Batura i zagadki Fromborka
-
seth_22
- Forowy Badacz Naukowy

- Posty: 538
- Rejestracja: 23 maja 2016, 22:15
- Miejscowość: Dolny Śląsk
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 60 razy
- Otrzymał podziękowań: 40 razy
Batura i zagadki Fromborka
PROLOG
Odwołane spotkanie - biznesowe randki - plan ukrycia skarbów - narada wojenna u Waldka - nie dać złapać się za rękę
Na stoliku zaterkotał telefon. Waldek niechętnie spojrzał w jego stronę, odkładając książkę o asach przestworzy I wojny światowej. „Któż to może być?” - pomyślał, sięgając po słuchawkę.
-Słucham, Waldemar Batura - rzucił do telefonu.
-Waldek, dobrze, że cię złapałem. Jest interes do zrobienia - odezwał się głos w słuchawce.
-Powiadasz, interes do zrobienia. Zamieniam się w słuch.
-Sprawa nie jest na telefon. Mogę zdradzić Ci tylko tyle, że w pewnej części naszego kraju dzieją się interesujące rzeczy. Pytanie brzmi, kiedy i gdzie możemy się spotkać? - dopytywał Janusz, z którym Waldkowi kilka razy zdarzyło się już pracować.
-Posłuchaj Januszku, wieczorem jestem umówiony ze starym znajomym, a do Warszawy zamierzam wrócić jutro - protekcjonalnie rzekł Batura. We Wrocławiu zjawił się nieprzypadkowo. Umówił się z człowiekiem mającym dużą wiedzę na temat wojennych zagadek dawnego Braslau, które zainteresowały Waldka.
-A nie mógłbyś odłożyć tego spotkania? Sprawa jest pilna. Waldek przez chwilę milczał, zbierając myśli, po czym zapytał: - Ale to poważny interes, czy taki jak ostatnim razem?
-Myślę, że to bardzo poważny interes.
-Dobra. Jest czternasta. Około dwudziestej powinienem być w Warszawie. Przed dwudziestą pierwszą bądź w „Kameralnej”.
- Jesteśmy umówieni - zakończył rozmowę człowiek Batury.
Po odwołaniu spotkania ze znajomym, Waldek opuścił znajdujący się przy placu Dzierżyńskiego hotel „Panorama” i wskoczył do swojego nowego Forda Mustanga. Przekręcił kluczyk, silnik wydal z siebie głośny pomruk, Waldek wrzucił jedynkę i z piskiem opon ruszył spod hotelu, po czym mostem Grunwaldzkim przeskoczył Odrę i przebijając się przez miasto, skierował w stronę trasy na Warszawę. Pomimo świetnego wozu i niemalże rajdowej jazdy, Waldek zaparkował przed „Kameralną” zaledwie kwadrans przez umówionym spotkaniem. „Idealnie” - pomyślał, spoglądając na zegarek, po czym stanął w drzwiach kawiarnii.
W twarz uderzyły go gęste kłęby dymu tytoniowego. Rozejrzał się po sali. W jednym w rogów dostrzegł jasną czuprynę siedzącego przy stoliku Janusza.
-Cześć - przywitał się, wyciągając rękę.
- Mam nadzieję, że tym razem miałeś dobry powód, żeby zmieniać moje plany.
-Cześć Waldek. Myślę, że będziesz zadowolony - żachnął się Janusz i zaczął wyłuszczać sprawę.
- Swego czasu poprosiłeś mnie, żebym znalazł jakiejś dojście w departamencie dyrektora Marczaka. Chcę ci powiedzieć, że znalazłem sposób. Spotykam się z podwładną Marczaka. Długo próbowałem ciagnąć ją za język, ale ciągle zasłaniała się tajemnicą. Może po prostu nie wiedziała, czy może mi zaufać. Kilka dni temu zupełnie nieoczekiwanie opowiedziała mi jednak historię, jak to podczas prac we Fromborku harcerze znaleźli plan ukrycia skarbów.
