot. Maciek

Obrazek
Sobotnia wieczorna uczta
fot. Maciek

niektórzy grali w bilard (brylował Lolo),

Obrazek
Zbychowiec przy bilardowym stole
fot. VdL

Obrazek
TomaszK z trybun obserwuje pojedynek Czesia
ze zbychowcem

fot. VdL

Obrazek
Czesio1 atakuje
fot. VdL

a Mysikrólik zgromadził chętnych na grę planszową.

Obrazek
Jedna z wielu gier, które przywiózł na zlot Mysikrólik
fot. Czesio1

Wszystkiemu oczywiście towarzyszyły rozmowy o tych co przyjechali, o tych co nie przyjechali, o następnych zlotach – czyli to co nas integruje. Było też pieczenie kiełbasy na kominku, co zastąpiło wstępnie planowane ognisko, odwołane z powodu siarczystego mrozu. Sąsiad pan Władek, przygotował nawet miejsce na ognisko na swoim polu i zgromadził drewno, ale ostatecznie spędził ten wieczór u nas.

Częścią wieczoru była zabawa przygotowana przez Hankę a prowadzona przy wsparciu Milady.


Obrazek
Hanka objaśnia zasady zabawy
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Hanka rozdaje uczestnikom czyste kartki do zabawy
fot. kadr z filmu zlotowego

Każdy otrzymał kartkę, napisał na niej swój nick forowy i podał ją sąsiadowi. Z kolei na kartce otrzymanej od sąsiada z lewej, wpisywał odpowiedź na pierwsze pytanie i podawał sąsiadowi z prawej.

Obrazek
Pierwsze pytania już padły
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Ale fajnych znajomych ma ten mój sąsiad TomaszeK -
- zdaje się myśleć Władek patrząc na naszą wesołą ferajnę

fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Nawet operator kamery Czesio został wciągnięty w wir zabawy
fot. kadr z filmu zlotowego

Pytania dotyczyły osoby której nick był napisany na kartce, udzielane były anonimowo, kolejno przez wszystkich uczestników zabawy. Pytania były żartobliwe, np. „Jaki tytuł będzie mieć jego biografia”, odpowiedzi też były żartobliwe, ale w sumie mówiące danej osobie, co myślą o nim inni.

Obrazek
Hanka odczytuje odpowiedzi na kolejne pytania
fot. kadr z filmu zlotowego

Wieczór przeciągnął się do północy, a dla niektórych nawet dłużej. A temperatura na zewnątrz spadała i spadała...

Obrazek
Ekipa zlotowa prawie w komplecie. Od lewej: Władek,
Marzena, Iga, Lolo, Maja, VdL, Mirmił, Milady, TomaszK,
Czesio1, Robas, Mysikrólik, Agnieszka Mysikrólikowa,
zbychowiec, Agnieszka Czesiowa,
Maciek (syn Hanki), Kinga, Hanka, Paweł i Anka.

fot. Czesio1
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez TomaszK, łącznie zmieniany 3 razy.
Awatar użytkownika
Mysikrólik
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 4752
Rejestracja: 16 lip 2013, 14:37
Tytuł: harcerz
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 0

Post autor: Mysikrólik »

8. Mysikrólik


Poranne odpalanie wehikułów


Nieuchronnie zbliżał się czas wyjazdu. Bardzo wcześnie w niedzielę, bo już o 7 rano, w kominku zaczął wesoło trzaskać ogień i pierwsi zlotowicze schodzili się na śniadanie.
Wszystko fajnie, tylko był mały problem. Komu w ogóle odpali samochód. Mróz od rana był nadal potężny, blisko –30 stopni.


