

Co za cudowna płyta, co za odtrutka po tym co zobaczyłem na dowolnym kanale w telewizji w Sylwestra. Tam jedyne uczucie jakie mną targało to mdłości...
Ta płyta trwa 33 minuty ale na łopatki kładzie wiele wiekopomnych wydawałoby się dzieł! No i ten głos... Jeden jedyny i niepowtarzalny Ronnie James Dio... Jakie to fantastyczne poznawać tą muzykę właśnie teraz i to jeszcze słuchając jej z winyla. Historia zatacza koło!
p.s.
Zenek!!! --->





























