Ciekawostki z Australii

Dział poświęcony sprawom ogólnym dotyczącym przygód na żywo
ODPOWIEDZ
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Ostatnio zmieniony 01 kwie 2016, 14:34 przez Brunhilda, łącznie zmieniany 1 raz.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

PawelK pisze:
No to musisz pójść do Amaro, będzie taniej, tak ca. 2 razy, ale 2 razy mniej potraw[/i]
Znalazłam. 480 zł za obiad na dwie osoby.

http://wojciechbonkowski.natemat.pl/559 ... je-u-amaro

W artykule napisane jest, ze inna forma bo główne danie z konkretnym kawałkiem mięsa czy czegos. Tu konkretnych kawałków ńie było. Ale owszem, 12 dań było podanych. W Kopenhadze podobne do sydneyskich ceny, jak rozumiem. No i moze porównać trzeba do zarobków? Tutaj 2 razy $485 plus 2 razy przynajmniej $120 za napoje niealkoholowe, tj circa $1200. Wedlug Australian Biuro Statustyki średnia tygodniowa u nas jest $1500. Na tydzien u nas sie liczy. Moim zdaniem to nierealne dane. Blizej chyba 1100-1200 wlasnie. I nie wiem czy to tez realne jest . A w Polsce? Wlasnie zobaczyłam, ze około 3000 zł, tak? Na miesiąc czyli około 750 na tydzien. Nie wiem na ile to realne. Czyli w gruncie rzeczy podobnie Amaro sie ceni a przecież ma tylko jedna gwiazdkę, i nie jest kilka razy z rzędu najlepsza restauracja swiata! Ale pomysły kulinarne widze podobne! Te pierożki pieknie wygladaja, zwinięte w płatki warzywne zamiast w ciasto.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Wracam jeszcze na chwile do nasionek czy wlasciwie narodek australijskiego bushu. Pomyslałam o nich dzisiaj rano, kiedy w ramach postanowienia odżywiania sie zdrowiej, poslodzilam herbatę miodem. Uwielbiam słodka herbatę ale na cukier tak juz wszedzie ujadają, ze zdecydowałam znowu spróbować z miodem. Nie lubie bo zmienia smak herbaty to raz, robi ja mętna jakby to dwa. I jak tak slodzilam to pomyslałam, ze wieki temu ktos pierwszy musiał zobaczyc miód i go spróbować. Z narażeniem zycia bo przeciez nie wiadomo jaka reakcja będzie... Tak jak z tymi jagodami z bushu. Nikt ich przeciez nie zrywa bo tylko stare aborygeńskie kobiety wiedza, które sa jadalne. Młode aborygeńskie kobiety , mimo, ze niby sa przyuczane do tej sztuki, preferują pewnie Mc Donalda... Jak wszyscy inni w tej grupie wiekowej zreszta. Tak wiec nie jest to coś co kupujemy w supermarkecie. Nawet nie na północy. Jakos nie mamy zaufania, nie znamy, chociaż przeciez Aborygeni to jadają. Ciekawe. Wlasciwie głownie przyjezdni, jak kucharz Rene, odkrywają nasze lokalne przysmaki.
Tak , ze jeszcze raz zadziwiam sie jak ten Rene wyciągnął ta wiedzę ze starych. aborygeńskich kobiet...? Nie sa zbyt przychylne co mogliśmy z Pawlem naocznie stwierdzić będąc w Uluru. Kontakt trudny, mimo,ze robiłam próby. Po prostu mistrz. Chyba, ze przemówiły pieniądze....
No cóż. Wroce do jagodek. Były tam lillypilly, lemon aspen i muntries, lokalne jadalne jagody, z marynowanymi owockamii , w soku z Kakadu plum , oprószone wszystko starta Kakadu plum.
Ostatnio zmieniony 03 kwie 2016, 05:07 przez Brunhilda, łącznie zmieniany 2 razy.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

To jest lemon aspen

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 807736.jpg medium=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... dwxea.jpeg large=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... jcfija.jpg group=34606][/gimg]
Zdjecie z Wiki

W środku jak miniaturowe jabłko troche, nawet z pesteczkami. Kwaśne jak piorun, smak tropikalnego cytrusowego owoca, podobno 100 g lemon aspen to jak 6 cytryn. Marynuje sie, gotuje , dodaje do ciast, sosów deserowych, robi sie napoje.
Ostatnio zmieniony 03 kwie 2016, 05:16 przez Brunhilda, łącznie zmieniany 1 raz.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Nastepnie mamy lillypilly czyli jagodki , które rosną na wiecznie zielonych drzewach lasu deszczowego. Sa czerwone, fioletowe, czasem białawe w kolorze. Smak żurawinowo- gozdzikowy , robi sie z nich dżemy, soki, sosy, desery, słodycze.