-Jasne… plan ukrycia skarbów - stwierdził szyderczo Waldek, zaciągając się papierosem i przywołując gestem kelnerkę. - Takie bajeczki są dobre dla grzecznych dzieci.
-Ja wiem, że ostatnio nawaliłem, ale daj mi szansę… Otóż okazało się, że plan znaleziono przy zwłokach jakiegoś oficera SS. Od razu zapaliła mi czerwona lampka. Udało mi się wyciągnąć od niej trochę informacji, ale potem nagle się zacięła. Zupełnie, jakoby ktoś ją poinstruował, żeby uważała i nie zdradzała tajemnic departamentu. Wtedy byłem już jednak pewien, że w grę mogą wchodzić niezłe fanty. Jednocześnie przypomniałem sobie, że moja sąsiadka chwaliła się synem, który przebywa na obozie we Fromborku. Wskoczyłem do samochód i popędziłem do niego - ciągnął Janusz. -Znał temat, ale bez szczegółów. Zaproponowałem mu kilka złotych, żeby zasięgnął języka i wyobraź sobie, że znalazł kogoś, kto miał w rękach ten plan. Potwierdził, że znaleziono go przy zwłokach oficera SS. Dodał też, że we Fromborku natychmiast pojawili się poważni panowie, którzy próbowali wyciszyć sprawę. Coś tam zdążyło już jednak wypłynąć do prasy. Ale najciekawsze jest to, że chłopcy przezornie odrysowali sobie plan. Wygląda on tak! - powiedział Janusz, wyciągając kartkę stanowiącą klucz do zagadki.
Batura spojrzał na zapiski i nie wierząc we własne szczęście, pomyślał: „taki fart?”. Głośno zaś zapytał: - A możesz się dowiedzieć, kto działa we Fromborku z ramienia Marczaka?
-Jakiś Pietruszka - odparł Janusz.
-A co z Tomaszem?
-Dowiedziałem się, że przebywa we Francji.
-W takim razie mamy podwójne szczęście. Ale to nie będzie trwać wiecznie. Musimy się spieszyć - dodał Waldek, jeszcze raz przyglądając się kartce i zastanawiając na tym, jak rozegrać sprawę. - Mam pomysł, ale muszę wszystko przemyśleć. Jutro w południe u mnie. Ściągnij, proszę, Anielkę, ja zajmę się Cagliostro - oznajmił Batura, po czym wstał od stolika i wyciągnął rękę na pożegnanie.
Tej nocy światło w mieszkaniu Waldka długo nie gasło. Batura ślęczał nad zapiskami, które mogły przynieść mu niezłe pieniądze. Wpatrywał się w listę ukrytych przedmiotów, zastanawiając się, jak ugryźć temat? Co wie konkurencja? Kim u licha jest Pietruszka? I dlaczego Tomasz nie został ściągnięty z Francji, skoro sprawa we Fromborku jest aż tak perspektywiczna? A może lada chwila się zjawi i zajmie się rozwiązywaniem zagadki? Należało się z tym liczyć, choć to Batury nie przerażało. Nie dlatego, że lekceważył Tomasza. Od czasu przygody w pewnym dworze skrywającym masońskie zabytki miał z nim jednak rachunki do wyrównania. Co prawda, dzięki wrodzonej inteligencji i sprytowi udało się Waldkowi wtedy uniknąć kary, ale jego ego i tak ucierpiało. Nic zatem dziwnego, że perspektywa zagrania na nosie Tomasza była niezwykle kusząca. Powoli w głowie Waldka krystalizował się plan działania.
