Magnetic Island nazwał w 1770 kapitan Cook. Kiedy przepływał obok wysiadły mu kompasy i uznał, ze to wyspa tak zadziałała. No ale jednak nie. Niby...

bo z drugiej strony to podobno taki Australijski Trojkat Bermudzki. W kazdej zatoce , a jest ich dużo jak na taka mała wyspę, jest podobno zatopiony statek.....
Jak widać na zdjęciu, nie jest to tez szczególnie przyjazna wyspa... brzeg kamienisty, wysoki. Trzeba było dużo pracy, żeby można tam teraz było jeździć. Jest , jak wspomniałam dużo zatok, są tam plaże ale tylko dwie na cała wyspę z siatkami przeciw stingers itd. No i mały port. Płynie się tam promem, który krąży jak autobus, od rana do nocy. 8 km od Townsville, 20 minut promem. Pięknie tam jest, jeszcze tak naturalnie, nieskomercjalizowane wszystko jeszcze.
Tak napisałam” na cała wyspę” jakby nie wiadomo jaka wielka była...

a to w 20 minut z jednego końca na drugi można przejechać...
