Muzeum w E. - inspiracje

Dział poświęcony piątej przygodzie Pana Samochodzika
Awatar użytkownika
Mysikrólik
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 5476
Rejestracja: 16 lip 2013, 14:37
Tytuł: harcerz
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 42 razy
Otrzymał podziękowań: 176 razy

Re: Muzeum w E. - inspiracje

Post autor: Mysikrólik »

Zaproszenie nie do odrzucenia
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16785
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 308 razy

Re: Muzeum w E. - inspiracje

Post autor: Czesio1 »

seth_22 pisze: 26 sie 2025, 21:59 Dziękuję za mapę. Znalazłem ją w internecie i chyba kupię, bo jest świetna.

 
Podeślij linka, jeśli możesz. Też chętnie bym taką nabył. 
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16785
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 308 razy

Re: Muzeum w E. - inspiracje

Post autor: Czesio1 »

W naszych wspólnych rozważaniach o Nowych Przygodach Pan Samochodzik dotarł do Siemian gdzie skierował swój wehikuł na rozlewisko Jezioraka. Stąd zaliczając noclegi na trzech wysepkach dotarł do Iławy.
Zwiedzanie Jezioraka powinno się chyba zaczynać od Iławy, a nie, jak proponują na ogół wszystkie przewodniki, od jego połączenia z Kanałem Elbląskim, to jest od Miłomłyna, gdzie Kanał Elbląski rozdziela się i jedną odnogę prowadzi do Jezioraka oraz jego rozlewiska zwanego Kragą.
W kolejnych rozdziałach czytamy:

Uzupełniwszy w Iławie (11) swoje zapasy żywnościowe powracałem w stronę Siemian wzdłuż wschodniego brzegu Jezioraka (12).
(…)
Przed maską samochodu coraz bliżej miałem czarną kępę wysokich drzew na dość dużej wyspie (13). Pominąłem ją w czasie swej drogi do Iławy, gdyż leżała blisko wschodniego brzegu, a ja płynąłem zachodnim.
(…)
Wkrótce usłyszałem szum drzew i głośny szelest przybrzeżnych trzcin. I może to właśnie ciemności nocy, jęk wiatru i plusk fal spowodowały, że wyspa ta wydała mi się ponura i najmniej gościnna ze wszystkich, jakie dotąd odwiedziłem.
Opłynąłem ją dookoła i przekonałem się, że ma kształt podłużny, ze zwężeniem pośrodku, tworzącym z dwóch stron zatoczki (14). Wpłynąłem w jedną z nich i znalazłem się na wąskiej, piaszczystej łasze, po której bez trudu mógłbym samochodem wyjechać na brzeg.
(…)
Przy świetle dnia rozejrzałem się po wyspie i stwierdziłem, że jej położenie oraz wygląd odpowiadają zaznaczonej na mapie wysepce Gierczak, która ma podłużny kształt z silnym przewężeniem pośrodku, jak napisano w przewodniku. To przewężenie było tak głębokie, że wdarła się w nie woda i nawet przy dość niskim stanie tworzyła cieśninę, spławną dla kajaków i łodzi. Cieśnina rozdzielała Gierczak na dwie oddzielne wysepki - południową i północną. Ja właśnie nocowałem na południowej.


Mapa tych miejsc mogła wyglądać np. tak:
Jeziorak 027 - Nowe przygody 02.jpg
 
 
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16785
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 308 razy

Re: Muzeum w E. - inspiracje

Post autor: Czesio1 »

I kolejne fragmenty książki rzucone na mapę:

Zapuściłem silnik wehikułu i wydostałem się z trzcin. Opłynąłem wysepki tuż przy brzegach, przyglądając im się z ciekawością.
Nagle od północnej części Gierczaka (15) doleciał mnie czyjś rozpaczliwy krzyk:
- Ratunkuuuuu! Ludzie, ratunkuuuu!... Na poooomoooc!...
„O Boże - westchnąłem - czy ta seria przygód nigdy się nie skończy?”
Szybko skierowałem swój wehikuł w stronę brzegu.