W samo południe w wysokościowcu Batury zjawili się Anielka z Januszem i Cagliostro. Mieszkanie urządzone było ze smakiem. Trzeba uczciwie przyznać, że Waldek miał do tego rękę. Posiadał też urok osobisty, pieniądze i znajomości, które otwierały przed nim wiele drzwi. Jego goście z podziwem, a może i nawet zazdrością, spoglądali na zdobyte za grubą walutę eleganckie meble, świetnie wyposażoną kuchnię i nowoczesny sprzęt audio. Ogromne wrażenie robił też wypełniony luksusowymi trunkami barek na kółkach.
-Czego się napijecie? - zapytał Baturą.
-Zdajemy się na Twój gust, Waldek. Masz tu cały Pewex - zachwycał się Janusz, zerkając wymownie na rząd butelek. Anielka i Cagliostro tylko przytaknęli głowami.
-W takim razie proponuję wodę mineralną lub colę, ponieważ przed nami nawał pracy. Na mocniejsze trunki przyjdzie czas - odparł Batura i rozpoczął naradę wojenną.
-Moi drodzy, jest robota. Stawką są pamiątki zrabowane przez niemieckiego zbrodniarza wojennego.Jak wiecie, nie lubię zwracać na siebie uwagę milicji, dlatego spróbujemy podejść do sprawy tak, by nie wzbudzić niczyich podejrzeń - wyjaśniał Waldek. - Zdecydowałem, że nie będziemy zabierać ze schowków wszystkich fantów. Skupimy się tylko na tych, które przyniosą nam dobre pieniądze, ale jednocześnie będą łatwe do podmiany i upłynnienia. Tak moi drodzy. W miejsce bezcennych okazów podłożony bezwartościowe fanty. Ten esesman nie był głupcem i z pewnością kradł wyjątkowo cenne rzeczy, ale przecież na podstawie notatki, którą sporządził nikt nie będzie w stanie określić ich faktycznej wartości.
-Jesteś genialny - przerwała mu Anielka, posyłając Waldkowi pełne podziwu spojrzenie. Batura odwzajemnił się jej uśmiechem i kontynuował wywód.
-W pierwszych schowku zajmiemy się monetami. W drugim obiecująco wyglądają kielichy, natomiast w trzecim rubiny. Zarobimy na tym krocie, nie zwracając przy tym uwagi milicji. Musimy jednak działać szybko, bo nie wiadomo, czy za chwilę nie zwali się nam na głowę Tomasz, który chwilowo przebywa we Francji. Plan działania wygląda następująco: Ty Anielka zajmiesz się Pietruszką, czyli facetem oddelegowanym do poszukiwania skrytek. Może ma jakieś słabe punkty - zaśmiał się Batura, znacząco mrugając okiem do Anielki. -Ty, Janusz trzymasz rękę na pulsie w ministerstwie i czekasz na powrót Tomasza. Kiedy wróci, przejmie go Cagliostro. Mam pewien pomysł - dodał, robiąc poważną minę. - Ja spróbuję nagrać w kilku miejscach temat zamienników, ale Ty, Janusz, dalej poprowadzisz sprawę. Popracuję też nad tożsamością tego niemieckiego zbrodniarza. To może być ważne. Innymi słowy, jeszcze dziś wyjeżdżamy z Anielką do Fromborka, natomiast wy panowie czekacie na rozwój wypadków w Warszawie. Macie jakieś pytania?
-Możesz zdradzić coś więcej na temat mojej roli?- zapytał Cagliostro.
-Spodziewam się, że po powrocie Tomasz zostanie włączony do sprawy. Wykorzystamy, Cagliostro, twoje umiejętności. Przyczepisz się do Tomasza, wkradając w jego łaski. Staniesz się powiernikiem jego tajemnic. Rozumiesz? - wyjaśnił Waldek.
-Do usług - skłonił się Cagliostro.
-No dobrze, jeśli wszystko jest jasne, to bierzemy się do roboty. Skarby czekają.