Obrazek
Niedzielny poranek
fot. Agnieszka Czesiowa

Sobotnia próba wypadła pomyślnie dla VdL, Hanki, Czesia i o dziwo TomaszKa.
W niedzielę nie było już tak dobrze.
Opel TomaszKa chodził jak pszczółka, VdL i jego Skoda oraz Volkswagen Hanki również nie miały problemów z odpaleniem. Nieoczekiwane problemy miała za to „Renówka” Czesia w której prawdopodobnie paliwo zmieniło się w coś niezdatnego do rozruchu, mimo że miała chyba najlepszy akumulator ze wszystkich aut.
Kia Mirmiła i Milady, oraz Skoda Mysikrólika wyglądały jakby wyzionęły ducha.
Jakiekolwiek próby odpalenia na kable, nie dawały żadnego rezultatu.
VdL zaordynował kąpiele zdrowotne dla baterii obu samochodów i tak akumulator Kii pławił się w TomaszKowej misce do prania, a Mysikrólik podgrzewał swój w zlewie w kuchni.
W tym czasie Czesio próbował reanimować swój samochód za pomocą farelki.
Stało się jasne, że nie uda nam się wystartować na „Zakopiankę” przed tabunami wracającymi z długiego weekendu.
Cała załoga zlotowa lojalnie dotrzymywała towarzystwa uwięzionym w Kościelisku.
Po ok. trzech kwadransach podjęliśmy kolejne próby odpalenia. Na pierwszy ogień poszedł „koreańczyk” z miasta Łodzi. Tym razem do walczących dołączyła Milady, która postanowiła wspomóc duchowo swój samochód. Po kilku próbach wreszcie silnik zaczął pracować, czym sprawił radość właścicielom, a pozostałym wlał nadzieję w serca.
Skoda Mysikrólika, po zamontowaniu „zrelaksowanego” akumulatora i zastosowaniu podobnej techniki, odpaliła prawie od razu, choć w charakterystyczny dla diesli, terkotliwy sposób. Inna sprawa, że od mrozu zapaliły się wszystkie kontrolki i niektóre nie zgasły już aż do wizyty u elektromechanika, a drogę powrotną Skodzina przejechała na włączonych na stałe światłach stopu.
Pozostał więc samochód Czesia, który miał niestety problemy wykraczające poza nasze możliwości i została wezwana pomoc w postaci „Startera”.


Obrazek
Skuteczna próba odpalenia Czesiowej „Renówka”
fot. Agnieszka Czesiowa

Jako pierwsza opuściła nas Hanka z rodziną, która miała w planach poszusować jeszcze w Witowie. Następnie w drogę wyruszyła drużyna Mysikrólika, który miał najdalej. Pozostali wyjechali niewiele później. Akcja rozruchowa Renaulta poszła sprawnie i kawalkada aut, z Czesiem, Mirmiłem i VdL za kierownicami, pojechała za Oplem TomaszKa, aby sobie tylko znanymi drogami ominąć korki na „Zakopiance”.
Wyjazd nastąpił dopiero po 13-tej.
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez Mysikrólik, łącznie zmieniany 4 razy.
Awatar użytkownika
PawelK
Moderator
Moderator
Posty: 5341
Rejestracja: 27 lip 2013, 10:25
Podziękował;: 2 razy
Otrzymał podziękowań: 6 razy
Kontakt:

Post autor: PawelK »

9. PawelK


Górskie wędrówki


Dzień pierwszy. Piątek, 6 stycznia. Zimno. Rano (pojęcie względne, jak mawiał mój kolega ze studiów, rano jest 2 godziny po wstaniu z łóżka), czyli ok 9–13 stopni. Ponieważ wczesnym popołudniem jest przewidziana eksploracja rudery hotelowej w Kościelisku planujemy trasę po której zdążymy i na obiad i do Kościeliska. Padło na lajtową traskę na Halę Kondratową. Tam zawsze jest ciepła herbatka i jedyny, ze schronisk w Tatrach, piernik (w pozostałych jest szarlotka). Wyszliśmy na tyle rano, że na szlaku było w miarę pusto, sporo śniegu i niezbyt ślisko.

Obrazek
Szlak na Halę Kondratową
fot. PawelK
Obrazek
Szlak na Halę Kondratową
fot. PawelK

Obrazek
śnieg pięknie ubrał drzewa w Dolinie Kondratowej
fot. PawelK

Obrazek
Drzewa pokryte śniegiem
fot. PawelK

Obrazek
Białe szczyty gór wyłaniające się powyżej drzew
fot. PawelK

Obrazek
Kopa Kondracka w oddali
fot. PawelK

Szlak niestety częściowo przecina się, częściowo pokrywa z nartostradą. Swoją drogą, zadziwiają mnie niesamowicie ludzie, którzy na plecach wnoszą narty dwie godziny w górę aby potem pół godziny zjeżdżać po ścieżce pełnej ludzi. Wracając do wycieczki – pod górę w miarę pusto. Na hali trochę ludzi ale bez przesady, miejsce w środku się znalazło, herbata z cytryną i piernik też.