W południe wiatr ustał, jezioro wygładziło się.
Opłynąłem dalsze cztery wyspy, zatrzymując się na nich i zwiedzając je. Mała, ale bardzo ładna, o suchym trawiastym wnętrzu, okazała się wysepka Lipowy Ostrów (16). (...) Za to na wyspie Łąkowej (17) dużej i górzystej - aż rojno było od wczasowiczów. U zachodniego i południowego brzegu kołysało się mnóstwo jachtów, motorówek, łodzi i kajaków, a na łagodnej pochyłości wyspowego wzgórza rozbito wiele różnokolorowych namiotów o najróżniejszych kształtach. (...) Jeszcze rojniej było na ogromnej, połączonej z lądem wyspie Bukowiec (18). Dzięki grobli (19), która łączyła wyspę z drogą do wsi Wieprz (20), mogli tu dojechać turyści zmotoryzowani. Na wschodnim brzegu wyrosło sporo namiotów, odkryłem tam również kilka osad domków kempingowych z pomostami wchodzącymi w głąb zatoczki, z kąpieliskami ogrodzonymi sznurami.

Z wyspy Łąkowej i Bukowca umknąłem więc w panice, jak z terenu objętego zarazą. Zawahałem się, czy nie skierować wehikułu w Kragę (21), długą zatokę wrzynającą się w ląd. Ale właśnie stamtąd napływały roje kajakowiczów.
Dlatego ruszyłem dalej na północ, nad wielką zatokę z dużym masywem wyspy Czapli Ostrów. Płynąłem wzdłuż wschodniego brzegu (22), po lewej ręce mając półwyspy i ów rejon, gdzie spodziewałem się znaleźć Człowieka z Blizną.

Był to jednak dzień coraz nowych przygód i niezwykłych spotkań.
Właśnie poczułem głód i rozglądałem się po brzegu za miejscem dobrym dla ugotowania obiadu, gdy na porośniętej rzadką trzciną płyciźnie (23) zobaczyłem znajomy biały jacht Wacka Krawacika. Wyglądał żałośnie - przechylony na bok i jak gdyby opuszczony przez swoją załogę.

Po kilkunastu minutach podróży ujrzałem przy wschodnim brzegu niewielką, malowniczą zatoczkę niezbyt zarośniętą szuwarami (24). Brzeg był tu suchy, trawiasty, rosło na nim z rzadka kilka starych dębów przypominających baobaby. Miejsce to wydawało mi się wymarzone na dłuższy biwak, tym bardziej że było stąd świetnie widać zachodni brzeg z dwoma półwyspami, gdzie winien był, według moich obliczeń, zjawić się Człowiek z Blizną.

Jezioro w tym miejscu było puste, bez żaglówek, kajaków, motorówek i łodzi. W tę odnogę Jezioraka zapewne dość rzadko zaglądali turyści z Bukowca i wyspy Łąkowej. Również na Czaplaku (25) – o ile dobrze widziałem przez lornetkę - w ogóle nie było wczasowiczów.

Na jeziorze znowu usłyszałem warkot motoru. Pokazała się duża rybacka krypa, a w niej ktoś znajomy. No tak, blondynka z warkoczem. Dostrzegła mnie przed namiotem, kiwnęła ręką i skierowała łódź w zatoczkę. (...)
A dziewczyna zwróciła się do mnie:
- No co, wędkujemy?
- Nie chce mi się stąd nigdzie ruszać - ziewnąłem dyskretnie.
- A ryby smażonej pan nie lubi?
- Owszem. Tylko nie wierzę, abym jakąkolwiek złapał. Pan Anatol już od pół godziny rzuca spinningiem i nic nie złowił.
- My spróbujemy na żywca. I wcale niedaleko. O tam - wskazała drugą zatoczkę, odległą od naszej o dwieście metrów (26).
 
 
Jeziorak 028 - Nowe przygody 03.jpg
 
 
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Yvonne
Moderator
Moderator
Posty: 13296
Rejestracja: 09 lip 2013, 16:01
Miejscowość: Bydgoszcz
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 11 razy
Otrzymał podziękowań: 273 razy

Re: Muzeum w E. - inspiracje

Post autor: Yvonne »

Jeśli się nie mylę, Mysikrólik trochę wędkuje :)
Awatar użytkownika
Mysikrólik
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 5476
Rejestracja: 16 lip 2013, 14:37
Tytuł: harcerz
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 42 razy
Otrzymał podziękowań: 176 razy

Re: Muzeum w E. - inspiracje

Post autor: Mysikrólik »

Jestem wędkarzem w stanie spoczynku :)
Kiedyś nawet sandacza złowiłem, ale to był fuks na przyłów.
seth_22
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 538
Rejestracja: 23 maja 2016, 22:15
Miejscowość: Dolny Śląsk
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 60 razy
Otrzymał podziękowań: 40 razy

Re: Muzeum w E. - inspiracje

Post autor: seth_22 »

Czesio1 pisze: 27 sie 2025, 19:03
seth_22 pisze: 26 sie 2025, 21:59 Dziękuję za mapę. Znalazłem ją w internecie i chyba kupię, bo jest świetna.