Odwołane spotkanie - biznesowe randki - plan ukrycia skarbów - narada wojenna u Waldka - nie dać złapać się za rękę
Na stoliku zaterkotał telefon. Waldek niechętnie spojrzał w jego stronę, odkładając książkę o asach przestworzy I wojny światowej. „Któż to może być?” - pomyślał, sięgając po słuchawkę.
-Słucham, Waldemar Batura - rzucił do telefonu.
-Waldek, dobrze, że cię złapałem. Jest interes do zrobienia - odezwał się głos w słuchawce.
-Powiadasz, interes do zrobienia. Zamieniam się w słuch.
-Sprawa nie jest na telefon. Mogę zdradzić Ci tylko tyle, że w pewnej części naszego kraju dzieją się interesujące rzeczy. Pytanie brzmi, kiedy i gdzie możemy się spotkać? - dopytywał Janusz, z którym Waldkowi kilka razy zdarzyło się już pracować.
-Posłuchaj Januszku, wieczorem jestem umówiony ze starym znajomym, a do Warszawy zamierzam wrócić jutro - protekcjonalnie rzekł Batura. We Wrocławiu zjawił się nieprzypadkowo. Umówił się z człowiekiem mającym dużą wiedzę na temat wojennych zagadek dawnego Braslau, które zainteresowały Waldka.
-A nie mógłbyś odłożyć tego spotkania? Sprawa jest pilna. Waldek przez chwilę milczał, zbierając myśli, po czym zapytał: - Ale to poważny interes, czy taki jak ostatnim razem?
-Myślę, że to bardzo poważny interes.
-Dobra. Jest czternasta. Około dwudziestej powinienem być w Warszawie. Przed dwudziestą pierwszą bądź w „Kameralnej”.
- Jesteśmy umówieni - zakończył rozmowę człowiek Batury.
Po odwołaniu spotkania ze znajomym, Waldek opuścił znajdujący się przy placu Dzierżyńskiego hotel „Panorama” i wskoczył do swojego nowego Forda Mustanga. Przekręcił kluczyk, silnik wydal z siebie głośny pomruk, Waldek wrzucił jedynkę i z piskiem opon ruszył spod hotelu, po czym mostem Grunwaldzkim przeskoczył Odrę i przebijając się przez miasto, skierował w stronę trasy na Warszawę. Pomimo świetnego wozu i niemalże rajdowej jazdy, Waldek zaparkował przed „Kameralną” zaledwie kwadrans przez umówionym spotkaniem. „Idealnie” - pomyślał, spoglądając na zegarek, po czym stanął w drzwiach kawiarnii.
W twarz uderzyły go gęste kłęby dymu tytoniowego. Rozejrzał się po sali. W jednym w rogów dostrzegł jasną czuprynę siedzącego przy stoliku Janusza.
-Cześć - przywitał się, wyciągając rękę.
- Mam nadzieję, że tym razem miałeś dobry powód, żeby zmieniać moje plany.
-Cześć Waldek. Myślę, że będziesz zadowolony - żachnął się Janusz i zaczął wyłuszczać sprawę.
- Swego czasu poprosiłeś mnie, żebym znalazł jakiejś dojście w departamencie dyrektora Marczaka. Chcę ci powiedzieć, że znalazłem sposób. Spotykam się z podwładną Marczaka. Długo próbowałem ciagnąć ją za język, ale ciągle zasłaniała się tajemnicą. Może po prostu nie wiedziała, czy może mi zaufać. Kilka dni temu zupełnie nieoczekiwanie opowiedziała mi jednak historię, jak to podczas prac we Fromborku harcerze znaleźli plan ukrycia skarbów.
-Jasne… plan ukrycia skarbów - stwierdził szyderczo Waldek, zaciągając się papierosem i przywołując gestem kelnerkę. - Takie bajeczki są dobre dla grzecznych dzieci.
