Punktualnie o 10.03 parkowałem swój wehikuł tuż obok brzeskiego ratusza. Już z daleka widziałem jak ktoś z kędzierzawą czupryną na głowie macha do mnie przyjacielsko! Czym prędzej zatem zaparkowałem auto aby przywitać się z Rochem. Kolejny już raz okazało się, że ktoś kogo wcześniej nie znałem osobiście jest mi bardzo bliski.
Po krótkim powitaniu w te pędy udaliśmy się do pana Burmistrza. Dzięki Bogu udało nam się złapać go tuż przed wyjazdem. Znalazł dla nas 1,5 min także mogliśmy wręczyć mu nasz pamiątkowy album!
[Brak obrazka tinypic]
Album bardzo mu się spodobał nie mógł jednak poświecić więc zaprowadził nas do Wydziału Promocji Miasta. Tam na ręce sympatycznych p. Tomasza i p. Kasi wręczyliśmy drugi egzemplarz naszego dzieła.
[Brak obrazka tinypic]
Tam dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy związanych z rewitalizacją Wyspy Złoczyńców. W przyszłym roku remont ma się skończyć. Wyspa ma być udostępniona turystom, ma być na niej miejsce na biwak i ognisko. Co więcej ma to być prawdziwa wyspa, na którą trzeba się będzie przeprawić. Ludzie z ratusza planują również zakup i renowację amfibii tak aby jeszcze bardziej związać to miejsce z Tomaszem NN. Oczywiście nie mają nic przeciwko aby nieopodal stanęła samochodzikowa tablica a całe przedsięwzięcie chcą z nami konsultować! Oczywiście jesteśmy zaproszeni na otwarcie i jak się wyraził p. Tomasz „w piątek zrobimy sobie naszą prywatną imprezę na wyspie a w sobotę zrobimy oficjalne jej otwarcie”.
Po miłej rozmowie p. Tomasz zaprowadził nas na ratuszową wieżę aby pochwalić się ostatnią ich nowością w postaci wystawy archeologicznej, na której pokazane jest życie ludzi na tamtejszych terenach sprzed 4.500 lat. Wystawa jest świetna! Całkowicie multimedialna z rekonstrukcją prastarej osady
[Brak obrazka tinypic]
I miejscem pochówku jej mieszkańców
[Brak obrazka tinypic]
Powyżej archiwalne zdjęcia naukowców z prowadzonych wykopalisk.
Musimy się pochwalić, że byliśmy pierwszymi zwiedzającymi! Oficjalnego otwarcia jeszcze nie było.
Po zejściu z wieży spotkaliśmy kolejnego miłego gościa a mianowicie naszą forową koleżankę Hankę.
[Brak obrazka tinypic]
Hanka niestety musiała się udać do Włocławka stąd też krótko z nią rozmawialiśmy.
Okazało się jednak, że nie miało to być nasze ostatnie spotkanie tego dnia…
Po wyjściu z ratusza poszliśmy na spacer w stronę jeziora.
[Brak obrazka tinypic]
Przy okazji Roch pokazał mi rzeczy, których nie zobaczyliśmy podczas naszego zlotu a mianowicie kamień, na którym siadał Łokietek podczas swoich licznych pobytów w Brześciu…
[Brak obrazka tinypic]
… i fantastyczny cmentarzyk z wieloma zabytkowymi nagrobkami znamienitych obywateli Brześcia.
[Brak obrazka tinypic]
Nie zabrakło również mogiły żołnierzy Armii Czerwonej. Na szczęście jeszcze stoi i co więcej widzieliśmy na niej kwiaty i płonące znicze.
[Brak obrazka tinypic]
Po powrocie znad jeziora – zdjęcie parę postów wyżej – wróciliśmy do ratusza i korzystając z ogólnodostępnego wi-fi przeprowadziliśmy telekonferencję z Brunią. Jakże miło się z nią rozmawiało! Nasza głośna rozmowa wprawiała nieco w konsternację urzędników ale co tam! My w końcu goście burmistrza!
[Brak obrazka tinypic]
Jakież było nasze zdziwienie gdy po zakończonym polączeniu otwarły się wejściowe drzwi i stanęła w nich Hanka. Z miejsca zaprosiła nas do swego bibliotecznego królestwa.
[Brak obrazka tinypic]
Jak myślicie jakiego autora z miejsca zaczęliśmy szukać na półkach? Pytanie retoryczne…
[Brak obrazka tinypic]
Bardzo miło się nam siedzialo i gaworzyło ale niestety musialem wracać do Łodzi. Stąd też chyba takie nietęgie nasze humory na tym zdjęciu.
[Brak obrazka tinypic]
Czas było się pożegnać. Roch odprowadził mnie do auta…
[Brak obrazka tinypic]
… przy którym szczelilim sobie pożegnalną fotę!
[Brak obrazka tinypic]
Ponad 4 godziny minęły niczym z bicza szczelił
Wyjazd był super pod każdym względem już oczami wyobraźni widzę nas w tym miejscu we wrześniu przyszłego roku.
Last but not east – jak mawiają Anglicy. Wielkie podziękowania dla Rocha, który mimo niedawnego pobytu w szpitalu przyjechał autobusem aby spotkać się ze mną. Tacy ludzie jak Ty przywracają mi wiarę w człowieczeństwo. Dziękuję Ci bardzo serdecznie za poświęcony czas!
P.S.
Droga powrotna do Łodzi też minęła fajnie bo z głośników auta łomotał ostatni album Acid Drinkers























