 
Podeślij linka, jeśli możesz. Też chętnie bym taką nabył. 

 
Wygląda na to, że jeszcze jest:
https://allegrolokalnie.pl/oferta/kanal ... iorak-mapa
Polemika z głupotą niepotrzebnie ją nobilituje.
Obrazek
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16785
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 308 razy

Re: Muzeum w E. - inspiracje

Post autor: Czesio1 »

seth_22 pisze: 01 wrz 2025, 15:48 Wygląda na to, że jeszcze jest:
https://allegrolokalnie.pl/oferta/kanal ... iorak-mapa

 
Mapa kupiona, już jest u mnie. Dzięki seth_22  :564:
 
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16785
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 308 razy

Re: Muzeum w E. - inspiracje

Post autor: Czesio1 »

Kolejna część mapki z przygodami Pana Tomasza. Tym razem Pan Samochodzik najpierw "wytropił" Kaznodzieję a potem obóz Czarnego Franka.

Nie pozostało mi nic innego jak uruchomić wehikuł. Namiot pozostawiłem pod opieką pań-sąsiadek, wjechałem w wodę i skierowałem się na północ. Chciałem ogromnym łukiem opłynąć wschodni półwysep, tak aby ów „ktoś”, kto tam grasował, nawet gdyby zauważył mnie na jeziorze, sądził, że płynę w innym kierunku. Podczas podróży zbliżyłem się bardzo do Czaplaka (25) i przez lornetkę przekonałem się, że jest to ogromna wyspa, na brzegach zadrzewiona, a wewnątrz goła, gdzieniegdzie tylko porośnięta małymi sosenkami.
(...) 
Z daleka drugi brzeg jeziora, między wschodnim półwyspem (27) i wsią Matyty (28), wydawał się równy, stanowił zwartą ciemną ścianę drzew (29). Kiedy podpłynąłem bliżej, przekonałem się, że znajdował się tam jeszcze jeden półwysep (30). Do tego półwyspu zdecydowałem przybić i w tym celu chciałem rozpędzić wehikuł, aby nim jak taranem wepchnąć się w trzciny. Ale zanim to zrobiłem, jeszcze raz spojrzałem w stronę miejsca, gdzie mi zniknęło z oczu owo pływające, tajemnicze „coś” pień drzewa lub zwierzę. I aż gwizdnąłem cichutko. Znowu bowiem zobaczyłem owo „coś”. Była to maleńka gumowa łódeczka. Niesiona leciutkim wiatrem wolno dryfowała wzdłuż zachodniego półwyspu (31).

Wyobraźcie sobie podłużny, zadrzewiony po brzegach półwysep wchodzący w szeroko rozlaną toń jeziora (32). Wydłuża go jeszcze piaszczysta ostroga, przez którą przelewają się zielonkawe fale. Na półwyspie rośnie soczysta trawa i o kilkanaście metrów od brzegu zaczyna się gęsty, młody las, sosny i brzozy. Wymarzone miejsce na biwak ze wspaniałym widokiem: z jednego brzegu - na Jeziorak aż do Siemian, a z drugiego - na Czapli Ostrów.

Powiedziałem mu „do widzenia” i odpłynąłem. Tym razem skierowałem się do Czaplaka, gdzie na płyciźnie okalającej wyspę stał biały jacht Wacka Krawacika (33). Płynąłem wolno, z lornetką przy oczach, dlatego widziałem dokładnie nie tylko jacht, ale i postacie na pokładzie. Najpierw rozpoznałem białą panią, a potem Wacka Krawacika i Brodacza. Obydwaj właśnie zeskakiwali z jachtu do wody i brnęli po płyciźnie w stronę lądu.
„Czego oni tam szukają?” - pomyślałem.
I wtedy zobaczyłem, że ktoś nadchodzi z głębi wyspy. Maszerował przez pustynne wrzosowisko, widziałem go coraz wyraźniej. Był to... Czarny Franek. Szedł prosto w stronę jachtu.
Zrozumiałem, że teraz nadarza się sposobność, aby odkryć tajny obóz bandy. Czarny Franek będzie chyba wracał do obozu. Wystarczy wtedy pójść jego śladem. Czym prędzej podpłynąłem do trzcin obrastających południową stronę wyspy (34), wjechałem w nie i zakotwiczyłem wehikuł. Przedarłem się przez trzciny do brzegu i wlazłem w nadbrzeżne krzaki. Ostrożnie wychyliłem się z nich. Ujrzałem Wacka Krawacika i Brodacza.
Siedzieli w płytkiej kotlince przy zachodnim brzegu, o pięćdziesiąt metrów ode mnie. Czarny Franek szedł prosto na nich, suche wrzosy głośno szeleściły pod podeszwami jego wysokich gumowych butów.