-Ja wiem, że ostatnio nawaliłem, ale daj mi szansę… Otóż okazało się, że plan znaleziono przy zwłokach jakiegoś oficera SS. Od razu zapaliła mi czerwona lampka. Udało mi się wyciągnąć od niej trochę informacji, ale potem nagle się zacięła. Zupełnie, jakoby ktoś ją poinstruował, żeby uważała i nie zdradzała tajemnic departamentu. Wtedy byłem już jednak pewien, że w grę mogą wchodzić niezłe fanty. Jednocześnie przypomniałem sobie, że moja sąsiadka chwaliła się synem, który przebywa na obozie we Fromborku. Wskoczyłem do samochód i popędziłem do niego - ciągnął Janusz. -Znał temat, ale bez szczegółów. Zaproponowałem mu kilka złotych, żeby zasięgnął języka i wyobraź sobie, że znalazł kogoś, kto miał w rękach ten plan. Potwierdził, że znaleziono go przy zwłokach oficera SS. Dodał też, że we Fromborku natychmiast pojawili się poważni panowie, którzy próbowali wyciszyć sprawę. Coś tam zdążyło już jednak wypłynąć do prasy. Ale najciekawsze jest to, że chłopcy przezornie odrysowali sobie plan. Wygląda on tak! - powiedział Janusz, wyciągając kartkę stanowiącą klucz do zagadki.
Batura spojrzał na zapiski i nie wierząc we własne szczęście, pomyślał: „taki fart?”. Głośno zaś zapytał: - A możesz się dowiedzieć, kto działa we Fromborku z ramienia Marczaka?
-Jakiś Pietruszka - odparł Janusz.
-A co z Tomaszem?
-Dowiedziałem się, że przebywa we Francji.
-W takim razie mamy podwójne szczęście. Ale to nie będzie trwać wiecznie. Musimy się spieszyć - dodał Waldek, jeszcze raz przyglądając się kartce i zastanawiając na tym, jak rozegrać sprawę. - Mam pomysł, ale muszę wszystko przemyśleć. Jutro w południe u mnie. Ściągnij, proszę, Anielkę, ja zajmę się Cagliostro - oznajmił Batura, po czym wstał od stolika i wyciągnął rękę na pożegnanie.
Tej nocy światło w mieszkaniu Waldka długo nie gasło. Batura ślęczał nad zapiskami, które mogły przynieść mu niezłe pieniądze. Wpatrywał się w listę ukrytych przedmiotów, zastanawiając się, jak ugryźć temat? Co wie konkurencja? Kim u licha jest Pietruszka? I dlaczego Tomasz nie został ściągnięty z Francji, skoro sprawa we Fromborku jest aż tak perspektywiczna? A może lada chwila się zjawi i zajmie się rozwiązywaniem zagadki? Należało się z tym liczyć, choć to Batury nie przerażało. Nie dlatego, że lekceważył Tomasza. Od czasu przygody w pewnym dworze skrywającym masońskie zabytki miał z nim jednak rachunki do wyrównania. Co prawda, dzięki wrodzonej inteligencji i sprytowi udało się Waldkowi wtedy uniknąć kary, ale jego ego i tak ucierpiało. Nic zatem dziwnego, że perspektywa zagrania na nosie Tomasza była niezwykle kusząca. Powoli w głowie Waldka krystalizował się plan działania.
W samo południe w wysokościowcu Batury zjawili się Anielka z Januszem i Cagliostro. Mieszkanie urządzone było ze smakiem. Trzeba uczciwie przyznać, że Waldek miał do tego rękę. Posiadał też urok osobisty, pieniądze i znajomości, które otwierały przed nim wiele drzwi. Jego goście z podziwem, a może i nawet zazdrością, spoglądali na zdobyte za grubą walutę eleganckie meble, świetnie wyposażoną kuchnię i nowoczesny sprzęt audio. Ogromne wrażenie robił też wypełniony luksusowymi trunkami barek na kółkach.
-Czego się napijecie? - zapytał Baturą.
