panna pisze:02 sty 1970, 14:05
Witaj Babie_Lato.
Jestem dziwnie spokojna, że to nie był Wasz ostatni zlot. Może korzystając z Waszego doświadczenia i naszej Hanki oraz Czesława udałoby się zorganizować kolejny zlot żeglarski. Bo strasznie mi te żagle przypasowały.
Ale zaciekawił mnie wątek zielarski. Co to za kremy wyrabiasz i jakich ziół do nich używasz?
Wątek zielarski...
Przeprowadziliśmy się na wieś zimą, a już wczesną wiosną zaczepiły mnie zioła. Te rosnące pod domem, dziurawiec, chmiel, wrotycz, krwawnik... Zagadały do mnie, po prostu. Stało się to tak naturalnie i niewytłumaczalnie jak to, że kupiliśmy tą rozpoczętą budowę 20 km od naszego centrum życia, zamiast budować wymarzony dom na wymarzonej działce w mieście, w odległości pieszej od szkół, z pięknymi zachodami słońca i widokiem na Tatry...
Zioła poprowadziły do mydła i szamponu, po którym szybko zniknęły długoletnie problemy ze skórą głowy naszej córki. Potem weszły kremy, potem kursy zielarskie u doktora Różańskiego, guru fitoterapii w Polsce.
Wszystkie kosmetyki, których używamy (poza pastą do zębów i kolorówką) od 7 lat robię sama. Z ziół z ogrodu i okolicy. Na własnoręcznie zrobionych hydrolatach z czeremchy, krwawnika, kocimiętki, lawendy... Na olejowych wyciągach z uczepu, nagietka, dziurawca, gwiazdnicy. Z dodatkiem etanolowych ekstraktów z wąkrotki, forsycji, dąbrówki rozłogowej. Z dodatkiem glicerytów z łuskiewnika, lilaka, maku... Na naparach z bluszczu, tojeści, kwiatu lipy, stokrotek....
Z wdzięcznością korzystam z tego, co nam rośnie. Dosadzam, dosiewam, pielęgnuję. Uczę się wciąż. Cieszy mnie to niezmiernie, to jest dopiero przygoda!