Czarny Franek szedł na przełaj przez wrzosowisko i zbliżał się do kępy karłowatych sosenek. Nie mogłem maszerować jego śladem wprost, bo obejrzawszy się natychmiast by mnie dostrzegł. Pobiegłem więc do zadrzewionego brzegu i kryjąc się za liniami olszyn, ogromnym półkolem zmierzałem do tego miejsca, dokąd, jak mi się zdawało, szedł Czarny Franek.
(…)
Czapli Ostrów, czyli Czaplak (25), jest ogromną wyspą tworzącą niemal koło o średnicy co najmniej pół kilometra. Jak większość wysp na Jezioraku brzeg ma obrośnięty drzewami, a wnętrze z rzadka pokryte karłowatymi sosenkami. W odróżnieniu jednak od pagórkowatych wysp Bukowca lub Łąkowej powierzchnia Czaplaka jest równa i przypomina ogromną patelnię.
(…)
I oto przez tę wyspę maszerował samotnie Czarny Franek, a ja skradałem się wzdłuż mrocznych, cienistych brzegów. Szedł na wschód, przecinając wyspę na pół. Zmierzał do najniżej położonej części Czaplaka, gdzie brzeg wyspy zbliżał się do lądu (35), a wąską cieśninę porastały wysokie trzciny, w których znajdowało się legowisko czapli.
(…)
Odkryłem maleńki pagórek, porośnięty młodymi sosnami. Schowałem się wśród drzew myśląc, że Czarny Franek kieruje się do brodu i za chwilę pojawi się w moim sąsiedztwie. Wychylając głowę spomiędzy sosenek widziałem skrawek pustyni Czaplaka, skąd powinien był nadejść. Za sobą miałem dziką krainę trzcin rozkołysanych lekkim wiatrem
(…)
O kilka metrów od nich leżało na trawie pięciu wyrostków z bandy Czarnego Franka. A więc ich szef wprawdzie poszedł sam na spotkanie z Wackiem Krawacikiem, lecz miał na wyspie „obstawę”.
(…)
Po tej przemowie chłopcy poczuli się raźniej. Posłusznie wstali i ruszyli za Czarnym Frankiem. Przeszli bród i znaleźli się na obrośniętej wierzbami polnej drodze. Zaraz jednak znowu skręcili z niej w stronę jeziora. Wtedy ja też przeszedłem bród. Ostrożnie wychyliłem głowę zza trzcin i zobaczyłem, że idą ścieżką na przełaj przez pola. Ścieżka omijała zarośla i zmierzała ku widocznej między drzewami zatoce Jezioraka.
(…)
Pole było duże, rosły na nim ziemniaki. Jak na dłoni leżał przede mną cały teren aż do jeziora. Nikt, kto się znajdował na polu, nie mógł mi zniknąć z oczu. Ale i mnie dostrzeżono by natychmiast, gdybym wyszedł zza ściany trzcin.
Uzbroiłem się więc w cierpliwość i czekałem. A oni szli coraz wolniej i coraz częściej rozglądali się na wszystkie strony. Aż wreszcie stanęli nad brzegiem jeziora. I po sekundzie już ich nie widziałem. Jakby się w jezioro zapadli.
(…)
Widziałem stąd drugi brzeg z ciemną ścianą lasu i oddaloną o sto metrów od lądu malutką, podobną do zielonej kępy wysepkę. Otaczała ją zwarta ściana trzcin, robiła wrażenie bagnistej, dostępnej tylko ptactwu wodnemu.
Lecz nagle w zieleni drzew na wysepce mignęło coś jasnego. Raz, drugi, trzeci...
Tak, to sześciu gołych chłopaków ostrożnie wychodziło z wody i znikało w trzcinach. A więc to właśnie ta malutka wysepka była ich tajnym obozowiskiem (36)? Dostawali się do niej za pomocą wiązek trzciny. Wspaniałe znaleźli miejsce. Nikomu, kto przepływał obok, nawet chyba na myśl by nie przyszło, że w zielonej gęstwinie drzew i krzaków kryje się banda młodych opryszków.
(…)
Szybkim krokiem wracałem na Czaplak, a potem przez jego pustynię brnąłem do miejsca, gdzie zostawiłem swój wehikuł.