-Zdajemy się na Twój gust, Waldek. Masz tu cały Pewex - zachwycał się Janusz, zerkając wymownie na rząd butelek. Anielka i Cagliostro tylko przytaknęli głowami.
-W takim razie proponuję wodę mineralną lub colę, ponieważ przed nami nawał pracy. Na mocniejsze trunki przyjdzie czas - odparł Batura i rozpoczął naradę wojenną.
-Moi drodzy, jest robota. Stawką są pamiątki zrabowane przez niemieckiego zbrodniarza wojennego.Jak wiecie, nie lubię zwracać na siebie uwagę milicji, dlatego spróbujemy podejść do sprawy tak, by nie wzbudzić niczyich podejrzeń - wyjaśniał Waldek. - Zdecydowałem, że nie będziemy zabierać ze schowków wszystkich fantów. Skupimy się tylko na tych, które przyniosą nam dobre pieniądze, ale jednocześnie będą łatwe do podmiany i upłynnienia. Tak moi drodzy. W miejsce bezcennych okazów podłożony bezwartościowe fanty. Ten esesman nie był głupcem i z pewnością kradł wyjątkowo cenne rzeczy, ale przecież na podstawie notatki, którą sporządził nikt nie będzie w stanie określić ich faktycznej wartości.
-Jesteś genialny - przerwała mu Anielka, posyłając Waldkowi pełne podziwu spojrzenie. Batura odwzajemnił się jej uśmiechem i kontynuował wywód.
-W pierwszych schowku zajmiemy się monetami. W drugim obiecująco wyglądają kielichy, natomiast w trzecim rubiny. Zarobimy na tym krocie, nie zwracając przy tym uwagi milicji. Musimy jednak działać szybko, bo nie wiadomo, czy za chwilę nie zwali się nam na głowę Tomasz, który chwilowo przebywa we Francji. Plan działania wygląda następująco: Ty Anielka zajmiesz się Pietruszką, czyli facetem oddelegowanym do poszukiwania skrytek. Może ma jakieś słabe punkty - zaśmiał się Batura, znacząco mrugając okiem do Anielki. -Ty, Janusz trzymasz rękę na pulsie w ministerstwie i czekasz na powrót Tomasza. Kiedy wróci, przejmie go Cagliostro. Mam pewien pomysł - dodał, robiąc poważną minę. - Ja spróbuję nagrać w kilku miejscach temat zamienników, ale Ty, Janusz, dalej poprowadzisz sprawę. Popracuję też nad tożsamością tego niemieckiego zbrodniarza. To może być ważne. Innymi słowy, jeszcze dziś wyjeżdżamy z Anielką do Fromborka, natomiast wy panowie czekacie na rozwój wypadków w Warszawie. Macie jakieś pytania?
-Możesz zdradzić coś więcej na temat mojej roli?- zapytał Cagliostro.
-Spodziewam się, że po powrocie Tomasz zostanie włączony do sprawy. Wykorzystamy, Cagliostro, twoje umiejętności. Przyczepisz się do Tomasza, wkradając w jego łaski. Staniesz się powiernikiem jego tajemnic. Rozumiesz? - wyjaśnił Waldek.
-Do usług - skłonił się Cagliostro.
-No dobrze, jeśli wszystko jest jasne, to bierzemy się do roboty. Skarby czekają.
Ostatnio zmieniony 30 lip 2024, 12:36 przez seth_22, łącznie zmieniany 3 razy.
-
seth_22
- Forowy Badacz Naukowy

- Posty: 538
- Rejestracja: 23 maja 2016, 22:15
- Miejscowość: Dolny Śląsk
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 60 razy
- Otrzymał podziękowań: 40 razy
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
Re: Batura i zagadki Fromborka
Normalnie chyba sobie wydrukuję i dokleję do książki.
Super!
