Myślę, że gdybym spytała uczestników spotkania w Kościelisku o to, które wydarzenie było najciekawsze, otrzymałabym bardzo różne odpowiedzi. Tak samo byłoby z odpowiedziami na pytanie o najzabawniejszą scenkę zlotu. Momentów tych wszak było sporo i można by długo o nich opowiadać snując wspomnienia dla potomnych lub dla tych, którzy na zlot przybyć nie mogli. Ale jestem przekonana, że gdybym zapytała o najbardziej wzruszającą chwilę tego weekendu, uzyskałabym identyczne stwierdzenie ze wszystkich ust. Mowa oczywiście o wieczornych podziękowaniach i wręczaniu upominków.
Doniosłe to wydarzenie miało miejsce w sobotni wieczór, gdy w nastrojowym i przytulnym salonie górskiego domu Beaty i Tomaszka, zebrało się już całe grono zlotowiczów.
Wtedy to nasi przemili gospodarze, Beata i TomaszK oraz gość specjalny, na cześć którego całe spotkanie zostało zorganizowane, czyli Brunia, zostali poproszeni o wyjście na środek pomieszczenia. Widać było po nich całkowite zaskoczenie. I wtedy się zaczęło. Przedstawiciele zlotowiczów – Milady, Czesio i Roch, rozpoczęli przemówienia oraz wręczanie upominków-niespodzianek. Padło sporo miłych i ciepłych słów wyrażających: radość ze spotkania i z poznania Bruni, która przecież uczestniczyła duchem we wszystkich naszych zlotach (któż nie pamięta wspaniałej puszki-niespodzianki, a raczej dwóch kartonów-niespodzianek otrzymanych od Bruni w Moryniu?), podziękowanie za gościnę w Tomaszkowej chacie oraz zadowolenie z tak pięknie rozpoczętego roku. Zlot w styczniu to przecież rzecz dotąd niebywała! I to taki zlot!
Pozwolę sobie teraz opisać w kilku słowach te prezenty-niespodzianki. Jeden z nich wręczono w dwóch egzemplarzach, Bruni i Gospodarzom. Był to przepiękny kalendarz na rok 2015 przedstawiający zdjęcia z miejsc samochodzikowych. Pomysł PawłaK okazał się wspaniały! Wszak rok składa się z miesięcy dwunastu, tak samo jak kanon przygód naszego ulubionego bohatera. Kalendarz otwiera zdjęcie wykonane podczas zlotu w Brześciu, na którym uśmiechnięci zlotowicze pozują (większość w nowiutkich koszulkach forowych, przywiezionych przez niezawodnego Czesia) na tle Wyspy Złoczyńców. Zamek w Malborku (nie muszę dodawać, że z Templariuszy, ale dla zasady dodam) obrazuje kolejny miesiąc. W marcu podziwiać możemy cudowną, troszkę tajemniczą sylwetkę kaplicy Templariuszy w Chwarszczanach, a także, nie mniej wspaniałą, sylwetkę naszego forowego paparazzo, misi. Kolejne miesiące to: klimatyczny dwór w Mrodze, Jeziorak, Zamek Chenonceau, Frombork, Praga (zdjęcie to wywołuje we mnie dreszcz, tak jest piękne i sugestywne), Szymbark, Fort Lyck, przystań w Siemianach oraz eksponaty pochodzące z kolekcji z Muzeum Złota w Bogocie, które zamykają rok, tak jak UFO kończy cykl. Kalendarz krążył z rąk do rąk i wzbudził ogólne wyrazy zachwytu, całkiem zasłużenie.
Ale przecież upominków było znacznie więcej.
Brunia dostała od nas również książkę Mariusza Szylaka „Zbigniew Nienacki. Życie i twórczość” z dedykacjami zlotowiczów. Osobno wspomnieć należy o kolejnym prezencie, który okazał się wspaniałym rękodziełem wykonanym w pracowni Rocha. Zamysł tegoż prezentu był symboliczny. Nasz kraj, który Brunia widzi przecież rzadko, jest bogaty w krainy różnorodne, a rozciąga się, jak każde dziecko wie (a wszak my jesteśmy duchem wciąż dziećmi) od morza do Tatr. Zatem postanowiliśmy połączyć to w całość i jedną rzeczą wyrazić obie te wspaniałości geograficzne. Roch wręczył Bruni wykonany przez siebie drewniany bucik, w którym pięknie osadzony został duży bursztyn, mieniący się różnymi odcieniami ciepłej żółci.
Gospodarze, Beata i TomaszK, oprócz wspomnianego wcześniej kalendarza, dostali kosz wypełniony różnymi smakołykami z dziedziny jadła i napitku oraz kolejne rękodzieło z toruńskiej pracowni: podwójną miseczkę wykonaną z drewna lipowego pochodzącego z roku … 1481! Należy przyznać, że zapachniało historią i powiewem dziejów, a to coś, co TomaszK, jako nasz Forowy Badacz lubi i ceni wysoko.
Po wręczeniu wyżej opisanych upominków nastąpiło ogólne ściskanie się obdarowanych z obdarowującymi połączone z wymienianiem podziękowań, wielokrotnymi buziakami w policzki i radosnymi uśmiechami na wszystkich twarzach.
Tak oto wprowadzeni w odpowiedni nostalgiczny nastrój, zlotowicze przeszli gładko do następnego punktu programu, w którym nostalgia ta mogła znów odbić się zwielokrotnionym echem w sercach wszystkich z nas. A punktem tym był oczywiście niezapomniany, emocjonujący konkurs przygotowany przez PawłaK.
Czesio1 pisze:Czy są chętni na foto-album z Kościeliska? Koszt to około 70 zl. z przesyłką, format standardowy czyli A4 80 stron. Proszę o zapisy w temacie.
Wezmę jeden! Na mordki Wasze zawsze miło popatrzeć!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
Wczoraj dotarł do mnie album. Jest wspaniały jak wszystkie poprzednie. Beata też jest zachwycona, a jednocześnie zaskoczona, że tak piekna edycja jest dziełem Czesia, a nie jakiegoś dużego wydawnictwa.
TomaszK pisze:Wczoraj dotarł do mnie album. Jest wspaniały jak wszystkie poprzednie. Beata też jest zachwycona, a jednocześnie zaskoczona, że tak piekna edycja jest dziełem Czesia, a nie jakiegoś dużego wydawnictwa.
Oj nie, nie, to nie Czesio wydał album tylko właśnie wydawnictwo. Nie wiem tylko czy jest duże bo nigdy go nie widziałem na oczy.
Ostatnio zmieniony 06 sty 2016, 23:29 przez johny, łącznie zmieniany 1 raz.
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
zbychowiec pisze:Chyba wycisnąłem z tego, co się dało. Oscypka nijak tam nie mogłem upchać po przeskalowaniu, dośc kiepsko się toto skaluje. Dajcie znać, czy będzie OK.
Uniżenie upraszam o odznaczenie i mojej osoby tymże znaczkiem
To był mój pierwszy Zlot w tak zacnym gronie i z dumą będę się nim szczycić!
Zbychowiec! Oj ja tez poproszę! Taki z oscypkiem! Bardzo bym chciała taki mieć! Brześc mam bo chyba dzwonilam na Skype wtedy do Was! A w Koscielisku byłam własna osoba!
Babie_Lato pisze:
Uniżenie upraszam o odznaczenie i mojej osoby tymże znaczkiem
To był mój pierwszy Zlot w tak zacnym gronie i z dumą będę się nim szczycić!