   
Jeziorak 029 - Nowe przygody 04.jpg
 
 
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16785
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 308 razy

Re: Muzeum w E. - inspiracje

Post autor: Czesio1 »

W kolejnej części topograficznej dowiadujemy się, gdzie znajduje się spróchniały dąb ze strojem Kapitana Nemo oraz płyniemy z Panem Tomaszem na wyspę Kępka, która jest miejscem pierwszego obozu bandy Czarnego Franka i po uwolnieniu z niewoli wracamy ślizgaczem do obozu.

"Przed moim namiotem, na mojej kuchence gazowej, na mojej patelni smażyła wielkiego szczupaka panna Marta z jasnym warkoczem.
(…)
Zrobiła tajemniczą minę.
- Gdy szłam do pańskiego obozu... - zaczęła szeptać, aby jeszcze bardziej podkreślić tajemniczość sprawy. - A trzeba panu wiedzieć, że dziś nie wzięłam łódki, tylko przyszłam tu pieszo, brzegiem jeziora, prawie cztery kilometry...
- No, niechże pani mówi - zniecierpliwiłem się.
- Chwileczkę, zaraz pan się wszystkiego dowie. Idąc tu brzegiem, zajrzałam do wypróchniałego pnia potężnego dębu, który rośnie o pół kilometra stąd nad brzegiem jeziora (37). Ma przy ziemi potężną dziuplę; dorosły człowiek może się w niej schować. Ja też się kiedyś w niej ukryłam przed deszczem. Otóż, w tej dziupli, leżał... mokry strój Kapitana Nemo.
(…)
Nadmuchałem dętkę zapasowego koła, z kufra wehikułu wyjąłem nieprzemakalną torbę, w której zamierzałem potem schować ubranie. Zasznurowałem namiot, aby moi sąsiedzi myśleli, że nadal śpię. Zarzuciłem dętkę na ramię i ruszyłem cicho brzegiem jeziora, kierując się w stronę, skąd najbliżej było do wysepki zamieszkanej przez bandę Czarnego Franka. Albowiem właśnie ta wyspa była celem mojej wyprawy. 
(…)
Wreszcie - gdy po lewej ręce został w tyle Czaplak - ujrzałem małą, czarną plamę. To była wyspa z obozowiskiem bandy. 
(…)
Ów ktoś - zapewne Nemo - wciąż nie puszczał mojego ramienia. Przez trzciny doprowadził nas do swojego ślizgacza. Poczułem, że to ślizgacz, gdy potknąłem się o jego burtę.
- Muszę wrócić po swoje ubranie - powiedziałem do Kapitana Nemo. - Niech pan zabierze chłopca i odpływa. Ja sobie już dam radę. Wpław dostanę się do brzegu.
Nic nie odpowiedział. Ale mojego ramienia nie puścił. Drugą dłonią chwycił mnie za rękę i przesunął moimi palcami po dnie ślizgacza. Tak, leżały tam moje rzeczy.
Wleźliśmy do ślizgacza z trudem się w nim mieszcząc. Wiosła stuknęły o burty. Płynęliśmy wolno. Nemo wciąż nie zapalał silnika, zapewne nie chcąc budzić śpiącej na wyspie bandy.
(…)
Płynęliśmy w zupełnych ciemnościach, nie mam pojęcia, jak on orientował się co do kierunku. W pewnej chwili, gdy zapewne doszedł do wniosku, że znajdujemy się dostatecznie daleko od wyspy, włączył silnik. Na małych obrotach zbliżył się do brzegu i dotknął mojego ramienia, tym ruchem nakazując mi, abym wyskoczył. A więc jednak wiedział, kim jestem i gdzie mieszkam; chyba przeczytał mój list.
- Czy podpłynie pan aż do harcerskiego obozu? - zapytał go Baśka.
Potakująco mruknął coś w odpowiedzi.
- Powiedz Tellowi, że jutro będę na waszym ognisku! - zawołałem do Baśki i wyskoczyłem ze ślizgacza w płytką, przybrzeżną wodę."

 
Jeziorak 030 - Nowe przygody 05.jpg
 
 
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Nowe przygody Pana Samochodzika”