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
- PawelK
- Moderator

- Posty: 6758
- Rejestracja: 27 lip 2013, 10:25
- Podziękował;: 334 razy
- Otrzymał podziękowań: 242 razy
- Kontakt:
Re: Batura i zagadki Fromborka
To nie jest element książki, to jest obok. Chyba to się teraz nazywa spin-off.
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
- TomaszL
- Forowy Badacz Naukowy

- Posty: 2192
- Rejestracja: 14 lip 2016, 10:19
- Miejscowość: wielkopolskie
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 789 razy
- Otrzymał podziękowań: 258 razy
Re: Batura i zagadki Fromborka
Jest to intrygujące, bo z jednej stronu wiemy co się działo z opowieści Tomasza ale nie do końca wiemy jak to wyglądało z punktu widzenia Batury ....
Czyli wiemy i nie wiemy
Ale to trzeba być z Dolnego Śląska i pasjonatem przygód, żeby rozpoczynać opowiadanie od niestniejącego hotelu Panorama na placu Dzierżyńskiego. Tylko pamiętajmy, hotel został oddany oficjalnie 27 kwietnia 1970 roku. Tak podają w internecie. A operacja Frombork 1001 trwała od 1966 do 1973. Zatem akcja opoowiadania mogła dziać się latem 1970, 1971, 1972 albo i nawet 1973. W każdym bądż razie, Batura zamieszkał w najlepszym (podobno) hotelu we Wrocławiu.
Czyli wiemy i nie wiemy
Ale to trzeba być z Dolnego Śląska i pasjonatem przygód, żeby rozpoczynać opowiadanie od niestniejącego hotelu Panorama na placu Dzierżyńskiego. Tylko pamiętajmy, hotel został oddany oficjalnie 27 kwietnia 1970 roku. Tak podają w internecie. A operacja Frombork 1001 trwała od 1966 do 1973. Zatem akcja opoowiadania mogła dziać się latem 1970, 1971, 1972 albo i nawet 1973. W każdym bądż razie, Batura zamieszkał w najlepszym (podobno) hotelu we Wrocławiu.
-
seth_22
- Forowy Badacz Naukowy

- Posty: 538
- Rejestracja: 23 maja 2016, 22:15
- Miejscowość: Dolny Śląsk
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 60 razy
- Otrzymał podziękowań: 40 razy
Re: Batura i zagadki Fromborka
Sprawdzałem "Panoramę" na tę okoliczność. Akcja "Zagadek" na pewno nie rozgrywała się przed 1970 rokiem, więc wszystko się zgadza.
"Panorama" była wtedy hitem, aczkolwiek najbardziej prestiżowy chyba był "Monopol". Zastanowię się jeszcze, bo przy okazji "Monopolu" można dorzucić pewną ciekawostkę.
https://polska-org.pl/931931,foto.html?idEntity=508855
A dawny plac Dzierżyńskiego to oczywiście obecny plac Dominikański.
"Panorama" była wtedy hitem, aczkolwiek najbardziej prestiżowy chyba był "Monopol". Zastanowię się jeszcze, bo przy okazji "Monopolu" można dorzucić pewną ciekawostkę.
https://polska-org.pl/931931,foto.html?idEntity=508855
A dawny plac Dzierżyńskiego to oczywiście obecny plac Dominikański.
- irycki
- Zlotowicz

- Posty: 2902
- Rejestracja: 22 cze 2016, 12:05
- Tytuł: Pan Motocyklik
- Miejscowość: Legionowo
- Podziękował;: 169 razy
- Otrzymał podziękowań: 201 razy
Re: Batura i zagadki Fromborka
Bardzo fajne
. Zawsze w fanfiction lubiłem właśnie historie dziejące się równolegle i opisujące znane wydarzenia z punktu widzenia innych postaci.
Czekam na ciąg dalszy.
Czekam na ciąg dalszy.
Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
Moje fotoszopki (aktualiz. 20.06.2024)
.
