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 813704.jpg medium=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... h0idp.jpeg large=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... g~original group=34607][/gimg]
Zdjecie z Wiki
Ostatnio zmieniony 03 kwie 2016, 05:17 przez Brunhilda, łącznie zmieniany 1 raz.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Muntries to juz w ogole cudowna jagoda. Rośnie na wybrzeżu południowej Australii i znana była i popularna wsród tubylców. Nawet była używana miedzy plemionami w handlu zamiennym. Pierwsi osadnicy tez jej używali do wyrobu dżemów i ciast i soków p, do mięsa i wszystkiego wlasciwie. Ma słodki smak podobny do przyprawionego na ostro jabłka. Mozna jeść prosto z krzaka albo prezerwowac czy gotować. Nawet robi sie z muntries wino!!! Nazywa sie tez emu jabłko albo lokalna żurawina. Ma duzo antyoxydantow, 4 razy wiecej niz nasze jagody. Teraz podobno z jej naturalnego wosku robia tez kremy!
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 817970.jpg medium=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... djj1u.jpeg large=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... jcfija.jpg group=34608][/gimg]

Zdjecie z Wiki
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Ciesze sie, ze moge Wam to opowiadać bo te jagody i inne lokalne owoce bushu to dla mnie nowość. Jak wspomniałam w ogole nie sa popularne. Ani znane. W zyciu bym nie pomyślała, ze będąc w bushu moge sobie zerwać i zjeść i nie paść rażona jakims jadem.

Następne danie to te zielne nadziewne liście, które pokazałam wczesniej ale nie opisałam!

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 824284.jpg medium=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... la4ob.jpeg large=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... jcfija.jpg group=34609][/gimg]

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 709454.jpg medium=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... p1ks2.jpeg large=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... g~original group=34609][/gimg]

Sa to dwa rodzaje wattleseeds czyli takich ziaren jakby z akacji ugotowane w formie owsianki i zawinięte w liście saltbush, polane sosem z bazylii i posypane finger lime.

Wattleseeds to takie czarne ziarenka akacji. Akacja u nas rośnie wszedzie wszerz i wzdłuż. ńie wszystkie gatunki sa jadalne ake Aborygeni wszystko juz setki lat temu opracowali i żywili sie ńimi. Akacja jest zreszta jednym z symboli Australii, a ich kolor żółty i zielony to wlasnie barwy naszych sportowcow.

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 713913.jpg medium=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... jcfija.jpg large=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... g~original group=34609][/gimg]
Zdjecie z Wiki
Ostatnio zmieniony 03 kwie 2016, 08:04 przez Brunhilda, łącznie zmieniany 6 razy.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Te ziarenka akacji maja twarda skorupę, ktora pozwala im przetrwać w tych, co tu duzo mowic, trudnych warunkach. Te ziarenka , jak spadną, lezą czasem ze 20 lat zanim wyniknie jakis pożar bushu, ktory je otworzy i beda mogły kiełkować. Ciekawie to natura sobie wypracowała... W tych warunkach, mam na myśli żar z nieba, czesto sa pożary bushu. Wiele roślin, moze zacząć kiełkować wlasnie tylko wtedy kiedy wysokie temperatury, jak w pożarze wlasnie je otworzą. Tym sposobem roślinność sie odradza po spaleniu. Jako, ze czasami czekają tyle lat, sa te ziarenka napakowane rożnymi dobrociami. Proteinami witaminami, oprocz vit C, B12 i ryboflawin. Aborygeni prażyli je, mielili na mąkę do roznych wypieków, używane sa do sosów, mięsa ale tez do lodów. Maja po rożnym stopniu prażenia orzechowawy smak. Nawet zielone były jedzone po ugotowaniu.
Tutaj dwa rodzaje tych akacjowych ziaren zostały ugotowane w formie jakby owsianki i, zeby zaznaczyć australijskosc podane zawinięte w saltbush i zaaranżowane jako takie pąki z lokalnych roslin.
Teraz saltbush. Zdjecie z Wiki

Obrazek

To sa krzaki, które rosną wszedzie. No nie przyszłoby mi do głowy, zeby je w ogole dotykać! A tu prosze. Używane sa do zawijania mięsa na przykład , jak kapusta do gola mów, tylko, ze mniejsze sa. Albo do wykładania garnka czy naczynia do gotowania czy pieczenia, zeby na nich ułożyć mięso wlasnie.