Obrazek
Schronisko na Hali Kondratowej
fot. PawelK

Obrazek
Schronisko na Hali Kondratowej
fot. PawelK

Na hali ponad metr śniegu.

Obrazek
Znaki górskie tonące w zaspach śniegu
fot. PawelK

Widoki w zależności od przewianych chmur, na zmianę trochę słońca, trochę chmurek. Wracamy oczywiście tą samą trasą, niestety znajduje się kilku „pseudo–narciarzy”, którzy nie zauważają, że śmigają ścieżką, po której chodzą ludzie i na centymetry wyprzedzają waląc w dół z pełną prędkością.

Obrazek
W drodze powrotnej
fot. PawelK

Obrazek
Hotel Górski na Kalatówkach
fot. PawelK

Po drodze umawiamy się z Tomaszkiem, że obiad o 14 i ktoś po nas podjedzie. Obiad zaplanowaliśmy u Ryśka. Wszystko by było fajnie, bo restauracja fajna ale wiele się zmieniło. Rysiek (knajpa) ma już ponad 1800 lajków na fejsie w związku z tym nagle stał się jedną z najbardziej popularnych jadłodajni w Zako. Konsekwencją są: wyższe ceny, mniejsze porcje i... coraz dłuższe kolejki. Tym razem kolejka była już na schodach do toalety i zrezygnowaliśmy z tej przyjemności (co więcej, ostatniego dnia odkryliśmy, że przy Strążyskiej, gdzie dotychczas kupowaliśmy czasami chleb z własnego wypieku, pani ma teraz oprócz chleba, również pierogi z jagodami, więc Anka już nie musi chodzić do Ryśka na pierogi). Jedzonko wzięliśmy w barze mlecznym przy Zamoyskiego a niedługo po obiedzie przyjechali po nas Milady z Mirmiłem.

Dzień drugi, Sobota, 7 stycznia. Jeszcze zimniej. Tym razem –24 na naszym termometrze.


Obrazek
Mroźny poranek w Zakopanem
fot. PawelK

Ponieważ TomaszK zaplanował na 15:30 kulig a my chcemy coś jeszcze zjeść przed, rezygnujemy z wcześniejszych planów wycieczki Kościeliską do Hali Ornak i Smreczyńskiego Stawu na rzecz prostej i przyjemnej wycieczki Strążyską do Polany Strążyskiej i Siklawicy.

Obrazek
Szlak Doliną Strążyską
fot. PawelK

Obrazek
Giewont w oddali...
fot. PawelK

Obrazek
...i w zbliżeniu
fot. PawelK

Ludzi jeszcze mniej niż w piątek (pewnie za zimno). Herbaciarnia na szczęście otwarta.

Obrazek
W herbaciarni na Polanie Strążyskiej
fot. PawelK

Zamawiamy nieśmiertelną szarlotkę i idziemy obejrzeć, jak tym razem zamarzła Siklawica. Niestety pięknie zamarznięta zazwyczaj lecąca woda jest przykryta grubą warstwą śniegu ale nikt nam nie przeszkadza w oglądaniu i fotografowaniu, bo ludzi nie ma.

Obrazek
Zamarznięta Siklawica
fot. PawelK

Obrazek
Zamarznięta Siklawica
fot. PawelK

W drodze powrotnej spotykamy coraz więcej ludzi, również z dziećmi – ociepliło się, tylko –20 stopni.

Obrazek
W drodze powrotnej
fot. PawelK

Obrazek
Zza chmur wyjrzało słońce
fot. PawelK

Obrazek
Podróż balonem ponad Tatrami
fot. PawelK

Obrazek
Zamarznięty Potok Strążyski
fot. PawelK

Tym razem wcinamy w domu jajecznicę na boczku i śmigamy busikiem na kulig do Tomaszka.
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez PawelK, łącznie zmieniany 5 razy.
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
Zablokowany

Wróć do „Relacje”