Przeczytałam trzy książki, o których chciałabym Wam krótko napisać.
Dzisiaj kilka słów o pierwszej z nich.
Na pierwszy ogień poszli „Trzej muszkieterowie” Dumas, do których wróciłam po latach.
Cóż to była za pyszna lektura! Czyta się ją jednym tchem, gdyż akcja pędzi wartko ze strony na stronę i ani chwilę nie pozwala nudzić się czytelnikowi. Mnogość przygód, które przeżywają główni bohaterowie, jest doprawdy imponująca.
Historię opisaną przez Dumas znają wszyscy, zatem nie będę streszczać fabuły.
Napiszę tylko, na co szczególnie zwróciłam uwagę podczas lektury. Otóż na poczucie humoru. Dumas bardzo zręcznie wplata w treść humorystyczne komentarze, których wcześniej nie zauważałam i nie wyłapywałam aż w tak wielkim stopniu, jak teraz. To, że wiele scen jest zabawnych i wywołujących uśmiech u czytelnika, dostrzegałam zawsze. Ale tym razem uderzyła mnie ilość tych scen i zabawnych perypetii bohaterów okraszonych właśnie odautorskim komentarzem.
Jako przykład mogę podać jedną z pierwszych scen, kiedy to jeden z bohaterów zostaje ranny w pewnej oberży, a zostaje wyleczony i przeżywa głównie dzięki temu, że „akurat szczęśliwie nie było pod ręką żadnego lekarza”.
Nie zarzucając niczego dzisiejszym lekarzom, rzecz jasna
A Wy lubicie "Trzech muszkieterów"? Który bohater jest waszym ulubionym? Moim, rzecz jasna, Aramis
Chociaż i Atos jest ciekawy ze swoją tragiczną historią...
I Portos ze swoją rubasznością...
Razem tworzą naprawdę intrygującą grupę.















