Na tym wszystkim ułożone listki finger lime czyli lemonki palcowej :-D :-D no nie im jak przetłumaczyć.
Ostatnio zmieniony 03 kwie 2016, 08:06 przez Brunhilda, łącznie zmieniany 2 razy.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Finger limes to pyszne owoce lasu deszczowego zwane tez kawiorem cytrusowym. Rzeczywiscie w środku sa granulki , jak kawior i w ustach pękają cytrynowo limonkowym smakiem. Pyszne. I kwaśne. Sa w roznych kolorach. Używa sie do deserów, lodów, ale tez do spagetti, , sushi sashimi itp. Pyszne i niezwykle. Listki z teko drzewka wlasnie były poukładane na wierzchu.

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 850595.jpg medium=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... iozb4.jpeg large=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... jcfija.jpg group=34611][/gimg]

Zdjecie z www.goodfood.com.au
Ostatnio zmieniony 03 kwie 2016, 08:17 przez Brunhilda, łącznie zmieniany 2 razy.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Danie numer cztery to w pewnym sensie hołd Noma złożony Aborygenskim rybakom. Barangaroo, gdzie jest restauracja, tj juz nawet nie, bo wczoraj zakończyli działalność, to miejsce gdzie przedtem Aborygeni łowili sobie ryby i owoce morza. Teraz to centrum Sydney, to nowa dzielnica, dosyc szybko sie rozwijająca. No i jako, ze ostrygi na skałach siedzą to kolejne danie , owoce morza podane sa na kupce kamieni. Na tej kupce balansują : ostryga, i dwie małże, jedna zwana pipi. Oczywiscie nasze lokalne małże. Skorupki z małżami przykryte sa skorupka, cieniutenką warstwa powstałą z odparowanego rosołku z kury pociagniete dodatkowo tłuszczem z krokodyla.....

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 724562.jpg medium=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... 9vahm.jpeg large=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... jcfija.jpg group=34612][/gimg]
Ostatnio zmieniony 03 kwie 2016, 08:34 przez Brunhilda, łącznie zmieniany 1 raz.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Tu w przybliżeniu. Moja pipi juz zjedzona, dwie skorupki rowniez. To wlasciwie nie skorupki tylko jakby opłatek z rosołu z tłuszczem krokodyla....

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 902251.jpg medium=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... wlz86.jpeg large=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... jcfija.jpg group=34613][/gimg]
Awatar użytkownika
VdL
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 4838
Rejestracja: 29 maja 2014, 23:05
Miejscowość: dokąd
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 143 razy
Otrzymał podziękowań: 119 razy

Post autor: VdL »

jużmmyślałem ="Brunhilda"]Ciesze sie, ze moge Wam to opowiadać bo te jagody i inne lokalne owoce bushu to dla mnie nowość. Jak wspomniałam w ogole nie sa popularne. Ani znane. W zyciu bym nie pomyślała, ze będąc w bushu moge sobie zerwać i zjeść i nie paść rażona jakims jadem.

Następne danie to te zielne nadziewne liście, które pokazałam wczesniej ale nie opisałam!

Obrazek

Obrazek
Obrazeki
A juz myślałem, że to marynowane nietoperze. :D
Ostatnio zmieniony 03 kwie 2016, 10:02 przez VdL, łącznie zmieniany 2 razy.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

VdL pisze: A juz myślałem, że to marynowane nietoperze. :D
:509: :509: :509: :509:

Czekaj czekaj, bedzie jeszcze coś ciekawego...
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

OK VDL. Trzymaj sie. Otóż jako piąte wjechało na stół mięsko ze śnieżnego kraba z Zachodniej Australii, serwowane na wyściółce z surowego żółtka podprawionego sfermentowanym kangurem.... :shock:
Nie wiem czy chce wiedzieć jak sie fermentuje kangura...... :-D

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 941802.jpg medium=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... vevv0.jpeg large=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... g~original group=34637][/gimg]

Ale musze przyznać, ze wyjąwszy myślenie o procesie fermentacji kangura to było pyszne....
Naprawde.
Ostatnio zmieniony 03 kwie 2016, 18:27 przez Brunhilda, łącznie zmieniany 1 raz.
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 9304
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 82 razy
Otrzymał podziękowań: 615 razy

Post autor: TomaszK »

Brunhilda pisze: Skorupki z małżami przykryte sa skorupka, cieniutenką warstwa powstałą z odparowanego rosołku z kury pociagniete dodatkowo tłuszczem z krokodyla.....
Jakby ktoś znalazł, że podają to gdzieś w Polsce, to prosze mi dać znać. Zaraz tam jadę. Nawet nie musi być z krokodyla.

Te finger limes chyba już docierają do Europy, bo widziałem je w reklamie, jako rewelecyjny środek odchudzający. W to akurat nie wierzę, ale cytrusy w postaci kulek a'la kawior, brzmią bardzo ciekawie.
Skosztowałbym też tego fermentowanego kangura, o ile nie śmierdzi. Makłowicz gotował niedawno jakieś egzotyczne danie w Tajlandii i powiedział że wspaniałą przyprawą jest pasta z krewetek. Właśnie fermentowanych. Oczywiście kupiłem i chociaż lubię eksperymenty kulinarne, wyrzuciłem do śmieci. Smród był niewyobrażalny.
Awatar użytkownika
johny
Moderator
Moderator
Posty: 12058
Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
Miejscowość: Łódź
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 384 razy
Otrzymał podziękowań: 303 razy

Post autor: johny »

Pogoda super, czas wypróbować przesyłkę z Australii! Wkrótce zdam relacje z rzucania bumerangiem! :-D
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
Awatar użytkownika
VdL
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 4838
Rejestracja: 29 maja 2014, 23:05
Miejscowość: dokąd
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 143 razy
Otrzymał podziękowań: 119 razy

Post autor: VdL »

johny pisze:Pogoda super, czas wypróbować przesyłkę z Australii! Wkrótce zdam relacje z rzucania bumerangiem! :-D
Ciekawe czy wróci, za pierwszym razem na ogół nie wracają.
Jednego utopiłem w jeziorze, skubany nie wrócił. :D
Awatar użytkownika
johny
Moderator
Moderator
Posty: 12058
Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
Miejscowość: Łódź
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 384 razy
Otrzymał podziękowań: 303 razy

Post autor: johny »

VdL pisze:Ciekawe czy wróci, za pierwszym razem na ogół nie wracają.
Ten podobno jest zawracający! Wpadnijcie z Lolem to razem testy zrobimy! :-)
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Trzymam kciuki! Powiedział mi ten pan, ze prawdziwy jest! Zreszta wyglada. Tylko sprawdźcie jak sie je rzuca bo to jakos specjalnie trzeba. Nigdy nie próbowałam.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Danie numer sześć bardzo artystycznie zaaranżowane. Babeczka z suszonego scallop z kwiatami nasturcji. Sprawdziłam, ze po polsku scallop to przegrzebek. Pierwszy raz widze to słowo.
Okazało sie, ze kwiaty nasturcji były bardziej zjadliwe niz suszony scallop. Paskudne to było. Bo suszony scallop był zmielony na gladziutenka, co nawet widać, sprasowana pastę na wierzchu babeczki. Jak to sie mogło stać skoro scallops czy jak teraz juz wiem, przegrzebki sa takie pyszne? W środku babeczki była pokrojona łodyga nasturcji, no i nasturcjami, jako, ze jadalne w całości , mozna było ta babeczkę przegryźć.

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 952579.jpg medium=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... 76uf4.jpeg large=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... jcfija.jpg group=34669][/gimg]

Tu widać nadzienie z drobniutko i pieczołowicie pokrojonych łodyg

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 003830.jpg medium=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... oflre.jpeg large=http://i1156.photobucket.com/albums/p56 ... g~original group=34669][/gimg]

Tomaszku, pasta krewetkowa dla mnie tez jest rzeczą zupełnie nie do pojęcia :-D ten zapach, a jak juz jakos przejdziesz zapach to ten smak! Tfu! Ale jest niezbędnym składnikiem roznych azjatyckich dań! Tez kiedys próbowałam , tez wyrzuciłam. Omijam i juz.
Awatar użytkownika
VdL
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 4838
Rejestracja: 29 maja 2014, 23:05
Miejscowość: dokąd
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 143 razy
Otrzymał podziękowań: 119 razy

Post autor: VdL »

TomaszK pisze:
Brunhilda pisze: Skorupki z małżami przykryte sa skorupka, cieniutenką warstwa powstałą z odparowanego rosołku z kury pociagniete dodatkowo tłuszczem z krokodyla.....
Jakby ktoś znalazł, że podają to gdzieś w Polsce, to prosze mi dać znać. Zaraz tam jadę. Nawet nie musi być z krokodyla.

Te finger limes chyba już docierają do Europy, bo widziałem je w reklamie, jako rewelecyjny środek odchudzający. W to akurat nie wierzę, ale cytrusy w postaci kulek a'la kawior, brzmią bardzo ciekawie.
Skosztowałbym też tego fermentowanego kangura, o ile nie śmierdzi. Makłowicz gotował niedawno jakieś egzotyczne danie w Tajlandii i powiedział że wspaniałą przyprawą jest pasta z krewetek. Właśnie fermentowanych. Oczywiście kupiłem i chociaż lubię eksperymenty kulinarne, wyrzuciłem do śmieci. Smród był niewyobrażalny.
Może za mało chilli :-D
Awatar użytkownika
VdL
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 4838
Rejestracja: 29 maja 2014, 23:05
Miejscowość: dokąd
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 143 razy
Otrzymał podziękowań: 119 razy

Post autor: VdL »

Brunhilda pisze:OK VDL. Trzymaj sie. Otóż jako piąte wjechało na stół mięsko ze śnieżnego kraba z Zachodniej Australii, serwowane na wyściółce z surowego żółtka podprawionego sfermentowanym kangurem.... :shock:
Nie wiem czy chce wiedzieć jak sie fermentuje kangura...... :-D

Obrazek

Ale musze przyznać, ze wyjąwszy myślenie o procesie fermentacji kangura to było pyszne....
Naprawde.
Zaciekawiło mnie to, myślę że to kwestia łączenia smaków. Trzeba widzieć kiedy, jaki i z czym. Mam nadzieję, że kangur nie wierzgają.
Ostatnio zmieniony 06 kwie 2016, 11:45 przez VdL, łącznie zmieniany 1 raz.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

:-D :-D :-D wierzą ten kangur czy nie wierzą ale sfermentowny był. Lepiej nie dociekać jak :-D
Awatar użytkownika
VdL
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 4838
Rejestracja: 29 maja 2014, 23:05
Miejscowość: dokąd
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 143 razy
Otrzymał podziękowań: 119 razy

Post autor: VdL »

już poprawiłem, poprzedni post pisałem na telefonie i wyszło masło maślane. :-D
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

:-D :-D kangur nie wierzgają ale kopią!
Awatar użytkownika
VdL
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 4838
Rejestracja: 29 maja 2014, 23:05
Miejscowość: dokąd
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 143 razy
Otrzymał podziękowań: 119 razy

Post autor: VdL »

Bruniu mieszkasz w Australii, stąd moje pytanie czy masz u siebie w domu koalę?
Awatar użytkownika
PawelK
Moderator
Moderator
Posty: 6758
Rejestracja: 27 lip 2013, 10:25
Podziękował;: 334 razy
Otrzymał podziękowań: 242 razy
Kontakt:

Post autor: PawelK »

VdL pisze:czy masz u siebie w domu koalę
Koale są chronione i nie można ich hodować w domu.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

VdL pisze:Bruniu mieszkasz w Australii, stąd moje pytanie czy masz u siebie w domu koalę?
W sensie niedźwiadka?
Awatar użytkownika
VdL
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 4838
Rejestracja: 29 maja 2014, 23:05
Miejscowość: dokąd
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 143 razy
Otrzymał podziękowań: 119 razy

Post autor: VdL »

Brunhilda pisze:
VdL pisze:Bruniu mieszkasz w Australii, stąd moje pytanie czy masz u siebie w domu koalę?
W sensie niedźwiadka?
ofkors. Tak sobie pomyślałem, ja zimą dokarmiam ptaki, pomyślałem sobie , że skoro w naturze są misie pokojowo nastawione. Można posadzić kilka eukptaliptusów i zaprosić Misia Ptysia na małą wyżerkę.
Awatar użytkownika
VdL
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 4838
Rejestracja: 29 maja 2014, 23:05
Miejscowość: dokąd
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 143 razy
Otrzymał podziękowań: 119 razy

Post autor: VdL »

Z koalą nie pogadasz, albo nawalony, albo na kacu. Ale mimo wszystko fajny miś. :-)
Ostatnio zmieniony 06 kwie 2016, 23:12 przez VdL, łącznie zmieniany 1 raz.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Forum ogólne Z Przygodą na żywo”